poniedziałek, 7 września 2026

Wrześniowe dary z ogrodu

 









Za chwilę jesień wejdzie
z majestatem sepii na polach
a na latarniach
zmąci ciszę melancholia
moja samotność we dwoje
do której przywykłam o zmierzchu
dłonie mi poda.

W przytulnych falbankach snu
słyszę swój oddech
i twój szept - kocham.
Jesienne niebo będzie nasze.
Pospaceruję po nim
- jak dzikie wino po płocie -
w czerwonych pończochach.

(Ewa Pilipczuk)











Za progiem skrada się jesień... Wrzesień zapukał do drzwi, przypominając, że już za chwilę przyroda będzie szykować się do zimowego snu... Wszystko wokół pokryje paleta ciepłych barw... I mimo że piękno polskiej złotej jesieni docenił już niejeden poeta,  zawsze kiedy  przychodzi wrzesień, nie mogę oprzeć się nostalgii... 

A może dlatego, że ten miesiąc dla mnie jest zawsze symbolicznym końcem lata, czasem wyciszenia i rozstania z letnią beztroską... Nie wiem, czy Wy też tak odczuwacie zmiany pór roku? A latem, nawet kiedy mam dużo pracy z przetworzeniem darów z ogrodu, czuje radość i lekkość...

Natomiast jesienią, mimo jej piękna związanego ze złotą polską jesienią, popadam w zadumę... A wrzesień? Jeszcze go lubię bo obdarza mnie darami z ogrodu... Traktuję go jak obietnicę jesieni; według mnie jego piękno i hojność ma mi po prostu złagodzić jej nadejście... Bo  niby jeszcze lato, ale już w otaczających nas kolorach i pierwszych kroplach deszczu czuć  nadchodzące zmiany...









Kocham lato, ono działa na mnie jak czarodziejska różdżka... Ma w sobie prawdziwą magię, która potrafi odmienić moje samopoczucie, dodać mi energii i sprawić, że świat staje się jeszcze piękniejszy... 

I chociaż panuje  już wrzesień to ogród w dalszym ciągu dostarcza mi prawdziwe skarby natury... Dojrzewają winogrona, borówki amerykańskie, maliny, ostrężyny, pomidory, dynie, arbuzy i melony... Mimo tych wszystkich wspaniałości ogrodowych, lato przemija nieubłaganie...










W sierpniu i teraz we wrześniu mamy dużo słońca... Taką pogodę uwielbiają: sałaty, koper, fasolka szparagowa, rzodkiewki, bazylia, cukinia, ogórki... Te warzywa wysiałam w połowie lipca i później, po wykopaniu ziemniaków w warzywniku... Toteż cały czas mamy swoje warzywa i zieleninę... 

Muszę się przyznać, że te dary z ogrodu maniakalnie wekuję... To wszystko ma zapach, smak lata i pozwala przetrwać, kiedy słońca i światła próżno szukać na zewnątrz, a trzeba w środku... To, co nazbierałam przez całe lato, to, co zamknęłam pod powiekami, we wspomnieniach,  ale także w spiżarni, w garnku, słoiczku czy butelce ozdobionej ręcznie wycięta etykietą, będzie procentowało przez całą zimę... Ogrzewało, gdy przyjdą  prawdziwe chłody, roztapiało żal i smutek, osuszało moją melancholię... Pozwoli mi przetrwać słotę i szarości dni... Dosyć biadolenia...  

Zerwałam pierwsze arbuzy i melony... Są przepyszne, słodkie i polecam ich sadzenie w swoich ogrodach... Aby mieć dobre zbiory nasionka należy wysiać zaraz po 15 kwietnia a rozsadę wysadzić w ogrodzie po 15 maja czyli zimnej Zośce... Sierpniowa wichura (po 15 VIII) połamała wszystkie moje supertunie...  Przycięłam je bardzo krótko, teraz  pięknie zakwitły i cieszą nasze oczy... Są takie piękne, jak posadzone wiosną....


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli rozpoznasz siebie na zdjęciach i nie chcesz być na tym blogu, proszę poinformuj mnie o tym.
Ja bardzo szybko usunę te zdjęcia..

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...