wtorek, 14 maja 2019

Sobotni, majowy dzień






Dzień za dniem pada deszcz
Słońce śpi, nie ma cię
Jest mi bardzo, bardzo źle
Zimny kraj, zimny maj
Koty śpią, miasto śpi
Czarodziejskie śnią się sny.

W moim śnie, cudownym śnie
Tylko kocham, kocham, kocham
Bawię się

W moim śnie, cudownym śnie
Przez zieloność wolno płyniesz
I do brzegu zbliżasz się
Cudowny kraj, cudowny maj
Słońce mruży twoje oczy
Gdy całujesz, pieścisz mnie.

(Olga Jackowska ps. Kora) 





Już tradycyjnie od kilku lat, w maju pokazuję na swoim blogu sarnę Basię i jej nowo narodzone koźlę lub koźlęta... Matka natura na czas kocenia się saren przeznaczyła najpiękniejszy  okres w przyrodzie - wiosnę... W środę 8 maja pierwszy raz zobaczyłam młode koźlęta... Zdjęcia są bardzo niewyraźne ponieważ jak zawsze były robione przez szybę okienną, było późne popołudnie, padał ulewny deszcz i poza tym Basia była dosyć daleko...



Od wielu dni jest zimno i pada deszcz... W ogrodzie i warzywniku gleba jest mocno namokła... Nadmiar wody w połączeniu z niską temperaturą powietrza jest niekorzystny dla roślin ponieważ nie mogą one prawidłowo rosnąć... Na wielu blogach podziwiam rozkwiecone rabaty... W pełni kwitną  azalie, różaneczniki, bzy i inne krzewy bo maj to przecież ich pora, kiedy zachwycają  swym obfitym kwitnieniem... Nie tylko ja uważam maj za najbardziej wiosenny miesiąc, który stanowi tylko  krok do lata... Nie pamiętam tak zimnego maja... Prawdopodobnie w moim regionie był taki 28 lat temu... A w moim ogrodzie? nie kwitną azalie ani różaneczniki... Muszę się jakoś z tym pogodzić, że nie lubię zimna, ale rośliny też za nim nie przepadają...








W sobotę był piękny, wiosenny dzień... To nic, że było chłodnawo... Najważniejsze, że było słońce i niebo zaczęło jakoś radośniej spoglądać  na mnie... Tego dnia błękitne niebo przysłaniało jedynie kilka białych chmur, odległych i przyjaznych... Spojrzałam w okno i zobaczyłam sarnią rodzinkę... Był Kuba - rogacz (ojciec), Basia mama i tylko jedno koźlątko... Byłam trochę zaniepokojona co stało się z drugim malcem... Miałam nadzieję, że nie porwał go lis albo nie zagryzł jakiś pies...



To był  * Kubuś * który urodził się w maju ubiegłego roku... To są ostatnie jego zdjęcia z soboty 6 kwietnia... Od tamtego dnia nie pojawił się na łące... Nawet nie chcę myśleć co się z nim stało...

Dzisiaj, to jest 16 maja przeczytałam w lokalnej prasie, że nieznany mężczyzna z dużym psem, prawdopodobnie myśliwskim, ćwiczy go zagryzania saren, które przychodzą do wodopoju na tutejszych stawach... Wędkarze ten fakt zgłosili na policję gdy zobaczyli zagryzioną sarnę...







Zdjęcia są jeszcze cieplutkie bowiem przed chwilą zrobione... Są oba koźlęta... Mam wrażenie, że jeden z nich jest większy, ciemniejszy i na dodatek prowodyr... I kiedy ten jasny zobaczył, że ciemny maszeruje do jakiejś norki aby się tam schronić, ten nie zważał na pieszczoty matki, pomaszerował za nim... Ulżyło mi, że małym koźlętom nic się nie stało i mam nadzieję, że w dalszym ciągu będą bezpieczne...









Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

60 komentarzy:

  1. Wzruszające zdjęcia Lusiu a maluszki takie słodkie :)
    Maj rzeczywiście nas nie rozpieszcza, może druga połowa będzie cieplejsza.
    Cieplutko Cię pozdrawiam i życzę dużo słoneczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, maj nas nie rozpieszcza. Wiosna w wielu ogrodach jest zachwycająca wiosna i z podziwem oglądam kwitnące kwiaty.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Witaj Łucjo i przepraszam za milczenie. Czasami przeglądam posty z obietnicą, napisania komentarza później, po czym zapominam o kolejnych odwiedzinach. Zauroczyły mnie te zdjęcia sarniej rodzinki. Matka wyraźnie troszczy się o małe. Cudnie jest podglądać naturę. W moim ogrodzie rośnie groch reszta, mam wrażenie, że wolniej rośnie. Może to wina mojej permakultury, tudzież ściółkowania, dość mocno się wkręciłam w ten temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam podglądać naturę. Te zwierzaki są dla nas prawdziwym skarbem. Jednak bardzo nas boli, że giną sarny a my nic na to nie możemy poradzić. Nawet nie chcemy o tym myśleć gdy na łące nie pojawi się Basia. mamy nadzieję, ze ominie ją zły los i doczeka starości.
      Temat permakultury w ostatnim czasie jest bardzo modny. My postawiliśmy na ekologię. Warzywa są smaczne, nie psują się.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Dziękuję Ci za zdjęcia Basi i jej dzieci. Są urocze.
    Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Bogno, że lubisz na nie patrzeć.
      Są cudowne gdy obserwuję je przez lornetkę.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Oi Lucja, passando para ver as novidades.
    Amei as suas imagens.

    OdpowiedzUsuń
  5. Naturaleza en estado puro con sus más bellas expresiones,

    Besos

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastic. Lovely little capricorns. The flowers are really beautiful. Have a nice evening.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hi Lucja. Thank you for your wonderful photos. Greetings.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Ci Lusiu za tego posta:) Zawsze czekam na zdjęcia i wieści o sarniej rodzince. Bardzo się cieszę że są młode, w dodatku takie śliczne.
    Piękne zdjęcia kwiatów. Lusiu, co to za białe kwiatki, którymi oblepiona jest cała gałązka?
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, te gałązki z białymi kwiatami to jabłonie ozdobne. Jedna nazywa się Adirondack, a druga to Ola. Mają bardzo maleńkie jabłuszka. Ptaki je uwielbiają. Przypuszczam, że są samozapylające ponieważ każdego roku obsypane są owocami.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Dziękuję Lusiu za odpowiedź. Zauroczyła mnie ta ilość kwiatuszków. Zaraz wygoogluję, może uda mi się jedną zmieścić w ogrodzie dla ptaszków;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Zdjęcia rodzinki bardzo wzruszające.:)
    Maj faktycznie bardzo deszczowy. Na Twoich zdjęciach wygląda ślicznie i kolorowo.
    Już dwa razy odpuściliśmy spacer w Ogrodach Kapias. W sobotę nie mogliśmy pojechać, a niedziela była zimna i deszczowa.
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, majowa pogoda nie sprzyja żadnym wyjazdom. Nie lubię chłodu ani deszczu. W sobotę była słoneczna pogoda, poświęciliśmy ją na prace w ogrodzie. Też mi się marzy wyjazd do arboretum w Wojsławicach ale deszczowa pogoda jest barierą.
      Serdecznie Cię pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Piękna sobota. Taka bogata w kolory i wrażenia. Wzruszające są zdjęcia z sarnią rodzinką. Masz szczęście, że możesz ich podglądać z tak bliska. Miejmy nadzieję, że zimny maj już się kończy i lada dzień zaświeci słońce. Aż chce się wtedy żyć. Jeszcze tylko jutro "zimna Zośka" i będzie coraz słoneczniej :) Pozdrawiam bardzo ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kończy się zimny maj. Jednak do końca tygodnia u mnie ma być zimno i deszczowo. W ogrodzie mamy już spore podtopienia i zasadzone fasole, cukinie i ogórki prawdopodobnie wygniją.
      Sarny na łące to cudowny widok, jednak są ogromne obawy ani nic im się nie stało.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Love this 💚🍀💚🍀💚

