sobota, 20 lutego 2016

Dwie jakże różne zimowe soboty















Dokładnie  tydzień temu, w sobotę,  wiosenna pogoda utrzymywała się przez cały dzień... Sikorki od rana głośno i dźwięcznie śpiewały trele... Mam nadzieję, że ich intensywne śpiewy zwiastują rychłe nadejście wiosny... Ptaki najszybciej wyczuwają wiosnę, i wtedy to słychać radosny śpiew godowy...






Nie przepadam za senną szarością, która trwa od wielu, wielu dni... Ucieszył mnie taki zjawiskowy dzień ze słońcem, bajecznie niebieskim niebem i roztaczającymi się wspaniałymi widokami...   Wyszłam na krótki spacer... Przyniosłam do domu pierwsze oznaki wiosny,  gałązki bazi, leszczyny i derenia...




Dzisiejszy poranek zaskoczył mnie jak nigdy... Musiałam się uszczypnąć...   Nie mogłam uwierzyć własnym oczom...   Wszędzie było biało, jak na obrazie... Wreszcie doczekałam się śnieżnej zimy... Teraz już dla mnie nie ma znaczenia czy potrwa ona dzień, dwa a może trzy...









 Sobotnie  i  niedzielne  śniadania  to  nasz  rytuał  o  który  dbamy  i  bardzo  lubimy... A dzisiaj? już chciałam biec do Małego Lasku by podziwiać zimowe krajobrazy... I kiedy znalazłam się na łące, stałam zaczarowana w bezruch... Śnieg otulał każdą gałązkę warstewką puchu... Moje ukochane brzozy, krzewy jaśminu, świerki i sosny wyglądały jak  w baśniowej krainie... Ławeczki wyglądały bardzo romantycznie i zachęcały bym na nich usiadła...  Nawet kopy zeszłorocznego siana wyglądały jak maleńkie górki... Ba, nie przeszkadzał mi nawet brak słońca... W końcu nasyciłam oczy zimowym widokiem i wróciłam do domu...








Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłej niedzieli...
Serdecznie pozdrawiam...

czwartek, 18 lutego 2016

Al - Karak, zamek krzyżowców







Tak naprawdę nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat.
Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się?
Człowiek, który przestaje się dziwić jest wydrążony, ma wypalone serce.
W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze - uroda życia.

"Podróże z Herodotem"  - Ryszard Kapuściński






Za oknem nie ciekawie, niebo zakryte chmurami i co chwilę pada deszcz... Niech zatem odżywają wspomnienia... Ty razem przenoszę się do Jordanii... Większość tego kraju to pustynia - bezkresne tereny bez jednego drzewka czy krzaczka... Gdzieniegdzie rosną tylko niskie, bladozielone kępki mizernej roślinności... Jordańska pustynia to kamienne pustkowie... 

Z Ammanu, jakieś 120 km jedziemy Drogą Królewską... Jednym z najważniejszych w starożytności i w czasach średniowiecznych traktów na terenie Bliskiego Wschodu...  Traktem służącym od 3000 lat, przebiegającym również przez Jordanię,  krętym, wijącym się serpentynami...  Niesamowita droga... Opisywana wielokrotnie  na kartach Starego Testamentu... Wiem, że w odległej przeszłości na terenach obecnej Jordanii rozgrywała się akcja wielu biblijnych wydarzeń... 

Pamiętam z Biblii, że Mojżesz przybył tu, żeby zobaczyć Ziemię Obiecaną, tu też zakończył swój żywot... I to właśnie  tutaj, krzyżowcy w czasie krucjat zbudowali potężne zamki twierdze m.in. Krak de Montreal (arab. Shobak) i Al - Karak (Kerak)... Były to cytadele, broniące  wschodniego skrzydła Księstwa Jerozolimskiego... W tym poście przedstawię Al - Karak...



Już  z  daleka  widzę  pozostałości  ogromnej  twierdzy...  Mimo, że okaleczona, zniszczona  to jeszcze  teraz  góruje  nad  miastem...  Zbudowana  w  południowej  części  płaskowyżu...  Została  wzniesiona  na  bardzo  wysokim,  niedostępnym  cyplu,  na  wysokości  około  1000 m n.p.m. 

