Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sardynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sardynia. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 września 2026

Bosa - Kościół Matki Bożej Różańcowej

 







Człowiek nigdzie naprawdę nie był, póki nie wróci do domu.

(Terry Pratchett)






Nie wiem jak dla Was ale dla mnie wspomnienia są ważniejsze od rzeczy... Jednak wspomnienia w mojej głowie zacierają się z biegiem czasu... Często potrzebują jedynie odpowiedniego bodźca, aby znów  stały się wyraźne.... W moim przypadku zdjęcia bardzo dobrze chronią je przed zapomnieniem... Śmiało mogę powiedzieć, że jestem maniaczką robienia zdjęć, więc u mnie jest ich mnóstwo... Lada moment braknie mi miejsca na dysku w komputerze i dlatego dzisiaj post wspomnieniowy...

Spacerowałam główną arterią miasta - Corso  Vitorio Emanuele II   mniej więcej w pośrodku, znajdował się  Kościół Matki Bożej Różańcowej (Nostra Signora del Rosario)... To jedna z dziesięciu świątyń wybudowanych przez stulecia w tym niewielkim miasteczku... Choć według mnie nie jest to wcale odległy czas, to na chwilę obecną nie jest znana dokładna data jej budowy... Prawdopodobnie w XIX wieku wybudowano ją  na miejscu starszego kościoła...

Świątynia zbudowana jest z różowego trachytu... Fasada  została podzielona na dwie części... Dolna, ujęta wąskimi pilastrami i wzniesiona na wysuniętym cokole, otwiera się na portal łukowy, zwieńczony pękniętym tympanonem, pośrodku którego  płaskorzeźbiony wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem...

Górna część fasady - barokowa... Dwa płaskie pilastry z jońskimi kapitelami, dzielą ją na trzy lustra... W środkowym łukowe okno, zwieńczone masywnym zegarem publicznym, ustawionym w 1875 roku... Nad zegarem wznosi się smukły szczyt z dzwonem...

Bardzo mi się podobała tamtejsza reguła Kościoła... Świątynie muszą być otwarte by każdy, kto pragnie spotkać się z Bogiem, nie odbił się od zamkniętych drzwi... 

Weszłam do środka kościoła, tym samym wkroczyłam do sfery sacrum, która podzielona jest na sferę świętą i najświętszą... 








Wewnątrz nie było nikogo... Przysiadłam w jednej z ławek...Cisza panująca w kościele pozwalała na refleksję i  zebranie myśli... Po chwili objęłam wzrokiem wnętrze kościoła... Jest ono jasne, jednonawowe z czterema bocznymi ołtarzami... Przede mną prezbiterium, strefa najświętsza, strefa niebiańska, dla duchowieństwa... Na łuku oddzielającym nawę od prezbiterium napis: Regina Sacratissimi Rosari, ora pro nobis! Królowo Różańca świętego, módl się za nami... 

W ołtarzu głównym - figura Matki Bożej Różańcowej z Dzieciątkiem Jezus... Maria jest ubrana w długą niebieską szatę, na lewym ręku podtrzymuje  Jezusa... Obie figury przybrano w korony... Pochodzenie Matki Bożej Różańcowej przypisuje się objawieniu świętemu Dominikowi w 1208 w pierwszym jego zakonie w Prouville...







Byłam zaskoczona brakiem tablicy informującej historię kościoła... O jego wystroju też niewiele wiedziałam... Przyglądałam się figurom umieszczonym w poszczególnych ołtarzach i przypuszczałam, że są   poświęcone: Świętemu Antoniemu z Padwy (Sant'Antonio da Padova, Świętemu  Dominikowi (San Domenico), Świętemu Mikołajowi (San Nicola)... W czwartym ołtarzu znajdowały się trzy figury... Wśród nich Matka Boża, święty Efisio oraz święta Ryta z Cascii, w Polsce bardziej znana jako Rita...

W prezbiterium  zobaczyłam figurkę Santo Bambino - Dzieciątko Jezus... Wierni przychodzą aby mu się pokłonić i prosić o łaski potrzebne dla rodzin... A jaka jest historia Santo Bambino? Figurka została wyrzeźbiona w drewnie oliwkowym z ogrodu Getsemani przez franciszkanina w 1480 roku... Wyrzeźbiony w drewnie posążek, został oblany woskiem... Przedstawia Jezusa, który prawą ręką błogosławi, a w prawej trzyma kulę, symbol świata... Piękne, ozdobne szaty i inne wota złożyli pielgrzymi, dziękując za wyproszone łaski... Z kult Santo Bambino rozprzestrzenił się na terenie całej Europy... W Pradze, w kościele na Małej Stranie od ponad 400 lat otoczona czczą jest figurka Dzieciątka Jezus... Pochodzi ona  z  Hiszpanii z połowy XVI wieku...

Na koniec moje spostrzeżenia... Trudno mi uwierzyć, że wierni nie zwracają uwagi jak wyglądają ich świątynie...  To kolejny kościół, którego obecny stan wymaga bardzo pilnego, gruntowego remontu obejmującego szerokie prace konserwatorskie: budowlane i restauratorskie... Zastanawiałam się, czy tamtejszej diecezji na te wszystkie prace brakuje środków finansowych? 

Kościół na Sardynii utrzymuje się  z ofiar wiernych, darowizn i działalności gospodarczej prowadzonej przez niektóre podmioty... Poza tym, na  mocy Konkordatu Włoch ze Stolicą Apostolską z 1984 roku wprowadzony został system bazujący na dobrowolnym odpisie przez wiernych 0,8 % (otto per mille) ich podatku dochodowego... Nasze kościoły otrzymują ogromne fundusze  unijne na renowacje... Skoro u nas mogą  dostawać, to i na Sardynii prawdopodobnie też mogą... Dzięki tym funduszom zostałaby przywrócona dawna świetność tutejszych  kościołów...