    OdpowiedzUsuń
  12. A wiesz Lusiu, że nawet ostatnio zastanawiałam się co tam u Twojej Basi słychać? I oto otrzymałam odpowiedź. Cudowne są te koziołki. Mam nadzieję, że będą się zdrowo chować. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taka nadzieję, Karolinko.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Nie udał się nam tegoroczny maj a szkoda.W sercach naszych jednak majowe nastroje.Takiego nastroju życzę Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, nie udał nam się tegoroczny maj. Ktoś mi napisał, że w naszych sercach panuje jednak słonce.
      Serdecznie Cie pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Cudowne kadry i cudowna opowieść. Oby Twoim zwierzątkom żyło się bezpiecznie bo są urokliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, też sobie i im życzę by żyło się bezpiecznie bo są prześliczne.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Ale Basia ma śliczne dzieci! Piękne koźlątka! Ale zaniepokoiłaś mnie Kubusiem. Może gdzieś pobiegł i wróci? A może powoli dorośleje? Chociaż chyba na to jeszcze trochę za młody jest. Zazdroszczę Ci Lusiu tak wspaniałych widoków :-) Cudnie! Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem cały czas zaniepokojona. Andrzejku, tak wiele saren przebywało na tej łące. Tylko niewielki procent zginęło pod kołami samochodów a reszta? Kubuś miał 11 miesięcy więc to wg leśników jeszcze nie pora aby poszedł w konkury.
      Serdecznie Cię pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Kochana
    Cudne fotki, zarówno przyrody, natury, jak i zwierzątek:)
    Pozdrawiam miło:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uma bela sequência de fotografias, gostei.
    Um abraço e continuação de uma boa semana.

    Andarilhar
    Dedais de Francisco e Idalisa
    O prazer dos livros

    OdpowiedzUsuń
  18. A może to roczne koźlątko po prostu się usamodzielniło?
    Masz śliczne kwiaty ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, to mało prawdopodobne aby 11-miesięczny koziołek już się usamodzielnił. On urodził się na tej łące i nie znał lasu. Wolę nie myśleć co się z nim stało.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  19. Łucjo, nie wiem, kiedy nadrobię zaległości, ale zauroczona jestem sarenkami. Rozumiem Twój niepokój i cieszę się, że są wszystkie. Od kiedy mieszkam wśród pól, obserwuję przyrodę, wczoraj uratowałam bażanta przed lisem, który skradał się do niego w wiadomym celu. Zdjęcia jak zawsze piękne.
    Pozdrawiam Cię bardzo ciepło.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepadł Kubuś, który urodził się w maju ubiegłego roku. Miałam nadzieję, że pojawi się na łące. Niestety, nie ma go już półtora miesiąca. Ja też obserwuję bażanta, który prawdopodobnie pilnuje swojej kurki siedzącej na jajach.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  20. Aż ci zazdroszczę tej możliwości obserwacji sarniej rodzinki.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  21. "Zimny maj" nucę od tygodnia wręcz obsesyjnie...
    Sarny super, pozazdrościć takiej rodzinki za oknem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nuceniem mam podobnie. Uwielbiam piosenki Kory.
      Niemal codziennie podziwiam te piękne zwierzęta ale gdy któreś zniknie na dzień czy dwa już jestem zdenerwowana czy nie wpadła w ręce kłusownika.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
    2. U mnie pod dom podchodzą tylko nocami - Aura wtedy dostaje świra (co ciekawe jak jest po drugiej stronie ogrodzenia to sarny są jej obojętne), więc wychodzę żeby ją uspokoić (zazwyczaj wystarczy groźba że zamknę ją w domu)

      Usuń
  22. Mother's love 💕 Beautiful images!

