poniedziałek, 2 listopada 2026

Nowy Sącz - Miasteczko Galicyjskie

 







Życie to szalona, cudowna podróż.
Panuje w nim chaos, zaraz później przychodzi spokój,
a potem wszystko zaczyna się od nowa.
Sekret polega na tym,
by cieszyć się tą przejażdżką.
Każdą jej chwilą.

(Regina Brett)








W czasie wrześniowego pobytu w Nowym Sączu odwiedziłam także Miasteczko Galicyjskie, rekonstrukcję małomiasteczkowej zabudowy z przełomu XIX i XX wieku... Ten osobliwy zespół urbanistyczny, obrazuje układ i funkcje dawnych miasteczek w kraju koronnym Królestwa Galicji i Lodomerii, które utworzyli Habsburgowie po I rozbiorze Polski w 1772 roku... 

Miasteczko Galicyjskie  zlokalizowane jest na terenie osiedla Piątkowa w Nowym Sączu... Zostało zbudowane w 2011 roku, za sumę 24 mln złotych, z czego 13, 5 min złotych pokryto ze środków unijnych... Na powierzchni 1,76 ha znajduje się 17 budynków i trzy obiekty małej architektury...












Gdy przekroczyłam bramę Miasteczka Galicyjskiego znalazłam się w innym świecie... Czas jakby zwolnił i przeniósł mnie do przeszłości... Wokół mnie roztaczał się widok na dawną prowincję Monarchii Austro-Węgierskiej z drewnianą architekturą...

Byłam na Rynku wśród zrekonstruowanych obiektów m.in. ratusza staromiejskiego, karczmy, remizy strażackiej, oraz budynków usługowych... To właśnie w tych obiektach zorganizowano m.in. wystawy, atelier fotograficzne,  warsztat zegarmistrzowski, sklep retro, zakład fryzjerski, pocztę, aptekę... W ramach projektu odtworzono również elementy małej architektury: dwie kapliczki św. Jana Nepomucenia i świętego Floriana oraz studnię miejską...

Mocno zaskoczył mnie zrekonstruowany Zakład Fotograficzny z 1892 roku... Wielkie, drewniane aparaty fotograficzne, teatralne rekwizyty budziły moje zdziwienie... Wizyta w tym miejscu pozwoliła dosłownie dotknąć historii i poczuć magię dawnych fotografii... Przypuszczam, że pójście w tamtych czasach do fotografa było wyjątkowym wydarzeniem... Stałam tak twarzą w twarz z tak odległą przeszłością nie mogłam wprost uwierzyć jaki w ciągu tych 150 lat dokonał się skok technologiczny...

Dziś smartfony nosimy w ręku, zdjęcia robimy natychmiast, w każdych warunkach oświetleniowych, nie potrzebujemy kliszy.... A w tamtych czasach? targano ze sobą wielki drewniany aparat,  statyw, wielkie płyty... 
 





Zabytkowa apteka w Miasteczku Galicyjskim to rekonstrukcja dawnej placówki farmaceutycznej z przełomu XIX i XX wieku... Jej sercem jest potężna, długa drewniana lada, przy której dawniej aptekarz przyjmował pacjentów i przygotowywał lekarstwa na zamówienia... Są zabytkowe szafy apteczne, piękne porcelanowe i szklane naczynia, wagi apteczne, słoiczki, buteleczki, słoje apteczne, moździerze, maszynki do robienia pigułek... 








W domu przy Rynku znajduje się  Galeria Paszyńska... W dwóch pomieszczeniach oglądam wyroby zaprojektowane i wykonane przez nieprofesjonalnych twórców ludowych... Tutaj możemy zaobserwować jakie ogromne talenty drzemią w tej lokalnej społeczności... Niegdyś mała, niepozorna  wieś Paszyn, od lat 60.XX stała się słynna dzięki niezwykłej grupie lokalnych rzeźbiarzy, malarzy na szkle...

Podziwiam charakterystyczne drewniane i kamienne świątki,  rzeźby świętych, kapliczki, malarstwo na szkle, figurki sakralne, Piety, wielofigurowe kompozycje, szopki bożonarodzeniowe...









Rekonstrukcja zakładu Zegarmistrzowskiego w Miasteczku Galicyjskim znajduje się w replice zabytkowego domu pochodzącego ze Starego Sącza... Wnętrze zostało wiernie zaaranżowane przy użyciu mebli oraz eksponatów...  Oglądam dawne zegary ścienne, kieszonkowe, specjalistyczne lupy, tokarki, imadła, miniaturowe narzędzia do naprawy delikatnych mechanizmów czasomierzy...














Odwiedzam m.in. dawną pracownię oraz mieszkanie żydowskiego krawca z przełomu XIX i XX wieku oraz  sklep kolonialny, którego wnętrze wypełniają rekwizyty z epoki, takie jak drewniane skrzynki, worki z kawą, metalowe puszki, szklane pojemniki ze słodyczami, dawne butelki, karafki... 

Odwiedzając Miasteczko Galicyjskie liczyłam, że zobaczę coś ciekawego, wyjątkowego i nie zawiodłam się... Autentycznie przeniosłam się w czasie do przełomu XIX i XX wieku... Spacer po brukowanym Rynku otoczonym replikami dawnych domów mieszczańskich pozwolił mi,  przenieść się do epoki Austro-Węgier... W każdym z obiektów czeka na turystów kompetentny przewodnik, który opowiada o konkretnej funkcji, wyposażeniu i historii budynku...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...