czwartek, 21 lutego 2019

Rejs po Jeziorze Garda i zamek Scaligeri






Dalekie podróże mają to do siebie, 
że przywozi się z nich coś zupełnie innego niż to,
po co się pojechało.

(Nicolas Bouvier)







Największe włoskie jezioro Garda ma 55 km długości i do 12 km szerokości... Przywodzi na myśl raczej wielką, morską zatokę niż jezioro... Skojarzenie jest tym bardziej uzasadnione, że u schyłku średniowiecza na jeziorze staczały bitwy floty Mediolanu i Wenecji... Wenecjanie sprowadzili na Gardę swoje morskie statki z Adriatyku... Imponująca jest też jego głębokość jeziora, sięgająca 346 metrów... To świadczy o potędze spływających z Alp lodowców, które utworzyły Gardę... Jego nazwa pochodzi od miejscowości Garda...

Tylko południowy brzeg jest nizinny... Im dalej na północ, tym wyżej piętrzą się skalne ściany... Te okolice łączą urok regionu śródziemnego z majestatem Alp... Nad błękitną taflą i ukwieconymi miasteczkami wznoszą się turnie...  Nad jeziorem wznoszą się kupieckie kamienice, XIX wieczne rezydencje arystokratów i milionerów z całego świata, zachowały się również średniowieczne twierdze i zamki ...

Na południowym wybrzeżu w wody Gardy wcina się wąski półwysep długości czterech kilometrów... Starożytni Rzymianie odkryli jego urok i przyjeżdżali tu na wypoczynek oraz kuracje... Na tym półwyspie położone jest niewielkie, zabytkowe miasteczko... Jest ono zdominowane przez trzynastowieczny Rocca Scaligera, który przepięknie prezentuje się z tafli jeziora Garda....








Świetnym pomysłem na poznanie jeziora Garda  i położonych nad nim miasteczek, jest rejs statkiem lub  łodzią...  Chętnych jest sporo bo to spora atrakcja... Tym razem płyniemy  wzdłuż wybrzeża jeziora, skąd podziwiamy  panoramiczny widok na piękne wybrzeże Sirmione, Centrum Termalne, na mury i wieże  zamku Scaligero, willę Marii Callas, Grotę Katullusa...

Na końcu cypla znajduje się park archeologiczny  Grotte di Catullo (Groty Katullusa) nazwa nadana ruinom potężnej  rzymskiej willi pochodzącej z przełomu I w przed i po narodzeniu Chrystusa... Już w III wieku uległa zaniedbaniu, w późniejszym czasie została włączona do umocnień, które umacniały półwysep... Na terenie parku cały czas prowadzone są prace wykopaliskowe...







Majestatyczny i nieprzystępny zamek ze wszech stron otoczony jest wodami jeziora Garda... Jego zadaniem była obrona portu oraz  bronienie dostępu do Werony... Jest to jeden z najlepiej zachowanych zamków we Włoszech... Jego budowę rozpoczęto w XIII wieku prawdopodobnie na pozostałościach rzymskiej fortyfikacji... Bardzo charakterystyczne są średniowieczne blanki, które mają kształt "jaskółczego ogona", trzy wieże oraz baszta wysoka na 47 metrów...

Już w 1405 roku Sirmione i zamek znalazły się pod kontrolą Republiki Wenecji, a po jej upadku w 1797 roku miasteczko zostało zajęte przez wojska Napoleona...

Z wód jeziora podziwiałam zamek Scaligeri... Muszę przyznać, że zachwycił mnie swoją urodą i malowniczością... Jest bardzo piękny, imponujący, świetnie zadbany i pełen historii... Należał do rodziny Della Scalla zwanej także  Scaligeri i został zbudowany przez Mastino I władcy Werony...










Kim zatem była rodzina Scaligeri? Pierwsi Della Scala mieszkali w Weronie już w XI wieku... Ten znamienity ród rządził Weroną w latach 1262 do 1387... Okres ich panowania charakteryzuje się wielką polityczną rangą, ekonomiczną siłą i terytorialna ekspansją miasta... Della Scalla byli mecenasami artystów i naukowców... O ich potędze świadczy też spora ilość zamków... Głównym atrybutem tego rodu są też prywatne i publiczne budynki oraz imponujące pałace... Kiedy Wenecja zawładnęła Weroną, większość członków zbiegła do Bawarii, gdzie ich nazwisko zostało przetłumaczone na język niemiecki i nazywali się Von Der Leiter... Ta gałąź rodu wymarła w XVI wieku...

