piątek, 5 sierpnia 2022

Hortensje i inne kwiaty sierpniowe

 







Hortensja jest bajecznie bogata w baldachogrona

i kwitnie, przepięknie - jak wyobraźnia uskrzydlona.

Silna, mocna i ciekawa świata

aczkolwiek pokora jej będąca symbolem - to szata.

Bardzo ją lubię i szanuję

oraz w moim ogrodzie chętnie pielęgnuję.

O niebo lepsza, jako kwiatowe wspomnienie

oczyma wyobraźni namalowane, jak Twoje istnienie...

* Aleksandra Baltissen *








Chyba nikt nie zaprzeczy, że róża jest niekwestionowaną królową ogrodów, kiedy kwitnie rozświetla nie tylko otoczenie ale  ich widok także raduje się serce... Natomiast hortensja to prawdziwa dama ogrodów, która bywa kapryśna ale i fascynująca... Jest niezwykle urodziwa, zmienna, efektowna i bardzo elegancka... Uwielbiam hortensje...  Każdego roku z niecierpliwością czekam kiedy zakwitną w moim ogrodzie... Liczne kwiaty tworzą przepiękne i pokaźne bukiety, obok których nie mogę przejść  obojętnie... Podziwiam ich olbrzymie i masywne kwiaty... Właśnie teraz,  w sierpniu obficie kwitnące hortensje mają swoje pięć minut i zachwycają swym wyglądem... Czasami kwiaty utrzymują się bardzo długo, właściwie aż do przymrozków i cieszą moje oczy...

Od lata do jesieni / malowniczo się reprezentują / gdyż on im wierny / sprawia, że w okamgnieniu nie giną... Aleksandra Baltissen









W sierpniu w ogrodzie zakwitła kolejna partia powojników (Clematisów)... Uwielbiam te niezaprzeczanie piękne pnącza... Są ozdobą nie tylko wiosną i latem, ale również w zimie... Powojniki to rośliny wieloletnie, które zrzucają liście na zimę i szybko odradzają się wiosną... Głowa w słońcu, nogi w cieniu - to podstawowa reguła, która pozwoli nam osiągnąć sukces w uprawie tych wspaniałych pnączy...








Teraz przyszedł czas, gdy  róże zaczęły powtarzać swoje kwitnienie... Kwiaty róży zachwycają i oczarowują od wieków swoim nietuzinkowym wyglądem i cudownym zapachem... Są czarowną ozdobą ogrodów... Są bajeczne i zjawiskowo piękne... 

A gdy lato pachnie różą

i gdy ludzie w różach wróżą,

to ja proszę cię o jedno,

bądź bez róż szczęśliwy ze mną...

Nie jest znane dokładne ich pochodzenie... Nie wszyscy też wiedzą, że są najstarszymi kwiatami uprawianymi przez człowieka... Przyjmuje się, że pochodzą z Chin... W XIII wieku za sprawą krzyżowców  przywędrowały do Europy ze Wschodu... W tym roku są przepiękne bo jest bardzo dużo słońca a one go bardzo kochają...

Sierpień to czas nie tylko wakacyjnego odpoczynku, ale również okres, w którym wiele roślin kwitnie w moim ogrodzie... Są rośliny jednoroczne, dwuletnie, cebulowe, bulwiaste... Sporo kwiatów, które kwitną akurat w sierpniu  nadają się do wazonu... Zauroczona ich urodą, ścinam  je by i w domu cieszyć się ich pięknem...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze..

Życzę udanego, słonecznego, relaksującego weekendu...

Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

czwartek, 4 sierpnia 2022

Radość obserwowania saren

 







Miłość do zwierząt jest ściśle związana z dobrocią charakteru

i można śmiało powiedzieć,

że ci, którzy są okrutni wobec zwierząt,

nie mogą być dobrymi ludźmi.

