Podróżujemy nie po to, by uciec przed życiem,
ale by życie nam nie uciekło...
Nie gaśnie moja fascynacja zamkami, pałacami, dworami czy inni budowlamio charakterze obronnym... Wręcz przeciwnie, uwielbiam je coraz bardziej... Przepadam za ich historią, tajemnicami i legendami... Pewnego razu znalazłam się w Nadrenii - Palatynacie... W tym pięknym landzie znajduje się niezwykły zamek Eltz... Jedna z trzech ocalałych średniowiecznych warowni... Marzyłam o tym dniu by ją zobaczyć... Zaciskałam mocno kciuki aby mi się poszczęściło... Już samo dotarcie do zamku zapewnia niezapomniane wrażenia...
Samochód zostawiamy na parkingu... Ruszamy wyznaczoną ścieżką przez majestatyczny las bukowo-dębowy... Panuje tutaj niezwykła harmonia przyrody, krajobrazów, głębokich, tajemniczych wąwozów z wartkimi strumieniami... Ten las to miejsce szczególne i niezwykle urokliwe... Po około 40 minutach naszym oczom ukazuje się przepiękny gotycki zamek...
Zamek Eltz można śmiało zaliczyć do najwspanialszych i najpiękniej zlokalizowanych... Wygląda bardzo malowniczo, wśród zieleni lasów, otoczony pasmami gór... Najeżony stożkowatymi wieżycami zdaje się wyrastać z zielonej doliny... Uwagę przykuwają szachulcowe przybudówki... Rozglądam się wokół siebie i patrzę na godną podziwu budowlę, która skłania do refleksji i zadumy... Jego gotycki, trochę surowy kształt i pobliskie wzgórza tworzą niezwykły klimat... Konstrukcja zamku składa się z wielokondygnacyjnych skrzydeł zbudowanych wokół trójkątnego dziedzińca... Jak wskazują dokumenty historyczne, zamek istniał już w 1157 roku... Został zbudowany na skalistym urwisku, które obmywane jest przez niewielką rzeczkę Elzbach... Elz, określa się jako strumień... W 1472 roku wybudowano wschodnie skrzydło w 1490 roku powstało południowe - zachodnie skrzydło... Na końcu powstało północne skrzydło zamku... .




Zamek miały chronić szlak handlowy z bogatych terenów rolniczych... Rozrastał się przez 400 lat jako obronna siedziba rodu Eltz... Ród podzielił się z czasem na trzy gałęzie za sprawą trzech braci: Eliasza, Wilhelma, Teodoryka... Eliasz maw herbie złotego lwa, Wilhelm srebrnego lwa a Teodoryk rogatego bawoła...
Ród żył w zgodzie przez setki lat i prawdziwym cudem jest, że nie został zniszczonym ani przebudowanym... Aż w latach 30 -tych XIV wieku przez dwa lata oblegały go wojska biskupa Baldwina z Trewiru... Biskup, wróg rodziny Eltz, wzniósł naprzeciw drugi zamek Trutzeltz (wojenny), skąd prowadził ostrzał... Po poddaniu zamku rodzina Eltz pozostała w warowni jako wasale Baldwina... Pokój został przywrócony... Zamek Trutzeltz obecnie jest ruiną...
Zamek uniknął zniszczeń w 1689 roku tylko dlatego, że jeden z członków rodziny Eltz, niejaki Hans Anton Eltz był francuskim oficerem...
Zwiedzanie odbywa się tylko z przewodnikiem o godzinie 9,30 i trwa około 45 minut... To był świetny pomysł by na zamku być przed czasem... Było kilkanaście osób... Weszliśmy z niewielką grupą niemieckich seniorów... Na dziedziniec zamku można wejść bez wykupienia biletu... Jednak to wnętrza są wspaniałą okazją aby przeżyć prawdziwą, historyczną podróż w czasie i przestrzeni... Jednego bardzo żałuję, że w zamku jest całkowity zakaz fotografowania... Prezentowane zdjęcia pochodzą ze strony zamku:
* BURG ELTZ







Dziś właścicielem zamku jest Karl Graf von und zu Eltz... Wnętrza z XIII - XVI wieku dają ciekawy obraz wielkopańskiego życia ... Izby zachowane są mniej więcej w takim stanie, w jakim wyglądały w średniowieczu... Tylko część pomieszczeń jest udostępniona do zwiedzania ponieważ inne w dalszym ciągu służą rodzinie Eltz... Na ścianach wiszą liczne obrazy a wśród nich dostrzegam piękny obraz Madonna z winogronami Cranacha... Mogłam podziwiać oryginalne malowane stropy, polichromie, tapiserie flamandzkie z XVII wieku i meble z różnych epok... Moją uwagę przykuwały wspaniałe bukiety z żywych kwiatów... W piwnicach zamku znajduje się Skarbiec w którym zgromadzono pamiątki rodzinne, biżuterię, szkło, zbroje, broń, porcelanę... Najcenniejszymi eksponatami są mechanizmy zegarowe, naczynie do picia z figurką bogini Diany oraz posążek żarłoka wpychanego do beczki przez Bachusa... Te wszystkie eksponaty są cenne i każde muzeum byłoby dumne z ich posiadania... A kiedy zakończyliśmy zwiedzanie i zeszliśmy na dziedziniec były tam nieprzebrane tłumy... Wychodząc z dziedzińca zamku, wśród kamieni dostrzegam niewielką półkę skalną na której urządzono mini ogródeczek w którym rosną dwie kępki żółtej sanvitalii i szafirowego rozwaru... Ten miły element sprawił mi dużą radość...






Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę szczęśliwego, miłego i słonecznego tygodnia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...