Weź życie w swoje ręce - w końcu jest ono twoje.
Nie jesteś tu, aby spełniać oczekiwania innych.
Nie żyj życiem swojej matki, nie żyj życiem swojego ojca,
żyj po swojemu.
(OSHO)
Teodora Gulgowska z d. Fethke (1860 -1951) malarka, aktywistka społeczna, animatorka kaszubskiej kultury i sztuki ludowej, w 1898 roku poznała Izydora Gulgowskiego (1874 - 1925) nauczyciela, poetę kaszubskiego... To była miłość od pierwszego wejrzenia... To była silna miłość, skoro Teodora, głodówką i zamknięciem wymogła błogosławieństwo brata... Ślub z biednym nauczycielem z odludzia odbył się w 1899 roku... Przez 26 lat byli razem... Wszyscy mieli zapomnieć o skandalu i to nie tylko ze względu na mezalians, ale różnice wieku, panna młoda miała 39 lat, a jej ukochany 25...
W 1906 roku Gulgowscy za uciułane pieniądze, kupują od chłopa Michała Hinca 150 letnią (checz gburską) chatę mieszkalną... Stawiają ją w ogrodzie i zaczynają w niej gromadzić ludową sztukę kaszubską, meble, ceramikę, malowidła na szkle, cenną kolekcję haftowanych złotą nicią czepców... Tak powstaje, pierwsze na ziemiach polskich, jedno z pierwszych w świecie muzeów na wolnym powietrzu... I tak się zaczęło...
Izydor prowadzi szkołę polską, pisze po polsku i kaszubsku... Uczy okolicznych mężczyzn zapomnianej sztuki wyplatania koszy z korzeni sosny... Teodora wyszukuje okazy kaszubskiej sztuki hafciarskiej... Organizuje naukę haftu dla dziewcząt z Wdzydz... Tym samym ochroniła tamtejszą ornamentykę przed zapomnieniem...
Ratując bogactwo ludu kaszubskiego, utworzyli Gulgowscy podwaliny pod przetrwanie polskości na południowej Kaszubszczyźnie...
W czasie swoich podróży nie umiem sobie odmówić wizyty w skansenie... Bardzo lubię je odwiedzać, bo jako muzea pod otwartym niebem pozwalają na podróż w czasie, podróż do życia na dawnej wsi... Tu historia ożywa, a każdy krok w czasie spaceru przenosi w czasy, których już nie ma...
Polska wieś w ostatnich dziesięcioleciach przeszła niesamowitą transformację... Stała się przestrzenią nowoczesną, ekologiczną, zieloną, cyfrową.. Tę dawną wieś możemy oglądać jedynie w skansenach... One też są są ostoją dawnej architektury drewnianej, którą na szczęście w wielu przypadkach udało się uratować przed zniszczeniem...
Tym razem pragnę zaprezentować Kaszubski Park Etnograficzny w Wdzydzach Kiszewskich, który jest jednym z największych tego typu obiektów w Polsce... Malowniczo położony nad jeziorem Gołuń, zajmuje powierzchnię 22 ha... Dziś na skansen składa się 50 obiektów z Kaszub i Kociewia...
W skansenie możemy zobaczyć chałupy, dwór, szkołę kościół, wiatraki, karczmę, kuźnię, warsztaty rzemieślnicze, budynki gospodarcze... Tutaj zostały odtworzone typowe układy wsi i zagospodarowania zagród... Wnętrza chat zostały odtworzone ze szczególnym pietyzmem, zadbano również o ich otoczenie, a także o ogródki wiejskie...
Skansen można zwiedzać długie godziny i wracać tutaj po wielokroć... Chaty zatopione w przyrodniczym krajobrazie, co krok przypominają mi o świecie, w którym życie natury i człowieka przeplatały się w harmonijny sposób...
Wytyczona ścieżka w skansenie prowadzi do poszczególnych obiektów... Zaprojektowana w formie pętli, ścieżek edukacyjnych, ułatwia poruszanie się między chałupami, budynkami gospodarczymi, obiektami...
Jednym z najpiękniejszych obiektów na terenie Kaszubskiego Parku Etnograficznego jest Dwór z Luzina w jęz. kaszub: Lëzëno, wzniesiony w 1663 roku... To największy skarb tego skansenu... We wnętrzu dworu możemy zobaczyć wystrój siedliska szlachecko-ziemiańskiego z ostatniego ćwierćwiecza XIX stulecia... Chociaż brak tu przepychu to atmosfera zachwyca... Przez wiele lat był modernizowany...
