Siarczyste mrozy, panują od kilku dni... Jestem zła, wściekła i płakać mi się chce z bezsilności jednak nie z takiego powodu... Noc w Trzech Króli była wyjątkowo jasna od śniegu i światła księżyca... Byłam już w sypialni i dochodziła godzina 22, 50 usłyszałam nie fajerwerki ale jeden jedyny strzał z broni palnej... W sobotę rano tylko Basia (sarna) pojawiła się przy karmniku... Nie mogę zrozumieć dlaczego zabija się takie bezbronne zwierzę... W takim przypadku jestem bezsilna, bezradna... Nie mam żadnych dowodów na tego człowieka... Basia (sarna)pozbawiona swego dziecka chodzi po łące, po krzakach i szuka swojej Tosi...
A wracając do obecnej aury, taka prawie ekstremalna temperatura daje się mocno we znaki nie tylko ludziom ale i zwierzętom... Pamiętajmy o naszych Braciach Mniejszych, o ptakach... Nie może im zabraknąć ziaren słonecznika, lnu, pszenicy, słoninki... Dzisiaj w nocy słupek temperatury opadł do - 28 st. C... Teraz gdy piszę, za oknem jest już nieco cieplej tylko - 15 st.C...
W taki czas wracam myślami do ciepłych krain, gorącego piasku pustyni... Wspomnienia z wakacji rozgrzewają moje serce i dłonie... Sprawiają, że pamiętam, o cudownych porach roku; wiośnie i lecie, które już niedługo nadejdą...
W odległości zaledwie 3 godzin lotu samolotem leży kraj niezwykły, Maroko... Tutaj lato trwa niemal przez cały rok... Są egzotyczne, o niepowtarzalnym uroku miasta, niezwykłe krajobrazy, góry, skaliste wzniesienia, górskie oazy, wspaniałe zabytki, imponująca architektura przełamująca monotonię pustyni, piaszczyste i świetnie utrzymane plaże... Nawet niezapomniany widok kóz dostaniemy gratis... Jest i oczywiście pustynia...
Nie tylko żądni przygód wybierają podróż na nią... Są jednak tacy, którzy kochają gorący piasek i jego niezwykły złoty i czerwonawy kolor... Droga do pustyni wiedzie przez Atlas i słynną dolinę Kasb... Żeby tam dotrzeć, należy pokonać stromą drogę o tysiącach zakrętów, wcinając się w góry na wysokość ponad 2200 metrów... Z Warzazatz wyruszamy do zjawiskowego wąwozu Todgha Gorge, poznajemy i kolejny raz zachwycamy się Doliną Dades położoną na południu kraju... Tutejszy krajobraz został ukształtowany przez rzekę Dades, która spływa z gór Atlas... Tutejsze formacje skalne są niezwykłe i jakże piękne ale niezapomniane wrażenie wywarła na nas przełęcz i droga Dadés Gorge...
Myślę, że każdy kto jedzie do Maroka, pragnie poznać uroki marokańskiego południa... Ono wydaje się trochę niebezpieczne, niedostępne a jednak bardzo kuszące... Południe Maroka to prawdziwa pustynia... "Pustynia to miejsce, gdzie człowiek naprawdę jest wyłącznie pod osłoną nieba" - tak pisał w swojej książce Paul Bowles... Pustynia to wyjątkowe miejsce... Zachwyca mnie panująca cisza... Od czasu do czasu przerywa ją pomrukiwanie i porykiwanie wielbłądów i warkot jeepów z oddali...
Pustynia to nie tylko bezbrzeżne pustkowie pokryte piaskiem, to miejsce wyjątkowe, żywe, pulsujące kolorami, światłem... Cudowne jest brodzić w gorącym piasku, przemierzać kolejne wydmy i wypatrywać gdzieś ukrytej oazy... Oglądanie spektakularnego zachodu słońca, stopniowo gaszącego kolejne grzbiety wydm to niezapomniany widok... Te szczyty dosłownie żarzą się czerwienią w zachodzącym słońcu... Po chwili robi się potwornie ciemno... Noc jest bardzo zimna i wyjątkowo długa... A rano? znów oglądamy piękny, piaskowy spektakl...
Maroko to niezwykły kraj na styku Europy i Afryki... Tygiel różnych kultur i religii... Kraj który od pierwszej chwili czaruje, urzeka i fascynuje... Kraj do którego pragnie się wracać...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz...
Życzę szczęśliwego tygodnia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...














