piątek, 10 listopada 2023

Kolejką gondolową na Dachstein

 








Wspinaj się na górę nie po to, by podnieść flagę,

ale aby podjąć wyzwanie, 

cieszyć się powietrzem i podziwiać widoki.

Wspinaj się po nim, aby widzieć świat, 

a nie tak, aby świat mógł cię widzieć.

(David McCullough Jr.) 


* Źródło *

Od jakiegoś czasu oglądam niemiecko-austriacki serial Górscy ratownicy (niem. Die Bergretter)... Akcja filmu dzieje się w masywie Dachstein oraz w malowniczej, górskiej miejscowości Ramsau położonej w Alpach, u podnóża lodowca... Strome klify, ośnieżone szczyty górskie i widoki zapierające dech w piersiach, oglądam z wielką przyjemnością... W takich warunkach nieustraszeni i sympatyczni członkowie zespołu ratownictwa górskiego walczą o bezpieczeństwo turystów i okolicznych mieszkańców... Do swej pracy podchodzą z heroiczną odwagą i pasją i codziennie mierzą się z potęgą gór, by ratować ludzkie życie...










Planując sierpniowy urlop w Austrii nie mogło zabraknąć wyjazdu kolejką gondolową  Dachstein-Gletscherbahn na (Glacier Dachstein) lodowiec Dachstein... To miejsce cieszy się ogromnym zainteresowaniem... Bilety należy zamówić wcześniej w systemie rezerwacji online... Kupuje się dopiero w kasie przy dolnej kolejce gondolowej... 

Tego dnia udaliśmy się do Ramsau am Dachstein, górskiego kurortu położonego pomiędzy potężnymi ścianami masywu Dachstein... Z miasteczka pojechaliśmy Dachsteinstrasse, drogą  ostro pod  górę z mnóstwem serpentyn, aż do samego parkingu pod dolną kolejką (gondolą)...








Kolejka gondolowa wyjeżdża na wysokość 2687 m n.p.m.   Budowę tej stacji górskiej rozpoczęto w latach 60.XX wieku na górze Hunerkogel i stanowiło nie lada osiągnięcie jak na tamte czasy... Wierzchołek góry został ścięty a fundamenty o głębokości 70 metrów zostały zalane betonem... W 1969 roku, po dwóch i pół roku budowy,  ukończono i otwarto kolejkę linową...

Ekscytująca przejażdżka kolejką linową zawiozła nam do górskiej stacji kolei Dachstein Glacier Railway...








Po wyjściu z gondoli udaję się na poszczególne platformy widokowe i podziwiam w całej okazałości masyw Dachstein, który 1997 roku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i objęto go ochroną przyrodniczą...

Wyjazd na lodowiec Dachstein to oszałamiające, panoramiczne przeżycie... To miejsce robi niesamowite wrażenie... A same Schody do Nicości to arcydzieło nowoczesnej architektury i inżynierii, położone na tle scenerii gór i lodowca... Szklana platforma unosi się nad przepaścią i oferuje widok na 400 metrowa przepaść...  Dzień spędzony na Dachstein to gwarancja niezapomnianych wrażeń...

Oglądam fantastyczne panoramiczne widoki na całą okolicę, a hen w oddali dostrzegam Wysokie Taury... Niemal na wyciągnięcie ręki mam najwyższy szczyt Hoher Dachstein  (pierwsze pionowe zdjęcie)... Jest to najwyższy szczyt w tym masywie... Jego wysokość to 2995 m n.p.m....  I kolejny szczyt (drugie zdjęcie) to  Kleiner Koppenkarstein 2832 m n.p.m.... Oba leżą na granicy krajów związkowych: Styria i Górna Austria... 







Jedną z atrakcji jest (Dachstein Hängebrücke) Most Wiszący rozpostarty między dwoma górami, o szerokości jednego metra i długości 100 metrów... Przejście po nim,  dla wielu może okazać się nie lada wyzwaniem ponieważ pod stopami jest  400 metrowa przepaść... Most wiszący wytrzymuje wichury do 250 km/h, udźwignie 750 kg śniegu na 1 m ² i wykazuje nachylenie 12%... Może na nim przebywać 150 osób... 

