poniedziałek, 25 czerwca 2018

Krajobrazy Toskanii







Toskania jest w każdej kropli
oliwy spadającej na chleb
i w każdym jego  okruchu
w czerwieni pomidorow
rdzawej posadzce
zapomnianego klasztoru.

Toskania jest w każdym kawałku
pieczonego kasztana
wytrawnego wina, które plami serce
i w każdym zakamarku
mojej pamięci.

Toskania jest w każdym
zachwycie nad wschodem
i zachodem  słońca
i w każdym centymetrze
moich ulubionych lodów
na Piazza del Campo.

(Monika Zawadzka)








Dzisiejszy post o krajobrazach Toskanii pragnę zadedykować mojej serdecznej Przyjaciółce Urszuli, wyjątkowej osobie... Pasjonatce podróży, poznawania zabytków, pięknych krajobrazów, nowych kultur, obyczajów, znajomości, miejsc i  oczywiście smaków... Urszulo, doskonale wiesz, jak bardzo podziwiam Cię za otwartość na nowe smaki... Muszę się przyznać, że troszeczkę zazdroszczę Ci tych odważnych decyzji... Oczywiście,  chwile naznaczone emocjami, przeżyciami zatrzymujesz w wyjątkowo pięknych fotografiach... Mam nadzieję, że z Toskanii również przywieziesz zdjęcia, które dostarczą niezapomnianych wrażeń...

"Z mojego okna na pietrze widzę wielki, zielony łuk Apeninów. Tam, gdzie zalesione zbocza opadają ku dolinie, zaczynają się sady oliwne; każdą farmę przykotwicza do krajobrazu spatynowany kamienny wiejski dom kryty dachówką. Czas nie ma dostępu do tych widoków, jedynie daleko w dole jak turkusowy znaczek pocztowy lśni basen naszych znajomych. Rozglądam się - wglądam w Italię! Północ, południe, wschód, zachód to nęcące powaby tego kraju".


(Bella Toskania -  Frances  Mayes)

Toskania  za każdym razem zachwycała mnie bajecznymi krajobrazami a jesienią, kiedy ją odwiedzisz zmieni całkowicie swe oblicze... Lasy, czy pokryte bujną roślinnością wzgórza ubiorą się w różne kolory i jestem pewna, że zachwycą Cię swymi barwami... Ja kocham wysokie temperatury i nigdy nie uprzykrzają mi życia... We wrześniu i październiku, będziesz miała bardzo przyjemne temperatury, które pozwolą Ci na intensywne zwiedzanie... Jestem niemal pewna, że będziesz oczarowana tym regionem i zapragniesz kiedyś tam powrócić...








Toskania, wg mnie to najpiękniejszy region we Włoszech... Położony między dwoma morzami: Liguryjskim i Tyrreńskim... Zawsze kiedy tutaj jestem podziwiam tutejsze niezapomniane, urzekające krajobrazy, zabudowania wiejskie, kamienne wille otoczone rzędami wysmukłych cyprysów, które są nieodłącznym elementem toskańskiego pejzażu... Wiosną Toskania rozkwita i jest szał kolorów... Wzgórza pokryte są soczystą zielenią i wszędzie spotyka się kwitnące żółte żarnowce... A w środku lata kolorów jakby mniej to jednak krajobrazy winnic i gajów oliwnych bardziej urzekają... Jestem oczarowana średniowiecznymi miasteczkami najczęściej osadzonymi na wzgórzach, ciągnącymi się niczym morze winnicami, gajami oliwnymi, pomarańczowymi i cytrusowymi...  Ciepły śródziemnomorski klimat sprawia, ze Toskania pachnie rozmarynem bazylią, mirtem, laurem, lawendą, oleandrami, kwiatami i ... winem Chianti. Tym wszystkim Urszulo,  co tak bardzo lubisz...







Toskania to również wspaniała kuchnia mocno osadzona w tradycji, zachwyca różnorodnością i smakiem... Jest bardzo aromatyczna,  prosta i niewyszukana... Kocham zupy a tutaj są pożywne,  przepadam za daniami z makaronu, ryżu, i warzywnymi kompozycjami... Oczywiście nie mogło zabraknąć cudownej pasty,  wspaniała pizzy, pysznego, bardzo delikatnego  wina i moich ukochanych lodów.... Mnie w tej krainie wszystko smakuje (oprócz tego czego nie jem), urzeka i oszałamia nawet wtedy gdy nie wypiło się wina, niezwykłego trunku przepełnionego tutejszym słońcem...







