piątek, 2 października 2026

Nowy Sącz - Obiekty sakralne w skansenie

 








Podaruj tym, których kochasz skrzydła, by mogli latać,
korzenie, aby wracali, 
i powody, aby zostali.

(Dalajlama)








Architektura drewniana to jeden z najcenniejszych elementów polskiego krajobrazu kulturowego i naszego dziedzictwa... Uwielbiam ją oglądać ponieważ ma niezwykły urok, duszę i doskonałą harmonię z naturą... Najczęściej spotykam ją w skansenach, czyli muzeach na wolnym powietrzu...  Obiekty te powstały po to, aby chronić, ratować i pokazywać dawną kulturę ludową, tradycyjny sposób życia i architekturę... W skansenach oprócz chat i zagród prezentowane są również  karczmy, szkoły wiejskie, sklepiki, kuźnie, olejarnie, młyny wodne, wiatraki a także kapliczki przydrożne, cerkwie i kościółki drewniane...

W Sądeckim Parku Etnograficznym w Nowym Sączu znajdują się trzy cenne, drewniane obiekty sakralne z XVIII wieku, które reprezentują wielowyznaniowy charakter dawnej Sądecczyzny... Możemy tutaj zobaczyć:
- Kościół  protestancki (zbór) ze Stadeł,
- Kościół rzymskokatolicki z Łososiny Dolnej,
- Cerkiew greckokatolicka z Czarnego,   

W północnej części Sądeckiego Parku Etnograficznego znajduje się sektor kolonistów józefińskich i to właśnie od niego zaczynam zwiedzanie skansenu... Koloniści przybyli do Galicji w w drugiej połowie XVIII wieku, na zaproszenie  Józefa II Habsburga... Cesarz Austrii wierzył, że niemieckie osadnictwo może stać się motorem rozwoju zacofanej Galicji... Osadników starano się grupować głównie według wyznania... Najliczniejszą grupą byli protestanci, głównie luteranie...  W 1944 roku potomkowie kolonistów otrzymali od nazistów  nakaz opuszczenia swoich domów i przeniesienia się wraz z wycofującym się wojskiem na teren Niemiec...

W skansenie został odtworzony fragment dawnej, oryginalnej zabudowy kolonistów... Widzimy tutaj repliki trzech zabytkowych, murowanych zagród z Gołkowic Dolnych... Budynki szeregowo usytuowano tak jak w danych osadach...

Domy w których mieszkali koloniści,  stoją szczytami do drogi, a zabudowa gospodarcza jest głębiej, w dalszej części działki... Charakterystycznym elementem jest wysoki mur z bramą wjazdową, który oddziela podwórze od przestrzeni publicznej i zapewnia mieszkańcom prywatność...

Na końcu sektora stoi kościół  ze Stadeł... Po wyjeździe protestantów został zaadaptowany na kościół rzymskokatolicki... W 2003 roku na skutek uderzenia pioruna, został częściowo spalony i wtedy przeniesiono go do skansenu i odtworzono w pierwotnej formie, związanej z wyznaniem ewangelickim...

Kościół w całości jest drewniany, zbudowany w konstrukcji zrębowej... Wyposażenie jest bardzo proste... Ściany świątyni, trójbocznie zamknięte od strony prezbiterium...Z zewnątrz w całości oszalowane pionowo deskami... Wnętrze salowe... W prezbiterium ołtarz główny a w nim obraz Zwiastowanie NMP, po obu stronach przedstawienia: św. Jan Chrzciciel, św. Klara, św. Jan Ewangelista i św. Kinga... Widzimy tu galerię empor, charakterystyczną dla świątyń protestanckich...










Spacerując po skansenie syciłam oczy zielenią,  oglądałam kolejne chałupy, zbudowania gospodarcze, przydomowe ukwiecone ogródki, sady, kapliczki przydrożne... W pewnym zobaczyłam drewniany kościółek rzymskokatolicki usytuowany w centralnej części sektora Lachów Sądeckich... Posadowiony został na niewielkim wzniesieniu... Świątynia otoczona jest charakterystycznym, niskim kamiennym murkiem, pokrytym gontem...

