czwartek, 22 października 2026

Kraków - Październikowe dalie w Ogrodzie Botanicznym

 







Smutna dalia patrzy w dal.
- Czego ci tak, dalio, żal?
- Żal mi lata, bo już słońce coraz bledsze.
Żal mi ptaków, co kołyszą się na wietrze,
odlatują hen - daleko, jak najdalej
i żegnają swoje gniazda z wielkim żalem.
Chyba pójdę razem z nimi...
- W taką dal?
Nie idź dalio,  bo mi ciebie będzie żal.

(Wanda Chotomska)













Dalie, znane również jako georginie uznawane są za jedne z najpiękniejszych i najbardziej efektownych roślin ozdobnych...  Zadziwia mnie i zachwyca misterność ich kwiatów... Przyznacie, że nie sposób przejść obok nich obojętnie... Kwitną latem i zachwycają aż do przymrozków i dlatego bardzo często nazywane są kwiatami późnego lata... Występują w szerokiej gamie żywych kolorów, o  różnorodnych kształtach i fakturach... Aż trudno uwierzyć, ale obecnie istnieje ponad 50 000 zarejestrowanych odmian dalii... Hodowcy i botanicy cały czas je krzyżują i tworzą nowe odmiany o zaskakujących barwach i strukturach...

Te piękne i bardzo efektowne kwiaty pochodzą z wysokogórskich dolin Meksyku i Gwatemali...  I nadal tam rosną dziko na wielu zboczach gór, tak jak przed wiekami... Aztekowie uprawiali setki odmian dalii i wykorzystywali je jako rośliny jadalne i lecznicze... Nazwa łacińska Dahlia pochodzi od szwedzkiego botanika Andersa Dahla, ucznia Linneusza... Natomiast druga nazwa rośliny, georginia, upamiętnia postać niemieckiego- rosyjskiego botanika, geografa i podróżnika   Johanna Gottlieba Georgi...

Te przepiękne kwiaty przez lata kojarzyły się głównie z wiejskimi, babcinymi ogródkami... Praktycznie na długi czas zostały prawie zapomniane... Jednak w ostatnim czasie przeżywają  ogromny renesans bo zachwycają różnorodnością kolorów, kształtów i rozmiarów... Są odporne, efektowne  i doskonale sobie radzą nawet podczas suszy... Jakiś czas temu też hodowałam dalie... Jednak mnie i moją sporą  kolekcję pokonały coroczne, wrześniowe przymrozki... W jedną noc potrafił zmienić dorodne dalie w smutne, ciemne kępy... Cóż z tego, że do końca października było pięknie i słonecznie, jak moich ukochanych dalii już nie było... 














Wczoraj był piękny październikowy dzień... A ponieważ jesienna pogoda potrafi być kapryśna, deszczowa, nieprzyjemna, więc każdy słoneczny, ciepły  dzień jest na wagę złota... Aż żal byłoby spędzić taki czas w domu... Już we wtorek wieczorem, powzięłam decyzję, aby środę spędzić w Krakowie... Wcześnie rano wyruszam z domu i kilka minut po godzinie ósmej jestem na Dworcu Głównym w mieście Kraka...  Ciesząc się piękną pogodą, idę niespiesznie do Ogrodu Botanicznego... 

Wiem z internetu, że przygruntowe przymrozki w Krakowie były w połowie miesiąca... Nie liczyłam na wiele kwitnących kwiatów... Jednak jest to idealny moment na piękny spacer i podziwianie przebarwiających się liści drzew i krzewów... Co krok podziwiałam cudowną paletę barw, od intensywnych żółci, poprzez pomarańcze, aż po głębokie czerwienie... W pewnym momencie doszłam do Ogródka Wiejskiego, który zachwycał  niepowtarzalnym urokiem  dzięki grze światła i kwitnącym o tej porze roku, kwiatom...

Nie wierzyłam własnym oczom... Kilka kroków dalej, była ogromna rabata z daliami... To było piękne zjawisko... Kwiaty nie były ścięte przez mróz... Zachwycały niezrównanym bogactwem barw, kształtów i swoim pięknem... Odmian było całe mnóstwo i każda skradła moje serce... Rośliny potrafiły osiągnąć różne wysokości, a ich kwiaty były pojedyncze, półpełne lub pełne...

Dalie kwitnące w drugiej dekadzie października okazały się prawdziwym skarbem w Ogrodzie Botanicznym, tym większym, że znaczna część innych roślin już jakiś czas  temu przekwitła... One zaś olśniewały intensywnymi kolorami i swoim pięknem...








Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...




sobota, 17 października 2026

Rydzyna - Spacer po miasteczku

 








Miłość jest największą słodyczą
i największą goryczą na ziemi.

(Eurypides)










Pierwszy raz o Rydzynie i tutejszym zamku królewskim usłyszałam w serialu dokumentalnym: Polska z góry... Filmowa opowieść była doskonałym impulsem do podróży i poznania Rydzyny... To niewielkie miasteczko położone w południowo-zachodniej części Wielkopolski, w pobliżu drogi ekspresowej S5 (na trasie pomiędzy Poznaniem a Wrocławiem), w  sąsiedztwie Leszna...

