piątek, 22 czerwca 2018

Matera, niezwykłe kamienne miasto






Szczęśliwymi ludźmi są tylko ci,
którzy umieją cieszyć się każdym trwającym dniem.
Nie ci, którzy nałogowo planują swoją przyszłość w nieskończoność
i nie ci, którzy ciągle wracają do swojej przeszłości.
Życie to teraźniejszość, więc ciesz się nią i żyj!

(Georges Bernanos)







Po raz pierwszy w filmie  Pasja Mela Gibsona  zwróciłam uwagę na Materę, która pełniła rolę starożytnej Jerozolimy... Gdy kolejny raz zobaczyłam to niezwykłe miasto  na kanale Planete,  dopiero wtedy mocno zapadło mi w pamięć... Od tamtego czasu zastanawiałam się jak mogę  dotrzeć do Matery... Miasto bowiem położone jest  w regionie Basilicata  hen, aż na południu, gdzie  Włochy z buta stają się obcasem... Matera, chociaż zadziwiająca, to wciąż jest  mało znana ponieważ nie rozpropagowana i leży  z dala od turystycznych szlaków...

Na przestrzeni wieków miasto nosiło różne nazwy... Jednak przez tutejszą ludność najczęściej nazywane było Mather - Matka Ziemia... Po Aleppo w Syrii, Jerycho na Zachodnim Brzegu Jordanu Matera jest trzecim najstarszym miastem na świecie... Bardzo  liczne dowody pochodzące  z najstarszej epoki prehistorycznej, epoki kamienia zobaczyłam w  Muzeum Miejskim...

Przypuszcza się, że  w późniejszych wiekach  miasto było opanowane przez Greków o czym  świadczy  herb Matery - byk z kłosami zboża... To typowy symbol starożytnej Grecji... Miasto ma bardzo burzliwe dzieje, zdobywają go: Rzymianie, Longobardowie, Bizantyjczycy, Saraceni...  W IX wieku najeżdżają    Normanowie... Z grabieży przywożą tutaj ogromne bogactwa...  Następuje rozkwit  i najlepszy okres dla miasta... Zostają sprowadzeni pustelnicy z Kapadocji, którzy zakładają ponad 150 kościołów... Spora ich ilość istnieje do dnia obecnego...

Spacerowałam uliczkami Nowego Miasta pośród gwaru, mijałam pełne wdzięku pałace i barokowe kościoły... Odniosłam wrażenie, że dzisiaj to miasto zasługuje na uwagę i wiele w nim  romantyzmu... Jednak nie zawsze tak było... W XIX i  na początku XX wieku panowało tutaj nieprawdopodobne  ubóstwo i bardzo trudne warunki życia...

Mnie  szczególnie interesowała  historyczna część miasta, zwana Sassi i tam skierowałam swoje kroki... 








Bardzo stromymi i śliskimi schodami schodzimy w dół do starej Matery... Już na pierwszej platformie widokowej widzimy, że miasto rozłożyło się majestatycznie nad bardzo głębokim wąwozem rzeki Gravina... 

Wielopoziomowe domostwa zostały wykute w miękkiej wapiennej skale stromego zbocza... Rzeka  wyżłobiła ten bardzo głęboki wąwóz przez sam środek płaskowyżu...

Matera jest niezwykła,  tajemnicza ale i bardzo surowa... Poruszamy się jak w labiryncie... Jestem zaskoczona ponieważ w tym mieście praktycznie nie ma ulic jedynie schody... Wspinamy się wąskimi schodami kilka pięter w górę by nagle znaleźć się na panoramicznym tarasie, który okazuje się dachem wielu domostw...  Najsłynniejszą częścią Matery jest dzielnica Sassi,  która tak jak i miasto jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO...

Tutaj każdy zakręt, zaułek, uliczka, schody, świątynia, widok zapiera dech w piersiach... To miasto trzeba zobaczyć aby zachwycić się jego pięknem...  Jest oszałamiające a jednocześnie przerażające gdy pomyśli się w jakich uwłaczających człowieczeństwu warunkach żyli tutaj ludzie...








Nad miastem góruje katedra w stylu romańsko-apulijskim... Położona jest w sercu starożytnego miasta, w dzielnicy  zwanej Civita, która jest najstarszym zamieszkałym miejscem w Materze...  Katedrę konsekrowaną w 1270 roku, poświęcono  Madonnie della Bruna... Dlaczego Dziewica Brązowa? Jest kilka hipotez... Wg jednej z nich, posąg Dziewicy pochodzi z Hebronu, miasta Judei gdzie Maria udała się do swojej krewnej Elżbiety...  Wg innej, pochodzi od koloru twarzy Dziewicy... W centralnej fasadzie  bardzo piękna romańska rozeta (różyczka) zwieńczona rzeźbą Archanioła Michała przykuła moją uwagę... W tympanonie, nad głównymi drzwiami rzeźba Madonny della Bruna...   









Począwszy od IX wieku przez kilka stuleci  groty, skalne kwatery zajmowali mnisi... W jaskiniach zachowało się ponad 100 skalnych kościołów...  Byłam niemal pewna, że odnajdę świątynię poświęconą Św. Łucji... Ta święta była bardzo popularna w średniowieczu nie tylko we Włoszech ale i w krajach nordyckich... Podeszłam do jednej z jaskiń... Nic nie wskazywało, że w niej znajduje się świątynia... Jedynie na chropowatych ścianach wyrzeźbiono symbol świętej - tacę z oczami... Wg legendy - święta Łucja miała piękne, wielkie oczy, które przyciągały powszechną uwagę... Widząc nawet zachwyt u oprawców, kazała je sobie wydłubać...

