sobota, 22 sierpnia 2026

Miśnia - Spacer po Starym Mieście

 









Przyjaźń jest najdelikatniejszym kwiatem,
który rozwija się z wzajemnych kontaktów międzyludzkich.
Jeśli nie dbamy o niego cierpliwie i niestrudzenie,
więdnie...

(Zenta Maurina)












Miśnia, niewielkie miasteczko położone nad Łabą, w sercu Saksonii, emanuje historią na każdym kroku... Na początku XV wieku miasto stało się siedzibą królewską  i dlatego uważane jest za kolebkę Saksonii... Jej sława wykracza poza granice kraju dzięki delikatnej porcelanie, od wieków nazywanej białym złotem...  Przez wieki historia  Miśni była  ściśle związana z elektorami saskimi z rodu Wettynów.. 

Miasto, którego korzenie sięgają słowiańskiej wioski Meisa, narodziło się w Niemczech w 929 roku, za sprawą Henryka I Ptasznika (niem. Heinrich der Vogler), który był królem Franków Wschodnich...  Posłańcy z Frankonii przybyli do Henryka z wiadomością o wybraniu go na króla Niemiec...  Zastali go w rodzinnym majątku, gdy zajmował się łapaniem ptaków i naprawianiem sieci ptaszniczych... Tak mówi legenda, a Henryk zyskał swój przydomek - Ptasznik...

Miasto rozrosło się  wokół zamku na wzgórzu, znanego obecnie jako Albrechtsburg... W średniowieczu Miśnia prosperowała jako centrum handlu i kultury, a Albrechtsburg był świadkiem ważnych wydarzeń w historii Saksonii... 

W historii był też akcent polski! Miśnia została zdobyta i włączona do Polski w 1002 roku przez Bolesława Chrobrego... Stanowiła najdalej wysunięty na zachód punkt w historii, jaki kiedykolwiek należał do naszego kraju... Miasto  krótko pozostało w polskich rękach, bo jedynie przez kilka miesięcy, po czym wróciło do Niemiec...



















Miśnia zajmuje niewielki obszar i doskonale nadaje się do pieszego zwiedzania... Szłam bez pośpiechu do centrum miasta, które leży po lewej stronie Łaby...  Zwalniałam krok, by uważniej przyjrzeć się otoczeniu... Zauważyłam, że układ urbanistyczny z czasów feudalnych zachował się do dnia dzisiejszego... Po chwili dotarłam do starej dzielnicy Bürgerstadt z dobrze zachowanymi domami z muru pruskiego, wspaniałymi rezydencjami patrycjuszy, brukowanymi uliczkami, średniowieczną atmosferą... Byłam trochę zaskoczona, ponieważ dawno nie widziałam takiej plątaniny uliczek... Domy tłoczyły się w dolinie, u stóp Wzgórza Zamkowego...  










W centrum Starego Miasta dominuje pochyły Rynek (niem. Marktplatz)... Wokół niego, skupione są stateczne mieszczańskie kamieniczki, z apteką i ratuszem z końca XV wieku... Na uwagę zasługuje piękny Dom Jelenia z piękną bramą wjazdową z 1642 roku, Dom świętego Benona, którego historia zaczyna się w mrokach legendy... Podobno biskup Miśni, w XI wieku kazał wybudować dom w tym miejscu, na długo przed założeniem miasta...  











Spacer wąskimi uliczkami i malowniczymi placykami Starego Miasta pozwalał cofnąć się w czasie i podziwiać architekturę, która przetrwała wieki... Miśnia słynie z doskonale zachowanej renesansowej i późnogotyckiej architektury, w której unikalne, bogato zdobione  kamienne portale oraz historyczne, często wiekowe bramy i drzwi wejściowe nadają tutejszym kamieniczkom niezwykły, romantyczny charakter...











Na niewielkim placyku przylegającym do rynku wznosi się późnogotycki Frauenkirche (kościół N.M.P.) Miałam nadzieję, że zobaczę nastawę ołtarzową z Koronacją NMP z 1500 roku, jednak tego dnia świątynia była zamknięta...

Zaledwie kilka metrów od kościoła maryjnego znajduje się wspaniały portal renesansowy Brama Sukienników... Została ufundowana przez bogaty cech sukienników... Ze względu na zły stan jest poddawana renowacji... 

Przy tym niewielkim placyku znajduje się wiele budynków w stylu barokowym... Moją uwagę przykuł piękny dom będący połączeniem późnego historyzmu i stylu wernakularnego... Posiada przepiękny półkolisty wykusz z reliefem...











Wieża Frauenkirche dominuje w tej części Miśni,  tuż obok w szachulcowym domu działa zabytkowa restauracja (niem. Gasthaus Vincenz Richter), utrzymana przez rodzinę Richter od 1873 roku.. Tutaj jadłam obiad a na  miśnieński fummel, najdziwniejszy regionalny deser... Cienkie, twardawe ciastko w środku wypełnione... powietrzem.











Lubię spacerować po mieście i odkrywać artystyczne, nieszablonowe wystawy sklepowe... Piękne witryny potrafią opowiedzieć historię, zaskoczyć kreatywnością i zmienić zwykłą ulicę w galerię sztuki na świeżym powietrzu... Zbliżały się święta, właściciele sklepów ozdabiali wystawy symbolami Wielkiej Nocy, m.in. zającami, pisankami, żonkilami, szafirkami... Tym samym przyciągali klientów i wprowadzali świąteczny nastrój w okresie przedświątecznym...

W czasie spaceru moją uwagę przykuwają szyldy semaforowe, jedne z najbardziej charakterystycznych elementów Starego Miasta... Widoczne z daleka, dodają ulicom uroku... Często przypominają małe dzieła sztuki lub rzeźby nawiązujące do historii miejsca...

Miśnieńskie kawiarnie zapraszają na kawę czy popołudniową herbatę... Wstępujemy...  Trudno sobie odmówić gdy aromatyczny zapach świeżo mielonej i parzonej unosi się z kawiarni i wabi nas do wnętrza... Poza tym kawiarnia oferuje przepyszne ciasta, wyborne słodycze, a nawet torty z motywem skrzyżowanych mieczy... Posileni udajemy się na parking i wracamy do Drezna...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



4 komentarze:

  1. Piękne miasto. Nie byłam tam, ale twoja relacja potwierdza moje wyobrażenie o Miśni. Bardzo chciałabym zobaczyć tamtejszy zamek i fabrykę porcelany. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lusiu, jestem zachwycona Twoją relacją z Miśni. miasteczko jest śliczne klimatyczne i przytulne a do tego jego historia też jest godna uwagi. Ciasto twardawe i wypełnione powietrzem, to chyba dobry sposób na łakomczuchów, ale z tego co piszesz można tam zjeść również tort, w którym pewnie zamiast powietrza jest krem, a kiedy pisałaś o kawie miałam wrażenie że czuję jej zapach. Przesyłam buziaki 😘🌞

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie wspaniałe stare uliczki! Przepiękne kamienice. Ta półkolista brama tchnie historią. Z przyjemnością zagubiałbym się w tych uliczkach.
    Ciastko wypełnione powietrzem - dosyć oryginalne. Czy za miśnieńskie powietrze płaci się dodatkowo? ;-)
    A ta Ristorante Amalfi to kawałek Italii w Miśni?

    OdpowiedzUsuń
  4. Preciosa ciudad. Megusta mucho su arquitectura.
    Feliz fin de semana.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli rozpoznasz siebie na zdjęciach i nie chcesz być na tym blogu, proszę poinformuj mnie o tym.
Ja bardzo szybko usunę te zdjęcia..

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...