* Bosa - miasteczko w którym czas się zatrzymał - cz. I *

* Bosa - miasteczko w którym czas się zatrzymał - cz. II *

* Bosa - Katedra pw. Niepokalane Poczęcie *

* Bosa - urzekająca przyroda *

* Bosa - moja podróż do hotelu *


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...

Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

wtorek, 9 maja 2023

Spacer po Alghero

 






Człowiek jest szczęśliwy tylko wtedy, kiedy kocha i coś daje.

Albowiem większym szczęściem jest dawać niż brać.

(Max Scheler)










Zaraz po niedzielnym śniadaniu pojechaliśmy do Alghero, miasta oddalonego około 50 km od Bosy... Zatrzymaliśmy się na parkingu przy Placu Pokoju (Piazzale della Pace), który położony jest bardzo blisko historycznego centrum...

Alghero to piąte co do wielkości miasto na Sardynii... Tętniące życiem, pełne uroku, miejsce o katalońskim pochodzeniu... Zostało założone jako osada rybacka na Riwierze Koralowej (Riviera del Corallo) w latach 1102 -1112 przez włoską rodzinę Doria... Nazwa Alghero pochodzi od słowa alghe co oznacza wodorosty...

Kilkanaście lat później powstały pierwsze fortyfikacje obronne... Mury nie uległy znaczącym modyfikacjom w okresie aragońskim... Miasto przez wiele lat znajdowało się pod panowaniem hiszpańskim i z tego powodu Alghero bardzo często nazywane jest Barcelonetą czyli Małą Barceloną... W drugiej połowie XIX wieku zaczęła się rozbudowa miasta i dlatego większa część murów i bastionów dekretem króla zostało rozebranych... Na szczęście XVI wieczne mury i baszty od strony morza zostały uratowane...

Idąc nabrzeżem (Banchina Dogana) do zabytkowego centrum przechodzimy obok Bastionu della Madallena i Torre Garibaldi...







Historyczne centrum to labirynt malowniczych, wąskich, brukowanych uliczek, strefa wolna od ruchu  samochodowego, a więc idealne miejsce na spacer... Stare Miasto Alghero  można śmiało określić jako prawdziwe źródło historii, wspaniałej architektury,  mieszaninę różnych kultur, w tym katalońskiej, sardyńskiej... W wielu miejscach można zobaczyć prawdziwe perełki, oazy ciszy i spokoju a przecież mamy lipiec i okres wakacyjny...










Riviera del Corallo to przybrzeżny odcinek północno-zachodniej Sardynii, obejmujący miasto Alghero aż po strome klify Porto Conte... Riwiera bierze swą nazwę od masywnych, czerwonych formacji koralowych (Corallium rubrum) żyjących w jej wodach... Ponieważ koralowce są uważane za zagrożone, ich poławianie jest zabronione od 1 grudnia do 1 kwietnia... Co roku, na połowy korala wydawane jest 25 licencji a poławiacz może złowić nie więcej niż 2,5 kg... Kontrole są bardzo rygorystyczne... 

Koralowce odkryte zostały już przez Rzymian... Nazywano je kwiatem morza... Symbolizują bogactwo, siłę i wysoki status społeczny... W mitologii rzymsko-greckiej mówi się, że koral jest skamieniałą krwią  Gorgony, której odciętą głowę Perseusz wrzucił do morza... 

Nic się nie zmieniło do starożytnych czasów,  i w dalszym ciągu koral jest używany jako surowiec przez lokalnych rzemieślników do tworzenia niepowtarzalnej biżuterii, m.in. przepięknych naszyjników, bransoletek, kolczyków... Biżuteria koralowa jest uważana za bardzo cenną, więc popyt na tego rodzaju wyroby jest zawsze bardzo duży... Spacerując uliczkami Starego Miasta co krok spotykamy sklepy z biżuterią z koralowców, a asortyment jest ogromny...













Spacerując po Alghero zauważyłam, że to miasto zachowało swój średniowieczny urok i małomiasteczkową atmosferę... Ta  niezwykle piękna, dawna katalońska enklawa przyciąga co roku tysiące turystów...








Spacerowałam po tych magicznych, wąskich uliczkach, skąpanych w promieniach słońcach...  Widzę  na każdym kroku, że mieszkańcy Alghero kochają kwiaty... Podziwiałam  dostojne palmy, rozstawione donice z zieleniną,  ukwiecone balkony, ogrody, zakątki...  








W pobliżu kościoła św. Michała (Saint Michael) na Via Carlo Alberto spotkaliśmy piękną, młodą parę... Po chwili rozmowy zapytałam czy mogę zrobione zdjęcia i umieścić na blogu... Otrzymałam ich zgodę...

Tego dnia żal lał się z nieba... Warto było się trochę ochłodzić i pójść na lody do Gelaterii Ciro przy Piazza Ginnasio... Lody są przepyszne, imponują głębią i różnorodnością smaku... Tym razem wybrałam dyniowe i mango, a Eryk migdałowo-orzechowe i smaku cassatty...








Na Starym Mieście  znajduje  się ciekawe muzeum archeologiczne oraz  kościoły, które zaprezentuję w innych postach... Alghero to nie tylko strawa dla ducha, ale i ciała... Jest tutaj wiele pięknych  miejsc jaki i fantastycznych knajpek i restauracyjek... Na koniec zwiedzania poszliśmy na przepyszną pizzę, która podbiła nasze podniebienia...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...