wtorek, 4 lipca 2017

Sunion, świątynia Posejdona






U Sunijonu podnóża siedzę
I będę patrzył na morze sine,
Z falą się szumną puszczę w gawędę
I jako łabędź śpiewając zginę,
Nie chcę niewolnej ziemi być synem...
Roztłucz tę czaszę z samijskim winem!

(George Byron)







Tego dnia z każdą minutą pogoda zmieniała się za sprawą wiatru z południowego wschodu o typie Scirocco z Sahary... Saharyjski pył zaczął szczelnie przykrywać niebo... Nie mogliśmy grymasić ponieważ był to jedyny,  możliwy  dzień  aby  pojechać  na   Sunion...

Oddalony jest od  Aten  około  60 km... To najdalej na południe  wysunięty bardzo malowniczy,  klifowy przylądek Attyki... W ciągu długich stuleci wskazywał drogę żeglarzom pływającym między Pireusem i wyspami... 

Na Sunionie jest  obiekt moich westchnień, który przyciągał mnie niczym magnez... Mam wrażenie, że od zawsze kochałam historię starożytną i zabytki z tamtych czasów... Przypuszczam, że już wiecie, iż o zabytek z przeszłości mi chodzi... Tak, o świątynię Posejdona najważniejszego władcę mórz, oceanów, trzęsień ziemi... Może on wywołać sztorm by zniszczyć wroga, flotę lub trzęsienie ziemi na dnie morza... Ten mityczny bóg jednak sprawował opiekę nad żeglarzami i rybakami...







Monumentalne ruiny świątyni widoczne są już z daleka... Wywierają duże wrażenie i zachwycają swym majestatem... Cypel stanowi naturalny akropol, wzgórze wznoszące się do 60 metrów ponad morską toń, z którego otwierają się rozległe, zapierające dech w piersiach widoki...

Świętości przydało temu miejscu sanktuarium Posejdona wzniesione za czasów i pomysłu  Peryklesa, w V w p.n.e... Perykles, był najwybitniejszym politykiem, który przewodził przez 30 lat starożytnym Atenom... To z jego inicjatywy przebudowano Akropol i wzniesiono wspaniałe budowle m.in Propyleje i Partenon... Wzmocnił ustrój demokratyczny w Atenach i uczynił je potęgą militarną i największym ośrodkiem kulturalnym ("złoty wiek Peryklesa")






Świątynia została zbudowana z lokalnego marmuru z Agrilesy... Uważa się, że została wzniesiona przez Iktinosa, architekta świątyni Hefajstosa na antycznej Agorze w Atenach... Na Sunionie zachowały się nieliczne szczątki propylenu... 

Z 34 kolumn doryckich zostało jedynie 16... Gdy tak na nie  patrzę   mam  wrażenie, że są proste... Nic bardziej mylnego... Trzon kolumny nieznacznie zwęża się ku górze, a wokoło jednej trzeciej wysokości lekko wybrzusza się... Zapobiega to optycznemu złudzeniu pochylania się kolumn... Lord Byron odwiedził świątynię Posejdona i nawet na jednej z kolumn wyrył swoje nazwisko... Teraz kolumny są odgrodzone linami aby nie pozostawiać swoich pamiątek...

Na Sunionie potwornie wieje, dosłownie chce urwać głowę...  Przed powrotem do Aten, idziemy zjeść obiad w tradycyjnej, greckiej tawernie Ilias...





Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...








niedziela, 2 lipca 2017

Ettal, opactwo barokowe





Cieszył się wędrówką do nieznanych miejsc,
oglądaniem nieznanych rzek,
a trudy wynagradzała mu pasja poznania...
(Owidiusz)








Dzisiaj pragnę zabrać Was  do Ettal, niewielkiej miejscowości  w Bawarii... Położona jest w niezwykle pięknej dolinie osłoniętej stromymi wzgórzami pasma górskiego Ammergau... 