(Arthur Schopenhauer)







Od jakiegoś czasu obserwuję dzikie zwierzęta bo jest to ogromna przyjemność i niezwykłe doświadczenie... Na początku robiłam to jedynie w czasie spacerów po lesie...  Takie odkrywcze podglądnie, fotografowanie zwierząt dostarczało mi niezapomnianych, fascynujących odczuć i wrażeń... Pewnego sierpniowego dnia, a było to jedenaście lat temu,  na łące pojawiło się trzy a może czteromiesięczne sarniątko... Z obserwacji przez okno zauważaliśmy, że obok niego nie pojawia się matka... Ono przez kilka miesięcy samotnie błąkało się po łące... Zbliżała się zima, sarniątko nie odchodziło do lasu... Gdy spadły śniegi zaczęliśmy je dokarmiać... Ścinaliśmy gałęzie sosen, zostawialiśmy jabłka, ziemniaki i marchewki... 

Sarna rosła i została nazwana Basią... Podobno sarny są zwierzętami, które nie oddalają się od raz obranego terenu... Basia, od czasu do czasu wędrowała do lasu i znowu wracała a później corocznie rodziły się jej dzieci... Dopadały ją  też nieszczęścia... Raz wpadła w sidła i miała wyrwaną tylną nogę (cewkę) innym razem wnyki ucięły jej nogę powyżej racicy... Długo dochodziła do siebie ale jakoś wychodziła  z tych kłopotów, a my cały czas trzymaliśmy za nią kciuki... Był czas, że  została pogryziona przez psa  myśliwskiego, który nawet wygryzł jej ogonek... W ubiegłym roku urodziła sarenkę, która rosła i  cały czas jej towarzyszyła...  W maju tego roku, kolejny raz Basię  zaatakowały psy... Była bardzo mocno pogryziona... Następnego poranka już się nie pojawiła... My zaś nie mieliśmy odwagi aby przeszukać całą łąkę... Jej córka też gdzieś zniknęła...

Któregoś czerwcowego dnia "córka" sarny Basi pojawiła się ze swoimi maleńkimi dziećmi... Rzadko je widzieliśmy bo trawy z każdym dniem były coraz wyższe i gęstniejsze... Dokładnie tydzień temu, w piątek około godziny 19,40 na sporym  kawałku wykoszonej łąki (ze względu na bezpieczeństwo pożarowe) pojawiła się sarna ze swoimi koźlętami... Te maluchy dosłownie szalały: skakały, biegały, goniły się... One były w swoim żywiole, a ich matka piła wodę, która jest wystawiana dla ptactwa... Ucieszył nas ten widok... 






W sobotę następnego dnia wśród traw zauważyłam sarnią parę... Było kilka minut przed godziną 6,00 rano... W pierwszej chwili sądziłam, że do naszej sarny dołączył kozioł...  Penetrowałam łąkę przez lornetkę... W pewnym momencie, hen, daleko  wypatrzyłam naszą sarnę z koziołkami...







Łąka jest ogromna... Przypuszczałam, że  zwierzęta nie będą sobie wchodzić w paradę... Nic bardziej mylnego... Nowa sarnia para zaanektowała  łąkę dla siebie bo  mają okres godowy...  Widoczne jest, że ruja jest okresem wielkiego ożywienia w wśród tych zwierząt... Samiec jak oszalały goni  za rujną  samicą, która wydaje się też być zazdrosna i przegania naszą sarnę z maluchami... Mimo, że lato jest bardzo upalne to jest dla saren najdogodniejsza pora na odbycie zalotów... Zauważyłam, że w czasie rui kozioł jest zawsze z tą  jedną kozą...





Mam nadzieję, że cała ta akcja szybko się skończy... Pomimo, że jest to natura to jednak bardzo żal mi naszej sarny i małych koźląt...  Prawdopodobnie koza rujna jeszcze przez 3 - 4 dni pozostanie  przy koźle... Potem przez niego zostanie  porzucona... Po tym czasie kozioł zaczynie  interesować się inną rujną kozą i odbędą się  następne gody... Mam nadzieję, że już nie będą na naszej łące...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...

Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...