środa, 3 lipca 2013

Lato w ogrodzie...




       




   O, siądź na moim oknie, przecudne lato,
   niech wtulę mocno głowę w twoje ciepłe pióra
   korzennej woni,
   na wietrze drżące -
   niech złote słońce
   gorącą ręką oczy mi przesłoni,
   niech się z rozkoszy ma dusza wygina
   jak poskręcany wąs dzikiego wina.    
  
  (Maria Pawlikowska-Jasnorzewska)


Od kilku dni nareszcie mamy prawdziwe lato... Cudowny czas wypoczynku i ogrodowych dobrodziejstw... Po wiośnie kiedy dominowały żółte i szafirowe kolory teraz cieszymy się szeroką gamą barw... Ten rok  niezbyt łaskawy jest dla roślin... Nieczęsto zdarza się tak, że pod koniec czerwca, temperatury nocą i o poranku spadają do 4, 5 st.C a na dodatek jest zimno i ciągle padają deszcze... A teraz, kiedy jest ciepło i słońce, rośliny nadrabiają opóźnienia w szalonym tempie... Przysparzają w ogrodzie kolorów i zapachów...
 



W ogrodzie rozkwitły  clematisy, róże, liliowce, lilie...i kwiaty jednoroczne. Zakwitają  kolejne hortensje i moja ukochana lawenda... Muszę się przyznać, że mam wielką słabość do tych roślin... Myślę, że miłość do kwiatów zaszczepiły mi Ukochana Mamusia i Babcia... W ich ogrodach zawsze było cudownych roślin...

Latem, kwiaty balkonowe zachwycają kolorami... A wieczorem? wydzielają odurzające zapachy... I chociaż mam ogród,  to lubię gdy mój balkon i taras "tonie" w kwiatach... Uważam, że te miejsca są wizytówką mojego domu i powinny ładnie wyglądać...





Lato pachnie ziołami....i kwiatami ogromnej lipy, posadzonej jeszcze przez Dziadzia... Nie wyobrażam sobie abym nie miała ziołowych rabatek... Zioła mają właściwości lecznicze, przyprawowe i dostarczają olejków eterycznych... Ich zapachy roznoszą się po całym ogrodzie. Lawenda, rumianek, dziurawieć są w pełnym rozkwicie... Najwyższa pora aby zabrać się za ich suszenie... Tymianek, bazylię, hyzop, szałwię kroję i pakuję do woreczków... Mrożenie, to najszybszy i najlepszy sposób na ich przechowywanie... Zimą, to prawdziwe skarby natury...

Wreszcie mamy swoje pomidory, ogórki, cukinie, kalarepy, groszek cukrowy, gdzieniegdzie  pojawia się fasolka szparagowa... A co najważniejsze, powoli zaczynają rosnąc owoce... Taki widok bardzo cieszy... Przychodzi czas by usiąść w cieniu pachnącej lipy i w pobliżu niewielkiej sadzawce z filiżanką dobrej kawy i patrzyć na piękno natury...





Łąka przy Małym Lasku tonie w żółtych kwiatach wiesiołka... Zachwycam się delikatnym zapachem, który mimo wszystko  zdominowany jest upojnym zapachem lipy...W tym roku drzewa obsypane są mnóstwem pachnących, maleńkich kwiatów, które przyciągają roje owadów... Jedno mnie zastanawia, że trzmieli jest bardzo dużo a pszczół  niewiele...czyżby wyginęły?

Pragnę by mój ogród był przychylny dla tych wspaniałych owadów... Sadzę w nim rośliny przyciągające pszczoły. Rosną w kilku miejscach lawendy, jeżówki, facelia błękitna, rozchodnik, trojeść amerykańska...

Sadzimy kwiaty dla pszczół




 
   Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
   Pozostawiam serdeczne pozdrowienia...



poniedziałek, 1 lipca 2013

Zamek Zvikov...





                             





Za pieniądze możesz kupić znajomości, ale nie przyjaźń.
Za pieniądze otworzą się przed tobą wszystkie drzwi.
Tylko nie drzwi do serca.   
    
