piątek, 15 grudnia 2017

Krakowski jarmark bożonarodzeniowy







Staram się być każdego roku  na jarmarku adwentowym...  Brytyjski dziennik The Guardian wyróżnia Kraków i jarmark bożonarodzeniowy jako jedno z najciekawszych  europejskich miejsc... Nie jestem tym zaskoczona ponieważ to miasto jest piękne o każdej porze a w czasie adwentu wygląda wręcz magiczne... Zatrzymuję się na parkingu przy Gmachu Muzeum Narodowego... Do Rynku idę ulicą  Piłsudskiego... Zawsze zadzierałam głowę do góry i czytałam na ceglanym murze kamienicy wersy poezji Ziemianina... A teraz? na rogu ulic powstaje jakiś gmach...

Obudziłem się nagle w "Barcelonie"
Pan Jasio nerwowo roznosił piwo
Jak zwykle nie wydając reszty

Galareta wieprzowa z octem
Trzęsła się ze strachu tym mocniej
Że przy drugim stoliku
Pod oknem usiadł donosiciel

Siedziałem z Wojtkiem Bellonem
Który wciąż chciał wyjechać z "Barcelony"
Marzyły mu się góry wiecznie żywe
Gdzie bliżej do nieba
Ale coś go trzymało przy piwie

Potem przyszedł Andrzej
Ze Zbyszkiem i Jurkiem Gizellą
Uśmiechali się stypendialnie

Wtedy jeszcze mieliśmy
Paszporty do młodości
Takie radosne









Idę Plantami, Jagiellońską by na chwilę zatrzymać się na dziedzińcu w Collegium Maius... To najstarszy budynek  zakupiony przez króla  Władysława Jagiełłę na potrzeby Uniwersytetu Jagiellońskiego... 

Korzeni pierwszych jarmarków adwentowych  na terenie Europy należy szukać w trzynastowiecznej Austrii i czternastowiecznych Niemczech... Jednym z najstarszych i najsłynniejszych  jest jarmark w Dreźnie... Powstanie tradycji jarmarków bożonarodzeniowych ma związek  z obchodami świąt Bożego Narodzenia w czasie Adwentu... 

Krakowski Rynek nabrał świątecznego klimatu... Od ponad ćwierćwiecza jarmarki wpisały się w pejzaż Krakowa...  Do miasta zjechali kupcy z całej Polski ale i z Litwy... Stragany rozstawione są między Sukiennicami,  kościołem Mariackim i kościółkiem świętego Wojciecha...  Tradycyjne sprzedawane są malowane bombki, wyroby z drewna, sukna,  wełny... Jest biżuteria, ceramika, pamiątki... Można skosztować  wyśmienitych  potraw...








Tego dnia przyjechałam podziwiać Konkurs Szopek a jarmark był przy okazji... Marzyłam by być tutaj wieczorem, poczuć bajkową atmosferę... Niestety, brak czasu nie pozwalał mi na wieczorny wyjazd... Jarmark rozpoczął się 25 listopada i potrwa do 26 grudnia...

Podziw budzi tegoroczne drzewko... Ma  38 lat i 18 metrów wysokości... Do Krakowa przyjechało z nadleśnictwa Nawojowa pod Nowym Sączem... Jodła jest ozdobiona 40 tysiącami  światełek, 24 ogromnymi kokardami, setką baniek i gwiazdek... 










Jest jeszcze czas by zobaczyć piękny jarmark bożonarodzeniowy... Poczuć  wspaniały klimat tego miasta, posmakować regionalnych potraw,  napić się tradycyjnego galicyjskiego grzańca... To prawdziwa przyjemność spacerować między straganami z kolorowymi ozdobami, pięknymi obrusami, ceramiką z Bolesławca... Jarmark to miejsce, w którym panuje wszechobecna aura świąt, gdzie zapominamy o codziennych sprawach i  możemy cieszyć się widokami i towarzystwem innych ludzi...








Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę  Wam pięknych, radosnych dni i wspaniałego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


środa, 13 grudnia 2017

Spacer po Cochem - Niemcy






Dolina Mozeli to jeden z piękniejszych zakątków  Nadrenii - Palatynatu... 
Z wielką przyjemnością  odwiedzam ten land i za każdym razem jestem oczarowana urokliwymi "miasteczkami jak z albumu"...  Zachwyca mnie ich malownicze położenie i wyjątkowa zabudowa z muru pruskiego...  Co tu dużo mówić, mam słabość do uroczych, małych miasteczek... 

