środa, 9 sierpnia 2017

Laskowa - Skansen Na Jędrzejkówce








Pewnego dnia coś zrobisz, coś zobaczysz albo wpadniesz na pomysł,
który pozornie pojawi się znikąd.
I poczujesz, że coś w tobie drgnęło, jakieś ciepło w piersi.
Kiedy tak się stanie, nie wolno ci tego zignorować.
Otwórz umysł i podążaj za tym pomysłem.
Podtrzymuj płomień.
A wtedy na pewno znajdziesz swój ogień.

(Beth Hoffman)








Beskid Wyspowy to raczej mało popularny i niedoceniany kierunek wycieczek... Ja  dopiero  teraz  (lepiej  późno  niż  wcale) zaczynam  poznawać  ten   jeden z najpiękniejszych regionów  w naszym kraju...  Odkrywam  tutejsze, pojedyncze sterczące kilkaset metrów ponad górski krajobraz wzniesienia, które są niczym "zielone  wyspy"...  Każde z nich jest wyjątkowe i niepowtarzalne... A tutejsze doliny nadają  terenowi  wyjątkowego  klimatu...










Gdzieś  na  uboczu,  pośród   malowniczych  wzgórz, polan i lasów Beskidu Wyspowego położona jest wieś Laskowa... Miejscowość o długiej historii osadniczej... Pierwsze wzmianki pisane pochodzą z 1402 roku... I właśnie tutaj, w Laskowej znajduje się niewielki ale jakże oszałamiający Skansen na Jędrzejkówce...






W ciągu ostatnich dziesięcioleci z krajobrazu Polski zaczęły bardzo gwałtownie znikać drewniane budynki wiejskie, kuźnie, wiatraki, karczmy, młyny, spichlerze, stodoły... Niewiele już takich budowli  pozostało w polskim krajobrazie...

Dzięki ogromnej  pasji, którą rozwijał  od najmłodszych lat, Pan Krzysztof Jędrzejek  uratował i zgromadził wiele obiektów budownictwa ludowego... Swoje zamiłowanie, swoją miłość do tego co było, pragnie pozostawić dla przyszłych pokoleń...  Dba o swoje korzenie, które bardzo często  skazane były na zagładę, a tutaj odzyskały dawny blask... Swoją pasję dzieli z żoną Barbarą... Dzieli się swoją pasją również z nami, możemy oglądać to piękne miejsce... Przypuszczam, że z tego powodu jego serce wypełnia się wielka miłością do tej ziemi...







Skansen na Jędrzejkówce  położony jest w urokliwej dolinie rzeki Łososina...  Jest to bardzo zaciszna, pełna uroku okolica,  z pięknymi widokami na okoliczne wzgórza...







Skansen  jest prywatną kolekcją etnograficzną tworzoną przez Państwo Barbarę  i Krzysztofa Jędrzejek... Już po przekroczeniu progu skansenu jego widok zachwyca swoim niespotykanym pięknem...  W pierwszej chwili pomyślałam, że jestem w Ogrodzie Botanicznym... Witały nas piękne, kolorowe łany kwiatów... Jak dowiedziałam się od syna Państwa  Jędrzejek, który był naszym przewodnikiem po skansenie, to namiętność Pani Barbary... One są wszędzie... Dziesiątki przepięknych pelargonii i fuksji zdobi nie tylko parapety okienne ale króluje w wielu miejscach wokół wspaniałego domu...







W skansenie prezentuje się kulturę mieszkańców Gminy Laskowa i okolic... Są suszarnie do owoców z Laskowej i Michalczowej, kuźnia Michalczowej, mały młyn wodny ze Żmiączej, spichlerze z pobliskich miejscowości, stara pasieka... Temu miejscu patronują: święty od pszczelarzy - Ambroży,  Franciszek - święty od miłośników przyrody, jest święty strażaków - Florian... Nad wszystkim czuwa Jezusek  Frasobliwy... W pobliżu jest biała kapliczka a na  ogromnej lipie, prawdopodobnie pomniku przyrody niewielka kapliczka z figura Matki Boskiej... W ogrodzie, wśród kwiatów stoi XIX - wieczny kamienny krzyż...






W pewnym momencie nie mogłam uwierzyć w to, co widzę... Tam była nasza Bellusia... Niestety, ten cudowny West Terrier okazał się pieskiem... Spacerując po skansenie, naszą uwagę przykuły piękne kury ozdobne prawdopodobnie rasy:  cochin, jedwabiste i inne...  Dostaliśmy pozwolenie  na  chwilowy relaks w bajecznym miejscu, wypicie herbaty i zjedzenie kanapek...  Jest też piękna karczma w której można napić się piwa, pysznego, bardzo mocnego...