Wnętrza mają układ dwutraktowy z podziałem na cztery pasma, obejmują m.in. cztery izby mieszkalne tzn. salon, sypialnię, kuchnię i spiżarnię oraz piwnice... Miejscem centralnym dworu był salon... Pokój ten pełnił funkcję wspólnego życia rodzinnego i funkcję reprezentacyjną... To tu spotykali się domownicy, tę część domu odwiedzali zaproszeni goście, tu toczyło się życie towarzyskie...
Zabytkowy, drewniany kościół to serce większości polskich skansenów, stanowi centralny punkt dawnej wsi... Tu również nie mogło go zabraknąć... Najcenniejszy obiekt skansenu, drewniany kościół pw. świętej Barbary pochodzi ze wsi Swornegacie... Zbudowany w 1700 z drewna sosnowego, jednonawowy, z prostokątną nawą oraz wydłużonym prezbiterium...
Na suficie trzy plafony: Oko Opaczności Bożej, święta Barbara patronka kościoła i Jan Chrzciciel - poprzedni patron kościoła ewangelickiego... Kościółek ma własne organy zwane pozytywem, pierwotnie zasilane pedałami, jednak zostały zmodyfikowane przez dodanie dmuchawy elektrycznej...
W ołtarzu głównym obraz patronki świętej Barbary, na skrzydłach: św. Piotr i św. Paweł... Całość zwieńczona jest rzeźbą Chrystusa Zmartwychwstańca... W prezbiterium na ścianie południowej oryginalna Pieta, pochodząca z kapliczki słupowej... Są także ołtarze boczne późnobarokowe: jeden z obrazem chrztu Chrystusa w Jordanie, w drugim Obraz Matki Bożej Cierpiącej a w trzecim święty Antoni...
Spacerując po skansenie możemy zobaczyć różne obiekty sakralne m.in. przydrożne kapliczki, krzyże... Powstały one z wiary Kaszubów... Dawni mieszkańcy tych ziem mocno wierzyli, że krzyże chronią wsie... Inne powstawały jako dziękczynienie za bezpieczny powrót z wojny, czy ozdrowienie... Na terenie skansenu znajdują się kapliczki domkowe przypominające małe kościoły oraz kapliczki szafkowe zawieszone na drzewach lub slupach...
W czasie spaceru docieram do budynku, w którym znajduje się mieszkanie nauczyciela oraz szkoła... Szkoła, szumnie powiedziane jest to jedna klasa, w której szkolne ławki mają otwory, a w nich kałamarze... Na ławkach kaszubskie elementarze... Kaszubi mają swoje "nuty", zwane też kaszubskim abecadłem... Jest to treść starej piosenki zapisanej w formie obrazkowej... Śpiewając - oczywiście po kaszubsku, wskazuje się na kolejne malunki "nut kaszubskich". Ta zabawna piosenka nieznanego autora, powstała prawdopodobnie w czasie zaborów i miała za zadanie strzec rodzimą mowę przed zapomnieniem w latach silnej germanizacji...
W wyjątkowo malowniczym zakątku, na wzgórzu w lesie sosnowym, nad brzegiem jeziora Gołuń, które było miejscem ich pierwszego spotkania i inspiracją do założenia skansenu, znajduje się mogiła Teodory i Izydora... Kamień na ich grobie, to głaz narzutowy symbolizujący ich nierozłączną więź z Kaszubami i historię ich wielkiej miłości...
Skoro jestem na Kaszubach, to warto zapoznać się ze smakami lokalnej kuchni... Nie sposób przy tym pominąć tradycyjnych racuchów drożdżowych o ciekawej nazwie "ruchanki"... To i inne dania serwuje tutejsza karczma...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...






















































Hi Lucja-Maria! Awesome post!!
OdpowiedzUsuńW ciągu naszej niekrótkiej już przecież blogowej znajomości zdążyłaś mi się pokazać jako osoba uwielbiająca skanseny. W ogóle się Twoim zachwytom nie dziwię bo skanseny jak chyba nic innego pozwalają nam przenieść się w czasie do przeszłości którą znamy tylko z opowiadań. Jako dziecko i nastolatka dużo czasu spędzałam na kaszubskiej wsi, gdzie towarzyszył mi i język kaszubski i kaszubski wzór kwiatowy będący dekoracją zastawy stołowej i wyposażenia wnętrz. W ogóle Kaszuby zajmują w moim sercu specjalne miejsce.
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno kochana!