wtorek, 13 października 2026

Rejs po Jeziorze Como

 







Dlaczego podróżowanie niczemu nie służy.
Jeśli ktoś nie ma nic w środku, 
nie znajdzie też nic na zewnątrz.
Daremnie szukać po świecie czegoś,
czego nie można odnaleźć w sobie.

(Tiziano Terzani)










Kilka ostatnich  wrześniowych dni spędziłam w Mediolanie... Chociaż to miasto budzi skrajne opinie, to niektórzy turyści są nim zachwyceni, podczas gdy inni wyjeżdżają z niego rozczarowani... Może nie jest to najbardziej malownicze miejsce bo wiele historycznych zabytków utracono przez intensywne  bombardowania w czasie II wojny światowej...  Osobiście uważam, że Mediolan jest wart odwiedzenia, stąd moja kolejna wizyta w tym mieście... Oprócz zwiedzania miasta postanowiłam zrobić sobie dwa wypady nad Jezioro Como korzystając z oferty mediolańskiego biura podróży  Triotravel...  Odwiedziłam: Bellagio,  Menaggio i Vanennę... 

Autobus do Bellano nad jeziorem Como  wyruszył  o 8,30 sprzed NYX Hotel w Mediolanie... Najpierw jechaliśmy drogą ekspresową wzdłuż  wschodniego brzegu jeziora Como, a później drogą prowincjonalną, która potrafiła dostarczyć sporej dawki adrenaliny... Ta włoska droga ma ograniczoną widoczność,  wiele wąskich zakrętów i stromych podjazdów... Kierowca bardzo często używał ostrzegawczego klaksonu... Autobus pozostał na parkingu a my (około 50 osób różnej narodowości)  wąskimi uliczkami dotarliśmy nad brzeg jeziora, w pobliże przystani promowej....








Na niewielkim placu znajduje się pomnik Tommaso Grossi, jednego z najważniejszych włoskich poetów i pisarzy okresu romantyzmu, który urodził się w Bellano... Znaczna część nabrzeża rozciąga się wzdłuż malowniczego bulwaru nad jeziorem... Uznawany za jeden z najpiękniejszych w okolicy Lage di Como... Poza tym jest idealnym miejscem na spokojny spacer... Aby umilić sobie oczekiwanie na prom, udałam się do jednej z urokliwych kawiarni na filiżankę aromatycznej kawy...











Ucieszyłam się, że w ofercie biura podróży jest rejs po jeziorze Como...  Wcześniej już poznałam: Gardę, Maggiore, Trasimeno i Lugano... Bardzo lubię wodne akweny, stąd też bardzo lubię rejsy wszelkiego rodzaju jednostkami pływającymi... A gdy płynę dużym statkiem morskim, uwielbiam ten bezkres wody... Mam wtedy poczucie wolności całkowitej i bliskości z naturą... Zawsze z zapartym tchem obserwuję prute dziobem fale morskie... A poza tym ja jestem z tych co jeszcze lubią wiatr we włosach... 

Jezioro Como (wł. Lago di Como) znane również jako Lario, to bez wątpienia jedno z najbardziej urzekających miejsc w północnych Włoszech...  Uwielbiane przez poetów, gwiazdy światowego formatu, kompozytorów, bogaczy,  filmowców i podróżników z całego świata... Como ma głębokość 410 metrów i jest trzecim co do wielkości jeziorem we Włoszech... Jego kształt to odwrócona litera Y...

Jezioro Como słynie z piękna i licznych atrakcji historycznych, artystycznych i kulturalnych... Oferuje też mnóstwo spektakularnych widoków i niezapomnianych wrażeń.... Tego dnia czuje się powiew chłodu, przesycony zapachem cyprysów... Nad wodami jeziora unosi się delikatna mgiełka i rozmywa kontury dalekiego brzegu i nadaje mu sennego, urokliwego klimatu...















