W Polsce tradycja jedzenia pączków i chrustu sięga XVI wieku... Tłusty czwartek jest ostatnim czwartkiem przed Wielkim Postem... W tym dniu powinno się zjeść chociaż jednego pączka... Stary przesąd mówi, że gdy tego się nie uczyni nie będzie się wiodło w życiu...
Przyjaźń poznaję po tym, że nic nie może jej zawieść,
a prawdziwą miłość po tym, że nic nie może jej zniszczyć...
Antoine de Saint - Exupery
Trzy lata temu pierwszy raz zrobiłam konfiturę z dyni... W tym smaku dosłownie zakochałam się... Od tamtej pory robię ją każdej jesieni... I dopiero od trzech lat sadzę dynie w moim ogrodzie... Kiedy wchodzę do warzywnika i widzę pomarańczowe banie, to cieszę się i zarazem smucę... Cieszę się bo nastał dyniowy czas...
Uwielbiam kiedy ich baniasty kształt i pomarańczowy kolor prześwituje wśród zielonych, ogromnych liści... Cieszę się, że będę robiła przeróżne pyszności... Smucę się bo to już znak, że na dobre rozpanoszyła się jesień... A piękne i smaczne dynie są jedynym pożytkiem tej kapryśnej pory roku... Powinnam zmienić moje nastawienie w stosunku do jesieni, ale jakoś nie potrafię... Ja, nie potrafię... Kocham wiosnę i lato i słoneczne, gorące dni... I nic tego nie zmieni.
Małe, ogromne, żółte, zielone, pomarańczowe dynie są wspaniałą jesienną dekoracją w moim mieszkaniu... W szare, deszczowe dni, ta barwna paleta, wprowadzi w domu klimatyczny nastrój... Obiecałam sobie, że w tym roku sadziłam ostatni raz dynie ozdobne... Dlaczego? ponieważ nigdy nie mają interesujących kolorów, fantazyjnych nakrapiań i atrakcyjnych kształtów jak zapewnia producent... Dynie ozdobne nie nadają się do jedzenia... Skórę mają bardzo twardą i odporną na uszkodzenia zaś miąższu niewiele... Doszłam do wniosku, że nie ma sensu ich sadzić...
Dynia ceniona była przez starożytnych... Pojawiała się nawet na stole Lukullusa... Przywędrowała do Europy wraz Kolumbem z Ameryki tropikalnej jako egotyczne...dziwactwo. Szybko została doceniona... Stała się smakołykiem w wielu krajach... Pestki znajdowano w starych peruwiańskich grobowcach... To prawdziwe skarby w ziarnie... Posiadają dużo fosforu, żelaza, wapnia, cynku i wiele makro i mikroelementów... Zawierają białko, błonnik, niemal komplet witamin, lecytynę, cukry...
Kiedy zaczyna się dyniowy sezon, często przygotowuję z niej potrawy... Robię z niej placki, podobnie jak ziemniaczane. Są pyszne, chrupiące... Prostym i szybkim pomysłem na danie z dyni jest zupa z jej miąższu... Racuszki, farsz do naleśników, makaron i kopytka dyniowe... Marynuję w zalewie octowej z laskami cynamonu i pepperoni...Uważam, że dynia to warzywo uniwersalne i wszechstronne...Na szczęście, znajduje coraz więcej zwolenników...
A kiedy przychodzi zima, jestem do niej doskonale przygotowana... Mam zamrożony spory zapas tartej dyni... Dzięki temu mogę cieszyć się jej smakiem w zimowe dni... Przyrządzam z niej zupy, jest dodatkiem do ciast i serników...
Korzystajmy z jej dobrodziejstw i wykorzystajmy dynię w kuchni, póki na nią trwa jeszcze sezon... Naprawdę warto ponieważ ma mało kalorii i wiele witamin...
Kiedy chcesz coś osiągnąć rozejrzyj się dookoła, zastanów się i przemyśl, czego dokładnie chcesz.
Nikt nie dojrzy celu z zamkniętymi oczami. Paulo Coelho
Od kilku tygodni było szaro i pochmurno... Wczoraj na niebie pojawiło się słońce... Od razu zrobiło się przyjemnie, wiosennie, mimo, że to jeszcze styczeń... Za oknem było słychać radosny świergot wróbli... Opatulona, by bardziej się nie rozchorować, pootwierałam wszystkie okna i drzwi balkonowe aby domu weszło orzeźwiające powietrze...
Skoro to już połowa stycznia, postanowiłam wysiać pierwsze nasiona... Oczywiście, że nie na grządkach... Nasiona wysiewam do małych doniczek a parapet okienny służy jako inspekt... O tej porze wysiewam lobelię do małych zespolonych doniczek plastikowych... Zaś seler, dwa rodzaje pomidorów oraz paprykę; słodką i ostrą do większych... Gdy sadzonki podrosną, pikuję do innych pojemniczków.
Lubię paprykę. Chili szczególnie, za jej ostry, palący i słodki smak. Ha, ha...wzmaga odporność organizmu. "Doświadczyłam" tego, choruję już drugi tydzień i nie widać końca. W każdym razie lubię ją i będę sadzić w moim ogrodzie... Jednak bez przesady. W tamtym roku, królowała wszędzie. Rosła na balkonie razem z pelargoniami, w donicach z uczepami, na rabatach kwiatowych i na dużej grządce... Żal mi było wyrzucić dorodnych sadzonek... Nie mogłam znaleźć chętnego ani na sadzonki a potem na dojrzałe papryki... Rozumiem, nie każdy je lubi...
Chili marynuję, suszę i robię również konfiturę... Jesienią wysadziłam 6 krzaczków do doniczek i trzymałam w piwnicy... Kilka dni temu zerwałam ostatnią partię papryczek i zrobiłam z niej konfiturę... A oto przepis.
Konfitura z chili i pomidorów
1,5 kg pomidorów,
12 papryczek chili,
5goździków,
6 gwiazdek anyżkowych,
kawałek imbiru,
100 ml czerwonego wina,
100 ml czerwonego winnego octu,
0,8 kg cukru,
Połowę pomidorów kroję na ćwiartki i miksuję z drobno pokrojonym imbirem, chili i octem. Ponieważ lubię ostrą konfiturę, daję całe chili... Lubiący smaki łagodniejsze powinni wybrać ziarenka z papryczek... Pozostałe pomidory kroję w kostkę... Wszystkie składniki wkładam do garnka i gotuję by się odparowało... Jest to rodzaj sosu. Z tej porcji wychodzi 6 słoiczków z musztardy Kamis... Nie pasteryzuję... Słoiczki odwracam. Zimne wynoszę do piwniczki... Wg mnie jest pyszna pikantna, słodka i paląca... Jak ogień!