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny masz widok za oknem:))też ciągle bym się niepokoiła o zwierzątka:))U nas tak mokro i zimno że nie mam ochoty wychodzić do ogrodu:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też w dalszym ciągu mocno pada. W ogrodzie są spore podtopienia. Posadzone cukinia, ogórki, fasola szparagowa, "Jasiek"jestem na 100% pewna, że wygniją.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  24. Poczyniłaś piękne obserwacje w ten sobotni dzień, Akurat tego dnia mieliśmy piękną pogodę. W Twoim ogrodzie wszystko ładnie kwitnie i cieszy oczy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Hello Lucja,
    how nice was sunny spring day! lovely deer, mother and kids, what love! The flowers of fruit trees always predict juicy fruit,
    thanks for showing us this nice day!

    OdpowiedzUsuń
  26. Preciosos los ciervos y las flores maravillosas. Buen día.

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękny sobotni dzień z sarenkami.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ależ cudne te maluchy są. :) my ostatnio z okien w pracy też obserwujemy sarny, ale takich malutkich niestety nie ma.
    no i zgadzam się, że taki sobie ten maj jest - zimno i brzydko, a teraz jeszcze ciągle pada. ale w sumie po takich przerwach w deszczu to nawet za bardzo nie narzekam, niech trochę popada. :)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ależ cudna ta sarnia rodzinka, nie mogę się napatrzeć. We wspaniałym miejscu mieszkasz, mogąc podziwiać takie widoki <3
    Zdjęcia z ogrodu śliczne, mimo zimna roślinki dają radę :D
    Ja też nie pamiętam maja, który byłby aż tak zimny, mam nadzieję, że już na dniach się ociepli.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Lusiu, nawet nie wiesz jak się cieszę że ta słodka rodzinka jest bezpieczna :) Oby maluszki szczęśliwie rosły pod opieką swoich rodziców :)
    Cudowne zdjęcia i wzruszający post:)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dopiero dziś po wielu dniach poprawiła się pogoda, od rana mamy piękne słońce i ciepło.Na moim osiedlu cały czas jakaś firma kosi trawę, a właściwie zielsko
    Basia to cudowna matka, rzadko która ludzka matka jest tak opiekuńcza jak Basia.
    Psy powinny chodzić na smyczy, szczególnie te, które mają głupich właścicieli.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspaniałe zdjęcia sarniej rodziny. Bardzo lubię je oglądać i czytać o tych zwierzętach. Martwię się razem z Tobą o ich los. Mam nadzieję, że policja zainteresuje się tym człowiekiem.
    Maj rzeczywiście jest bardzo chłodny i suchy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Egoizm ludzki nie zna granic, ćwiczyć psa przy wodopoju, nie wiem jaką karę trzeba dać takiemu idiocie aby zrozumiał. A zdjęcia piękne. Wczoraj wieczorem poszliśmy z mężem nad nasz staw, lekka mgła unosi się na polu sąsiada a tu coś nagle zabeczało. Patrzę a to młody jakiś leśny kozioł podjadał krzaki. Mąż chciał się przyjrzeć i spłoszył ale niezadowolone zwierzę jeszcze z daleka porykiwało na nas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagryźć śmiecia on i tak nic nie zrozumie...

      Usuń
  34. Piękne masz z okna widoki...

    OdpowiedzUsuń
  35. No Kochana twoje zdjęcia przebijają moje sto razy. Pełna Profesja. Wchodzę do Ciebie na bloga i nie chce wychodzić.

    OdpowiedzUsuń
  36. I jak tu nie kochać przyrody, natury wokół nas, wiosny, życia... ech! rozmarzyłem się :)) nie pierwszy raz zresztą przy Twoich wspaniałych relacjach. :)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za pozostawiony ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...