Jest sierpień, świeci słońce ale wiatr jest silny, porywisty i utrudnia poruszanie... Most rusza się i buja, jednak nie jestem przestraszona bo jest solidnie zbudowany, a do jego budowy wykorzystano 63 tony stali... Znajduje się na wysokości 2700 m n.p.m... Został zbudowany w 2013 roku, i jest najwyższym mostem wiszącym w Austrii...

Na końcu mostu znajduje się kolejna atrakcja "schody donikąd"... Prowadzą one na szklaną platformę widokową... Uczucie swobodnego "latania" 100 metrów nad masywem Dachstein sprawia, że do tej platformy jest ogromna kolejka... Chyba każdy z nas pragnie czasem poczuć ten wyjątkowy dreszczyk emocji i stanąć nad przepaścią,  na szklanej, małej platformie...










Wiszący most  prowadzi do (Ice Palace) Pałacu Lodowego, który został wykuty w lodowcu w 2007 roku... Jego budowa trwała dwanaście miesięcy i udało osiągnąć wyjątkowe miejsce, które bardzo chętnie odwiedzane jest przez turystów... W środku korytarze wyłożone są gumowymi chodnikami, które mają chronić przed poślizgnięciem ponieważ pod spodem znajduje się gładki lód... Dla maksymalnego bezpieczeństwa zamontowano również poręcze...

Trasa prowadzi na głębokości 6 metrów pod warstwą lodu... Do oświetlenia każdej komnaty wykorzystano oświetlenie światłowodowe... Ten rodzaj oświetlenia pozwala na fantastyczne, różnokolorowe świetlne efekty... W trakcie spaceru w głębi lodowca mijamy: Salę Tronową, Kryształową i Błękitny Salon... Wnętrza Pałacu Lodowego robią naprawdę ogromne wrażenie... 

Błyszczące kryształki lodu i skrzące rzeźby lodowe oczarują każdego... Pałac Lodowy jest nimi wypełniony... To surrealistyczny świat zamarzniętych przeźroczystych kształtów, lodowych rzeźb kozic, orłów, kolumn... Jest też pomarańczowy helikopter ratowników górskich, rowerzysta górski, łyżwiarz, kryształowa kopuła... Wejście i wyjście jest zabezpieczone aby nie wdzierało się cieplejsze powietrze a w  pałacu cały czas  utrzymywana jest minusowa temperatura...











Po wyjściu z Pałacu Lodowego kierujemy swe kroki w stronę lodowca... Niegdyś był ogromnym cielskiem powstałym z lodu... Teraz spektakularny jęzor lodowcowy spływający z lodowca Dachstein topi się w zastraszającym tempie...W wielu miejscach są odsłonięte skały... Świeci słońce, nad strumyczkiem wody pojawiają się maleńkie tęcze, tym samym nadają mu magiczny wygląd... Widok jest niesamowity...

Lodowiec w wielu miejscach jest brudny, poprzecinany żyłami czarnego popiołu i intrygującym niebieskim lodem... Gdy lód się odkształca się pod ogromnym ciężarem, staje się tak gęsty, że nie wszystkie cząstki powietrza wydostają się na zewnątrz... Właśnie to nadaje niższym częściom lodowca, tego, niesamowitego koloru...  

Kroczenie po lodowcu to przedziwne uczucie... Nie dość, że ślisko to na dodatek nogi grzęzną w rozdrobnionym lodzie i każdy kolejny krok kosztuje nas więcej siły...  Nie wyobrażam sobie, żeby nie iść po lodowcu... Nie każdy ma taką okazję, ale jak to niektórzy mówią: No risk, no fun (Nie ma ryzyka, nie ma zabawy)... W wielu miejscach lodowiec jest przykryty grubym, białym materiałem ponieważ kurczy się w zatrważającym tempie...

