Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sycylia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sycylia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 września 2020

Targ Vucciria w Palermo







Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego,
że osiągnięcie go wymaga czasu.
Czas i tak upłynie.

(H. Jackson  Brown)







Czy już pisałam jak bardzo lubię wędrować po lokalnych targach, bazarach... To wyjątkowe miejsca tętniące życiem, czarujące zapachami i kolorami... Uwielbiam krążyć między straganami wypełnionymi soczystymi owocami, warzywami, pachnącymi ziołami...

W krajach Bliskiego Wschodu bazary, targi, jarmarki są  niczym świątynie handlu... Są również miejscem spotkań, politykowania, wymiany myśli... Uwielbiam w Wiedniu przejść się przez Naschmarkt czy w Krakowie poczuć unikatową atmosferę na historycznym Starym Kleparzu... Wspomnieniami wracam do Grand Baazar'u w Stambule, Suku al-Hamidijji w Damaszku czy Al-Madina w Aleppo... Te miejsca odczuwa się wszystkimi zmysłami... Wzbudzają one równie wiele kontrowersji, co zachwytu, są niezwykle kolorowe i pachnące...

W Palermo jest kilka targów, które są królestwem smaków i zapachów... Jednym  z nich jest  La Vucciria  (feast for the senses) uczta dla  wszystkich  zmysłów... Należy go poznać będąc w Palermo... Targi w tym mieście stanowią idealne miejsce na autentyczne zanurzenie w przeszłości i w najstarszych tradycjach mieszkańców miasta... Szczęśliwym będzie ten, kto lubi spacery w gęstym splocie ciasnych, lekko mrocznych alejek  z mnóstwem straganów...

Niedziela w Palermo, to tętniące życiem wąskie uliczki... Tłumy turystów wśród licznych kolorowych straganów, codziennie oferujących najprzeróżniejsze świeże warzywa i owoce... Sycylia - wyspa na której kwitną cytryny i pomarańcze, miała niezwykle burzliwą i bogatą historię...  Także miejscowa kuchnia, smaczna i oryginalna, nie oparła się wpływom różnych kultur... Grecy, Rzymianie, Arabowie czy Hiszpanie niegdyś zamieszkiwali wyspę i pozostawili wyraźne ślady swoich tradycji kulinarnych.. To przecież wraz z Grekami przywędrowały  tutaj wino i oliwki, z Arabami - przyprawy i słodycze, a z Hiszpanami pomidory... I to właśnie pomidor jest tutaj niekoronowanym królem warzyw...

Vucciria znajduje się w samym sercu Palermo i jest miejscem kipiącym życiem... Bardzo kolorowym z pewnością hałaśliwym, zatłoczonym i malowniczym...  Vucciria  to wielki targ w którym można kupić niemal wszystko i są tutaj przede wszystkim lokalne produkty: świeże warzywa, owoce, aromatyczne przyprawy, pachnące zioła... Można również zjeść  kanapkę  z tradycyjnymi potrawami sycylijskimi... 


Słynny obraz Renato Guttuso, zatytułowany "Vucciria di Palermo" przedstawia niepowtarzalny klimat palermskiego bazaru... Miejsce wyjątkowe, nieustannie tętniące życiem, gdzie można kupić praktycznie wszystko... Obraz przesycony kolorami... Widzimy świeże warzywa, ryby i ogromną półtuszę wołową...







Wielu mieszkańców przychodzi nie tylko na zakupy ale by posmakować  sycylijskich potraw... Street food w Palermo cieszy się ogromnym powodzeniem... Na targowisku ustawia się sprzedawca z dużym wiklinowym koszem opatulonym kocem... Od razu robi się kolejka... Zaciekawiło mnie co ten gość pakuje do bułki z sezamem... Zapytani nie chciał zdradzić tajemnicy... Poprosiłam tubylca aby  powiedział co to jest i pokazał co znajduje się w kanapce... Pane con la trippa czyli gotowane, przyprawione flaki...

