Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jordania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jordania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 listopada 2020

Biblijna Góra Nebo - Jordania







Kiedy złapiesz bakcyla podróżowania, nie ma na to żadnego lekarstwa.
Już wiem, że będę szczęśliwie chory do końca życia.
(Michael Palin)








Jak przystało na niedzielę, dzisiaj post o tematyce sakralnej... Lubię podróżować, zwiedzać nowe miejsca, poznawać coraz to nowe zakątki...  W obecnym czasie panowania epidemii koronawirusa bardzo mi tego brakuje... Wiem, że możemy wojażować niemal po całej Europie, jednak wolę być ostrożna i nie kusić losu... Na bieżąco obserwuję, i widzę, że świat przegrywa walkę z koronawirusem...  Mam nadzieję, że szczepionka wszystko zmieni... W  takiej sytuacji pozostały mi  wspomnienia z kraju i z różnych zagranicznych wojaży...

W Jordańskim Królestwie Haszymidzkim, a dokładniej w jego w zachodniej części, niedaleko Morza Martwego i Madaby znajduje się  Góra Nebo... Najwyższy punkt masywu ma wysokość 835 m n.p.m. Wąska droga prowadzi na szczyt  ostrymi  serpentynami... Tuż przy poboczu kozy, owce i dzikie wielbłądy próbują wygrzebać resztki trawy z kamienistego gruntu...

Dojeżdżamy na parking... Tak się szczęśliwie stało, że trafiłam na pełnię kwitnienia mimozy... Podziwiałam żółciutkie, puchate, delikatne  kuleczki, które pokrywały całe drzewo...  Przy wejściu na teren franciszkańskiej posesji znajduje się ogromny głaz z napisem arabskim i angielskim: Franciszkańska Kustodia Ziemi Świętej / Góra Nebo Siyagha / Memoriał Mojżesza / Chrześcijańskie Miejsce Święte...



Dwa razy góra ta była moim  miejscem modlitewnym, gdyż ma ona i dla mnie bardzo duże znaczenie religijne... Biblijna Góra Nebo to bardzo ważne miejsce dla wyznawców religii  judaistycznej, chrześcijańskiej i islamu... Jest to miejsce, z którego Mojżesz miał ujrzeć przed śmiercią Ziemię Obiecaną...

Na szczycie góry już w IV wieku chrześcijanie zbudowali  Sanktuarium poświęcone Mojżeszowi... W VI wieku zostaje przekształcone w bazylikę  z kaplica chrzcielną... Tym miejscem opiekują się franciszkanie... Od 1933 roku, cały czas z przerwami, trwają prace wykopaliskowe, które potwierdzają historię tego miejsca jako ośrodka kultu chrześcijańskiego... Odkryto wiele przepięknych mozaik z okresu bizantyjskiego, a dokładnie z 531 roku...







Z terenami położonymi w okolicach góry tradycja związała pojawienie się  plagi węży, które kąsały Izraelitów zmierzających do Kanaanu... Na rozkaz Boga Mojżesz umieścił tajemniczego węża miedzianego na wysokim palu; każdy ukąszony, który z wiarą spojrzał na miedzianego węża, ratował swe życie...

Charakterystycznym symbolem Sanktuarium jest wężowy krzyż z brązu autorstwa Giovanniego Fantoniego... Jest on odwołaniem do dwóch wydarzeń biblijnych: wywyższenia przez Mojżesza węża miedzianego oraz wywyższenia na krzyżu Syna Człowieczego...

(Jusepe Leonardo)

Według Starego Testamentu - Księgi Powtórzonego Prawa Bóg wprost wezwał Mojżesza: Wstąp na tę górę Abarim: górę Nebo, w ziemi Moabu naprzeciw Jerycha, i spójrz na ziemię Kanaan, którą daję w posiadanie Izraelitom  i zapowiedział mu: Umrzesz tam na górze, na którą wejdziesz, i połączysz się ze swoim przodkami, jak zmarł Aaron, brat twój, na górze Hor i połączył się ze swoimi przodkami (Pwt 32, 49 -50).





