Przyjaźń to najtrudniejsza rzecz na świecie do wytłumaczenia.
To nie jest coś czego uczysz się w szkole.
Ale jeśli nie poznałeś znaczenia przyjaźni
to niczego się nie nauczyłeś.
(Muhammad Ali)
Mało jest na świecie tak urokliwych miejsc jak wybrzeże Chorwacji... O jego uroku decyduje kapryśnie wijąca się linia półwyspów i cypli, a także setki wysp...Tutaj weneccy dożowie i cesarze rzymscy budowali swoje wille i pałace...
Od północy aż na samo południe znajduje się wiele doskonale zachowanych, średniowiecznych miast, miasteczek i wiosek, gdzie czas jakby się zatrzymał... Jednym z nich jest Trogir... Będąc w środkowej Dalmacji nie sposób pominąć jednego z najpiękniejszych miast portowych w Chorwacji... Maleńki, kameralny, oczarował mnie piękną architekturą, wąskimi uliczkami i nieco senną atmosferą...
Ubiegłoroczny maj nie rozpieszczał pogodą w Chorwacji... Trogir przywitał mnie szarymi chmurami i ulewnym deszczem... Taka aura nie należy do mojej ulubionej ponieważ utrudnia zwiedzanie... Cóż na to mogłam poradzić... Wykorzystywałam momenty kiedy nie padało... Zabytkowy Trogir na niewielkiej wysepce oddzielony jest od lądu tylko niewielkim pasmem wody...
Na Stare Miasto przeszłam głównym wejściem, Bramą Lądową (chrw. Kopnena vrata)z XV wieku... Stanowiła kluczowy element weneckich umocnień obronnych, wraz z murami miejskimi... Przebudowana w XVII wieku w stylu późnego renesansu, mieściła niegdyś most zwodzony... Na bramie widzimy posag błogosławionego Jana z Trogiru, patrona miasta...
Gdy znalazłam się w labiryncie średniowiecznych, wąskich, kamiennych uliczek zrozumiałam dlaczego Trogir zyskał przydomek Miasto - Muzeum... Można tu odnaleść silne wpływy starożytności i każdy zakątek opowiada fascynującą historię, a jego historyczne centrum jest doskonale zachowane... Coś pięknego, uwielbiam takie miejsca, kameralne zakątki... Miałam wrażenie, że przeniosłam się w czasie, i znalazłam się w przeszłości...
Trogir został założony przez greckich kolonistów z wyspy Vis w III w p.n.e. jako Tragurion (tragos po grecku znaczy kozioł)... Przez wieki miastem władali Rzymianie, Bizantyjczycy, Wenecjanie, a po upadku Wenecji Trogir stał się częścią Austro-Węgier...
Każda z tych cywilizacji pozostawiła po sobie ślad, czyniąc Trogir unikatową mieszanką stylów architektonicznych... Wszyscy rościli sobie prawa do tego wyjątkowego miasta... Po I wojnie światowej należał do Jugosławii... Od 1991 roku należy do Chorwacji... Każda z tych potęg zostawiła swój ślad w architekturze miasta...
W czasie tego niespiesznego spaceru zauważyłam, że Trogir jest naprawdę perełką chorwackiego wybrzeża... Dumnie nosi tytuł jednego z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w Europie... Jego mikroskopijne, historyczne centrum jest prawdziwym arcydziełem architektury romańskiej i gotyckiej... Tu każdy zakątek odkrywał przede mną nowy detal lub zabytek... Powiem Wam, że jest to takie miasteczko, w którym aparat fotograficzny rozgrzewał się do czerwoności...
Trogir nie bez powodu zasłużył na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO... Wędrowałam po urokliwych uliczkach, gdzie każdy zakręt przypominał sekretne przejście... W miniaturowych ogródkach podziwiałam oszałamiające, egzotyczne pnącza z Brazylii bugenwille, kwitnące i owocujące kapary, drzewka cytrynowe, w terakotowych donicach palmy, drzewka oliwne, fikusy, urzekające oleandry, drzewa granatu, przepiękne jaśminowe pnące, które zachwycają pięknym słodkim zapachem...
Uliczki i malownicze place są idealnym miejscem na spokojny spacer i zwiedzanie... Jednak w tym niezwykłym miejscu zatęskniłam za błękitnym niebem i słońcem, które rozświetlałoby każdy tutejszy urokliwy zaułek, gdzie wąskie przejścia prowadziły do prześlicznych, maleńkich podwórek...