Kolejnym ulicznym daniem jest Pane con la milza - bułka ze śledzioną,  płuckami i sokiem z cytryny... Podroby gotuje się na miejscu... Pochodzenie tego dania sięga średniowiecza... Żydzi mieszkający w Palermo pracowali w rzeźni... Nie mogli otrzymać zapłaty, pozwalano im zabrać podroby zabitych zwierząt... Gotowali i smażyli śledzionę, płuca, tchawicę i sprzedawali Gojom...
Na  odległość zachwycałam się wyglądem dziwnie wyglądających dań, takich jak owcze jelita z grilla czy "wnętrzności zwierzęce" ale na żadne się nie skusiłam... Nie jestem odważna  ale podziwiam ludzi, którzy spożywają takie  jedzenie...







Spacer po targu, w tłumie turystów i Palermitanów to jedna  z atrakcji tego miasta... Sprzedawcy swoim krzykiem starają się przyciągnąć uwagę do wystawionych towarów i to właśnie oni budują też atmosferę tego miejsca... Zapach  świeżej ryby i krwi z ubitych zwierząt unosi się w powietrzu... Mój organizm go nie toleruje i  wywołuje u mnie mdłości i dlatego stoiska mięsne i rybne mijam w przyspieszonym tempie...







Jarosław Iwaszkiewicz docenia niezwykłość Palermo... Włóczę się cały dzień ulicami; kiedy jestem tutaj za trzecim razem piszę do córki: "Chodzę po Palermo  jak po Sandomierzu, tylko jedzenie tutaj jest gorsze".
(Iwaszkiewicz, autor Książki o Sycylii

Targ w Palermo jest chyba już przedsionkiem targu w Damaszku czy Bagdadzie. Ruch i krzyk! Hałas stoi nad ową wąską Piazza Garafello, gdzie stosami leżą ryby, jarzyny i owoce. O byle drobiazg każdy targuje się jak o życie, sery cuchną, ryby dodają ostrego zapachu do mdłych wyziewów przywiędłych jarzyn. Tu jest centrum handlu, tu można dostać wszystkiego w obfitości...  Wieczorem targ, jaskrawo oświetlony elektrycznymi lampami, staje się jakimś spektaklem - te góry owoców, jarzyn, ryb nabierają teatralnego kolorytu. Zielone kalafiory jak kwiaty; sklepy smażą ciasta i ryby na poczekaniu, gotują karczochy; osobliwy, zapamiętały wrzask sprzedawców; poskręcane ciemnopurpurowe ryby i duże, srebrne jak śnieg (jak w bajce z "Tysiąca i jednej nocy"), czerwone, wielkie krewetki - zostały mi w pamięci. A ponad całym targiem flagi suszącej się bielizny, na uliczkach, na placykach. Zabawne, nieznajome rodzaje pomarańcz, a potem olbrzymie pofałdowane cytryny jak jakieś  zwierzęta... To jest centrum handlu, ale po małych, oddalonych uliczkach, gdzieś w kierunku portu na przykład, tulą się drobni handlarze mięsiwem czy rybami. W ich samotnych, pustych i połatanych koszach tają się towary dziwaczne i o dreszcz przyprawiające, gdy się na nie spogląda w upalne, niebieskie już, wśród białego kurzu poczynającego się lata. Są tutaj ucięte ramiona sepii, kraby i włochate jeżozwierze, wreszcie wyłupane oczy wole... Ramię sepii zresztą - calamaia - pokrajane na drobne kawałki tworzy pewnego rodzaju obwarzanki, które obsmażone na oliwie są bardzo smaczne, podobne w smaku do langusty czy do jakiejś wykwintnej ryby.(...) Wspomnienia z pierwszej podróży do Palermo powracają mi tu zawsze: na Piazza Garafello kupujemy sobie sera, chleba, wina i owoców i idziemy na kolację.






Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

niedziela, 14 czerwca 2020

Palermo - Spacer po stolicy Sycylii







Niektórzy patrzą na świat i pytają: Dlaczego?
Inni patrzą na swoje marzenia i pytają: Dlaczego nie?

(George Bernard Shaw)







Palermo! Wielkie, ruchliwe, kipiące życiem, rozpadające się, fascynujące, sycylijskie miasto pełne sprzeczności... Nie wszystkim się ono podoba ponieważ obok monumentalnej katedry, pięknych pałaców i placów są obskurne, odrapane kamienice, zakątki ze śmieciami... Ja byłam nim oczarowana... Zastanawiam się dlaczego temu miastu przypisuje się złą opinię... Wiem, że miejski ruch, bieda i widok upadku barokowej wspaniałości nie są odpowiednie dla wrażliwych  osób... Faktycznie, miasto pełne  kontrastów...  Owszem, tamtejsze kamienice potrzebują szybkiej renowacji...  Brak tynku na wielu budynkach jest częścią uroku Palermo... Polubiłam go i uważam, że  jest jednym z najbardziej nastrojowych i pełnych życia włoskich miast...

