Jesień obsypuje złotem liście drzew
niebo zachodzącym słońcem urzeka
babie lato pieści jak cudowny sen
by zachwycić się uśmiechem człowieka...
A my zmęczeni trudnościami życia
wpadamy w przeróżne uzależnienia
nie potrafimy się już magią zachwycić
i uśmiechać się do piękna, bez znieczulenia...
(Seneka 18)
Za nami tydzień pięknej, jesiennej pogody... Z powodu mocnego przeziębienia, w tym czasie byłam uziemiona w domu... A na dodatek mój komputer był w naprawie... Szczerze się za Wami stęskniłam... Trochę potrwa zanim nadrobię wszystkie zaległości... Najważniejsze, że już jestem...
Wczoraj popołudniu miałam już po wyżej uszu siedzenia w domu... Ot, po prostu brakowało mi i to bardzo, naszych wspólnych spacerów bez celu... Musiałam pojechać do parku bo nic nie relaksuje tak dobrze jak właśnie park i otaczająca przyroda...
Nie potrafię się oprzeć spacerom po malowniczych zakątkach parku, jego alejkach, mostkach... Każde drzewo, każdy spadający złoty liść budzi mój zachwyt... Podobno zachwyt jest staroświecki... A co mi tam... Kocham przyrodę i otaczające piękno... Nikt mnie nie zniechęci do moich ochów i achów... Spacerując alejkami zawsze na drzewach wypatruję kosów, szpaków a na stawach oczywiście kaczek...
Lubię jak kosy zalotnie przeskakują między moimi nogami... Są jak smolne kuleczki z pomarańczowymi dziobkami... Prześliczne... W parku zaskoczyły mnie przyrodnicze anomalia... Wczoraj zobaczyłam kwitnącego różanecznika i hortensję... Czyżby te rośliny pomyliły porę roku? A może chcą swoim pięknem obdarzać na dwa razy?
Lubię przysiąść na jednej z licznie poustawianych ławeczek... I wtedy zachwycam się kolorami jesieni... I chociaż jest ona pełna zadumy, nostalgii i ... wspomnień, to przy tak pięknej pogodzie, miło popatrzeć na jej złocisty uśmiech...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego tygodnia...
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie...