Smutna dalia patrzy w dal.
- Czego ci tak, dalio, żal?
- Żal mi lata, bo już słońce coraz bledsze.
Żal mi ptaków, co kołyszą się na wietrze,
odlatują hen - daleko, jak najdalej
i żegnają swoje gniazda z wielkim żalem.
Chyba pójdę razem z nimi...
- W taką dal?
Nie idź dalio, bo mi ciebie będzie żal.
(Wanda Chotomska)
Dalie, znane również jako georginie uznawane są za jedne z najpiękniejszych i najbardziej efektownych roślin ozdobnych... Zadziwia mnie i zachwyca misterność ich kwiatów... Przyznacie, że nie sposób przejść obok nich obojętnie... Kwitną latem i zachwycają aż do przymrozków i dlatego bardzo często nazywane są kwiatami późnego lata... Występują w szerokiej gamie żywych kolorów, o różnorodnych kształtach i fakturach... Aż trudno uwierzyć, ale obecnie istnieje ponad 50 000 zarejestrowanych odmian dalii... Hodowcy i botanicy cały czas je krzyżują i tworzą nowe odmiany o zaskakujących barwach i strukturach...
Te piękne i bardzo efektowne kwiaty pochodzą z wysokogórskich dolin Meksyku i Gwatemali... I nadal tam rosną dziko na wielu zboczach gór, tak jak przed wiekami... Aztekowie uprawiali setki odmian dalii i wykorzystywali je jako rośliny jadalne i lecznicze... Nazwa łacińska Dahlia pochodzi od szwedzkiego botanika Andersa Dahla, ucznia Linneusza... Natomiast druga nazwa rośliny, georginia, upamiętnia postać niemieckiego- rosyjskiego botanika, geografa i podróżnika Johanna Gottlieba Georgi...
Te przepiękne kwiaty przez lata kojarzyły się głównie z wiejskimi, babcinymi ogródkami... Praktycznie na długi czas zostały prawie zapomniane... Jednak w ostatnim czasie przeżywają ogromny renesans bo zachwycają różnorodnością kolorów, kształtów i rozmiarów... Są odporne, efektowne i doskonale sobie radzą nawet podczas suszy... Jakiś czas temu też hodowałam dalie... Jednak mnie i moją sporą kolekcję pokonały coroczne, wrześniowe przymrozki... W jedną noc potrafił zmienić dorodne dalie w smutne, ciemne kępy... Cóż z tego, że do końca października było pięknie i słonecznie, jak moich ukochanych dalii już nie było...
Wczoraj był piękny październikowy dzień... A ponieważ jesienna pogoda potrafi być kapryśna, deszczowa, nieprzyjemna, więc każdy słoneczny, ciepły dzień jest na wagę złota... Aż żal byłoby spędzić taki czas w domu... Już we wtorek wieczorem, powzięłam decyzję, aby środę spędzić w Krakowie... Wcześnie rano wyruszam z domu i kilka minut po godzinie ósmej jestem na Dworcu Głównym w mieście Kraka... Ciesząc się piękną pogodą, idę niespiesznie do Ogrodu Botanicznego...
Wiem z internetu, że przygruntowe przymrozki w Krakowie były w połowie miesiąca... Nie liczyłam na wiele kwitnących kwiatów... Jednak jest to idealny moment na piękny spacer i podziwianie przebarwiających się liści drzew i krzewów... Co krok podziwiałam cudowną paletę barw, od intensywnych żółci, poprzez pomarańcze, aż po głębokie czerwienie... W pewnym momencie doszłam do Ogródka Wiejskiego, który zachwycał niepowtarzalnym urokiem dzięki grze światła i kwitnącym o tej porze roku, kwiatom...
Nie wierzyłam własnym oczom... Kilka kroków dalej, była ogromna rabata z daliami... To było piękne zjawisko... Kwiaty nie były ścięte przez mróz... Zachwycały niezrównanym bogactwem barw, kształtów i swoim pięknem... Odmian było całe mnóstwo i każda skradła moje serce... Rośliny potrafiły osiągnąć różne wysokości, a ich kwiaty były pojedyncze, półpełne lub pełne...
Dalie kwitnące w drugiej dekadzie października okazały się prawdziwym skarbem w Ogrodzie Botanicznym, tym większym, że znaczna część innych roślin już jakiś czas temu przekwitła... One zaś olśniewały intensywnymi kolorami i swoim pięknem...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

















Ależ wspaniałe widoki, Dalie to przepiękne i niezwykle okazałe kwiaty. Bardzo je lubię niestety nie mam w swoim ogrodzie, bo jak zawsze pojawia się problem przy roślinach, które należy sadzić wiosną i wykopywać jesienią. Roślinny ścisk i mnóstwo korzeni na rabatach wyklucza ich posiadanie. Ale z ogromną przyjemnością podziwiam w innych ogrodach, a i zawsze muszę kupić choć jeden raz w sezonie do wazonu :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Agness:)
Wybrać się na spacer z myślą o jesiennych liściach, a trafić na taką daliową niespodziankę — coś pięknego! 😊 Żal Twojej dawnej kolekcji, tym bardziej cieszy, że w krakowskim ogrodzie udało Ci się nacieszyć tymi kwiatami. Wiersz Chotomskiej cudownie dopełnia tę opowieść. Niech dalie jeszcze trochę zostaną, jesień nie musi się przecież tak spieszyć! Serdecznie pozdrawiam 🍂
OdpowiedzUsuń