Człowiek nigdzie naprawdę nie był, póki nie wróci do domu.
(Terry Pratchett)
Nie wiem jak dla Was ale dla mnie wspomnienia są ważniejsze od rzeczy... Jednak wspomnienia w mojej głowie zacierają się z biegiem czasu... Często potrzebują jedynie odpowiedniego bodźca, aby znów stały się wyraźne.... W moim przypadku zdjęcia bardzo dobrze chronią je przed zapomnieniem... Śmiało mogę powiedzieć, że jestem maniaczką robienia zdjęć, więc u mnie jest ich mnóstwo... Lada moment braknie mi miejsca na dysku w komputerze i dlatego dzisiaj post wspomnieniowy...
Spacerowałam główną arterią miasta - Corso Vitorio Emanuele II mniej więcej w pośrodku, znajdował się Kościół Matki Bożej Różańcowej (Nostra Signora del Rosario)... To jedna z dziesięciu świątyń wybudowanych przez stulecia w tym niewielkim miasteczku... Choć według mnie nie jest to wcale odległy czas, to na chwilę obecną nie jest znana dokładna data jej budowy... Prawdopodobnie w XIX wieku wybudowano ją na miejscu starszego kościoła...
Świątynia zbudowana jest z różowego trachytu... Fasada została podzielona na dwie części... Dolna, ujęta wąskimi pilastrami i wzniesiona na wysuniętym cokole, otwiera się na portal łukowy, zwieńczony pękniętym tympanonem, pośrodku którego płaskorzeźbiony wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem...
Górna część fasady - barokowa... Dwa płaskie pilastry z jońskimi kapitelami, dzielą ją na trzy lustra... W środkowym łukowe okno, zwieńczone masywnym zegarem publicznym, ustawionym w 1875 roku... Nad zegarem wznosi się smukły szczyt z dzwonem...
Bardzo mi się podobała tamtejsza reguła Kościoła... Świątynie muszą być otwarte by każdy, kto pragnie spotkać się z Bogiem, nie odbił się od zamkniętych drzwi...
Weszłam do środka kościoła, tym samym wkroczyłam do sfery sacrum, która podzielona jest na sferę świętą i najświętszą...
Wewnątrz nie było nikogo... Przysiadłam w jednej z ławek...Cisza panująca w kościele pozwalała na refleksję i zebranie myśli... Po chwili objęłam wzrokiem wnętrze kościoła... Jest ono jasne, jednonawowe z czterema bocznymi ołtarzami... Przede mną prezbiterium, strefa najświętsza, strefa niebiańska, dla duchowieństwa... Na łuku oddzielającym nawę od prezbiterium napis: Regina Sacratissimi Rosari, ora pro nobis! Królowo Różańca świętego, módl się za nami...
W ołtarzu głównym - figura Matki Bożej Różańcowej z Dzieciątkiem Jezus... Maria jest ubrana w długą niebieską szatę, na lewym ręku podtrzymuje Jezusa... Obie figury przybrano w korony... Pochodzenie Matki Bożej Różańcowej przypisuje się objawieniu świętemu Dominikowi w 1208 w pierwszym jego zakonie w Prouville...
Na koniec moje spostrzeżenia... Trudno mi uwierzyć, że wierni nie zwracają uwagi jak wyglądają ich świątynie... To kolejny kościół, którego obecny stan wymaga bardzo pilnego, gruntowego remontu obejmującego szerokie prace konserwatorskie: budowlane i restauratorskie... Zastanawiałam się, czy tamtejszej diecezji na te wszystkie prace brakuje środków finansowych?
Kościół na Sardynii utrzymuje się z ofiar wiernych, darowizn i działalności gospodarczej prowadzonej przez niektóre podmioty... Poza tym, na mocy Konkordatu Włoch ze Stolicą Apostolską z 1984 roku wprowadzony został system bazujący na dobrowolnym odpisie przez wiernych 0,8 % (otto per mille) ich podatku dochodowego... Nasze kościoły otrzymują ogromne fundusze unijne na renowacje... Skoro u nas mogą dostawać, to i na Sardynii prawdopodobnie też mogą... Dzięki tym funduszom zostałaby przywrócona dawna świetność tutejszych kościołów...
* Bosa - miasteczko w którym czas się zatrzymał - cz. I *
* Bosa - miasteczko w którym czas się zatrzymał - cz. II *
* Bosa - Katedra pw. Niepokalane Poczęcie *
* Bosa - urzekająca przyroda *
* Bosa - moja podróż do hotelu *
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli rozpoznasz siebie na zdjęciach i nie chcesz być na tym blogu, proszę poinformuj mnie o tym.
Ja bardzo szybko usunę te zdjęcia..