sobota, 22 października 2016

Pravčicka Brána - Czechy







Pravčicka  Brána  to  pomnik  przyrody  i   największy,  naturalny  most skalny w  Europie... Znajduje się na terenie Parku Narodowego Czeskiej Szwajcarii... Zobaczyłam ją cztery lata temu  na jednym z zaprzyjaźnionych blogów...  Zobaczyłam i oniemiałam z zachwytu... W Notesiku Marzeń zapisałam jej nazwę... Upłynęło sporo czasu...  W końcu  w sierpniu tego roku moje marzenie  urzeczywistniło się... 

Do Pravčickiej Brány idziemy z miejscowości Hřensko... Szosą to jakieś 2 km a gdy dochodzimy do rozdroża, skręcamy w lewo na kamienną leśną drogę... Później idziemy serpentynami cały czas w górę...  Czerwony szlak, który prowadzi nas do Pravčickiej Brány jest przepiękny...Co jakiś czas wyłaniają się ostańce ale Brány nigdzie nie widać... Natomiast na szlaku ruch ożywiony... Tego dnia ciepłą, słoneczną pogodę wykorzystało sporo turystów...








Droga nie stanowiła wielkiego wyzwania, marsz był przyjemny...  I nagle po 40 minutach, w górze wśród zieleni, w całej okazałości pojawiła się Pravčicka Brána... Ten przepiękny skalny most stoi na swoim miejscu od niepamiętnych czasów... Powstał w wyniku trwającego miliony lat zwietrzenia... A wszystko zaczęło się dziać w  mniej odpornej części masywu skalnego  utworzonego z bloków piaskowca okresie górnej kredy, która trwała około 34 milionów lat... Tuż przy Pravčickiej Bránie jest dawny, letni pałacyk w stylu alpejskim zwany Sokole Gniazdo... Gdy patrzy się na niego, odnosi się wrażenie, że jest przyklejony do skały... W tym miejscu, w 1881 roku  kazał go zbudować właściciel posiadłości książę Edmund Clary - Aldringen... Do dzisiaj w budynku zachowały się oryginalne wnętrza i funkcjonuje restauracja... Urok tego miejsca dwukrotnie podziwiał słynny autor bajek Hans Christian Andersen...

 Za Sokolim Gniazdem  jest kasa biletowa... Po wykupieniu biletu można wejść na tarasy widokowe oraz pod most skalny... W romantycznym otoczeniu można odpocząć... Można zjeść lody, kiełbaski, wypić kawę, herbatę, piwo a nawet wino... 






Warto cofnąć się w czasie miliony lat... W morzu, którego wody pokrywały ten teren, wytworzyły się osady piasku o grubości kilkuset metrów... W wyniku ich twardnienia powstawały piaskowce... Po ustąpieniu morza następowały różne działania m.in wulkaniczne, wypływy lawy... Mijały miliony lat i następowały różne siły erozji... W tej zwartej płycie piaskowca powstawały pęknięcia, które stopniowo rozszerzały się w szczeliny i wyrwy... W ten sposób tworzyły się samotnie stojące wieże i skały... Teraz możemy podziwiać niepowtarzalne piękno surowych formacji skalnych i  krajobrazy zapierające dech w piersiach...






Cała trasa jest dobrze utrzymana... Do poszczególnych tarasów widokowych rozchodzą się schody z barierkami... Mogłam z nich podziwiać imponujące widoki pobliskich i odległych okolic...  Stąd też doskonale widziałam  Pravčicką Bránę... Jej wymiary są godne podziwu... Ma rozpiętość 27 metrów a  wysokość wynosi 21 metrów... Jej dno położone jest na wysokości 415 m n.p.m.

Matka - Natura stworzyła wyjątkowe arcydzieło, niesamowitą  atrakcję przyrodniczą i najpiękniejszą formację skalną w Czeskiej Szwajcarii, symbol tego regionu...






czwartek, 20 października 2016

Cerkwie w: Jastrzębiku, Złockiem, Szczawniku







Stoją samotne, rozsiane po górach,
Stare drewniane łemkowskie cerkiewki,
Będąc świadectwem wydarzeń ponurych,
Które skazały lud na poniewierkę.






Sądecczyzna urzeka swym pięknem, niesamowitymi krajobrazami, łagodnymi grzbietami górskimi, ukwieconymi łąkami, rwącymi potokami, niepowtarzalnymi dolinami,  uroczymi wioskami, drewnianymi kościółkami i cerkiewkami... 