Każdy kto był w Alpach za towarzyszy miał rozgadane, wścibskie wieszczki... Te krukowate ptaki wydające niesamowite gwiżdżące dźwięki, przysiadują na skałach powyżej 1800 m n.p.m. i krążą... Właściwie to czyhają na czyjąś kanapkę, okruchy jedzenia, a nawet żebrzą...

Obserwując je, odnoszę wrażenie, że te ptaki wytresowały turystów i bez żadnego problemu zdobywają od nich pożywienie... Mnie one zachwycają swoją lekkością, zwinnością i szybkością reakcji... Jest ich tutaj całe mnóstwo i cały czas krążą na naszymi głowami... Wieszczek to wysokogórski ptak krukowaty, wielkości kawki... Ma niewielki żółty dziób, upierzenie jednolicie czarne, a jego nogi mają kolor pomarańczowy... Po kilku godzinach pełnych wrażeń, udaliśmy się do kolejki i zjechaliśmy do stacji dolnej...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...

Życzę słonecznego, udanego weekendu...

Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

wtorek, 7 listopada 2023

Jesienny spacer po lesie

 







Jesienna paleta ma barwy tak ciepłe,

jak syrop klonowy, czy miód,

jak słodkie maliny, szczęśliwe dziewczyny,

jak jabłka, a barw jest w niej w bród.


Babiego lata cienkim pędzelkiem

liściom maluje  rumieńce,

artystka jesień, gdy przyjdzie wrzesień

pracuje w złotej sukience.

* Mariusz Parlicki *








Lubię las o każdej porze roku i każdej porze dnia... Tam z  dala od zgiełku miasta, naprawdę odpoczywam i nabieram energii... Na kilku blogach oglądałam piękny, jesienny las... I prawdę mówiąc od tych zdjęć zachciało mi się spaceru po kolorowym lesie...

I tak po cichutku, nieśmiało  liczyłam, że wtedy też znajdę jakieś jadalne grzyby... W pierwszą sobotę listopadową była piękna, słoneczna pogoda, wprost idealna na spacer po lesie...  Gdy stanęłam na leśnej  ścieżce, wszędzie otaczały mnie mieniące się wieloma kolorami liście... 

Po kilku krokach zatrzymał mnie dziwny szelest i chrzęst gałęzi... W krzakach były łamane suche gałązki i coś się zbliżało... Zza drzewa wychyliła się sarnia głowa, gdy mnie zobaczyła, zerwała się i pobiegła pędem w las...







W czasie spaceru po jesiennym lesie znalazłam kilka grzybów ale żaden nie był z tych jadalnych... Na skraju polany moją uwagę przykuły krzewy głogu, które obsypane były czerwonymi owocami...  Gęste, cierniste gałęzie są domem i doskonałym schronieniem dla wielu ptaków... Rosło też drzewo jarzębiny na którym wisiało jeszcze  kilka kiści z czerwonymi owocami...












Przepiękny i klimatyczny jesienny las dostarczył mi niesamowitych i niezapomnianych wrażeń... Po jakimś czasie dotarłam do akwenu wodnego...  Na wodzie pływała tylko jedna łódź, inne były zasumowane... Być może było za wcześnie? słyszałam jak przy pomoście kręcili się i rozmawiali między sobą ludzie... Zrobiłam kilka zdjęć, wróciłam na ścieżkę i ruszyłam z powrotem do samochodu...






Cieszę się, że wybrałam się na sobotni spacer bo las wyglądał bajkowo... Mieniące się feerią barw liście na drzewach, przepięknie wyglądały w jesiennych promieniach  słońca...  Zjawiskowe barwy oszałamiały... Tak, nawet ja to powiem -

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,

Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych...

Sobotni spacer po lesie okazał się strzałem w dziesiątkę... W niedzielę niebo zasnuły deszczowe chmury i przyszła jesień kapryśna, deszczowa, wietrzna i chłodna...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...

Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...