 Nadszedł czas, w którym przyszło  pożegnać się z ukwieconym skansenem... Przyznaję,  było to jednak bardzo trudne... Te piękne chwile pozostały na wielu zdjęciach, pragnę przedstawić je przynajmniej w jednym a może dwóch postach... Już teraz Was zachęcam... Jeżeli będziecie w pobliżu Limanowej lub Laskowej koniecznie odwiedźcie Skansen na Jędrzejkówce... To miejsce oczaruje i zapadnie na długo w Waszej pamięci... Jest to miejsce bardzo przyjazne dla każdego turysty...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


niedziela, 6 sierpnia 2017

Migawki z sierpniowej soboty






Szczęście jest jak motyl: kiedy usiłujesz je złapać,
zawsze wymyka ci się z rąk.
Ale jeśli cichutko usiądziesz, to może samo do ciebie przyleci.

(Nathaniel Hawthorne)






Tak wiele się dzieje...   Życie ucieka jak szalone... Mam przeświadczenie iż czas dosłownie pędzi... Pędzi niesamowicie szybko... Przecież  przed chwilą była wiosna... A tu minął już czerwiec, lipiec i mamy sierpień... Zaraz będzie wrzesień, październik, listopad... I za moment będą już święta i Nowy Rok... 

Zastanawiam się, czy jest już ktoś  kto ma  jakaś receptę by zatrzymać czas? Mimo wszystko cieszę się, i nie będę już narzekać, że jest jeszcze  lato, takie  jak lubię i ja na dodatek  mam pełne ręce... 

Jest sobota... Idę do ogrodu, bo tam w kwiatowej, cudownej scenerii lubię   robić zdjęcia, którymi  od czasu do czasu  zanudzam Was... Lubie przebywać w ogrodzie, tutaj  dobrze się marzy  i zapomina o bożym świecie...






Przynajmniej  lipiec  i  jak  na  razie  sierpień  jest  dla  mnie  bardzo łaskawy... Wspominam sobie jak  cieszyłam się na przyjście  prawdziwej wiosny... Z powodu zimna i deszczów, nie nacieszyłam się wiosennymi kwiatami... Późno też wystartowała "zielenina", mam na myśli szczypiorek, zieloną cebulkę, różne  sałaty.... Niestety, ciągle było zimno, pochmurno  i niemal cały czas okrutnie lało...  

W moim ogrodzie były spore podtopienia... Na szczęście, pogoda  w ostatnim czasie nadrabia wszystko to co wcześniej zniszczyła... Jest upalnie, tak jak lubię... Nigdy nie narzekam  gdy jest gorąco, i wtedy  nie tęsknię za deszczem... Hmm,  gdy jednak pada to i owszem, czekam na słońce... Bardzo tęsknię...





Warzywnik we własnym ogrodzie to wspaniała rzecz, szczególnie latem gdy gdy dosłownie zasypuje nas swoim bogactwem... Nie wiem jak u Was ale u mnie warzywnik w tym roku dosłownie pęka w szwach... Systematycznie muszę zbierać warzywa i owoce... To jest też najlepszy czas aby te dary natury zamknąć w słoiki a i sporą ich część zamrozić... Potem, w zimowe dni cieszyć się nimi... Jednak...

Lato upałem jeszcze dyszy,
czerwienią maków na ugorach,
malwy, dozorcy sielskich rycin
wtrącają się skwierczący chorał

spłowiałą nutą. W zapomnienie
odeszły ranki z ptasim głosem.
Strofy powoli z wiosny pielę,
bo pora szczodra już w owoce.

Tylko czasem w sen nad ranem
wkrada się bez, jak lila obłok
... może to wrzosy? Nie wiem, ale
jesień też piękna,
jeśli z tobą.







Natura obdarowała nas kolejnym,  prawdziwym skarbem, ziołami...  Mam ich sporo  w swoim ogródku i zbieram je systematycznie... Wiele z nich jest wieloletnich: tymianek, macierzanka, szałwia, oregano, dziurawieć, melisa, hyzop,  estragon... Na rabatkach rosną sezonowe, różne rodzaje bazylii, cząber, majeranek, kolendra... Nie sadzę jedynie kminku ponieważ jest to roślina dwuletnia... Pamiętam,  ogródek przydomowy mojej Babci,  on  zawsze  tam  rósł... Sporo go używała w swojej kuchni... Lubiłam pocierać jego baldachy... Zrobiłam ziołowe octy i oleje, ale jeszcze nie wszystkie... Fasolka szparagowa w tym roku szczodrze obrodziła, więc jemy ją niemal codziennie... Na obiad nie mogło jej zabraknąć, była obok  pierogów ze szpinakiem i serem feta.... Na deser kisiel z malinami, a na kolację focaccia z ziołami i serem... I tak minął sobotni dzień...










Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego tygodnia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...