poniedziałek, 2 listopada 2015

Wygiełzów - A w skansenie też złota jesień


















Piękno
Nigdy nie szukałam piękna
było od zawsze pod ręką
budziło mnie swym dotykiem
zaczarowanym w słoneczny promyk
zbierałam go rankiem z rosą
na łące, która miała tysiące jego imion
inni mówili, że go nie widzą
a ja im nie wierzyłam
bo przecież było wszędzie
dostrzegalne dla serca i oczu
jeśli nawet nie umiałam go nazwać
zasiane niewidzialną ręką
dla ciebie i dla ciebie
byś nie upadł w drodze

 dziś
odkrywam je po raz kolejny
przez drugiego człowieka
co nie zwątpił
w jego istnienie.










Przypuszczam, że  w ostatnich dniach do wszystkich,  zawitała przepiękna, bardzo kolorowa jesień... Korzystając ze słonecznej pogody postanowiłam odwiedzić malowniczy skansen... Było już późne popołudnie kiedy przekroczyłam bramę Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie... Od pierwszej chwili zachwyciły mnie tutejsze widoki... Zaczynałam, żałować, że nie mam za dużo czasu by pobyć tutaj dłużej... Tutaj przeniosłam się w świat barw, w świat mijającej bardzo malowniczej jesieni... Szkoda, że to piękno tak krótko trwa...








Słońce było dosyć nisko na horyzoncie i rzucało długie, malownicze cienie... Delikatne smugi światła  lśniły na ziemi... I przenikały się wzajemnie kolory i kształty... Zatrzymywałam się przy drzewach...  Tym razem  to dla nich tutaj  przyjechałam... Mam nadzieję, że cudowny teatr jesieni potrwa trochę dłużej... Jednak może być i tak, że skończy się za kilka dni... Jesienne liście na drzewach teraz są główną atrakcją...  Zachwycam się paletą barw i płomiennymi wybarwieniami...









Zachodzące słońce oświetla wszystko ciepłym blaskiem... W powietrzu unosi zapach opadłych liści a wokół panuje bloga cisza... W skansenie nie ma żadnych turystów... Idę  po  szeleszczącym, kolorowym dywanie pośród lip, klonów, jarzębin, drzew owocowych...







Taka piękna, jesienna pora trwa przez niedługi czas...  Szkoda, bo przebarwienia zachwycają...  Natura wystroiła się w przepiękne barwy... Pragnę nacieszyć oczy słońcem i kolorami, zapamiętać zapach liści... Wykorzystuję każdą wolną chwilę, by  na zdjęciach uwiecznić piękne krajobrazy, malownicze obrazy... Wkrótce pozostaną po nich wspomnienia... Udało mi się zrobić trochę jesiennych zdjęć i przez jakiś czas będę Was nimi zanudzać...






Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, szczęśliwego tygodnia... 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie...


niedziela, 1 listopada 2015

Jesienne chwile zadumy




Dzień jesienny tak cicho
Jak liść zżółkły opada:
Złoto ma z października
Smutek ma z listopada.
I w ten smutek złotawy,
I w ten płomyk zamglony
Przybrały się Zaduszki
Jak w przejrzyste welony.
Płoną świeczek szeregi,
Płoną świeczek tysiące,
Powiewają płomyki
Zamyślone i drżące.
Więc płomykiem jak dłonią,
Dłonią ciepłą i jasną,
Pozdrawiamy tych wszystkich
Których życie już zgasło.

(Hanna Łochocka)








Jesień to czas ciszy, spokoju,  zadumy i refleksji... To czas kiedy przyroda przygotowuje się powoli do zimowego snu i czaruje nas feerią ciepłych barw... Nie lubię szarugi jesiennej, pochmurnych dni, zimna i dlatego z podziwem patrzę na obecną, różnokolorową jesień... Niesamowite, ile jest w niej piękna, ciepła i barw... Złocą się, rudzieją, czerwienią lasy, parki, ogrody... Szlaki, ścieżki, leśne dukty zapraszają do spacerów i wędrówek... Korzystając z pięknej pogody i wczorajszej, wolnej soboty wybraliśmy się na przejażdżkę rowerową po lesie...








Obecne jesienne dni są pełne zachwytu, radości ale  są  też pełne zadumy i smutku... Są czasem zastanawiania się nad mijającym życiem, pamięci o tych co odeszli, żyli z nami i obok nas... 

Dzisiaj Święto Wszystkich Świętych a jutro Dzień Zaduszny... Wczoraj byliśmy na grobach Rodziców i Dziadków... I dzisiaj odwiedzimy naszych Bliskich, zostawimy żywe kwiaty,  zapalimy świece, i pomodlimy się za Ich dusze...  Jak co roku przywołamy wspomnienia, ukryte gdzieś głęboko w sercu... Tęsknota boli i to bardzo mocno... Nie wstydzimy się, że bardzo za Nimi tęsknimy... Tak to już jest... Życie ma swój początek i swój koniec... Pamięć o naszych Bliskich, to dowód  miłości i cudownych wspomnień...







Już Zaduszki... drzewa niczym płaczki żałobne
ubierają się w brązy, szarości i czerwienie.
Wspomnienia o tych, co odeszli,
smutek i zaduma nad przemijaniem drzemią we mnie...

Serce wypełnia bolesna tęsknota...
Na cmentarnych alejkach rzeką  krzyży otoczonych
wilgotnieją mi oczy... może to deszcz,
a może łza, co lśni w poświacie zniczy ku pamięci zapalonych...

(Barbara Leszczyńska)








To smutne, że są stare zapomniane, nieużywane cmentarze... Są również zapomniane i zaniedbane groby... Przecież tam leżą pradziadkowie, dziadkowie, rodzice... To jest przygnębiające, że wielu ludzi odchodzi w niepamięć... Tak nie powinno być... Idąc na cmentarz zabierzmy dodatkową świecę... Zapalmy ją na zapomnianym grobie... Tym samym spłacimy dług pamięci wobec wszystkich naszych zmarłych...















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...