Na teren kościelny prowadzi drewniana brama... Kościół  zbudowany z drewna modrzewiowego... Jest orientowany, o konstrukcji zrębowej, oszalowany... Dach nad kościołem dwuspadowy, kryty gontem... Od strony zachodniej kwadratowa wieża, o konstrukcji słupowej, zwieńczona baniastym hełmem z latarnią... Wokół świątyni częściowo oszalowane  soboty... Służyły jako schronienie dla wiernych, zwłaszcza tych przybywających z odległych miejscowości na niedzielne nabożeństwa...










Drewniany kościółek pw. św. św. Piotra i Pawła jest jednonawowy, z prostym prezbiterium... Wyposażenie wnętrza jest bogate... Znajduje się pięć ołtarzy późnobarokowych z XVIII wieku... W centralnym miejscu ołtarz główny z z grupą Ukrzyżowania.. Po bokach obrazy  przedstawiające sceny  związane z patronami świątyni: wręczanie kluczy św. Piotrowi i Chrystus ukazujący się św. Pawłowi...  Ołtarze przy tęczy, w odcieniach zieleni, z obrazami Matki Boskiej Pocieszenia i  świętym Józefem... Ołtarze boczne z obrazami: świętego Sebastiana  oraz Matki Boskiej Różańcowej...












Docieram do sektora łemkowskiego, którego główną ozdobą jest osiemnastowieczna cerkiew greckokatolicka (unicka) pw. św. Dymitra... Pochodzi z miejscowości Czarne w Beskidzie Niskim... Została zbudowana w 1794 roku... Cerkiew jest orientowana (prezbiterium skierowane na wschód)... Składa się z prezbiterium, nawy i babińca... Nad kruchtą i babińcem nadstawiona jest wieża... We wnętrzu moją uwagę przyciąga ikonostas, który ma charakter barokowo-rokokowy...  Niestety, wyposażenie jest dosyć skromne, ponieważ przy wysiedlaniu Łemków znaczna jego część została skradziona... 

W tym sądeckim skansenie miałam niepowtarzalną okazję poznać trzy przepiękne obiekty sakralne... Jako fanka architektury drewnianej byłam nimi zachwycona... Każda pora roku pokazuje w skansenie inne oblicze... Zachęcam do odwiedzenia Sądeckiego Parku Etnograficznego gdy będzie okraszone piękną jesienną szatą...



Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę pięknego, jesiennego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam... 







środa, 23 września 2026

Zawitała jesień

 









To już jesień... fioletowieją wrzosy
i poranna mgła popielem się ściele...
To już jesień... rudzieją maślaki pod drzewami
i dawno ucichły ptaków trele...

To już jesień... czerwienieje dzikie wino,
opustoszały plaże i wypalają się ogniska...
Królowa jesień opanowała świat
sprawiając, że czar lata powoli pryska...

Pani jesień... kobieta bałamutna,
a czasami humorzasta czarownica -
uwodzi makijażem złota i czerwieni
i od lat poetów i malarzy zachwyca...

Gdy ma gorszy dzień - płacze deszczem,
gdy jest szczęśliwa - tańczy z wiatrem swój szalony taniec...
Rozrzucając różnobarwne liście woła:
Patrz ja odejdę, a garść kasztanów na pamiątkę ci zostanie...

Więc nie narzekaj, że jest ponuro i smutno,
że myślisz o przemijaniu, gdy tylko nastaje noc...
Przecież dobrze odpocząć w domowym zaciszu,
mając kubek gorącej herbaty, bliską dłoń i cieplutki koc...

(Barbara Leszczyńska)










Czas płynie tak  niesamowicie szybko... Jeszcze chwilę temu cieszyliśmy się letnimi dniami... A dziś, jesień już do nas zawitała i przyniosła z sobą chłodne i deszczowe dni... W tym roku jesień kalendarzowa i astronomiczna zaczynają się tego samego dnia - 23 września...

Kwitnące astry jesienne (popularnie nazywanych marcinkami, michałkami) dla mnie to jeden z najbardziej wyrazistych  i urokliwych symboli złotej polskiej jesieni...  Zielone drzewa wciąż  trzymają się lata, zanim zaczną się mienić złotem i czerwienią...  W moim ogrodzie  w dalszym ciągu jest jeszcze kolorowo... Kwitną niezmiennie cynie, astry, aksamitki, rudbekie, werbena patagońska, astry jesienne, róże, hibiskusy, hortensje... Jednak jesienny deszcz sprawił, że świat stracił swój dawny blask i wyrazistość, a całe otoczenie wydało mi się nagle jakieś obce i wyblakłe...

