piątek, 9 lutego 2018

Niedzielny spacer po lesie...






Wstał ranek, pocałunek słońca jasny dzień obudził,
biały tren puchowy rozesłał na dworze,
by wlać trochę szczęścia w serca zwykłych ludzi
z wiarą, że na lepszą - dolę zmienić może.

Śnieg migoce w słońcu tysiącem kryształów,
każdy kryształ blaskiem diamentów się mieni.
Czy w takiej scenerii można mieć nostalgię?
lub pisać o smutnej życiowej jesieni?

Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,
bledną liczne troski codziennego bycia.
Ja także odsuwam me maleńkie smutki,
bo dostrzegłam radość - w sensie życia!

(Krystyna Kunigiel - Jabłońska)








W niedzielę, po porannej zamieci uspokoiło się... A kiedy w południe na niebie pojawiło się słońce postanowiłam pójść na przechadzkę  do pobliskiego lasu...  I to był strzał w dziesiątkę... W lesie było mistycznie, bajkowo i zjawiskowo pięknie... Świeży śnieg otulał drzewa, promienie słoneczne w wielu miejscach wpadały pomiędzy gałęzie, biały puchszczelnie  pokrywał rośliny runa leśnego... Fotografowałam ośnieżony las ponieważ takie widoki są coraz rzadsze i bardzo ulotne... Byłam oczarowana zimową dekoracją...  Szliśmy powoli wdychając cudowne, leśne powietrze i jednocześnie relaksując się błogą ciszą... Las zajmuje niewielką powierzchnię, tym samym nasz spacer trwał krótko...







Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze..
Życzę szczęśliwego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...








środa, 7 lutego 2018

Bazylika świętego Stefana w Budapeszcie







Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata.
Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie.
Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.

Reasonable people adapt themselves to the world.
Unreasonable people attempt to adapt the  world to themselves.
All progress, therefore, depends on unreasonable people.

(George Bernard Shaw)








Mam przeświadczenie, że prawie każdy odwiedzający Budapeszt kieruje swoje kroki do Bazyliki świętego Stefana w Peszcie... To moja trzecia wizyta w tym miejscu... Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie wchodzi dwa razy do tej samej świątyni... A niby dlaczego? Takie architektoniczne dzieła sztuki zawsze chętnie odwiedzam... Nawet kilka razy...  W czasie moich poprzednich pobytów w Budapeszcie padał deszcz... Prawdę mówiąc nie przepadam za jazdą w deszczu, no i zwiedzanie też nie jest zbytnio za ciekawe... Tym razem była piękna, słoneczna  październikowa... Był jeden maleńki problem... Światło słoneczne zbyt mocno rozjaśniało wnętrze świątyni i miałam maleńki  problem z robieniem zdjęć... Z drugiej strony, wprowadziło nastrój skupienia w tej sakralnej przestrzeni i dla mnie to było najważniejsze...








Bazylika świętego Stefana węg. Szent István Bazilika znajduje się przy Placu św. Stefana w Peszcie... Jest poświęcona świętemu Stefanowi, pierwszemu  chrześcijańskiemu  królowi Węgier... 

W 1851 roku rozpoczęto budowę świątyni... Budowa bazyliki zajęła 50 lat...  Dopiero w 1906 roku odbyła się konsekracja... Pierwotnie została zaprojektowana w stylu neoklasycystyczym przez Hilda... Z powodu wad fundamentów zawaliła się kopuła... Na szczęście nikt nie zginął... Budowę kościoła przejął Ybl i ukończono go wg nowych planów w stylu neorenesansowym... Kopuła ma 96 metrów wysokości, dokładnie tyle samo,  co  budynek Parlamentu... Przepisy budowlane na Węgrzech przewidują, że żadna inna budowla w Budapeszcie nie może przekroczyć 96 metrów wysokości... 

Podziwiam fasadę główną z kolumnami jońskimi i posągami czterech Ewangelistów, którzy zdobią ściany zewnętrzne...   Figury reliefowe dekorujące  tympanon  zostały wyrzeźbione przez  Fesslera... Masywne drewniane drzwi  poniżej tympanonu ozdabiają medaliony przedstawiające dwunastu apostołów... 

 Jest to drugi największy kościół na Węgrzech... Może pomieścić 8 500 osób... Zajmuje 4  147 m², jego długość to 86 m, szerokość 55 m, a wysokość wież 86 m... Bazylika zbudowana jest na planie krzyża greckiego...






Po wejściu do środka od razu zauważa się ogrom  i bogactwo kościoła... Większość prac poświęconych jest patronowi bazyliki, świętemu Stefanowi... Wewnątrz mogłam podziwiać wspaniałe różnokolorowe marmury, stiuki,  freski, mozaiki, posągi, witraże... Zawsze jestem oczarowana pięknymi detalami, mozaikami zaprojektowanymi przez węgierskich artystów, ale podziwiam też  cudowne szkło wykonane przez rodzinę Salviati z Murano w Wenecji...

Ołtarz główny a w nim pomnik świętego Stefana  wyrzeźbiony jest marmuru karraryjskiego... Sam papież musiał udzielić zezwolenia na jego umieszczenie... Nad głową króla,  Archanioł Gabriel...  Nad prezbiterium 96 metrowa kopuła, w jej wnętrzu fresk Boga Ojca... Wnętrze jest niezwykle bogato zdobione i złocone...  Do różnych  zamysłów aranżacyjnych wykorzystano aż 50 rodzajów kamienia naturalnego, w tym włoski trawertyn, wapień z Portugalii i Belgii, czy znakomite włoskie marmury...

W 1993 roku kościół otrzymał tytuł katedry, kiedy archidiecezja  * ostrzyhomska *     stała się archidiecezją Esztergom - Budapeszt... Jednak cały czas o tej świątyni mówi się - bazylika...






Celowo została zbudowana Kaplica Świętej Ręki... To największa relikwia Węgier...  Zachowana prawa ręka świętego Szczepana, pierwszego króla Węgier... Dłoń jest zmumifikowana i trzymana w złotym relikwiarzu...

Wstęp jest "co łaska". Byłam na to przygotowana, przed wyjazdem wiedziałam, że płaci się symboliczną kwotę 200 forintów (1 euro to około 310 forintów)

Uważam, że jest to jedna z najwspanialszych świątyń, bardzo piękna i ciekawa... Polecam jej odwiedzenie w czasie pobytu w Budapeszcie...






Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...