Palermo zostało założone w VIII wieku p.n.e. przez fenickich kupców... Później było osadą kartagińską aż do zdobycia przez Rzymian w 254 roku p.n.e... Potem zdobyli je Ostrogoci, Bizantyjczycy, a w IX wieku n.e. podbili je Arabowie... I to dzięki Arabom rozkwitło jako bogate centrum handlu z Afryka Północną... Złoty wiek Palermo to era rządów Normanów... To dzięki nim Palermo stało się stolicą królestwa, w ktorym Grecy, Arabowie, Żydzi i Normanowie, współpracowali ze szczególną harmonią, i stworzyli kosmopolityczną kulturę o niezwykłej witalności... Później panowali tutaj Niemcy, Francuzi, Hiszpanie aż w końcu zdobył je   Giuseppe Garibaldi i dołączył do zjednoczonego królestwa Włoch...

Spędzając pierwsze chwile w Palermo od razu przypominają mi się  słowa Johanna W. Goethe'go z 13 kwietnia 1787 roku z "Podróży włoskiej": Kto nie widział Sycylii, ten nie zrozumie Włoch. Tu bowiem jest klucz do wszystkiego.

Prawdopodobnie każdy, kto odwiedza Palermo dociera do Piazza Bellini, perły osadzonej w samym sercu miasta w pobliżu Via Maqueda... Jest jednym z najpiękniejszych placów w mieście, i nie byłby niczym niezwykłym gdyby nie dwa tutejsze kościoły...  Jeden z nich to normandzki kościół  Santa Maria dell'Ammiraglio nazywany "La  Martorana", obecnie obrządku bizantyjsko-greckiego... Budowla ufundowana przez Jerzego z Antiochii w 1143 roku...

Obok La  Martorany stoi XII-wieczna romańska świątynia San Cataldo... Z zewnątrz widoczne są wpływy mauretańskie... Kościół jest obecnie siedzibą Zakonu Rycerzy Grobu Świętego w Jerozolimie... Świątynia zwieńczona jest trzema czerwonymi kopułami...

* Katedra NMP Wniebowziętej w Palermo *









W niedzielę odwiedziliśmy Palermo... Snując się uliczkami miasto słychać było dźwięk dzwonów wzywających na Mszę świętą... Kościołów jest ich tam wiele, że czasem ich nawet nie zauważamy gdyż są wtopione w ciąg kamienic... Spacerując uliczkami nie dziwi nas rozwieszone pranie nad naszymi głowami... Właściwie to nie wyobrażamy sobie bez niego włoskiego miasta... Sznury pełne prześcieradeł, bielizny, ręczników to przecież nieodłączny element  włoskiego krajobrazu... W niedzielę prania jest szczególnie dużo bo w tym dniu energia elektryczna jest dużo tańsza...

Po pewnym czasie docieramy do Quattro Canti - oficjalna nazwa to Piazza Vigliena... Quattro Canti bardzo często nazywane jest Teatro del Sole czyli Teatr Słońca - ponieważ o każdej porze dnia jedna z czterech fasad jest oświetlana słońcem... Plac usytuowany jest na  skrzyżowaniu bardzo ruchliwych, głównych ulic: Via Maqueda oraz Vittorio Emmanuele...








Quattro Canti dzieli miasto na cztery dzielnice... Ten ośmioboczny plac składa się z czterech, barokowych wklęsłych, skierowanych do wewnątrz  pałaców z XVII wieku...  Ich fasady podzielone są na trzy części... Na najniższym poziomie znajduje się rzeźba  jednej z czterech pór roku... Na poziomie środkowym umieszczono figury czterech hiszpańskich królów: Karola V, Filipa I, Filipa II i Filipa III, zaś na najwyższym poziomie, rzeźby dziewic, ówcześnie czterech  świętych patronek Palermo: Krystyny, Agaty, Oliwi, Nimfy...