Mam nadzieję, że w piątek robiłam ostanie przetwory z pomidorów, papryki... W poniedziałek przetwarzaliśmy na soki maliny, jeżyny (ostrężyny) i borówkę amerykańską... W tym roku to był wyjątkowy, kuchenny maraton... Plony były obfite... Przyznaję, to powód do satysfakcji i radości zwłaszcza po całym trudzie włożonym w pracę na ziemi... Dzielę się moimi plonami i to mi daje wiele radości...

Wielokrotnie deklarowałam, że lato, długie dni pełne słońce i wysokie temperatury są moim żywiołem... To mnie nastraja  pozytywnie do życia i zawsze marzę, by trwało jak najdłużej... A obecnie mamy panujące szarości a krople deszczu rytmicznie uderzające o szyby... I taka właśnie jesienna aura skłania do melancholii i szukania schronienia w poezji... Przywołuję absolutny klasyk "Deszcz jesienny" - Leopolda Staffa...
 
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny....










Jesień to bez wątpienia najbardziej kontrowersyjna pora roku... Dla jednych to czas nostalgicznego piękna, przytulnych wieczorów... Oni czekają na nią z utęsknieniem bo kochają długie wieczory, zamglone poranki i chłodne dni... Mnie i pozostałych irytuje brak słońca,  deszcz, ziąb, szarość dnia...  Nie lubię tej pory roku ponieważ  zawsze kojarzy mi się z przemijaniem, chłodem, smutkiem... Jakby tego było mało, dopada mnie senność, brak energii, jesienna nostalgia...

Wplatana w chmury weszła jesień,
rozlała karmin w dzikie wino,
w deszczowych kroplach chciała sennie
po stromych dachach się rozpłynąć.

Lecz barwy nie śpią. Mocnym pąsem
rumieńce klonom czas nakłada;
wrześniowy nadmiar płowych wstążek
rozwiesza w trzcinach i na trawach.

Wiatr się rozmarzył. Złotym szeptem
jesionom suknie pozdzierał.
Spójrz, jak w kałuży promień depcze;
pocałuj  szybko zaraz - teraz.

(Ewa Pilipczuk)












W niedziele południe w pewnym momencie spojrzałam w okno i wtedy zobaczyłam niezwykły widok... Na łące pasła się łania, dorosła samica jelenia szlachetnego... Była piękna, pełna godności, zachwycała elegancją, smukłą sylwetką i bardzo czujnym spojrzeniem... Wysokie trawy na łące już zmieniają kolory na złote i brunatne... Doskonale wtapiała się w otoczenie dzięki swej rdzawobrunatnej sierści... W poniedziałkowy poranek już jej nie było...










W każdym roku staram się tworzyć jesienne dekoracje bo one sprawiają, że w domu  robi się przyjemniej i radośniej... Często korzystałam ze skarbów natury m.in. z kasztanów, żołędzi, szyszek... W tym roku znalezienie tych owoców pod drzewami było dla mnie sporym wyzwaniem... Okazuje się, że z powodu suszy  kasztanowce  nie miały siły wykarmić zawiązków i zrzuciły niedojrzałe owoce... Natomiast, w pierwszych dniach września zauważalne było dziwne zjawisko, kasztanowce ponownie pokryły się kwiatami... 

Jesienne dekoracje wprowadzają do wnętrza wyjątkowo przytulny klimat i optyczne ciepło... Stroiki, wianki, kwiaty pomagają niewielkim kosztem odmienić dom na nowy sezon... W jesienne a później zimowe wieczory lubię zapalać świece naturalne, które otulają nasz dom ciepłym, przytulnym aromatem... Jesienne czy bożonarodzeniowe dekoracje robię etapami... Co jakiś czas pojawia się nowy stroik, coś zmieniam,  dodaję małe, nowe akcenty i wtedy we wnętrzu nie ma monotonii... 

Mam nadzieję, że jakoś przetrwam tę  jesień... Pamiętam, że z każdym dniem bliżej do wiosny... Po deszczowych i zimnych dniach, nieśmiało oczekuję poprawy pogody ze słońcem i wyższymi temperaturami...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...