Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 stycznia 2017

Ratusz w Leuven - Belgia






W drugi lipcowy weekend polecieliśmy do Brukseli... Wiedzieliśmy już wcześniej, że pogoda będzie  dosłownie  "pod psem"... Mieliśmy jednak nadzieję, że  zmieni się na lepsze... Padał ulewny deszcz, było zimno i wiał porywisty wiatr... Aż nie chciało się wychodzić z hotelu... Zwiedzanie w strugach ulewnego deszczu to żadna przyjemność... Sprawdzaliśmy prognozy pogody mając nadzieję, że nie pada w jakiejś miejscowości  w pobliżu Brukseli... Nie lepiej było w Antwerpii, Gandawie  i Brugii... 

Wow, jedynie w Leuven nie padało... Zapada decyzja... Jedziemy... Znałam to miasto jedynie z książki - "Ojciec Damian"  Wilhelma Huenermanna... Ojciec Damian był katolickim misjonarzem, który poświęcił się, by nieść pomoc chorym na trąd... Przebywał w Molokai na Hawajach i tam również zmarł tę chorobę... Po latach ciało zostaje sprowadzone do Belgii i tutaj w Leuven w Kaplicy św. Antoniego  znajduje się jego grób ...   








Na wschód od   Brukseli w odległości około 25 km znajduje się Leuven... Decydujemy się na podróż pociągiem... Mimo pochmurnej pogody, miasto mile zaskakuje nie tylko wspaniałą architekturą ale pięknymi zabytkami, zadbanymi placami, mnóstwem zieleni i kwiatów... Wyobrażam sobie jak cudownie musi się prezentować  w innych warunkach pogodowych, chociażby  skąpane w słońcu, na tle błękitnego nieba...

Miasto ma bardzo długą i ciekawą historię... Założone prawdopodobnie w IX wieku... XV wiek to złota era dla miasta... W czasie I i II wojny światowej poważnie zniszczone... Leuven nie jest zbyt duże ale za to pełne życia... I chociaż jest to okres wakacyjny to na ulicach spotyka się sporo młodzieży...

Spacerując po Leuven nie zauważam żadnych zniszczeń... Zabytki są świetnie utrzymane a w wielu miejscach trwają też renowacje... Jednym z obiektów który mnie absolutnie oczarował i jest dumą tego miasta to wykwintny, wspaniały gotycki ratusz... Nie sposób go nie zauważyć... To bardzo zdobny, królujący w tym mieście budynek, charakterystyczny dla gotyku brabanckiego...
 








Stałam  przed ratuszem i z wrażenia oniemiałam... Nie mogłam oderwać wzroku od przepięknej, kamiennej koronkowej fasady... To nagromadzenie zdobień, zachwycający kunszt formy sprawiło, że elewacja  jest niezwykle piękna, efektowna i od razu  przyciąga uwagę... Zdobią ją wąskie okna z dekoracją  maswerkową... Naroża zwieńczone są  strzelistymi wieżyczkami, które zamykają całość kompozycji...

Ta  gotycka budowla  składa się z trzech kondygnacji...  Pomiędzy oknami zawsze są dwie nisze... I zdobi je około 250  różnych figur... Są tutaj książęta Brabancji, ważne osobistości miasta, artyści i postaci biblijne..... Wszyscy noszą ubiór odpowiedni do danego okresu historycznego... Nisze dopiero w 1852 roku zostały wypełnione rzeźbami... 

Ratusz przykryty jest dachem dwuspadowym z licznymi lukarnami... Fasady, szczyty i wieżyczek są niezwykle zdobione za pomocą laskowań i nisz... Kiedy powstało to cudo architektury gotyckiej? W 1439 roku uroczyście wmurowano kamień węgielny pod budowę ratusza... Zbudowano go w 1469 roku... Sądzę, że  jest jednym z najpiękniejszych, późnogotyckich  budynków w Europie...

Byłam szczęśliwa, że mimo niepogody w tym mieście,  zobaczyłam wiele ciekawych zabytków i bardzo miło spędziłam czas...







Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


sobota, 11 stycznia 2014

Brugia , Wenecja Północy...






    Niskie domki wzdłuż kanału
    Obracają szczyt ku wodzie,
    Obciążone wielkie łodzie
    Suną w cichy port pomału.
    Stoi Jan van Eyck w pobliżu
    Czystych dziewic malarz święty,
    I ma domki i okręty
    Za tło, stercząc w czarnym spiżu...

  ( Konstanty Maria Górski)






Po obejrzeniu filmu "In Bruges"  z Colinem Farrell'em, którego akcja rozgrywa się w Brugii,  w mojej głowie zakiełkowała myśl... Może warto  poznać to miasto  osobiście? Nabrałam ogromnej ochoty by poznać to miejsce... Szybko zapadła decyzja wyjazdu do Brugii, historycznej stolicy Flandrii Zachodniej... Miasto o bardzo bogatej historii było już wzmiankowane w VII wieku jako Municipium Brugense... Było siedzibą hrabiów Flandrii...






Przekraczając progi Starego Miasta od razu zauważyłam,  jak  doskonale jest zachowane to średniowieczne,  niczym wycięte z kart historii belgijskie miasteczko... Śródmieście Brugii pozostaje niezmienione od 400 lat... Miasteczko jest bardzo piękne, na każdym kroku zachwyca.... Wydaje się być żywą scenerią filmu o średniowieczu... Nie narzeka się tutaj na brak wody... W naszym przypadku mieliśmy jej nadmiar... Dosyć obficie padało... Dopiero po jakimś czasie deszcz trochę zelżał... Niestety, od morza cały czas wiał przeszywający na wskroś, lodowaty wiatr... Brugia, dzięki kanałom nazywane jest Wenecją Północy...  Nad wodą  poprzerzucane są liczne mostki a uliczki często biegną wzdłuż płynącej wody... Nad kanałami stoją dumnie, malownicze, bogate kamienice... Każda inna... Jedna piękniejsza od drugiej...





Ciekawym pomysłem okazał się rejs   łodzią motorową po kanałach... Bardzo lubimy poznawanie i pływanie wśród labiryntu wąskich kanałów wodnych ... Z tej perspektywy Brugia prezentuje się oszałamiająco... Mimo nie sprzyjającej pogody, nie brakowało chętnych na taką formę zwiedzania... Po kanałach i ich  brzegach gromadzą się stada łabędzi, kaczek... Obserwując ptactwo wodne widzę, że i ono wpisało się w krajobraz miasteczka...





Spacer wąskimi, brukowanymi uliczkami starówki pozwala na poznanie zabytków... Życie toczy się tutaj bez pośpiechu, w rytmie wolno snujących się po kanałach łódek, motorówek albo wiosłowych łodzi... Miasteczko jest małe więc spacer  nie zabiera zbyt wiele czasu... Co chwilę zatrzymuje nas jakaś knajpka, kusi...cofeeshop. Jak już wspominałam, jest jeden problem... Pogoda... Deszcz, przerażające, lodowate zimno... Wiatr, targający, wyrywający parasol... Taka aura nie sprzyja zwiedzaniu...  Trzeba zatrzymać się w którymś z barów... Usiąść, rozgrzać się, zjeść jakąś potrawę flamandzką, oczywiście frytki,  wypić gorącą herbatę, kawę... I wyruszyć na dalsze zwiedzanie perełki, która jest na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO!...





Nie zraża mnie taka pogoda... Mimo takiej niesprzyjającej aury jestem Brugią zachwycona... Owszem... Wyobrażam sobie jak Brugia w słońcu wygląda uroczo  i malowniczo... Może kiedyś będzie mi dane zobaczyć ją  w blasku słońca... Być może... Widziałam wiele podobnych miast... Sądzę jednak, że Brugia jest najdoskonalej zachowanym średniowiecznym miastem w Europie... Miastem, które warto zobaczyć, miastem, które zapadło gdzieś głęboko w serce me...




   Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
   Życzę miłej soboty i niedzieli...
   Pozdrawiam serdecznie... 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...