Mozela, na terenie Niemiec tworzy niezwykłe krajobrazy i wije się przez Reńskie Góry Łupkowe... Odcinki krętej doliny między Trewirem a Koblencją są jedną wielką winnicą... Rzeka płynie przez wciąż zwężającą się dolinę,  między wysokimi brzegami... W końcu jej wody wpadają  do Renu,  tworząc spektakularne  zjawisko konfluencji, ponieważ wody Mozeli są o wiele ciemniejsze... A to wszystko dzieje się najstarszym mieście niemieckim  w Koblencji...

W sąsiedztwie Starego Miasta znajduje się również nasz hotel... Stąd wyruszamy samochodem lub pociągiem na zwiedzanie  Nadrenii - Palatynatu...








Tego dnia  chcieliśmy zobaczyć Cochem...  Zadziwiająco ciekawe miasteczko położone malowniczo nad brzegami rzeki...  Miasto i Dolina Mozeli słynie z doskonałego Rieslinga, które wytwarza się z winogron uprawianych na tarasowych winnicach...  Mieliśmy maleńki  problem czy jechać samochodem czy może lepiej wybrać pociąg?  Wiedzieliśmy, że wracając z Cochem prawdopodobnie będziemy mieli kartony z winem...  Ze stacji kolejowej do naszego hotelu w Koblencji był kawałek drogi... Zdecydowaliśmy się na samochód...

Miasto może pochwalić się przepięknym Rynkiem otoczonym domami z muru pruskiego... Niestety, wiele budynków spłonęło w pożarze w 1689 roku...
Tutejszy ratusz zniszczony przez ogień został odbudowany w 1739 roku wg starych planów... Jest to budynek barokowy, dwukondygnacyjny z mansardowym dachem... Za ratuszem znajduje się wieża kościoła katolickiego p.w. świętego Marcina... Część murów obronnych miasta zachowała się w nienaruszonym stanie, wraz z trzema przysadzistymi bramami miejskimi...








Trochę historii... Początki  Cochem sięgają czasów Celtów,  a więc I tysiąclecia  p.n.e... Później na te tereny przybyli Rzymianie  i zakładali pierwsze winnice... Dopiero w IX wieku   Cochem zostało wspomniane w dokumencie historycznym... W czasie wojny trzydziestoletniej miasto było oblegane ale nie zdobyte... Wojska Ludwika XIV zdobyły, zniszczyły, spaliły  Cochem...

Wysoko nad miastem wznosi się Reichsburg jeden z najwyżej położonych zamków nad Mozelą... Poświęcę mu osobny post ale przybliżę chociaż krótką jego historię... Pierwsze wzmianki historyczne pochodzą z 1051 roku, kiedy to najstarsza córka hrabiego Ezzo, Rycheza królowa Polski, żona Mieszka II przekazała zamek swojemu bratankowi Henrykowi I. Wojska króla Ludwika XIV zwanego Królem Słońce  zamek podpaliły a następnie wysadziły w powietrze  w 1689 roku... Pod koniec XIX wieku Reichsburg został odbudowany, najeżony licznymi wieżyczkami cieszy się dużą popularnością...






Tę niewielką miejscowość upodobali sobie miłośnicy zabytków, spacerów wśród  tarasowych winnic, oraz pysznego Rieslinga... A winnice nad Mozelą można zwiedzać  na rowerze. ale i konno... Wspaniale oznaczone ścieżki  ciągną się od jednego winnego miasteczka do drugiego...   Po Starym Mieście przemierzałam wąskimi, brukowanymi uliczkami i wyobrażam sobie, jak to miejsce wyglądało  200 lat temu i jak wyglądało codzienne życie mieszkańców, kiedy nie było elektryczności ani pojazdów elektrycznych... Spacerowałam i rozmyślałam nad jego historią, wspaniałą średniowieczną architekturą...








Strome brzegi rzeki są uważane za jedne z najbardziej pracochłonnych winnic na świecie...  Pokonanie  najtrudniejszych tych  fragmentów jest możliwe dzięki metalowym linom...  Wszystkie wzgórza i zbocza pokrywają tarasowe winnice... Rzymianie w wielkim stylu sprowadzili wino nad Mozelę... Tutejsze wina nie zawierają dużo alkoholu, są bardzo smaczne i mają kwiatowo-owocowy bukiet...  Wiem, że wino najlepiej smakuje w winiarni... Faktycznie w takim ciekawym miejscu jest smakowite i dystyngowane...  Ruszyliśmy mostem przerzuconym nad Mozelą do jednej z licznych  w Cochem winiarni - Wein - und Sektellerei Hieronomi...  Tym razem mnie przypadł udział w degustacji... Podano  trzy rodzaje win i biały chleb, asortyment do sprzedaży był spory i był problem w wyborem...








Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...