Ech, chciałoby się gdzieś odlecieć
z tym szalonym wiatrem jesiennym...
Zatańczyć z barwnymi liśćmi fokstrota,
\uwierzyć w magię słonecznych promieni,
i babim latem szczelnie się omotać.
Jesienną szarugą nie smucić się wcale,
tylko wsłuchać się w symfonię deszczową.
Bez parasola spacerować starym parkiem,
uśmiechać się do siebie i pisać wiersze,
a w nich na radosną jesień rzucić dobre słowo.
Wskoczyć z impetem do takiego świata,
gdzie nie ma miejsca na chłód, czarne myśli,
jesienną melancholię i smutki dręczące,
gdzie słoneczna radość we włosy się wplata...
Oto moje marzenia, marzenia jesienią pachnące.
( Barbara Leszczyńska)
To niesamowite, jak ten czas leci... Dopiero było lato a już mamy pełną jesień... Tegoroczny październik nie spełnił moich oczekiwań i przyniósł wiele zmienności... Miałam nadzieję, że będzie wyjątkowo piękny... Zaczął się ciepło i słonecznie, ale już po kilku dniach nastąpiła drastyczna zmiana pogody... Pojawiły się bardzo chłodne poranki oraz wietrzne i deszczowe wieczory... Październikowa słota i kapryśna pogoda często krzyżowała moje plany ogrodowe, przez co jesienne porządki ciągnęły się aż do końca miesiąca... Uff, jak dobrze, że ze wszystkim zdążyłam...
Praktycznie nie oglądałam złotej polskiej jesieni... Zamiast złotych liści i słońca za oknem, w zasadzie widziałam tylko niekończącą się szarość i deszcz... Taka jesienna pogoda mocno dała się we znaki jeszcze kwitnącym kwiatom... W ubiegłych latach umiarkowane ciepło pozwalało mi dłużej nimi cieszyć się...
Wiem, że październik to trudny czas przejścia, w którym wiele kwiatów ogrodowych i balkonowych kończy swój cykl życiowy i przechodzi w stan spoczynku... To zrozumiałe, że chciałabym kwiatami cieszyć się jak najdłużej jesienią...
Moje październikowe kompozycje kwiatowe powstawały z astrów jesiennych, cynii, kosmosów i chryzantem, które uwielbiam...
Mój Eryk doskonale wie jak bardzo źle wpływa deszczowa aura na moje samopoczucie... Toteż pewnego październikowego dnia, z czystej potrzeby serca ofiarował mi duży, bardzo piękny bukiet kwiatowy... Tym cudownym gestem, sprawił mi ogromną przyjemność...
Moje październikowe kompozycje kwiatowe jak już wspominałam, powstawały astrów jesiennych, potocznie nazywanymi michałkami, marcinkami jednymi z najpopularniejszych roślin kwitnących jesienią...
Były też cynie, które kojarzone są z sielskimi widokami, a poza tym zachwycają różnorodnością barw kwiatów... Użyłam też kosmosów, wyjątkowych kwiatów, które mają w sobie mnóstwo bezpretensjonalnego uroku... Ich delikatne, pierzaste liście i pastelowe kwiaty urzekają lekkością i subtelnością...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę pięknego, słonecznego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli rozpoznasz siebie na zdjęciach i nie chcesz być na tym blogu, proszę poinformuj mnie o tym.
Ja bardzo szybko usunę te zdjęcia..