wtorek, 11 września 2018

Pałac Wojanów, romantyczna rezydencja







"... nikt nie może znieść prawdy, jeśli mu się ją powie.
Prawdę można tolerować tylko wtedy, gdy samemu się ją odkryje,
ponieważ wtedy duma odkrycia czyni ją smakowitą."

(Fritz Perls)








Jestem zakochana w moim kraju... I chociaż w ostatnim czasie obecna sytuacja doprowadza mnie do białej gorączki, to nigdy bym go nie zamieniała na inny kraj... Polska jest piękna, zachwyca na każdym kroku... Jest wiele miejsc wartych zobaczenia... Są przepiękne krajobrazy, wspaniałe góry i pasma górskie, magiczne skały wyrzeźbione przez czas i naturę, rozległe obszary leśne, morze, jeziora i rzeki, najpiękniejsze świątynie, malownicze miejscowości, niezwykłe pałace i zamki... Tak naprawdę mogłabym wymieniać w nieskończoność niezwykłość mojego kraju...

W czerwcowy weekend odwiedziłam Dolny Śląsk... Można tam zobaczyć wiele zamków i pałaców, które przyciągają uwagę swoją wspaniałą architekturą i bogatą historią... Ich mury czasem skrywają mroczne, niewyjaśnione często tajemnice... Mury zamkowe słyszały wielokrotnie o splątanym ludzkim losie, namiętnościach, śladach, które pozostają zaklęte w ścianach najciemniejszej niegodziwości...  Przysłuchiwały się rozmowom po polsku, czesku i niemiecku... Bardzo często są świadectwem burzliwych dziejów tych terenów...

W epoce romantyzmu Kotlina Jeleniogórska tętniła życiem artystycznym, była inspiracją dla wielu znanych artystów... Bywali tutaj Johann Wolfgang  Goethe, Franz Liszt,  Fryderyk Chopin, Caspar David Friedrich, Carl Friedrich  Schinkel... To własnie w XIX wieku odkryto piękno tutejszej przyrody oraz  krajobrazu...

W 2005 roku powstała Fundacja Doliny Pałaców i Ogrodów... Jej celem jest ochrona zabytkowych zespołów parkowo - pałacowych i dworskich oraz innych budowli rezydencjonalnych w Kotlinie Jeleniogórskiej...

Jednym z najpiękniejszych obiektów na szlaku   "Doliny Pałaców i Ogrodów" jest pałac w Wojanowie... Po  odnowieniu zachwyca unikalną architekturą... Jego biała, okazała bryła malowniczo wygląda na tle dorodnych drzew...






Najstarsza wzmianka o wsi Wojanów pojawia się w dokumentach historycznych w XIII wieku... W 1603 roku wzniesiono nowy renesansowy dwór... Niestety, w czasie wojny trzydziestoletniej był   spalony przez Szwedów... Został jednak odbudowany a w kolejnych latach zmieniał właścicieli... Kiedy w II połowie XVIII wieku nabył go kupiec Daniel von Bush i zlecił barokową przebudowę pałacu... Rezydencja wypiękniała i stała się imponująca... Jednak to nie koniec jej przebudowy... Na początku XIX wieku  kolejny raz pałac został zmodernizowany w modnym wówczas stylu - neogotyku angielskim z licznymi elementami renesansowymi...

Król Prus Fryderyk Wilhelm III upodobał sobie malownicze tereny i rezydencje położone u stóp Sudetów... W ślad za nim poszli wkrótce inni arystokraci... Wkrótce w okolicy powstało ponad 30 rezydencji...  Fryderyk Wilhelm III zamieszkał w pałacu (obecnie) Mysłakowice... Władca chętnie tutaj odpoczywał, ciesząc się bliskością przyrody...

W 1839 roku Fryderyk Wilhelm kupuje rezydencję w Wojanowie dla swojej najmłodszej córki księżniczki Ludwiki Augusty (Luizy), żony księcia Fryderyka Holenderskiego z dynastii Orańskiej- Nassau...

Pałac budził zachwyt i zainteresowanie, dlatego chętnie uwieczniano go na grafikach, obrazach, rycinach co bardzo ułatwiło jego odbudowę...  


                            Pałac Wojanów 1860 Th. Hennicke * Źródło *








Pałac posadowiony jest na wysokim cokole, przechodzącym w taras po stronie południowej...  Zbudowany na planie zbliżonym do kwadratu... Posiada trzy kondygnacje i narożne, okrągłe alkierzowe wieże... Po obu stronach  oranżerie połączone z pałacem krytym przejściem... W elewacji frontowej jest dwudzielny portal zwieńczony fryzem, na którym umieszczone są tarcze herbowe...