Phil Bosmans






Jestem wielką miłośniczką zamków, pałaców i dworów... W każde wakacje staram się odkrywać i poznawać  nowe...  Zawsze przed każdym wyjazdem śledzę przewodniki, czytam internet by zapoznać się z ich ciekawą historią...

Czechy, kraj wyżynny i górzysty... Takie ukształtowanie sprzyjało budowie licznych zamków...  A ponieważ rzadko były gnębione przez wojny, możemy je teraz podziwiać w pełnej krasie i niemal w każdej miejscowości...

Na wąskim cyplu u zbiegu Wełtawy i Otawy mogłam oglądać ruiny zamku Zvikov...  Zbudowany był na bardzo wysokiej skale... Kiedy  wybudowano zaporę wodną i powstało Jezioro Orlik, woda pochłonęła skałę i obwarowane podzamcze... Do zamku można dostać się drogą wodną i kamiennym mostem od strony lądu...





Do zamku Zvikov postanowiliśmy popłynąć stateczkiem... Z wody podziwialiśmy średniowieczne zamczysko... Wyglądało malowniczo ale i tajemniczo... Historia tego zamku to czasy bardzo odległe...  Jest związana z rodziną królewską Przemyślidów... Prawdopodobnie Ottokar I w 1226 roku otrzymał skalny cypel na którym buduje zamek... Król Wacław modernizuje go a Ottokar II zamienia w twierdzę obronną... Powstaje najbardziej okazały gotycki zamek królewski...






Zamek Zvikov często zmienia właścicieli... W XVI wieku zostaje sprzedany Svamberkom, ci przebudowują go  w stylu renesansowym... Zamek nigdy nie zostaje zdobyty... W XVII wieku załoga bez walki poddaje się jednak wojskom cesarskim... Zamek  zostaje splądrowany i spustoszony...  Kiedy dostaje się w ręce Schwarzenbergów, ci próbują doprowadzić go do dawnej świetności...  Zamek następnie zostaje doszczętnie zniszczony przez pożar...  Brakuje chętnych aby go zakupić i odbudować... Tym samym chyli się ku ruinie... W rękach Schwarzenbergów pozostaje do 1948 roku...

Otwarta brama zaprasza na dziedziniec zamkowy... Najstarszą częścią zamku jest wieża Hlizova zwana Markowanką... Tuż przy grubych na 3 metry murach jest okrągła wieża Chebska  z ostro zakończonym, czerwonym dachem... Wokół zamku zachowały się gotyckie mury obronne... Od 1978 roku trwają tutaj intensywne prace rekonstrukcyjne, które zmierzają do odbudowy całego zamku...
Zamek Zvikov często określany jest królem czeskich zamków... Budowla ze ścianą sgraffitową to pałac królewski  z dziedzińcem arkadowym...  Z kilku tarasów widokowych można popatrzeć na leżące w dole Jezioro Orlik...  Widok jest bardzo malowniczy, brzegi jeziora porośnięte są soczystą zielenią a po jeziorze pływają liczne jachty i stateczki...







Z zamku wychodzimy przez most kamienny z XVIII wieku... Wcześniej był to most zwodzony... Przechodzę obok kapliczki św. Jana Nepomucena... Przechodzę przez Bramę Pisecką... Przylega do niej potężna wieża Hlaska... Jej wysokość to około 32 metry...  Kiedyś mieściło się tutaj więzienie...  W lochach znajdowali się więźniowie skazani na śmierć głodową...  Czas wracać do przystani... Stateczek czeka...  Dopłyniemy nim do kolejnego zamku za cyplu skalnym, do zamku Orlik... 


     Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
     Życzę miłego, słonecznego tygodnia...
     Pozostawiam serdeczne pozdrowienia...


     Dziś Dzień Psa, najwierniejszego naszego Przyjaciela..




To jedyna istota na świecie, która "bardziej kocha ciebie niż siebie samego." J. Billings
Bellusiu, kocham Cię. Jesteś najcudowniejszym, najgrzeczniejszym pieskiem...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...