I chociaż jest już  końcówka września to po Lage di Como kursuje jeszcze sporo statków i promów...  Podczas rejsu najpiękniejsze widoki tworzą malownicze ogrody schodzące ku jezioru,  zabytkowe wille, eleganckie hotele, potem kolorowe wioski i  miasteczka na zboczach gór, z kamiennymi domami, dzwonnicami i małymi portami... Jestem oczarowana rejsem, dostarczył mi niezapomnianych wrażeń... Pozwolił mi w pełni docenić piękno i majestat jeziora Como...









W okresie Cesarstwa Rzymskiego wzdłuż brzegów jeziora zbudowano liczne wille... Były to luksusowe rezydencje zamożnych rzymskich arystokratów, którzy przybywali tutaj, aby cieszyć się zachwycającym krajobrazem i spokojem wód jeziora... Niektóre z tych willi przetrwały do naszych czasów i są otwarte dla turystów, pozwalając odwiedzającym podziwiać elegancję i wspaniałość epoki rzymskiej...    W czasach Cesarstwa Rzymskiego nad jeziorem Como  urodzili się Pliniusz Starszy i Pliniusz Młodszy, a ten drugi zamieszkał później w Varennie... Mieszkał tu również poeta Wirgiliusz...
Obecnie bogacze i gwiazdy hollywoodzkie chętnie nabywają tutaj nieruchomości... Najsłynniejszym posiadaczem willi nad jeziorem Como, jest Gregory Clooney...

Nad jeziorem Como spędziłam wyjątkowy czas, podziwiałam urokliwe, kolorowe miasteczka, przepiękne krajobrazy... Jedynym mankamentem tego rejsu był brak informacji do jakiej miejscowości podpływa nasz statek...

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

piątek, 9 października 2026

Nowy Sącz - Spacer po sądeckim skansenie

 









Aby znaleźć miłość, nie pukaj do każdych drzwi.
Gdy przyjdzie twoja godzina,
sama wejdzie do twojego domu,
w twe życie, do twego serca...

(Bob Dylan)












Z pewnością już wiecie, że uwielbiam skanseny... I przez lata odwiedziłam ich sporo...  Tym razem padło na Sądecki Park Etnograficzny... Położony na malowniczym, zróżnicowanym terenowo zboczu w Nowym Sączu, w sąsiedztwie potoku Łubinka, na skraju Beskidu Sądeckiego... Jego oficjalne otwarcie dla zwiedzających nastąpiło w 1975 roku... Jest największym skansenem w województwie małopolskim i zajmuje powierzchnię około 21 ha... Na jego terenie znajduje się ponad 70 zabytkowych obiektów  architektury drewnianej...

Region obejmuje cztery grupy etnograficzne: Lachów Sądeckich, zachodnią część Pogórzan, Górali Sądeckich i Łemków Nadpopradzkich... Sądecki Park Etnograficzny został podzielony na sektory prezentujące kulturę, architekturę i życie codzienne poszczególnych grup etnicznych, etnograficznych oraz obiekty  i wybrane eksponaty... Główne sektory:

- Sektor Niemców Galicyjskich (kolonistów józefińskich),
- Sektor Lachów Sądeckich,
- Sektor Pogórzan,
- Sektor Górali Sądeckich,
- Sektor Łemków,
- Sektor Cyganów Karpackich,
- Sektor Dworski,
- Sektor Przemysłu Ludowego,

Spacer po skansenie rozpoczynam w Sektorze Niemców Galicyjskich...  Możemy tutaj zobaczyć zupełnie inne budownictwo niż te, które stosowali polscy chłopi... Są tu zwarte zagrody na planie prostokąta, gdzie domy mieszkalne ustawione są szczytem do drogi... Ich domy są większe, mają też inny układ wnętrz a nawet specyficzne systemy grzewcze oraz kominowe... Odtworzone zagrody pochodzą m.in. z Gołkowic Dolnych...

Główna utwardzona ścieżka zwiedzania zaczyna wyraźnie piąć się pod górę... Trasa prowadzi obok młyna dworskiego, tartaku, budynku w którym znajduje się folusz (maszyna do obróbki sukna)... Wiele obiektów kryje się też w cieniu starych drzew... Skansen jest idealnym miejscem na spacer w  bardzo upalny dzień...  Swoje kroki kieruję do sektora poświęconego Pogórzanom...