Zjechałam z ulicy Rzeczpospolitej na niewielki, kameralny ryneczek, który od pierwszej chwili  zachwycił mnie swoją barokową architekturą... Z Rynku skręciłam w ulicę Zamkową i zatrzymałam się  na dużym parkingu zamkowym... 

Rydzyna (niem. Reisen) jest uroczym miasteczkiem założonym na początku XV wieku przez kasztelana międzyrzeckiego Jana z Czerniny  herbu Wierzbno... To on wybudował tu pierwszy zamek gotycki na sztucznej wyspie... Ród Jana przyjął od swej posiadłości nazwisko Rydzyńskich...  Prawa miejskie miasto otrzymało w 1422 roku... Do końca XVI wieku  władali nim potomkowie Jana... 

W XVI wieku Rydzyna przeszła w ręce potężnych rodów magnackich, najpierw Leszczyńskich a potem Sułkowskich... Ojciec króla Stanisława Leszczyńskiego - Rafał Leszczyński na zrębie średniowiecznego zamku, polecił zbudować barokowy pałac według projektu włoskiego architekta Simone Giuseppe Bellotti... Król Stanisław Leszczyński przebudował go według projektu Pompeo Ferrari, jednego z najwybitniejszych architektów okresu baroku...

Gdy Stanisław Leszczyński abdykował i wyjechał na emigrację, dobra rydzyńskie wraz zamkiem zakupił w 1738 roku Aleksander Józef Sułkowski... Posiadłość  pozostawała w rękach jego rodu aż do 1909 roku... Później było tu Gimnazjum i Liceum...






Mam trochę czasu... Udaję się na krótki spacer po miasteczku... Chcę koniecznie przekonać się osobiście jak wygląda Rynek, tutejszy kościół... Poza tym chciałam wypić kawę i zjeść deser lodowy bo Rydzyna słynie z przepysznych lodów... 

Marian Brandys w swojej książce Oficer największych nadziei tak pisze: Wycieczkę do Rydzyny polecam gorąco wszystkim amatorom nieprzetartych szlaków turystycznych. Szlak jest naprawdę nieprzetarty. 

Miasteczko jest wyjątkowo urocze i niepokalane w swoim osiemnastowiecznym kształcie. Prześliczny stylowy ryneczek, grający wszystkimi kolorami tęczy, wygląda tak samo jak za czasów pierwszych ordynatów  rydzyńskich. W środku miasteczka dziwaczny pomnik upamiętnia wielkość książęcego rodu Sułkowskich. Zza przesłony drzew parkowych prześwituje potężny masyw zamku, pokrytego po wojnie nowym dachem z czerwonej blachy. Właśnie w tym zamku wychował się legendarny adiutant Bonapartego. Obecnie zabytkowy gmach stoi pusty i bezpański.








Kościół pw. świętego Stanisława został zbudowany w 1751 roku z fundacji księcia Aleksandra Józefa Sułkowskiego... Obecnie  jest to trzecia z kolei świątynia postawiona w miejscu zniszczonych... Bryła świątyni jest niemal pozbawiona kątów prostych... Nad wejściem głównym widnieje kartusz herbowy książąt  Sułkowskich z herbem Sulima...Wnętrze kościoła nakryte jest rozległym sklepieniem ceglastym... Brak wydzielonych naw bocznych... Niestety... Wnętrze kościoła do zobaczenia tylko przez kratę...









Sercem miasteczka jest prześliczny barokowy Rynek...  Zachował kształt nadany mu podczas lokacji miasta na początku XV wieku... Rynek otaczają urokliwe, kolorowe kamieniczki głównie osiemnastowieczne o zróżnicowanych fasadach... Ulice zostały wyprowadzone z naroży... Centralną część zachodniej pierzei rynku zajmuje barokowy Ratusz, zbudowany w 1761 roku przez Karola Marcina Frantza... Jest to dwukondygnacyjny obiekt z poddaszem... Fasada ratusza ozdobiona jest lizenami, a w górnej części szczytu znajduje się zegar... Przez rynek przebiega oś północ - południe (ulicami Rzeczpospolitej i Wolności... W samym centrum urokliwego rynku znajduje się pomnik Trójcy Świętej...






Pomnik rydzyński upamiętnia epidemię dżumy w 1709 roku... Tego typu kolumny, jak ta w Rydzynie, stawiane były w Europie jako wotum dziękczynne przez ludność wierzącą, że została wybawiona od moru... Istotnym elementem pomnika jest cokół, kula ziemska z głowami aniołów... Jest też grupa figuralna: Bóg - Ojciec, Syn Boży, Duch Święty i Matka Boska... Symbolizująca go pozłacana  gołębica została umieszczona jest w górnej części obelisku... Kolumna Trójcy Świętej stanęła nie tylko dokładnie po środku rynku, lecz także jest zwrócona w stronę zamku i stanowi oś na drodze  pomiędzy jego siedzibą a miastem... Kolumna otoczona jest  metalową balustradą z czerwonymi pelargoniami... 

Rydzyna jest uroczym miasteczkiem, prawdziwą perełką urbanistyczną, którą warto odwiedzić ponieważ jest tutaj imponująca barokowa rezydencja, ktorą zaprezentuję w innym poście. 
 
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życze pięknego, jesiennego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...