Zatrzymaliśmy się na niewielkim parkingu... Fakt... Byłam okolicą zauroczona... Lubię tutejsze domy z freskami,  malowane techniką Lüftlmalerei... W XVIII wieku pewien Bawarczyk pomalował swój dom w scenki rodzajowe, postaci świętych... I od tamtego czasu zaczęło się... Jedni uważają, że to kicz, mnie podobają się te ścienne  malowidła...  Niepowtarzalny urok tego miejsca sprawił, że chłonęłam wszystkimi zmysłami piękno otaczającej mnie dzikiej natury... Moją uwagę przykuły soczyste  łąki pełne kwiatów... Ich kolor mnie zastanawiał, był wprost  nienaturalny... Nie umiałam sobie odmówić, musiałam chociaż przez chwilę pospacerować wśród dzikich ziół, łąkowych kwiatów... 

W pewnym momencie w powietrzu poczułam cudowny zapach pieczonego chleba i ciast...  Do piekarni sprzedającej chleby, ciasta i ... kawę  bardzo łatwo trafić nie tylko po zapachu ale i po malowanym budynku... W spokojnej atmosferze, łyk pysznej, aromatycznej kawy pozwolił nam się zrelaksować...  Pora odwiedzić niezwykłe miejsce, benedyktyński klasztor Ettal do którego od siedmiu wieków podążają pielgrzymi...






Opactwo benedyktyńskie Ettal powstało  w latach 1330 - 1370 jako dar cesarza Ludwika IV Bawarskiego... Początkowo  miało charakter gotycki a w XVIII wieku kiedy panowała moda na barok dokonało zmian w wyglądzie...Opactwo jest pięknie wkomponowane w tutejszy krajobraz... Trudno sobie wyobrazić ten pejzaż bez klasztoru - i na odwrót... Jest  to czworoboczny zespół zabudowań otaczający duży trawiasty dziedziniec... W centralnym miejscu stoi owalny kościół o białej fasadzie, z dwiema wieżami po bokach i bardzo dużą kopułą... W wejściu zachował się portal gotycki z 1350 roku... Przekroczywszy go, wchodzi się do świata baroku...






Klasztor i kościół wielokrotnie niszczony przez wojny i trawiony przez pożary... Kiedy po pożarze w 1744 roku z impetem przystąpiono do odbudowy kościoła, głównym architektem  został Enrico Zuccali, Włoch z urodzenia, ale na dobre zadomowiony w Bawarii...  Po wejściu do wnętrza kościoła zobaczyłam ogromny przepych a  jego widok dosłownie mnie  powalał i oszałamiał... Jest jasno i przestronnie... Kościół jest na planie dwunastoboku, którego sklepienie wspierają filary... Od wschodu jest prezbiterium i ołtarz główny a w nim największy skarb, figurka Matki Boskiej Ettalskiej... A na sklepieniu ogromny fresk przedstawiający gloryfikację Świętej Trójcy...





Po wojnie trzydziestoletniej (1618 - 1648) po latach  wojny, bólu, smutku, żalów następują czasy zmagania się sztuki importowane z budzącym się do życia kierunkiem rodzimym... Powstaje barok bawarski... Oczywiście w tym stylu wyraźnie widać znamiona stylu rzymskiego baroku, zapoczątkowanego przez Gesù... Freski w tutejszym kościele są niezwykle malownicze i delikatne a  postaci zdają się unosić w powietrzu... Całość przechodzi w obłoki i promienie... Grupy  o nastrzępionych sylwetkach, przenikają otaczającą atmosferę... 

I choć nie przepadam za barokiem, i takimi iluzjonistycznymi  scenami, tak te, naprawdę przypadły mi do gustu... Barwy różowobłękitne, kremowe, brązowawobeżowe oraz złocenia poszczególnych członów architektonicznych tworzą z freskami wytworną, lekką harmonię kolorystyczną...








Na freskach nie mogło zabraknąć jednorożca, symbolu czystości, łagodności, szlachetności, cnoty,  mądrości, dziewictwa... Często przedstawiany jest na kolanach dziewicy, symbolizowała ona Maryję a jednorożec - Chrystusa... Tak jak na tym fresku... Pojmanie jednorożca przez myśliwych w ikonografii odczytano jako pojmanie Chrystusa przez Żydów...  Jeszcze tylko chwile zadumy i modlitwy i żegnam opactwo Ettal...



Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego tygodnia...
Pozostawiam serdeczne pozdrowienia i bukiecik wiosennych kwiatów...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...