Toskania, to przepiękne historyczne wzgórza pamiętające czasy Etrusków, ludu tajemniczego nieznanego pochodzenia, który prawdopodobnie przybył do Italii około 1200 - 1100 roku p.n.e... Etruskowie uprawiali medycynę, astronomię, przy czym początkiem dnia było u nich południe, chętnie budowali miasta-państwa... Niestety, zostali pokonani przez Rzymian w III wieku p.n.e. Jeszcze teraz można zobaczyć po nich wiele pamiątek...
  
Uwielbiam Toskanię i jestem nią  oczarowana bo czas  tutaj nie liczy się, i mam wrażenie, że stoi w miejscu, tutaj ludzie nie myślą o zamartwianiu się, mimo, że życie tutaj nie jest idylliczne... Włosi, Toskańczycy żyją bez pośpiechu,  na pełnym luzie i co najważniejsze nie widziałam u nich kwaszonych min ale uśmiech na twarzy...

Drogi są tutaj kręte i bardzo wąskie, jesteś świetnym kierowcą i doskonale sobie poradzisz... Niestety, mogą Ci umknąć obłędne pejzaże, chyba, że znajdziesz lukę by zatrzymać się gdzieś na poboczu ... Toskania jest niezwykle malownicza i jej urok będzie Cię  skłaniał do ciągłych powrotów...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego tygodnia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



piątek, 22 czerwca 2018

Matera, niezwykłe kamienne miasto






Szczęśliwymi ludźmi są tylko ci,
którzy umieją cieszyć się każdym trwającym dniem.
Nie ci, którzy nałogowo planują swoją przyszłość w nieskończoność
i nie ci, którzy ciągle wracają do swojej przeszłości.
Życie to teraźniejszość, więc ciesz się nią i żyj!

(Georges Bernanos)







Po raz pierwszy w filmie  Pasja Mela Gibsona  zwróciłam uwagę na Materę, która pełniła rolę starożytnej Jerozolimy... Gdy kolejny raz zobaczyłam to niezwykłe miasto  na kanale Planete,  dopiero wtedy mocno zapadło mi w pamięć... Od tamtego czasu zastanawiałam się jak mogę  dotrzeć do Matery... Miasto bowiem położone jest  w regionie Basilicata  hen, aż na południu, gdzie  Włochy z buta stają się obcasem... Matera, chociaż zadziwiająca, to wciąż jest  mało znana ponieważ nie rozpropagowana i leży  z dala od turystycznych szlaków...

Na przestrzeni wieków miasto nosiło różne nazwy... Jednak przez tutejszą ludność najczęściej nazywane było Mather - Matka Ziemia... Po Aleppo w Syrii, Jerycho na Zachodnim Brzegu Jordanu Matera jest trzecim najstarszym miastem na świecie... Bardzo  liczne dowody pochodzące  z najstarszej epoki prehistorycznej, epoki kamienia zobaczyłam w  Muzeum Miejskim...

Przypuszcza się, że  w późniejszych wiekach  miasto było opanowane przez Greków o czym  świadczy  herb Matery - byk z kłosami zboża... To typowy symbol starożytnej Grecji... Miasto ma bardzo burzliwe dzieje, zdobywają go: Rzymianie, Longobardowie, Bizantyjczycy, Saraceni...  W IX wieku najeżdżają    Normanowie... Z grabieży przywożą tutaj ogromne bogactwa...  Następuje rozkwit  i najlepszy okres dla miasta... Zostają sprowadzeni pustelnicy z Kapadocji, którzy zakładają ponad 150 kościołów... Spora ich ilość istnieje do dnia obecnego...

Spacerowałam uliczkami Nowego Miasta pośród gwaru, mijałam pełne wdzięku pałace i barokowe kościoły... Odniosłam wrażenie, że dzisiaj to miasto zasługuje na uwagę i wiele w nim  romantyzmu... Jednak nie zawsze tak było... W XIX i  na początku XX wieku panowało tutaj nieprawdopodobne  ubóstwo i bardzo trudne warunki życia...