Sztuka cerkiewna na tym terenie kształtowała się przez wiele wieków... Ludność tutejsza była ludnością mieszaną... Wielonarodowość kultur, tradycji i wyznań wynikała z faktu, że te ziemie od dawien dawna zamieszkiwali Polacy, Rusini, Żydzi oraz inne nacje... 

Od XIX wieku Rusini zwali siebie Łemkami... Do najpiękniejszych zabytków tego regionu  należą cerkwie łemkowskie... Cerkiewki to bardzo ciekawa architektura, mistycyzm, to zawsze dla mnie magiczne miejsca... Są przepełnione historią, są też świadkiem ważnych wydarzeń i miejscem religijnych przeżyć... Wyczuwa się w nich atmosferę mijającego czasu...

Uwielbiam je odwiedzać gdyż w takich miejscach odczucia odbieram ze zdwojoną siłą... Niby są takie same ale każda cerkiewka jest inna i każda z innym urokiem...






Ponad południowymi zboczami Jaworzyny Krynickiej w dolinie potoku Jastrzębik, leży dawna łemkowska wieś o tej samej nazwie... Najważniejszym zabytkiem jest dawna cerkiew grekokatolicka św. Łukasza Ewangelisty... Obecnie użytkowana jest przez kościół rzymskokatolicki ponieważ ludność łemkowska została wysiedlona w ramach akcji "Wisła"... 

Obecna świątynia pochodzi z 1837 roku... Do jej budowy wykorzystano budulec pochodzący z poprzedniej, starszej cerkwi...  Łemkowie budowli swoje cerkwie  w miejscach godnych, reprezentacyjnych, najlepiej na wzniesieniach... Uważali, że dom Boży powinien stać wyżej niż domy mieszkańców...  Na teren cerkwi wchodzi się przez bramę - dzwonnicę... Cerkiew jest trójdzielna, orientowana, zbudowana w stylu zachodniołemkowskim... Jej ściany obite są gontem... Przedsionek i prezbiterium pokryto dachem kalenicowym a nawę dachem namiotowym...  Nad trzema wieżami znajdują się hełmy z krzyżami... Teren wokół cerkwi jest uporządkowany, obsadzony krzewami i bylinami...






Z Jastrzębika udałam się do Złocka... Tutejsza cerkiew świętego Dymitra w Złockiem położona jest po południowej stronie Jaworzyny Krynickiej... To jedna z niewielu pamiątek jaka pozostała we wsi po jej dawnych mieszkańcach - Łemkach... Zbudowana trochę nietypowo na planie krzyża z drzewa modrzewiowego... Dawną świątynię grekokatolicką  użytkuje obecnie Kościół Rzymskokatolicki...  Cerkiew  jest trójdzielna, o konstrukcji zrębowej, oszalowany, kryty blachą... Nawa, prezbiterium oraz transept nakryte są dachami dwuspadowymi, o szczytach naczółkowych czyli stromych... Od frontu znajduje się wieża konstrukcji słupowo - ramowej o ścianach prostych nakryta niskim dachem namiotowym i zwieńczona dwupiętrową, pozorną latarnią... 

Cerkiew w Złockiem zachwyciła mnie swoim położeniem... Domyślam się, że i jej wnętrze również budzi podziw... Ikoną złocką oczarowany był Jerzy Harasymowicz... Poświęcił jej wiersz "W lesie listopadowym"... Przy cerkwi znajduje się niewielki cmentarz, z nagrobkami ozdobionymi krzyżami prawosławnymi...












Potem zawitałam do niewielkiej wsi położonej w dolinie Szczawnika... Największym jej zabytkiem jest niewątpliwie dawna cerkiew grekokatolicka świętego Demetriusza (Dymitra)... Powstała prawdopodobnie w 1841 roku...  Jest cerkwią łemkowską typu północno - zachodniego...  Świątynia obrządku  wschodniego jest jednonawową budowlą trójdzielną... Posiada trzy wyodrębnione części: babiniec, nawę i oddzielone ikonostasem prezbiterium... Cerkiew jest orientowana, konstrukcji zrębowej, podbita gontem i pokryta blachą...






Szczawnik należy do najstarszych miejscowości na terenie Beskidu Sądeckiego... Została założona w 1352 roku... Ta dawna wioska łemkowska zamieszkiwana do 1947 roku przez ludność rusińską... Po Akcji Wisła została wysiedlona a na jej miejsce sprowadzono osadników polskich... Po dawnych mieszkańcach zachowały się przydrożne krzyże, resztki starej zabudowy...

Przedstawiłam trzy dawne cerkwie łemkowskie... Drzwi cerkwi były zamknięte, bardzo żałuję, że  nie udało mi się zobaczyć ich wnętrza...





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...