W murach wojanowskiego pałacu  przedstawiciele pruskiej rodziny królewskiej... W czasie II wojny światowej urządzono tutaj obóz pracy dla robotników przymusowych i jeńców wojennych... Po zakończeniu  działań wojennych pałac podzielił los innych śląskich rezydencji... Najpierw został splądrowany a później były tutaj mieszkania robotników rolnych gdy tutejsze tereny zostały przejęte przez PGR... Tylko możemy sobie wyobrazić jak pałac wyglądał przed wiekami  w środku... Niewiele zachowało się z pierwotnego wyposażenia...  Nieremontowany,  z każdym rokiem popadał w większą ruinę...  Uroda tego obiektu zachwycała, jest pełna piękna i romantyczności i bajkowości...

Rezydencja i romantyczny park krajobrazowy  oraz  wszystkie obiekty dawnego majątku ziemskiego  odzyskały dawny blask... Powstał tutaj ekskluzywny obiekt konferencyjno - wypoczynkowy...  Przepiękne i przyjemne miejsce na odpoczynek, romantyczne spacery gdzie panuje  cudowna przyroda, spokój i  cisza...

Dzięki wielkim pasjonatom na Dolnym Śląsku świetność odzyskało wiele zrujnowanych zabytków... Niestety, jeszcze wiele innych budowli  potrzebuje szybkiej renowacji...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...









poniedziałek, 10 września 2018

Wracam stęskniona


Kochani,
wszystkim bardzo dziękuję za życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, za  słowa otuchy, i oczywiście za odwiedziny i pozostawione komentarze...



Witam Wszystkich bardzo serdecznie... Mam wrażenie, że nie było mnie na Waszych i na swoim blogu całe wieki... Dzisiejsza wizyta u lekarza i badanie okulistyczne pozwoliło mi  na pracę przy komputerze... Cieszy mnie to niezmiernie... Jestem szczęśliwa, że po operacji oczu a później po poważnych  komplikacjach,  w końcu  mam problem rozwiązany... A więc wracam bardzo stęskniona...



Pragnę wyjaśnić, że byłam zmuszona przez tak długi okres  przestrzegać zaleceń okulisty, a więc zero komputera, oglądania telewizji, czytania książek, schylania się, prac ogrodowych i.t.d...  I na dodatek na okrągło  chodzenie w przyciemnionych okularach,  co dla mnie  było to prawdziwą katorgą...

Nie tylko ja ale każdy z nas musi dbać o swoje oczy ponieważ są one dla nas oknem na świat... No cóż, bez ich dobrego funkcjonowania wiele  marzeń pozostałoby w sferze fantazji a ja przecież pragnę by one   spełniały się...




Opowiadanie z morałem

Żył sobie pewien ogrodnik, który kochał róże tak, jakby były jego dziećmi (bo prawdziwych dzieci nie miał). A kto kocha to: dba, troszczy się, osłania, karmi, broni, poświęca wiele swego czasu (życia)... Tak kochał swoje róże ów ogrodnik. Jak bardzo się więc rozzłościł, gdy zobaczył pewnego dnia na grządce z różami (niebieskimi) kępę ostów, co kwitły jak dmuchawce. Powyrywał je natychmiast  z korzeniami. Lecz osty chciały żyć, więc pochwytały się mocno ziemi i tym szybciej zaczęły odrastać. Ogrodnik płakał ze złości, choć róże dalej rosły tylko, że w jakim towarzystwie?!

Zapytał więc pewnego pustelnika, co ma robić. Pustelnik, który kochał bez wyjątku wszystko co żyje, powiedział: Weź pokochaj te osty, a najbardziej ich kwiaty.

No cóż, ogrodnik nie miał innego wyjścia i zaczął kochać osty, mimo wszystko.

Po kilku tygodniach do jego ogrodu zaczęli przychodzić inni ogrodnicy i nie mogli nadziwić się niespodziewanie pięknym kwiatom ostów, które kwitły tak błękitnie, iż można było podejrzewać, że pożyczyły tego koloru od róż sąsiadek albo od nieba, którego im nikt nie zasłaniał.

Ogrodnik już nie wiedział co kochać bardziej róże, które z zazdrości zaczęły rosnąć w kolce czy osty, które tak się zajęły kwitnieniem, że kolce potraciły?

Co więc pomoże rozwijać się temu co dobre, piękne i kochane? Właśnie: trochę kochania i  miłości, jak trochę słońca dla kwiatów.

A przecież z ludźmi jest tak samo...

(Mariusz Han)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...