Mnie  szczególnie interesowała  historyczna część miasta, zwana Sassi i tam skierowałam swoje kroki... 








Bardzo stromymi i śliskimi schodami schodzimy w dół do starej Matery... Już na pierwszej platformie widokowej widzimy, że miasto rozłożyło się majestatycznie nad bardzo głębokim wąwozem rzeki Gravina... 

Wielopoziomowe domostwa zostały wykute w miękkiej wapiennej skale stromego zbocza... Rzeka  wyżłobiła ten bardzo głęboki wąwóz przez sam środek płaskowyżu...

Matera jest niezwykła,  tajemnicza ale i bardzo surowa... Poruszamy się jak w labiryncie... Jestem zaskoczona ponieważ w tym mieście praktycznie nie ma ulic jedynie schody... Wspinamy się wąskimi schodami kilka pięter w górę by nagle znaleźć się na panoramicznym tarasie, który okazuje się dachem wielu domostw...  Najsłynniejszą częścią Matery jest dzielnica Sassi,  która tak jak i miasto jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO...

Tutaj każdy zakręt, zaułek, uliczka, schody, świątynia, widok zapiera dech w piersiach... To miasto trzeba zobaczyć aby zachwycić się jego pięknem...  Jest oszałamiające a jednocześnie przerażające gdy pomyśli się w jakich uwłaczających człowieczeństwu warunkach żyli tutaj ludzie...








Nad miastem góruje katedra w stylu romańsko-apulijskim... Położona jest w sercu starożytnego miasta, w dzielnicy  zwanej Civita, która jest najstarszym zamieszkałym miejscem w Materze...  Katedrę konsekrowaną w 1270 roku, poświęcono  Madonnie della Bruna... Dlaczego Dziewica Brązowa? Jest kilka hipotez... Wg jednej z nich, posąg Dziewicy pochodzi z Hebronu, miasta Judei gdzie Maria udała się do swojej krewnej Elżbiety...  Wg innej, pochodzi od koloru twarzy Dziewicy... W centralnej fasadzie  bardzo piękna romańska rozeta (różyczka) zwieńczona rzeźbą Archanioła Michała przykuła moją uwagę... W tympanonie, nad głównymi drzwiami rzeźba Madonny della Bruna...   









Począwszy od IX wieku przez kilka stuleci  groty, skalne kwatery zajmowali mnisi... W jaskiniach zachowało się ponad 100 skalnych kościołów...  Byłam niemal pewna, że odnajdę świątynię poświęconą Św. Łucji... Ta święta była bardzo popularna w średniowieczu nie tylko we Włoszech ale i w krajach nordyckich... Podeszłam do jednej z jaskiń... Nic nie wskazywało, że w niej znajduje się świątynia... Jedynie na chropowatych ścianach wyrzeźbiono symbol świętej - tacę z oczami... Wg legendy - święta Łucja miała piękne, wielkie oczy, które przyciągały powszechną uwagę... Widząc nawet zachwyt u oprawców, kazała je sobie wydłubać...

Weszłam do środka okazało się, że jest to dosyć duży kościół skalny, posiadający wyraźnie nawę główną i dwie nawy boczne  oddzielone od siebie filarami... Sklepienia i ściany ozdobione są freskami... Święci spoglądali na mnie jeszcze żywymi kolorami i byli rozpoznawalni...  Oglądałam wnikliwie świadectwo liczące ponad tysiąc lat... Nie mogłam uwierzyć, że przetrwały aż tak wiele lat, w takich prymitywnych warunkach... Nad kościołem znajduje się nekropolia z kamiennymi grobami...









Matera słynie również  z wyjątkowego chleba - Pane di Matera, którego historia sięga XV wieku... To symbol tego miasta...  Jego kształt  przypomina krajobraz Matery a jego niepowtarzalny smak  wynika z pradawnej kultury... Chleb dla tutejszych ludzi był "świętym pokarmem"... Mieszkańcy Sassi przygotowywali potrawy we wspólnocie... Gospodynie przygotowywały ciasto wieczorem a rano przynoszono je do piekarza aby upiekł je w swoim piecu... Te prymitywne  piece spotykane są w wielu miejscach...  Każda rodzina stemplowała bochenki aby je odróżnić...  Obecnie chleb pieczony jest w higienicznych warunkach ale w dalszym ciągu praktykuje się stemplowanie...







