Ostrzyhom... Przypuszczał, że nie każdy słyszał tę nazwę albo nie każdy kojarzy skąd i przede wszystkim co to takiego... Ostrzyhom - tak po polsku nazywa się Esztergom, miasto w północnych Węgrzech, położone na malowniczej, wysokiej skarpie w zakolu Dunaju... Nie będę na swoim blogu przedstawiać miasteczka dlatego, że jest dosyć mocno podniszczone... Po renowacji byłaby to prawdziwa perełka architektoniczna ponieważ tamtejsze kamieniczki są zbudowane w XIX -wiecznym węgierskim stylu...
Miasto było świadkiem nie tylko narodzin państwa węgierskiego ale chrztu i koronacji pierwszego króla węgierskiego, świętego Stefana... Esztergom był pierwszą stolicą kraju, kolebką państwowości i węgierskiego chrześcijaństwa i katolicyzmu...
Jeszcze w 1010 roku na tutejszej górze zamkowej znajdowało się siedem kościołów... W miejscu, w którym obecnie stoi monumentalna bazylika, znajdowała się katedra świętego Wojciecha... Świątynia wielokrotnie grabiona i palona... Uległa zniszczeniu w czasie okupacji tureckiej...
Obecna klasycystyczna bazylika została wybudowana w latach 1822 - 1856... Konsekracja nastąpiła 31 sierpnia 1856 roku... To najwyższa budowla Węgier i piąta bazylika na świecie pod względem wielkości... Mierzy 117 metrów długości i 47 metrów szerokości... Po wejściu do wnętrza w oczy rzuca się w ołtarzu głównym ogromny obraz Wniebowzięcia NMP, namalowany przez Michelangelo Grigolettiego... Artysta często odwoływał się do wielkich malarzy XVI i XVII - wiecznych... Wniebowstąpienie Grigolettiego porównywane jest z * Wniebowstąpieniem * Tycjana z Katedry w Weronie... Wg mnie są to dwa różne obrazy, mają jedynie wspólny temat...
Przestrzeń pod kopułą, która powstała u zbiegu dwóch naw kościoła, stanowi jego centrum artystyczne: widzimy tam dwa obrazy o dużych rozmiarach, narożniki z malowidłami naśladującymi mozaikę, ołtarze, posągi...
Bazylika została wzniesiona na planie krzyża.... Jest ogromna i naprawdę robi wrażenie... Podziwiam obszerny korpus nawowy, wielki transept i kaplice w narożach... Jedynie od frontu jest więcej miejsca i można bazylikę pokazać niemal w całej okazałości... Kolumny podpierające fasadę bazyliki mają naprawdę imponujące rozmiary... I chociaż bazylika jest potężna to nie przytłacza swym ciężarem... Tutaj wszystko jest ogromne, nawet okna... Dzięki nim kościół wypełniony jest światłem...
Najcenniejszym dziełem sztuki w obecnej świątyni jest XVI wieczna renesansowa kaplica Bakócza wykonana przez artystów florenckich... Miała być miejscem pochówku arcybiskupa Tomása Bakócza... Turcy przekształcali kościoły w meczety... Kaplicę postanowiono ocalić... Została pocięta na 1600 części, ponumerowana i ukryta... Została złożona jako jedna z bocznych kaplic w nowej bazylice... Wyrzeźbiono ją w czerwonym marmurze... Andrea Ferucci wykonał ołtarz z białego marmuru karraryjskiego (Carrary)... W katedrze świętego Wojciecha w kaplicy Bakócza Jan III Sobieski osobiście odśpiewał uroczyste Te Deum po rozgromieniu Turków pod Parkanami...
(Juliusz Kossak - Bitwa pod Parkanami 1883 Muzeum Narodowe w Warszawie)
Już mieliśmy opuścić świątynię, gdy nagle zrobił się szum i do bazyliki weszła ogromna grupa pielgrzymów z polskimi sztandarami... Wśród nich były kobiety - szlachcianki ubrane w piękne kontusiki obszyte futerkiem... Na głowach miały aksamitne czapeczki z futrzanym otokiem, ozdobione piórami i klejnotem... Mężczyźni przypominali Jana III Sobieskiego... Byli w polskim stroju szlacheckim tj. w żupanie i kontuszu, hajdawerkach i miękkich butach z cholewami... Głowę okrytą czapką z otokiem futrzanym i piórem przypiętym broszą do czapki... Byłam pod wrażeniem strojów dawnej Rzeczypospolitej i oczywiście tej pielgrzymki...
Parkany po lewej stronie Dunaju... Ostrzyhom po prawej stronie rzeki... Źródło Public domain
Szybko skojarzyłam fakty... W niecały miesiąc po odsieczy wiedeńskiej, w październiku 1683 roku rozegrała się bitwa pod Parkanami...
7 października Sobieski sromotnie przegrał bitwę... W listach do Marysieńki pisał: "Po wszystkim wojsku naszym i cesarskim udano było, żem poległ na placu: jakoż że się to nie stało, jest to cud nad cudami, za co niech Panu Bogu będzie chwała".
9 października 1863 roku król nie popełnił błędów z pierwszego starcia i teraz bitwę mądrze poprowadził i armia turecka została doszczętnie rozbita...
Szkoda, że o tym wielkim zwycięstwie mówi się tak mało... Dobrze, że są Polacy, którzy o tym pamiętają...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...






