Z  prawej  strony  płaskowyżu  rozlokowało  się  miasto  Karak... Jego  historia  jest  bardzo  ciekawa  i  sięga  epoki  żelaza...  Pragnę  przypomnieć,  że  w  Biblii  przedstawiany  jest  jako "Qir Moab" lub "Qir - hareseth".  W pewnym  okresie  rządzili  tutaj Asyryjczycy, potem Nabatejczycy, Rzymianie... W czasach Bizancjum było tutaj biskupstwo i główny ośrodek chrześcijaństwa... Od XVI wieku Karak dostało się pod panowanie Turków osmańskich...




Al - Karak, potężny  zamek  krzyżowców,  zbudowany  przez  feudalnego  gubernatora  lorda   Pagana  Butlera  w  1142  roku  na  ruinach  wcześniejszej  cytadeli  Nabatejczyków... Jego  następcy  zbudowali fosę i  wieże... Budowa  zamku trwała 20 lat... Al - Karak zbudowany jest z wapienia, który pochodził z tutejszych kamieniołomów...  Był najważniejszą, najwspanialszą  i najbardziej niedostępną fortecą między Jerozolimą a Akabą...   Miał około 220 metrów długości i około 125 metrów szerokości... Z trzech stron otoczony sztuczną, bardzo głęboką doliną... Boki  wzgórza  wyłożono  ociosanymi  blokami  kamiennymi  i  pokryto  szkliwem...  Suche,  śliskie  zbocza  były  pierwszą  linią  obrony... 

Najgorszy  okres  dla  zamku  to  XIX  i  początki  XX  wieku...  W  tych czasach stał się "dostarczycielem" budulca, na budowę domów w rozwijającym się mieście... Wjazdu do twierdzy broniły solidne wrota, dwie wieże i  most zwodzony... Obecnie do ruin prowadzi, stabilna metalowa kładka...





Warownia składała się z części dolnej i górnej... W górnej części znajdowały się pokoje, oraz miejsca do spania dla żołnierzy, kościół, piekarnia, łaźnia, szkoła, meczet i tarasy... W części dolnej zachowały się cysterny czyli zbiorniki na wodę...  Był  tutaj obszerny dziedziniec, koszary, dwie duże komnaty, stajnie dla koni i więzienie... W części górnej, ściany komnat ozdobione były płaskorzeźbami z motywami kwiatowymi i roślinnymi... W części podziemnej są świetnie zachowane korytarze, tunele...









Pokazując zamek Al - Karak powinnam przedstawić pewną postać  związaną z tym miejscem... Ostatnim właścicielem i komendantem zamku był Renauld de Châtillon... Przypuszczam, że znacie tę postać z filmu "Królestwo niebieskie".  Człowiek okrutny, szalony w nienawiści do niewiernych... Łupił okręty muzułmanów na Morzu Czerwonym, napadał na karawany i na  nadmorskie miasta... Baldwin IV Trędowaty (w srebrnej masce) król Jerozolimy, dążył do zawarcia pokoju z sułtanem Saladynem... Niestety, nie wziął pod uwagę charakteru Renaulda de Châtillona, który ani myślał o przerwaniu napaści na muzułmańskie karawany... Więźniów przywoził do zamku Al -Karak... Miał zwyczaj strącać swych wrogów z murów do głębokiej na 450 metrów doliny... Jednak głowę kazał im wcześniej zamykać w drewnianej skrzynce, by przed uderzeniem o ziemię nie stracili przytomności...

 Saladyn - sułtan Egiptu i Syrii nie był człowiekiem zbytnio brutalnym ani popędliwym i też dążył do sojuszu z krzyżowcami... W końcu skończyła się jego cierpliwość... Czara goryczy przepełniła się... Dosyć miał napaści na karawany i mordowania muzułmanów... Doszło do bitwy pod Hattin... Renauld de Châtillon dostał się do niewoli... Saladyn osobiście ściął mu głowę... Wojska sułtana wracają pod Al - Karak... Oblężenie  twierdzy trwa osiem miesięcy, w końcu garnizon zamku podaje się... Twierdza przechodzi w ręce brata Saladyna i od tego momentu należy już do muzułmanów...




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...