W czasie swoich podróży widziałam wiele wiosek z domami  troglodytów, jednak tutaj były  setki a właściwie to tysiące domów  troglodytów... Jaskinie praktycznie zamieszkiwano do lat 50 - tych XX wieku... Prawdę mówiąc, włoscy politycy o istnieniu Matery i jej ogromnym ubóstwie, zaniedbaniu,  nędzy, zacofaniu, siedlisku chorób dowiedzieli się za sprawą Carla Levy'ego, który w swej książce "Chrystus zatrzymał się w Eboli" pokazał przerażający obraz tego miasta... Ten obraz nakreśla siostra autora, Louise...

"Po wąskiej i spadzistej ścieżce zaczęłam schodzić z zakrętu w zakręt, na sam dół. Bardzo wąska uliczka szła - że tak się można wyrazić - po dachach domów. Mieszkania są kute w stwardniałej glinie wąwozu, a każde z nich ma fasadę, nieraz piękną ze skromnym ornamentem z XVIII wieku. Te pozorne fasady, z powodu pochyłości stoku górskiego, przylegają dołem do ściany skalnej, a w górze nieco od niej odstaną: wąskim pasmem między fasadami a stokiem biegną ulice, które są równocześnie jakby podłogą dla tych, którzy wychodzą z mieszkań górnych, i dachem dla domów znajdujących się poniżej."

"W tym prażącym słońcu miałam chwilami wrażenie, że znalazłam się w środku miasta dotkniętego zarazą. Schodziłam coraz głębiej w kierunku kościoła, a w oddaleniu kilku kroków towarzyszyła mi chmara dzieci. Krzyczały coś w swoim żargonie, czego nie mogłam zrozumieć, i szlam dalej, one zaś nie ustawały w swoich wołaniach. Sądziłam, chcą jałmużny, więc się zatrzymałam i dopiero wówczas odróżniłam kilka słów, które dzieci wołały chórem: Pani, daj nam chininy, Pani daj nam chininy! 
Rozdzieliłam między nimi trochę drobnych, aby kupiły sobie cukierków, ale nie tego się domagały prosząc dalej o chininę. Doszliśmy w końcu do dna owego wąwozu i do pięknego, barokowego kościoła Matki Bożej z Idris; i tam dopiero wznosząc oczy w górę zobaczyłam nareszcie całą Materę.  Było to istotnie prawdziwe miasto. Fronty wszystkich jaskiń, które stąd wydają się domami, są białe i równe, a otwory drzwi spoglądają jak czarne oczy w dal. Śliczne, malownicze miasto."






Materę ogłoszono "hańbą Włoch"... Ze starych, zaniedbanych jaskiń w których nie było prądu, kanalizacji, bieżącej wody mieszkańców przeniesiono, często przymusowo, do nowych mieszkań... Wielu z nich wracało na stare śmieci być może z przyzwyczajenia, sentymentu albo przywiązania do starych sąsiadów... W końcu Stara Matera opustoszała... Dopiero w 1986  roku wydano prawo, które umożliwiało zamieszkanie w tym zabytkowym miejscu... Był jeden warunek, Sassi miało zachować pierwotny wygląd...  Nowy właściciel otrzymywał kilka pomieszczeń,  które  zobowiązany był odrestaurować, za pieniądze rządowe... Oczywiście, przepisy określają zasady renowacji; kolorystykę fasad,  okien, drzwi... W ostatnim czasie powstało wiele barów, restauracji, niewielkich  hotelików, sklepów z pamiątkami, pensjonatów...
Nigdy nie zapomnę pobytu w Materze, spaceru po kamiennych, bardzo krętych uliczkach między odrapanymi domami i uczucia, że przeniosłam się do innej epoki... Nigdy!
Teraz Matera staje się dumą Włoch, została też wybrana Europejską Stolicą Kultury 2019......  W czasie spaceru po Starym Mieście zachwycałam się kamienną scenerią, niezwykłymi kościołami skalnymi i cały czas towarzyszyło mi uczucie, jakbym przeniosła się wiele wieków wstecz...


Bardzo dziękuje za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę słonecznego, miłego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...