Weszłam do środka okazało się, że jest to dosyć duży kościół skalny, posiadający wyraźnie nawę główną i dwie nawy boczne  oddzielone od siebie filarami... Sklepienia i ściany ozdobione są freskami... Święci spoglądali na mnie jeszcze żywymi kolorami i byli rozpoznawalni...  Oglądałam wnikliwie świadectwo liczące ponad tysiąc lat... Nie mogłam uwierzyć, że przetrwały aż tak wiele lat, w takich prymitywnych warunkach... Nad kościołem znajduje się nekropolia z kamiennymi grobami...









Matera słynie również  z wyjątkowego chleba - Pane di Matera, którego historia sięga XV wieku... To symbol tego miasta...  Jego kształt  przypomina krajobraz Matery a jego niepowtarzalny smak  wynika z pradawnej kultury... Chleb dla tutejszych ludzi był "świętym pokarmem"... Mieszkańcy Sassi przygotowywali potrawy we wspólnocie... Gospodynie przygotowywały ciasto wieczorem a rano przynoszono je do piekarza aby upiekł je w swoim piecu... Te prymitywne  piece spotykane są w wielu miejscach...  Każda rodzina stemplowała bochenki aby je odróżnić...  Obecnie chleb pieczony jest w higienicznych warunkach ale w dalszym ciągu praktykuje się stemplowanie...







W czasie swoich podróży widziałam wiele wiosek z domami  troglodytów, jednak tutaj były  setki a właściwie to tysiące domów  troglodytów... Jaskinie praktycznie zamieszkiwano do lat 50 - tych XX wieku... Prawdę mówiąc, włoscy politycy o istnieniu Matery i jej ogromnym ubóstwie, zaniedbaniu,  nędzy, zacofaniu, siedlisku chorób dowiedzieli się za sprawą Carla Levy'ego, który w swej książce "Chrystus zatrzymał się w Eboli" pokazał przerażający obraz tego miasta... Ten obraz nakreśla siostra autora, Louise...

"Po wąskiej i spadzistej ścieżce zaczęłam schodzić z zakrętu w zakręt, na sam dół. Bardzo wąska uliczka szła - że tak się można wyrazić - po dachach domów. Mieszkania są kute w stwardniałej glinie wąwozu, a każde z nich ma fasadę, nieraz piękną ze skromnym ornamentem z XVIII wieku. Te pozorne fasady, z powodu pochyłości stoku górskiego, przylegają dołem do ściany skalnej, a w górze nieco od niej odstaną: wąskim pasmem między fasadami a stokiem biegną ulice, które są równocześnie jakby podłogą dla tych, którzy wychodzą z mieszkań górnych, i dachem dla domów znajdujących się poniżej."

"W tym prażącym słońcu miałam chwilami wrażenie, że znalazłam się w środku miasta dotkniętego zarazą. Schodziłam coraz głębiej w kierunku kościoła, a w oddaleniu kilku kroków towarzyszyła mi chmara dzieci. Krzyczały coś w swoim żargonie, czego nie mogłam zrozumieć, i szlam dalej, one zaś nie ustawały w swoich wołaniach. Sądziłam, chcą jałmużny, więc się zatrzymałam i dopiero wówczas odróżniłam kilka słów, które dzieci wołały chórem: Pani, daj nam chininy, Pani daj nam chininy! 
Rozdzieliłam między nimi trochę drobnych, aby kupiły sobie cukierków, ale nie tego się domagały prosząc dalej o chininę. Doszliśmy w końcu do dna owego wąwozu i do pięknego, barokowego kościoła Matki Bożej z Idris; i tam dopiero wznosząc oczy w górę zobaczyłam nareszcie całą Materę.  Było to istotnie prawdziwe miasto. Fronty wszystkich jaskiń, które stąd wydają się domami, są białe i równe, a otwory drzwi spoglądają jak czarne oczy w dal. Śliczne, malownicze miasto."






Materę ogłoszono "hańbą Włoch"... Ze starych, zaniedbanych jaskiń w których nie było prądu, kanalizacji, bieżącej wody mieszkańców przeniesiono, często przymusowo, do nowych mieszkań... Wielu z nich wracało na stare śmieci być może z przyzwyczajenia, sentymentu albo przywiązania do starych sąsiadów... W końcu Stara Matera opustoszała... Dopiero w 1986  roku wydano prawo, które umożliwiało zamieszkanie w tym zabytkowym miejscu... Był jeden warunek, Sassi miało zachować pierwotny wygląd...  Nowy właściciel otrzymywał kilka pomieszczeń,  które  zobowiązany był odrestaurować, za pieniądze rządowe... Oczywiście, przepisy określają zasady renowacji; kolorystykę fasad,  okien, drzwi... W ostatnim czasie powstało wiele barów, restauracji, niewielkich  hotelików, sklepów z pamiątkami, pensjonatów 
Teraz Matera staje się dumą Włoch, została też wybrana Europejską Stolicą Kultury 2019......  W czasie spaceru po Starym Mieście zachwycałam się kamienną scenerią, niezwykłymi kościołami skalnymi i cały czas towarzyszyło mi uczucie, jakbym przeniosła się wiele wieków wstecz...


Bardzo dziękuje za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę słonecznego, miłego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...