Pogórzanie to duża grupa etnograficzna, której wsie położone były na obszarze Pogórza Ciężkowickiego, Strzyżowskiego oraz Dynowskiego... W skansenie możemy zobaczyć odtworzone tradycyjne zagrody chłopskie z budynkami mieszkalnymi i gospodarczymi...

Przy każdej chacie ogródki wiejskie  pełne różnobarwnych kwiatów... Przystaję przy każdym bo mają w sobie tak wiele  niepowtarzalnego, sielskiego uroku... Podziwiam klasyczne, starodawne odmiany roślin, takich jak malwy, kosmosy, floksy, cynie, aksamitki, słoneczniki, rudbekie, astry... Oprócz kwiatów rosły tam również zioła m.in. mięta, lubczyk, boże drzewko, szałwia... I właśnie za te kwiaty i zioła  najbardziej lubię takie miejsca... W sektorze Pogórzan wszystko ma w sobie niezwykły urok... Jest malowniczo wkomponowany w zielone, pagórkowate ukształtowanie terenu... 

Docieram do dziewiętnastowiecznej zagrody pogórzańskiej z Mszalnicy... Składa się  z pięknego budynku mieszkalnego, stajni i stodoły... Chałupa i stajnia należały do bogatego handlarza wołami... 













Spacerując po Sądeckim Parku Etnograficznym na każdym kroku zauważam jakie to malownicze miejsce... Piękna przyroda, strumyki, stare wiatraki i tradycyjne ogródki wtopione są w zielony krajobraz... Poza tym zachwyciło mnie jak niezwykle wiernie odtworzono tutaj klimat dawnej wsi Sądecczyzny... 

Oprócz tradycyjnych zagród chłopskich, budynków gospodarczych możemy zobaczyć pola uprawne na których rosło zboże, len a także ogródki warzywne  w których posadzono pietruszkę, dynie, pasternak, rzepę, buraki, marchew, kapustę, słoneczniki...












Teren skansenu jest ogromny... Każdy obiekt i jego wnętrze jest inne... Zauważam ogromną różnorodność architektoniczną wynikającą z prezentowania wielu grup etnicznych.... Każda chałupa w skansenie odwzoruje status majątkowy konkretnego, dawnego właściciela... Są więc biedne zagrody komornicze i bogate gospodarstwa wielorodne... 














Niemal wszystkie obiekty w Sądeckim Parku Etnograficznym są oryginalne... Były rozbierane w macierzyńskiej wsi, przeniesione, zakonserwowane i na nowo zmontowane w skansenie... Przenoszone  budynki zestawione są w zespoły zagrodowe, które czasem składają się z obiektów pochodzących z różnych gospodarstw, a nawet różnych wsi... Jednak zachowano zgodność co do grupy etnicznej...












W czasie spaceru po skansenie dochodzę do Szkoły Wiejskiej z Nowego Rybia... Teren wokół budynku otoczono płotem sztachetowym... Od południowej mocno nasłonecznionej strony, odtworzono ogród kwiatowwo-warzywny... Wybrano kwiaty, które dobrze zniosą mocne słońce i piękne kwitną... Rosną tutaj rudbekie nagie, dalie, kosmosy, słoneczniczki, floksy, rudbekie... Przy szkole założono mały sad ze starymi odmianami drzew owocowych...

Budynek szkoły pochodzi z 1932 roku... Jest parterowy, drewniany, ściany o konstrukcji zrębowej, szalowane, dach dwuspadowy z wysuniętymi, ozdobnymi szczytami... Z przodu ganek wejściowy, również oszalowany... Przestrzeń wokół szkoły nie jest gęsto zalesiona... Stąd mogłam podziwiać falujące pasma górskie Beskidu Sądeckiego... Tu w skansenie, czas naprawdę płynie innym rytmem i chociaż przez chwilę można poczuć klimat dawnej sądeckiej wsi, a historia jest na wyciągnięcie ręki...

 


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...