niedziela, 2 sierpnia 2015

Spacer po Kopenhadze


Istnieją ludzie, w których towarzystwie człowiek czuje się lepiej, wszystko, co gorzkie przemija, a świat rozpromienia słońce.
Hans Chrystian Andersen





Około   10 -tej   dotarłam   do   Kopenhagi,  stolicy   Królestwa   Danii... Trochę   głodna   i  spragniona   mocnej   kawy  udałam  się  w  kierunku  Nyhavn...
Cóż  to  jest  Nyhavn ? Wg  mnie,  najbardziej  urokliwe miejsce  Kopenhagi...
Nyhavn w  tłumaczeniu  to Nowy  Port... Ten kanał  portowy ma w nazwie Nowy, a jednak powstał   w  latach  1671 -1673 z  inicjatywy  króla  Christiana  V. Od pierwszej chwili urzekło mnie to miejsce kiedy zobaczyłam je w promieniach słońca... Nad  brzegiem kanału  zacumowane są liczne łodzie, statki i barki...  Wzdłuż nabrzeża  stoją   niewielkie  i  bardzo   kolorowe   kamieniczki z XVII i XVIII wieku... Mieszczą się   w  nich liczne puby, kawiarnie i restauracje... 
W  sezonie letnim dodatkowe stoliki wystawiane są na zewnątrz... Mimo to trudno znaleźć miejsce... Zamawiamy kawę, pajdę pysznego chleba z masłem, miód i konfiturę  oraz croissanta... Jedzenie niewyszukane ale bardzo smakowite...  Posileni wyruszamy na spacer po mieście...







Powoli dochodzimy do najpiękniejszego placu przy którym mieści się Amalienborg, oficjalna rezydencja rodziny królewskiej od 1794 roku... Zespół pałacowy składa się z czterech przepięknych,  rokokowych, bardzo okazałych budowli zbudowanych wokół ośmiokątnego placu... Na jego środku stoi konny pomnik   Fryderyka V.  Króla przedstawiono w stroju cesarza rzymskiego...





W pobliżu Amalienborg znajduje się Frederiks Kirke, kościół Fryderyka zwany Kościołem Marmurowym zbudowany w stylu barokowo-eklektycznym...  Moją uwagę przykuła charakterystyczna zielona kopuła wzorowana na watykańskiej bazylice św. Piotra... Nie mogło być inaczej, poznałam wnętrze świątyni... Z każdą chwilą coraz bardziej podobała mi się Kopenhaga... Miała   tak wiele do zaoferowania... A ja miałam tak mało czasu na to miasto... Niecałe dwa dni... Jest kilka muzeów, które chciałabym zobaczyć... Niestety, odwiedziłam tylko Muzeum Narodowe i Galerię Narodową... Brak czasu nie pozwalał mi na więcej... Zwiedzanie było gratis... Kopenhaga to miasto parków, zieleni, fontann, kwiatów...






København  (Kopenhaga) - pierwotnie Købmændenes havn, czyli port kupców, nazwę tę nosi miasto nie przypadkiem... Bogaciło się z handlu  śledziami... Tuż obok kopenhaskiego portu dumnie i niedostępnie wznosi się Zamek Christiansborg... Potężna budowla przypomina jak rozpoczęło się wznoszenie stolicy Danii... W XII wieku zostało założone miasto a w XV wieku Kopenhaga została stolicą... Stary zamek niemal w fanatyczny sposób bronił portu...

Pora wyruszyć na nabrzeże portowe i poznać symbol Kopenhagi, słynną Małą Syrenkę... Spacer nadmorską promenadą Langelinie należy do bardzo przyjemnych... Już z daleka widzę duże skupisko ludzi... Domyślam się, że to właśnie tam jest  słynna rzeźba... Mała Syrenka siedzi na granitowym głazie i patrzy w kierunku bardzo ruchliwego portu Europy Północnej... Andersenowska Mała Syrenka stała się inspiracją dla duńskiego rzeźbiarza Edvarda Eriksena... Rzeźba jest faktycznie bardzo piękna i niemal każdy kto odwiedzi Kopenhagę pragnie ją zobaczyć... Ja również...






Spacerując już kilka godzin po mieście w letni, słoneczny dzień, wdychając morskie powietrze, zaczyna nam burczeć w brzuchu... Nasze podniebienia mają ochotę na bogato przybraną kanapkę tzw. smørrebrød... Szkoda, że nie znamy duńskiego... Zamiast kanapki zamówiliśmy coś innego ale bardzo smacznego... Posileni idziemy zobaczyć słynną fontannę Gefiony, kościół anglikański św.Albana, Cytadelę...