Święta Nimfa jest w Polsce nam mało znana...  Była córką  Aureliana, prefekta Palermo, prześladowcy chrześcijan... Nimfa została nawrócona i ochrzczona w domu  wraz z trzydziestoma innymi osobami przez biskupa   Mamiliano... Gdy nie wyrzekła się wiary została zamknięta w wiezieniu z innymi chrześcijanami... Wg legendy uwolnił ich anioł, zaprowadził na wybrzeże gdzie znaleźli łódź... Udali się na Sycylię a później na wyspę Giglio, gdzie biskup Mamiliano założył klasztor dla pustelników...









Spacerując ulicami Palermo spotykamy setki kapliczek, ołtarzyków, figur,  obrazów ze świętymi... Są nie tylko przy ulicy, czuwają w podwórkach, bramach, zaułkach ale na elewacjach kamienic, sklepach spożywczych, restauracjach, barach... Te niewielkie akcenty sakralne są również na każdym skrzyżowaniu...  Oglądałam je w wielu miastach włoskich ale nigdzie nie spotkałam takiego natłoku... Tutaj ze wszystkich stron śledzą i obserwują nas święci...

Będąc w Palermo czy Katanii polecam spróbować ciastek świętej Agaty... Są to okrągłe biszkoptowe ciasteczka, nasączone likierem i wypełnione serem ricotta... Po upieczeniu pokryte białym lukrem i wykończone na wierzchu kandyzowaną wiśnią... Ciasteczko swym wyglądem przypomina obciętą pierś...  Święta Agata była chrześcijanką jednak nie chcąc wyjść za mąż za namiestnika cesarza Decjusza, została skazana na tortury i polecono odciąć jej piersi...










Piazza Pretoria jest jednym z głównych i najpiękniejszym placem w Palermo... Znajduje się tutaj kościół  świętej Katarzyny (Chiesa di Santa Caterina)...   Pośrodku placu  stoi wspaniała Fontana Pretoria z 1555 roku... Plac Pretoria powszechnie nazywany jest Placem Wstydu, ponieważ liczne kobiece i męskie postaci są nagie... Fontanna jest dziełem florenckiego rzeźbiarza i została wykonana na zamówienie hiszpańskiego wicekróla Don Pedra z Toledo...







Na jednej z ulic niewielkie Museo del Carretto siciliano - muzeum sycylijskich wózków... Były to pojazdy konne do przewozu towarów na całym terytorium Sycylii... Zbudowane z różnych gatunków drewna... Każdy bardzo piękny, kolorowy, ozdobiony dekoracyjnym obrazami z rycerzami mauretańskimi... 









Palermo to miasto w którym wielokulturowość jest tak oczywista, że nawet nazwy ulic są pisane w trzech językach: włoskim, hebrajskim i arabskim... Byłam zaskoczona, że w wielu sklepach można kupić bez problemu:  lizaki, czekolada biała i czarna,ciasteczka, gumy z marihuaną... W osłupienie wprawiły mnie "salony: fryzjerskie i golibrody... Najsłynniejsze pistacje na świecie rosną na Sycylii... W sklepach, piekarniach, restauracjach można  z nimi  nabyć mnóstwo wyrobów... Kupiliśmy  pyszne bułeczki Bio z pistacjami... Musiałam się upewnić czy faktycznie są ekologiczne ponieważ  były nienaturalnie zielone... Po wizycie w Palermo przyznaję, że jest to jedno z najbardziej nastrojowych i pełnych życia włoskich miast, w którym wciąż widoczne są ślady po arabskich, normandzkich i hiszpańskich władcach Sycylii...

Palermo to miasto tajemnicze, o ktorym nawet wschodni pisarze mówili jako o niedoścignionym pięknie, miasto, w którym ślady potęgi i dziś odnajdujemy - było grodem, gdzie po raz pierwszy zetknęły się myśl wschodnia z nauką chrześcijańską, obyczaj arabski z rycerskimi nawykami Normanów i stworzyły jedną w swoim rodzaju kulturę mieszaną. Pożywką tej kultury były greckie i rzymskie wspomnienia - a to nawarstwienie kultur, to ich bogactwo, ich kontrasty sprawiły, że wszystko tutaj, nie mieszając się ze sobą, żyło w głębokiej swobodzie. Powstał kraj wiecznej szczęśliwości.  -  Goethe "Podróż włoska"


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...