Na Placu Radovanov znajduje się Wielki Pałac Cippiko, jeden z najważniejszych zabytków architektonicznych i historycznych Trogiru... Ta znakomita piętnastowieczna budowla należała do najzamożniejszego, trogirskiego rodu Cippiko... Została zbudowana w stylu weneckiego gotyku... Szczególnie zachwyciły mnie elementy dekoracyjne, motywy spiralne wieńczące pilastry i trzyczęściowe okna z kamienną balustradą... Wielki Pałac Cippiko znajduje się naprzeciwko katedry św. Wawrzyńca...
Na fasadach okolicznych kamienic przepiękne marmurowe reliefy, płaskorzeźby przedstawiające herby, florystyczne wzory, motywy zwierzęce, przeróżne elementy dekoracyjne, które zawsze fotografuję w czasie swoich podróży...
Wcześniej czy później trafimy na Trv Ivana Pavla II (Plac Jana Pawła II) gdzie znajduje się najważniejszy zabytek Trogiru, katedra św. Wawrzyńca... Nim przekroczę progi świątyni przyglądam się historii zapisanej w kamieniu... Jest o czym opowiadać, bowiem pochodzący z 1240 roku portal jest niezwykłym dziełem sztuki miejscowego artysty, Radovana... Tworząc to dzieło naprawdę dał z siebie wszystko... Nad weneckimi lwami stoją nadzy nasi przodkowie Adam i Ewa, między kolumnami umieszczono scenki rodzajowe związane z pracami polnymi, myślistwem, zaś wśród dekoracji widać mityczne postaci: syrenę, konia z tułowiem ryby czy też gryfy... Całość wieńczą misternie wyrzeźbione sceny Narodzenia Chrystusa...
Budowa katedry rozpoczęła się w 1193 roku, a ukończono ją około 1500 roku... Łączy w sobie elementy romańskie i gotyckie...
We wnętrzu znajduje się wiele doskonałych i cennych dzieł sztuki, w tym cyborium oraz rzeźby Matki Boskiej i Anioła Gabriela... Na końcu nawy głównej znajduje się ołtarz główny z XIV wieku.. Są również posągi św. Jasna i świętego Wawrzyńca... Uwagę przykuwają ołtarze boczne, obrazy i wiszący, malowany krucyfiks z XV wieku...
Jednak najcenniejszym skarbem katedry jest kaplica świętego Jana Ursini'ego, biskupa Trogiru w XI wieku... Zasłużenie jest uznawana za najpiękniejszy renesansowy pomnik Dalmacji... Sklepienie kaplicy zdobią kasetony z dziesiątkami głów aniołów otaczających Boga Ojca... Ściany podzielone są na nisze zwieńczone skrzydlatymi puttami, w których znajdują się posągi apostołów i świętych... Niestety, w kaplicy był zakaz fotografowania...
Przy wejściu do katedry uwagę przykuwa ośmiokątna ambona pochodząca z drugiej połowy XIII wieku... Została wyrzeźbiona przez lokalnych dalmatyńskich artystów... Osiem kolumn jest z różnych materiałów, od lokalnego wapienia po grecki marmur prawdopodobnie pochodzący z Pałacu Dioklecjana w Splicie... Kapitele z lokalnego wapienia, bogato rzeźbione motywami roślinnymi i zwierzęcymi...
Gdy znowu ruszyłam na spacer wąskimi uliczkami po wyszlifowanych po stuleciach kamieniach, zauważyłam, że i w tej części miasteczka właściwie przez stulecia architekturze nic się tu nie zmieniło...
Zaledwie po przejściu kilkadziesiąt metrów, byłam na Rivie, nadmorskiej promenadzie Trogiru... Silny wiatr dawał się dotkliwie we znaki... Pióropusze palm rosnących na promenadzie mocno szeleściły... Podziwiałam marinę i kołyszące się na fali łodzie, jachty i statki...
Tutaj, na zachodnim krańcu Starego Miasta tuż przy wybrzeżu znajduje się twierdza Kamerlengo... Jej budowa rozpoczęła się na początku XV wieku, gdy Wenecjanie przejęli kontrolę nad Trogirem... Potrzebowali takiej fortecy do obrony przed najazdami tureckimi i innymi wrogimi siłami... Twierdza postała na planie czworoboku i została nazwana na cześć kamerlenga, szambelana odpowiedzialnego za fundusze i administrację miasta... Pierwotnie otoczona była fosą, a na północnych i wschodnich stronach znajdował się wał zapewniający obronę... Główne wejście znajdowało się po stronie północnej i było opatrzone mostem zwodzonym...
Czarne chmury gromadzące się na niebie zmobilizowały mnie do zakończenia spaceru po Trogirze... Spędziłam tutaj trochę czasu, pomimo deszczu urzekło mnie to portowe miasteczko, zachwyciła jego historia i ciekawa architektura... Polecam bo to praktycznie żywe muzeum i poczuć się jak część historii sprzed wieków...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...