W południowo-zachodnim regionie dzisiejszej Jordanii, w bardzo górzystym terenie na górze Hor,  której wysokość 1285 m n.p.m. znajduje się grób Aarona... Mimo panującego upału i kurzu koniecznie chciałam zobaczyć to miejsce... Prowadzi do niego dosyć wąska, bardzo stroma górska ścieżka... Tradycja islamska lokalizuje grób na Jebel Nebi Harun czyli Górze Proroka Aarona... Arcykapłan Aaron był bratem Mojżesza... W czasie mojej obecności kapliczka była w renowacji a  biała kopuła została oddana do konserwacji... Według tradycji żydowskiej, położenie  grobu Aarona i Mojżesza okryte jest mrokiem tajemnicy... Przypuszczam, że  nigdy się tego nie dowiemy gdzie faktycznie zostali pochowani...




Góra Nebo jest urzekająca... Stałam na tarasie widokowym  podziwiałam niesamowite krajobrazy i nie mogłam oderwać od nich oczu...  No cóż, dziś wyglądają inaczej niż w czasach Mojżesza, jednak urok pozostaje niezmienny... Hen daleko dostrzegłam Ziemię Obiecaną, rzekę Jordan, Morze Martwe i Jerycho... Ten teren, który wygląda tak romantycznie i tak spokojnie, jest jak wiemy bardzo często sceną nieustannych konfliktów i walk...

Stałam i zastanawiałam się co wtedy czuł ten 120 letni starzec, zmęczony czterdziestoletnią tułaczką, tak bardzo trudną wędrówką, gdy tak stał i patrzył... Czy miał żal do Boga? 







Według Księgi Powtórzonego Prawa to, że Mojżesz i Aaron nie wchodzą do Ziemi Obiecanej jest konsekwencją ich niewierności, konsekwencja tego, że nie objawili świętości Boga wśród Izraelitów przy wodach Meriba (Pwt 32, 51 - 52)

Przybyłam tu podobnie jak liczni turyści i pielgrzymi przyciągnięci magią tego miejsca i pragnieniem przeżycia wrażenia opisanego w Biblii, gdy Bóg powiedział do Mojżesza: Ujrzysz przed sobą ziemię, lecz nigdy nie wejdziesz do tej krainy, która jest darem dla dzieci Izraela...


Podobnie jak Mojżesz przysiadłam na kamieniu i poddałam się rozmyślaniom... Pomimo otaczającego piękna nagle ogarnął mnie smutek, żal, tęsknota za czymś przeszłym, co doskonale znam z Biblii, co utrwaliło się w mojej pamięci...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawienie komentarzy...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


sobota, 5 marca 2016

Wadi Rum, ziemia Beduinów







 
Podróż nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę,
i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety.
W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej  i praktycznie nie kończy się nigdy, 
bo taśma pamięci kręci się w nas dalej,
mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca.

(Ryszard Kapuściński)






Nie tylko ja od pewnego czasu jestem spragniona słońca i ciepła...   Wracam wspomnieniami  do miejsc, gdzie  czułam się jak ryba w wodzie... Pragnę byście zakosztowali  innego świata... Będzie to kraina dzikości i surowości krajobrazu, trochę nieprzyjazna człowiekowi... Kraina gdzie widoki są wyjątkowe, i na bardzo długo zapadają w pamięci...  Zabieram Was tam,  gdzie brakuje zieleni, kwiatów, drzew, miejsca nieprzyjaznego dla Europejczyka ale bardzo pociągającego i frapującego... Od pewnego czasu marzyłam by tutaj dotrzeć... 

