W drugi lipcowy weekend polecieliśmy do Brukseli... Wiedzieliśmy już wcześniej, że pogoda będzie dosłownie "pod psem"... Mieliśmy jednak nadzieję, że zmieni się na lepsze... Padał ulewny deszcz, było zimno i wiał porywisty wiatr... Aż nie chciało się wychodzić z hotelu... Zwiedzanie w strugach ulewnego deszczu to żadna przyjemność... Sprawdzaliśmy prognozy pogody mając nadzieję, że nie pada w jakiejś miejscowości w pobliżu Brukseli... Nie lepiej było w Antwerpii, Gandawie i Brugii...
Wow, jedynie w Leuven nie padało... Zapada decyzja... Jedziemy... Znałam to miasto jedynie z książki - "Ojciec Damian" Wilhelma Huenermanna... Ojciec Damian był katolickim misjonarzem, który poświęcił się, by nieść pomoc chorym na trąd... Przebywał w Molokai na Hawajach i tam również zmarł tę chorobę... Po latach ciało zostaje sprowadzone do Belgii i tutaj w Leuven w Kaplicy św. Antoniego znajduje się jego grób ...
Na wschód od Brukseli w odległości około 25 km znajduje się Leuven... Decydujemy się na podróż pociągiem... Mimo pochmurnej pogody, miasto mile zaskakuje nie tylko wspaniałą architekturą ale pięknymi zabytkami, zadbanymi placami, mnóstwem zieleni i kwiatów... Wyobrażam sobie jak cudownie musi się prezentować w innych warunkach pogodowych, chociażby skąpane w słońcu, na tle błękitnego nieba...
Miasto ma bardzo długą i ciekawą historię... Założone prawdopodobnie w IX wieku... XV wiek to złota era dla miasta... W czasie I i II wojny światowej poważnie zniszczone... Leuven nie jest zbyt duże ale za to pełne życia... I chociaż jest to okres wakacyjny to na ulicach spotyka się sporo młodzieży...
Spacerując po Leuven nie zauważam żadnych zniszczeń... Zabytki są świetnie utrzymane a w wielu miejscach trwają też renowacje... Jednym z obiektów który mnie absolutnie oczarował i jest dumą tego miasta to wykwintny, wspaniały gotycki ratusz... Nie sposób go nie zauważyć... To bardzo zdobny, królujący w tym mieście budynek, charakterystyczny dla gotyku brabanckiego...
Stałam przed ratuszem i z wrażenia oniemiałam... Nie mogłam oderwać wzroku od przepięknej, kamiennej koronkowej fasady... To nagromadzenie zdobień, zachwycający kunszt formy sprawiło, że elewacja jest niezwykle piękna, efektowna i od razu przyciąga uwagę... Zdobią ją wąskie okna z dekoracją maswerkową... Naroża zwieńczone są strzelistymi wieżyczkami, które zamykają całość kompozycji...
Ta gotycka budowla składa się z trzech kondygnacji... Pomiędzy oknami zawsze są dwie nisze... I zdobi je około 250 różnych figur... Są tutaj książęta Brabancji, ważne osobistości miasta, artyści i postaci biblijne..... Wszyscy noszą ubiór odpowiedni do danego okresu historycznego... Nisze dopiero w 1852 roku zostały wypełnione rzeźbami...
Ratusz przykryty jest dachem dwuspadowym z licznymi lukarnami... Fasady, szczyty i wieżyczek są niezwykle zdobione za pomocą laskowań i nisz... Kiedy powstało to cudo architektury gotyckiej? W 1439 roku uroczyście wmurowano kamień węgielny pod budowę ratusza...
Zbudowano go w 1469 roku... Sądzę, że jest jednym z najpiękniejszych,
późnogotyckich budynków w Europie...
Byłam szczęśliwa, że mimo niepogody w tym mieście, zobaczyłam wiele ciekawych zabytków i bardzo miło spędziłam czas...
Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...