niedziela, 8 listopada 2015

Wiejski, drewniany kościółek w Paczółtowicach







Od pewnego czasu zrodziła się we mnie pasja poszukiwania i poznawania kościołów drewnianych... Stanowią one ważny element krajobrazu architektonicznego Polski... Bardzo boleję, że z każdym rokiem ich ubywa...  Wśród nich można znaleźć prawdziwe perełki... Takim klejnotem jest kościół p.w. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny... Zbudowany w stylu gotyckim, czyli moim ulubionym... Jest zabytkiem klasy "0"... Położony w samym środku wsi Paczółtowice... Nie sposób go przeoczyć,  stoi bowiem tuż przy drodze  ...






Wioska Paczółtowice położona jest wśród rozległych lasów i łąk Wyżyny Olkuskiej, wchodzącej w skład Jury Krakowsko-Częstochowskiej... Już samo jej powstanie  owiane jest tajemniczością i legendą... Prawdopodobnie została założona na przełomie XIII i XIV wieku...

Wg legendy w tutejszych borach znalazł schronienie Paczot, woj Bolesława II Śmiałego... Było to po morderstwie biskupa krakowskiego Stanisława...   W tym  pięknym, pagórkowatym krajobrazie, w otoczeniu drzew stoi niewielka  świątynia... Wzniesiona około 1510 roku z drewna jodłowego... Od frontu kwadratowa wieża konstrukcji słupowo-ramowej...  Dach  ma dwuspadowy, kryty gontem... Ściany są oszalowane deskami...






Okna znajdują się w południowej ścianie świątyni... Na dachu drewniana wieżyczka na sygnaturkę... Dla przypomnienia, zazwyczaj najmniejszy dzwon kościelny umieszczano w niewielkiej wieżyczce, która od niego przejęła  też nazwę... Sygnaturka umieszczona jest na kalenicy dachu w miejscu krzyżowania się nawy z transeptem...






Wchodzę do środka... Panuje tu niezwykła cisza... Siadam w ławce... Twarz wtuliłam w dłonie, przymykam oczy... Ogarnia mnie błogi spokój... Wyłączam się ze spraw, rozmawiam z Bogiem...  Wyraźnie czuję delikatny zapach impregnowanego drewna,  kadzidła, świec woskowych... Nawę od prezbiterium oddziela belka tęczowa ze sceną Ukrzyżowania... Kościółek jest jednonawowy... Korpus budowli złożony jest z prostokątnej nawy i mniejszego prezbiterium... W świątyni panuje półmrok,  jedynie wczesnobarokowy ołtarz główny  z 1604 roku jest rozświetlony lampami... Znajduje się w nim niezwykły obraz  Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej... Namalowany temperą na desce lipowej, być może w latach 1460 - 1470, przez nieznanego artystę...









Matka Boża stoi na półksiężycu... Artysta  przedstawił Ją na tle osiemnastu promieni słonecznych... Jej głowę ozdabia korona... Ubrana w płaszcz z motywem złotej gałązki z liśćmi dębu... U Jej stóp leśna łąka, tworząca barwny kobierzec... Na prawej ręce trzyma ubrane Dzieciątko... Obraz jest pełen urody... Ukazuje jeden z piękniejszych wizerunków maryjnych  jakie wydało gotyckie malarstwo tablicowe...






W nawie mogłam zobaczyć dwa barokowe ołtarze: św. Józefa  i św. Rodziny z XVII wieku... Trzeci ołtarz św. Mikołaja pochodzi z XVIII wieku. Obraz świętego Mikołaja obecnie jest w renowacji... Ciekawostką jest ambona połączona z konfesjonałem a także barokowe organy z cymbałem... Warto odwiedzić  drewniany kościółek w Paczółtowicach  z powodu fascynującej architektury i cudownego obrazu Madonny... Wioska Paczółtowice też jest dużą atrakcją. Jest tutaj pole golfowe klasy mistrzowskiej, stadnina koni, szkółka golfowa a zimą stok narciarski...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę szczęśliwego tygodnia...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie...


czwartek, 5 listopada 2015

Kolejny rowerowy spacer















Wreszcie przestała nam kaprysić jesienna pani -
i majestatycznie, niczym prawdziwa królowa
rozrzuca dookoła w prezencie złoto - czerwone liście
wołając, że do odejścia zupełnie gotowa.

Świat mieni się w słońcu pięknymi barwami,
a mgła poranna pod nogami się ściele.
Pachnie dymem z ogniska i wieczornym chłodem -
liściastą kołdrą przykryła się iglaków zieleń.

Po jesiennym spacerze zaparzę gorącą herbatę
i stanę się na chwilę tą dziewczyną z wiersza Tuwima.
Złotymi liśćmi przykryję przemijanie i wszystkie smutne myśli...
Może tym razem uda się czas i jesienne piękno jak najdłużej zatrzymać.

Jesienne             Barbara Leszczyńska






To kolejny, jesienny post...
Wróciliśmy do domu trochę głodni więc zerwałam i włożyłam do koszyka dojrzałe kiście winogron i ochoczo wsiedliśmy na rowery... Jak wrócimy, wtedy zjemy obiad... W miarę wolnego czasu i pogody staramy się odbyć dla relaksu 40 minutową jazdę na rowerze... Tym razem pojechaliśmy nad zalew położony w środku  lasu...  To jest  bardzo ciche, przyjazne i urokliwe miejsce...






Jesień w pełni... W dalszym ciągu mamy piękną, słoneczną pogodę... I dlatego, chociaż przez krótki czas staramy się korzystać z uroków jesieni...   Na szczęście drzewa jeszcze nie zrzuciły swoich liści... Jest pięknie...  Każdego roku zachwycam się tym chwilowym ale niezwykle barwnym okresem jesiennym...






Zachwycam się niezmiennie złotą, polską jesienią... Te piękne barwy są "wspomnieniem" lata i zwiastunem zimy... Jesień to również doskonały czas  na zbieranie tarniny, jarzębiny, dzikiej róży, głogu...  To ostatni moment na zbieranie cennych, witaminowych owoców...





Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...