W końcu znalazłam się w zaczarowanej krainie przepełnionej słońcem... Nie polecam jej latem bo temperatury są ekstremalne ale  wiosną dochodzą tylko do +38 st.C...  Tym niezwykłym miejscem położonym na południu Jordanii, niedaleko Aqaby jest Wadi Rum...  Bardzo często nazywane Doliną Księżycową...  Niewielka pustynia a takie zjawiskowe miejsce, które przyciąga swoją surowością, tajemniczością, niezwykłością krajobrazów zapierających dech w piersiach... 






 Pustynia Wadi Rum powstała w wyniku trwających miliony lat procesów klimatycznych i geologicznych... I to co stworzyła natura całkowicie mnie  oczarowało... Proszę mi wierzyć,  dobre kilka minut stałam z otwartymi ustami i zachwycałam się pięknem krajobrazu... Widziałam Saharę, pustynię Syryjską, Będkowską, na Synaju, wszystkie są wyjątkowe ale z Wadi Rum nie mogą się równać...

 Wokoło piaszczysty, pomarańczowo-rudy teren, z którego wyrastają  czerwone, nieforemne, wprost dziwne skały piaskowca... Wznoszą się na trzysta, czterysta metrów w górę... Mają niezwykłe kształty, od pory dnia  mienią się innymi kolorami... Zdjęłam buty, poczułam pod stopami ciepło nagrzanego piasku... Był gorący, drobny i miękki jak mąka... Jego ziarenka lśniły w słońcu, pył unosił się w powietrzu...  Fascynują  mnie pustynne krajobrazy z resztkami roślinności... Aż trudno uwierzyć, że to wszystko stworzyła matka - natura...

Przysiadłam na skale i patrzyłam przed siebie... Mam wrażenie, że Wadi Rum nie ma ani początku ani końca... Hen daleko, dostrzegłam  z wolna opadający kurz i majaczące się sylwetki ludzi pustyni na wielbłądach...






Beduini, mieszkańcy pustyni... Tylko nieliczni prowadzą rzeczywiście koczowniczy tryb życia... Ci, którzy pozostali wierni tradycji, zatrzymują się przez kilka miesięcy w jednym miejscu i wypasają stada kóz, owiec  czy wielbłądów... Nietrudno natknąć się na ich czarne namioty z kozich skór... Czasem stoją pojedynczo, czasem obok dwóch lub trzech innych... Są rozrzucone na całym obszarze Wadi Rum... Większość tych, którzy mieszkają na pustyni, nosi tradycyjny strój... Tutaj na pustyni Beduina widzimy z wielbłądem - kiedyś najlepszym przyjacielem... Teraz często jego rolę przejmuje półciężarowy land-rover czy toyota...






Poszarpane skały i dziwaczne formacje wyglądają jak z filmu science fiction... W Wadi Rum były kręcone sceny Marsjanina... Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, ratuje się ucieczką z Czerwonej Planety... Być może dlatego Wadi Rum porównywana jest od tego czasu do Marsa... Nie jestem zaskoczona, że ta niezwykła pustynia została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO... Jej piękno urzeka każdego, kto ją zobaczy... Dla mnie to ogromna radość i zadowolenie z przebywania na tej pustyni i obcowania z czymś tak niezwykłym...







Wadi? cóż to jest?  sucha dolina na obszarze pustynnym, czasem o długości nawet do kilkuset kilometrów... Modelowana przez epizodyczne rzeki płynące po sporadycznych ale bardzo obfitych opadach... Spotkanie z Wadi Rum, to jakby podróż do innego świata... Magicznego świata... Czas szybko mija... Jeepy czekają...  Za chwilę zajdzie słońce... Dla nas kończy się piękny spektakl...  Musimy opuścić pustynię i wrócić do hotelu... Marzę by jeszcze raz tutaj wrócić, czy spełni się moje marzenie?  Nie mam najmniejszego pojęcia...  A tymczasem,  do zobaczenia, Wadi Rum...







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...