Miasto tętni życiem... My jednak powoli kończymy nasz wielogodzinny spacer... Czas odpocząć, jutro też jest dzień na poznawanie Kopenhagi...


wtorek, 28 lipca 2015

Zamek królewski w Chęcinach


Tym  razem  celem  naszego  wyjazdu  były  Chęciny... To  był  świetny pomysł...  Tego  dnia świeciło  słońce   i  była  piękna,  letnia  pogoda... W  Chęcinach,  niewielkim  miasteczku  w  pobliżu  Kielc  znajdują  się  ruiny  zamku  królewskiego  z  bardzo  ciekawą historią sięgającą średniowiecza... Już raz w 2012 roku stanęłam u wrót chęcińskiego zamku... Szłam do niego z parkingu od strony zachodniej... Z niewyjaśnionych przyczyn w tym dniu zamek był jednak zamknięty... Tym razem zatrzymałam się na parkingu przed kościołem św. Bartłomieja... Zeszliśmy na Górny Rynek by w jednej z kawiarenek wypić kawę, zjeść szarlotkę i sernik...







Rynek w Chęcinach wygląda wyjątkowo pięknie... Położony jest na pochyłości wzgórza zamkowego... Elewacje domów są odnowione... W miasteczku jest bardzo czysto,  kolorowo i malowniczo... Na środku rynku, ciekawym obiektem  jest studnia przykryta drewnianym daszkiem...  Rynek pochodzi z okresu lokacji miasta a więc sprzed 1325 roku... W przeszłości pełnił rolę targową... Współcześnie jest miejscem spotkań mieszkańców i turystów...







Najważniejszym zabytkiem Chęcin jest zamek... Jego początki toną w mrokach dziejów... Potężną warownię z miejscowego wapienia wzniesiono  na grzbiecie skalistego wzgórza (367 m.n.p.m. prawdopodobnie na przełomie XIII wieku... Żadne źródła historyczne nie mówią kto był  jego fundatorem ale wskazują, że  już w 1306 roku Władysław Łokietek daje zamek na własność  krakowskiemu biskupowi  Janowi Muskacie... Do ruin prowadzi stroma ścieżka... Rozpoczyna się niemal przy kościele św. Bartłomieja... Przy ścieżce ustawiono drewniane rzeźby polskich władców; Jana III Sobieskiego i Kazimierz Jagiellończyka...





(Obraz Szermentowskiego z 1857 roku)


Zamek chęciński wybudowano na planie nieregularnego wieloboku... Patrząc na ruiny zauważam charakterystyczne cechy średniowiecznej budowli obronnej...  Południowe zbocze góry zostało prawdopodobnie sztucznie przerobione na stromiznę... Kamień wykorzystano do budowy...  Zamek składa się z zamku górnego z dwiema okrągłymi wieżami i murami grubymi na 2 metry... i dolnego z dużym dziedzińcem i kwadratową wieżą...




Grube  mury opasują ruiny warowni... Zostały zbudowane z wapienia...  Jednak widoczne są tutaj partie z piaskowca i cegły... Do zamku wchodzi się przez bramę w zachodnim murze... Z kwadratowej wieży w zamku dolnym i okrągłej w zamku górnym można podziwiać panoramę okolicy...  Na szczytach wież urządzono tarasy widokowe...






W chęcińskim zamku Wł. Łokietek organizował zjazdy rycerstwa... Tutaj, w obawie przed Krzyżakami został przeniesiony skarbiec katedry gnieźnieńskiej... Zamek przeszedł w posiadanie   Kazimierza Wielkiego...Ten rozbudował i umocnił zamek, czyniąc z niej twierdzę niezdobytą przez 250 lat...  Najbardziej kochliwy z polskich władców, Kazimierz Wielki  umieścił tutaj swoją bezpłodną, drugą żonę Adelajdę... Tym samym odsunął ją od dworu za brak potomka... Za Jagiellonów zamek był srogim więzieniem ale i bezpiecznym lokum dla rodziny władcy... W lochach przetrzymywano domniemanego kochanka żony Władysława Jagiełły... W czasie morowej zarazy ten właśnie Jagiełło  odesłał na zamek swoją czwartą żonę Zofię z synem Władysławem... W zamku przebywała królowa Bona... I to był ostatni moment chwały w dziejach warowni... Wyprowadzka Bony stała się początkiem upadku zamczyska...  W XVI wieku zamek zaczął tracić swój blask i świetność... Był trawiony przez pożar... Został odbudowany jednak w czasie "potopu szwedzkiego" ponownie zrujnowany... Warownia straciła swoją dawną świetność... Po wojnie przeprowadzono prace renowacyjne... Tutaj kręcono filmy "Pan Wołodyjowski" i "Milczenie". Dzisiaj zamek w Chęcinach posiada status trwałej ruiny i jest udostępniony do zwiedzania...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie...