sobota, 19 września 2026

Legnica - Kamienica Pod Przepiórczym Koszem

 







Najważniejsze w życiu to nie to, że upadasz,
lecz to, że potrafisz wstać po każdym upadku.

(Nelson Mandela)











Na jednym z blogów zobaczyłam Legnicę, niezwykłe miasto o fascynującej, wielowarstwowej historii... Od tamtego czasu pragnęłam je zobaczyć... We wrześniu spełniło się moje marzenie... Legnica miło mnie zaskoczyła... Okazała się niezwykle urokliwym miastem, z wieloma cennymi zabytkami oraz pięknymi terenami zielonymi... Zatrzymałam w Hotelu Kamieniczka, który mieści się w centrum Legnicy i blisko  historycznego Parku Miejskiego...

Jadąc do Legnicy koniecznie chciałam zobaczyć na Starym Mieście jedne z najpiękniejszych i najbardziej unikatowych, renesansowych kamieniczek na całym Dolnym Śląsku...  Poznawanie ich zaczęłam od najsłynniejszej -  Kamienicy Pod Przepiórczym Koszem... Ten zabytkowy budynek usytuowany jest przy Małym Rynku 38... Wcześniej widziałam go na blogach i w internecie... Szczerze mówiąc, zaskoczył mnie swoimi niewielkimi gabarytami, gdy zobaczyłam go na żywo... Mimo to jest bardzo piękny i wyróżnia się na tle wielkopłytowej zabudowy rodem z PRL...

Nazwa kamienicy wzięła się od charakterystycznego dwupoziomowego cylindrycznego wykusza narożnego... Nie tylko ten wykusz ale i bogato zdobiona fasada sprawiają, że każdy szczegół przykuwał mój wzrok... Stałam i zachwytem przyglądałam się temu cennemu sgraffito...









Historia tej kamienicy sięga XIV wieku... W XVI wieku prawdopodobnie  należała do legnickiego pisarza miejskiego (notariusza)... Wówczas została przebudowana i  wtedy też zyskała zachwycającą, renesansową dekorację sgraffitową... Przez wieki ukryta pod tynkiem, została ponownie odkryta w 1909 roku..

Węższa elewacja została w całości pokryta misternymi rysunkami i podzielono ją na pięć poziomych pasów... Widzimy tutaj m.in. motywy zaczerpnięte z bajek Ezopa, sceny przedstawiające tzw. Triumf bogini Cerery obok znajduje się bożek Pan, sceny batalistyczne  ukazujące oblężenie miasta oraz przedstawienia zwane światem na opak, w których zające polują na psy i  myśliwych... Te rzeźbione wzory są przepiękne i są prawdziwą ucztą dla oczu...

Jestem oczarowana kamienicą Pod Przepiórczym Koszem bo to prawdziwa perła renesansu na Śląsku, zachwycająca swoją unikatową architekturą i długą historią...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życze pięknej, słonecznej i ciepłej niedzieli...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



środa, 16 września 2026

Bukiety sierpniowe

 







Budząc się rano pomyśl, jaki to wspaniały skarb żyć,
oddychać i móc się radować.

(Marek Aureliusz) 












Sierpień przeleciał tak szybko, że nie wiadomo kiedy, zrobił się wrzesień... Przypuszczam, że to uczucie  towarzyszy chyba  każdemu pod koniec lata... Słoneczne, długie dni nagle uciekają, wieczory robią się chłodniejsze i nagle budzę się w innej rzeczywistości... Krystaliczna rosa na trawie, nie pozostawia złudzeń, że lada moment nadejdzie nostalgiczna jesień...

Skoro już pożegnałam sierpień, to najwyższa pora na sierpniowe bukiety... Kwiaty kwitnące na późne lato to prawdziwa ozdoba ogrodu... Mnogość przepięknych barw cieszy oczy... Dzięki obfitości kwiatów w ogrodzie, mogę z nich tworzyć bukiety... To daje mi ogromną przyjemność, satysfakcję  i pozwala przenieść piękno natury prosto do domu...

Do moich sierpniowych bukietów wykorzystywałam cynie, które bardzo często nazywane są jakobinkami... Uwielbiam je i  każdego roku wysiewam je wiosną w ogrodzie... Są wyjątkowo dekoracyjne  i radosne, zachwycają bogactwem barw i przede wszystkim bardzo długim kwitnieniem... I chociaż wyglądają imponująco nie mają wygórowanych wymagań... Na początku sierpnia kwitły niektóre odmiany lilii i zrobiły i wypełniały wnętrze domu intensywnym zapachem...

Do swoich bukietów zrywałam dzielżany, złocień marunę,  kosmosy, kalie, jeżówki, które są bardzo dekoracyjne, długo zachowują świeżość... Doskonałym i niezwykle puszystym wypełniaczem jest nawłoć... Ona nadaje bukietowi sielskiego klimatu i piękną, żółtą barwę... Wykorzystałam też makówki i kwiaty dzikiej marchwi, która nazywana jest  koronką królowej Anny... Ta nazwa wywodzi się z krajów anglosaskich (ang. Queen Anne's lace). Istnieje wiele anegdot, skąd wzięła się nazwa... Być może przypominała koronkowy kołnierz lub nakrycie głowy królowej Anny Stuart... W wazonach nie mogło zabraknąć moich ulubionych chryzantem, goździków  i róż... 


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę pięknych, słonecznych dni...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...