Jak niemal każdy zamek, tak i ten jest miejscem legendy... Mieszkali tutaj  Ebengardo i Arice... Ci młodzi ludzie żyli bardzo szczęśliwie, zanim doszło do tragedii... Podczas burzliwej nocy wenecki markiz Elalberto szukał schronienia w zamku... Para otworzyła drzwi nieznajomemu... Ten zachwycił się pięknem Arice i w nocy wszedł do jej pokoju aby ją uwieść...  Kobieta zaczęła krzyczeć...  Elalberto, aby ją uciszyć, zadał jej cios sztyletem... Ebengardo zwabiony krzykami Arice wbiegł do komnaty i zastał ją martwą... W porywie rozpaczy, że nie uchronił ukochanej,  zabił sztyletem markiza... W ciemne, burzliwe noce  duch  Ebengardo wędruje po zamku w poszukiwaniu pięknej Arice...






Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę pięknego, słonecznego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...




środa, 20 lutego 2019

Rejs z Palermo do Neapolu







Każda podróż ma swoje zalety.
Kiedy odwiedzasz lepiej rozwinięte kraje,
możesz dowiedzieć się jak poprawić swój własny.
A kiedy los zaprowadzi Cię do biedniejszych,
nauczysz się go doceniać.

(Samuel  Johnson)






Przez dwa dni podziwialiśmy Palermo, miasto tysiąca twarzy, eklektyczne, głośne, bardzo eleganckie... Z jego architektonicznym pięknem, tradycjami, ludźmi, przyciąga i oczarowuje nie tylko mnie ale i ludzi z całego świata... 

Mając jeszcze dwa dni do odlotu, postanawiamy pojechać do Neapolu... Pociąg czy prom, tylko przez chwilę zastanawiamy się nad wyborem transportu... Po intensywnym zwiedzaniu miasta,  i poznaniu kolejnych jego uroków,  przy wysokiej temperaturze warto jednak odetchnąć na promie... Tym bardziej, że ceny i rozkłady jazdy są bardzo porównywalne... Jesteśmy zdecydowani na kabinę, nie wchodzą w rachubę rozkładane siedzenia (pullmany)...

Przed godziną osiemnastą jesteśmy na nabrzeżu portowym,  ponieważ jest przed sezonem nie ma problemu wykupieniem kabiny... Będziemy płynąc Tirrenią di Navigazione... Wchodzimy na prom, w recepcji dostajemy numer kabiny... Zostawiamy nasze podręczne bagaże i idziemy coś zjeść w barze...  Okazuje się, że wszyscy są potwornie głodni i trzeba stać w długiej kolejce... Wycofujemy się... Idziemy na pokład aby zrobić wieczorne zdjęcia... O tej porze jest jeszcze bardzo gorąco, około 30°C... Idziemy do klimatyzowanej kabiny... Robimy sobie kolację, mamy  bułki, pomidory, serki topione, polskie kabanosy i butelkę soku pomarańczowego... Punktualnie o dwudziestej, prom wypływa... Spojrzałam przez okno na Palermo budzące się do życia nocnego... Biorę prysznic i padam ze zmęczenia na koję...







Noc minęła o wiele za szybko...  Około piątej rano zaczynało świtać... Powoli wstaje słońce, dzień budzi się do życia... Niebo z każdą chwilą przybiera barwy żółte jak na obrazach Wiliama Turnera... Na horyzoncie zaczyna majaczyć wyspa  Capri... Wstaliśmy wcześniej by podziwiać wschód słońca nad Wezuwiuszem...  Na morzu  co chwilę przepływały jakieś  statki transportowe, promy... Trasa była dosyć ruchliwa... Zafascynowani  wstającym dniem, opuściliśmy kabinę i wyszliśmy na pokład...  Morze było spokojne, niemal idealna tafla wody... W powietrzu unosił się delikatny zapach słonej wody...  Zalegającą ciszę wypełniały jazgocące mewy i odgłosy płynących  gdzieś daleko statków...







Wezuwiusz był coraz bliżej...  Jest jednym z największych symboli Kampanii, Zatoki Neapolitańskiej,  który wznosi się na wysokość 1281 m n.p.m. dziś kojarzony jest z wielkiego wybuchu w 79 roku, podczas którego zniszczył antyczne miasta: Pompeje i Herkulanum...
U jego stóp  rozciąga się potężna aglomeracja Neapolu licząca 5 milionów mieszkańców... W dali widoczne jest wzgórze  Vomero i zamek Sant'Elmo... Z każdą minutą podziwiałam piękno starówki, dachy kamienic i kopuły kościołów...

Zbliżamy się do portu, który jest drugim co do wielkości portem przeładunkowym w kraju... Nasz prom powoli przybija do nabrzeża... Jest 6, 30 rano, jeszcze tylko musimy oddać bagaż do przechowali i wyruszamy zwiedzać miasto, wcześniej wypić espresso i zjeść cieplutkie cornetto (rogalik)...










Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...