wtorek, 25 lipca 2017

Rzeźby Jana Koloczka






W spichlerzu z Gudyni Wielkiej  w Muzeum Wsi Opolskiej  urządzono wystawę Jana Koloczka... Nie znałam wcześniej tego artysty... Pracownik muzeum opiekujący się spichlerzem, widząc nasze zainteresowanie rzeźbami z ogromną pasją opowiadał nam o  Janie Koloczku... Jest to jeden z najciekawszych, współczesnych artystów nieprofesjonalnych pochodzący z Nysy...  Jan Koloczek, rzeźbiarz a z zainteresowań to także filozof i teolog...








Kilka słów o Janie Koloczku... Urodził się w 1964 roku w Nysie... Już od najmłodszych lat przejawiał uzdolnienia plastyczne... " Objawił" się w latach 90 -tych XX wieku... Rzeźby artysty mają przeważnie formę zwartych przestrzennych kompozycji... Większość prac pokrywa wielobarwną, bardzo żywą polichromią... W jego pracach spotyka się motywy kosmopolityczne, sakralne, astrologiczne, filozoficzne i sakralne... Główną postacią jest kobieta: kobieta anioł, kobieta motyl, kobieta matka ziemia... Podoba mi się jego styl... Jest nie tylko ciekawy ale trudny do podrobienia... Dowiedziałam się, że jego rzeźby robione są  z jednego kawałka drzewa... Jestem pewna, że teraz się nie pomylę i rozpoznam jego  niezwykle oryginalne kompozycje








Stałam dłuższą chwilę przy każdej rzeźbie... Komuś mogą się wydawać kiczowate, mnie jednak spodobały  się te  ostre kolory... Snułam rozważania i jednocześnie podziwiałam artystę, i  niesamowicie rozbudowaną wyobraźnię... On naprawdę  potrafi zrobić prawdziwe cuda.... Stworzył różne cykle; Znaki zodiaku, Pory roku,  Miesiące, Żywioły, Motyle...








Uroda tych rzeźb przyciąga i zatrzymuje na sobie uwagę...  Niosą zakodowane przesłania, ukryte na dodatek pod zagadkowymi tytułami: Księżycowe  marzenia, Anioł duszy, Brama, Matka życia... Mam nadzieję, że i Wam spodobają się te rzeźby...






niedziela, 23 lipca 2017

Zamek Eltz, średniowieczna twierdza





Podróżujemy nie po to, by uciec przed życiem,
ale by życie nam nie uciekło...


Nie gaśnie moja fascynacja zamkami, pałacami, dworami czy  inni budowlami
o charakterze obronnym...  Wręcz przeciwnie, uwielbiam je coraz bardziej... Przepadam za ich historią, tajemnicami i legendami... Pewnego razu znalazłam się w Nadrenii - Palatynacie... W tym pięknym landzie znajduje się niezwykły zamek Eltz... Jedna z trzech ocalałych średniowiecznych  warowni... Marzyłam
o tym dniu by ją  zobaczyć... Zaciskałam mocno kciuki aby mi się poszczęściło... Już samo dotarcie do zamku  zapewnia niezapomniane wrażenia...

Samochód zostawiamy na parkingu... Ruszamy wyznaczoną ścieżką przez majestatyczny  las   bukowo-dębowy...  Panuje  tutaj  niezwykła harmonia przyrody, krajobrazów, głębokich, tajemniczych wąwozów z wartkimi strumieniami... Ten las to miejsce szczególne i niezwykle urokliwe... Po około
40 minutach naszym oczom ukazuje się przepiękny gotycki zamek...

Zamek  Eltz  można  śmiało  zaliczyć  do  najwspanialszych i najpiękniej zlokalizowanych... Wygląda bardzo malowniczo, wśród zieleni lasów, otoczony pasmami gór...  Najeżony stożkowatymi wieżycami zdaje się wyrastać z zielonej doliny...  Uwagę przykuwają szachulcowe przybudówki... Rozglądam się wokół siebie i patrzę na godną podziwu budowlę, która skłania do refleksji i zadumy... Jego gotycki, trochę surowy kształt i pobliskie wzgórza tworzą niezwykły klimat...  Konstrukcja zamku składa się z wielokondygnacyjnych skrzydeł  zbudowanych wokół trójkątnego dziedzińca... Jak wskazują dokumenty historyczne, zamek istniał już
w  1157 roku... Został  zbudowany na skalistym urwisku, które obmywane jest przez   niewielką rzeczkę  Elzbach... Elz, określa się jako strumień...  W 1472 roku wybudowano wschodnie skrzydło   w 1490 roku powstało południowe - zachodnie skrzydło... Na końcu powstało północne skrzydło zamku... .







Zamek miały chronić szlak handlowy z bogatych terenów rolniczych... Rozrastał się  przez 400 lat jako obronna siedziba rodu Eltz... Ród podzielił się z czasem na trzy gałęzie za sprawą trzech braci: Eliasza, Wilhelma, Teodoryka...  Eliasz ma
w herbie złotego lwa,  Wilhelm srebrnego lwa a Teodoryk rogatego bawoła...

Ród żył w zgodzie przez setki lat i prawdziwym cudem jest, że nie został zniszczonym ani przebudowanym... Aż  w latach 30 -tych XIV wieku przez dwa lata oblegały go wojska biskupa Baldwina z Trewiru... Biskup, wróg rodziny Eltz, wzniósł naprzeciw drugi zamek  Trutzeltz  (wojenny), skąd prowadził ostrzał... Po poddaniu zamku rodzina Eltz pozostała w warowni  jako wasale Baldwina... Pokój został przywrócony...  Zamek Trutzeltz  obecnie jest  ruiną...

Zamek uniknął zniszczeń w 1689 roku tylko dlatego, że jeden z członków rodziny Eltz, niejaki Hans Anton Eltz był francuskim oficerem...








Zwiedzanie  odbywa się tylko z przewodnikiem o godzinie 9,30 i trwa około 45 minut...  To był świetny pomysł by na zamku być przed czasem...  Było kilkanaście osób... Weszliśmy z niewielką grupą niemieckich seniorów... Na dziedziniec zamku można wejść bez wykupienia biletu... Jednak to wnętrza są wspaniałą okazją aby przeżyć prawdziwą, historyczną podróż w czasie
i przestrzeni... Jednego bardzo żałuję, że  w zamku jest całkowity zakaz fotografowania... Prezentowane zdjęcia pochodzą ze strony zamku:  * BURG ELTZ






Dziś właścicielem zamku jest Karl Graf von und zu Eltz... Wnętrza z XIII - XVI wieku dają ciekawy obraz wielkopańskiego życia ... Izby zachowane są mniej więcej w takim stanie, w jakim wyglądały w średniowieczu... Tylko część pomieszczeń jest udostępniona do zwiedzania ponieważ inne w dalszym ciągu służą rodzinie Eltz... Na ścianach wiszą liczne obrazy a wśród nich dostrzegam piękny obraz Madonna z winogronami Cranacha... Mogłam podziwiać oryginalne malowane stropy, polichromie, tapiserie flamandzkie z XVII wieku i meble z różnych epok... Moją uwagę przykuwały wspaniałe bukiety z żywych  kwiatów... W piwnicach zamku znajduje się Skarbiec w którym zgromadzono pamiątki rodzinne, biżuterię, szkło, zbroje, broń, porcelanę... Najcenniejszymi eksponatami są mechanizmy zegarowe, naczynie do picia z figurką bogini Diany oraz posążek żarłoka wpychanego do beczki przez Bachusa... Te wszystkie eksponaty są cenne i każde muzeum byłoby dumne z ich posiadania... A kiedy zakończyliśmy zwiedzanie i zeszliśmy na dziedziniec były tam nieprzebrane tłumy... Wychodząc z dziedzińca  zamku, wśród kamieni dostrzegam niewielką półkę skalną  na której urządzono mini ogródeczek w którym rosną dwie kępki żółtej  sanvitalii  i szafirowego rozwaru... Ten  miły element sprawił mi dużą radość...








Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę szczęśliwego, miłego i słonecznego tygodnia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...