piątek, 17 kwietnia 2015

Magnolie na Wawelu



Jak słodko! Dłoń wyciągam w górę i naginam
Niską gałąź kwitnącą do ust, i całuję
Chłód płatków... Wpół przymykam oczy...Przypominam...

(Leopold Staff)









Tęskniłam za Krakowem... A gdy w radiu usłyszałam, że na Wawelu zakwitły magnolie to nic nie mogło mnie powstrzymać aby je zobaczyć... Są to rośliny niezwykłej urody, prawdziwe dalekowschodnie piękności...





 W weekend udałam się do miasta Kraka... I chociaż w tym dniu nie padało to dla magnolii, pogoda  nie była najlepsza... One uwielbiają włoskie niebo... Wiosenną porą Zamek  Królewski i jego otoczenie zrobiły na mnie ogromne wrażenie bo oprócz magnolii kwitły narcyzy, hiacynty, tulipany... Wawel wyglądał jak z bajki... Kwitnące drzewa magnolii przyciągały wzrok każdego, kto je zobaczył... Obok takich wspaniałości nie przechodzi się obojętnie. Jest się zmuszonym przez istniejące piękno zatrzymać i... podziwiać. Magnolie zostały posadzone w latach 60-tych XX wieku...

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego weekendu...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie...


środa, 15 kwietnia 2015

Wiosenna niespodzianka




    


Zawilec rzadko kiedy w pojedynkę po lesie hasa,
Lubi raczej rodzinne pikniki,
Dlatego zawsze jest ich w lesie cała masa.

Rozkładają się pod drzewami,
Nie zważając na komary i mrówki,
Zupełnie jak ludzie, co to grupkami
Siedzą na kocach podczas majówki.

(Ludwik Jerzy Kern)



Dzisiaj wróciłam do domu okropnie zmęczona i na dodatek z potwornym bólem głowy... Nie pamiętam kiedy miałam taką migrenę... Położyłam się... W tym czasie Eryk zrobił mi delikatną herbatkę z fiołka wonnego...  Herbatka z tych kwiatów uśmierza ból głowy... Już po kilku minutach byłam niezwykle zrelaksowana...


Musiałam wyjść na dwór, zrobić sobie krótki, relaksujący spacer... Wzięłam aparat... Poszłam do Małego Lasku by przytulić się do brzóz, posiedzieć na ławeczce, posłuchać śpiewu ptaków... Kilka metrów za bramką ogrodzenia, zobaczyłam kwitnące zawilce... Wczoraj ich jeszcze nie było a dzisiaj, dziesiątki... Ucieszył mnie ich widok... Usiadłam na ławeczce, podziwiałam delikatne białe kwiaty i robiłam zdjęcia... W pewnej chwili coś zaszurało w zeschniętych liściach...  Sądziłam, że to kot... Pośród drzew dostrzegłam wiewiórkę... Nie zdążyłam zrobić zdjęcia... Na mój widok wbiegła na brzozę... 




Skakała z jednego drzewa na drugie i przysiadła na gałęziach... Z zaciekawieniem patrzyła na mnie... Szybko robiłam zdjęcia... Pierwszy raz pojawiła się w Małym Lasku... Może szukała pożywienia? Kiedy zniknęła między konarami drzew, poszłam do domu po orzechy włoskie... Poukładałam je na trzech ławeczkach... Wystarczył czas spędzony na świeżym powietrzu, spotkanie z przyrodą i po bólu głowy ani śladu...






Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...