niedziela, 26 marca 2017

Pałac Esterházy w Eisenstadt






W austriackim mieście Eisenstadt  zobaczyłam  jeden z najpiękniejszych barokowych pałaców należący do starej, węgierskiej rodziny magnackiej Esterházy... Ich pałac Esterházy jest symbolem miasta i najważniejszym zabytkiem kultury Burgenlandu, najmłodszego kraju związkowego Austrii... Wspaniałe otoczenie parkowe wokół pałacu, które przedstawię w innym poście, zaprosiło mnie do fascynującej podróży  przez arystokratyczny, rodzinny świat... Na swoim blogu jakiś czas temu   przedstawiałam inny ich  Zamek Esterháza w Fertöd ...  Pałac Esterházy pierwotnie był ufortyfikowanym zamkiem gotyckim zbudowanym w XIII wieku...  Pierwsza wzmianka  na temat rodziny    Esterházy   pochodzi z 1527 roku.... Trzej pierwsi bracia tego rodu:  Nikolaus, Paul   i Daniel dali właściwie początek rodu...  Rodzina Esterházy   przez stulecia toczyła walki
z Turkami...  Zaś Nikolaus, dzięki strategicznemu i dyplomatycznemu działaniu  wyniósł ją z poziomu węgierskiej drobnej szlachty na wyżyny magnaterii... Posiadaczami tego  zamku stali się w 1649 roku... Od tego czasu  był nieustannie przebudowywany i oczywiście rozbudowywany... W drugiej połowie XVII wieku został przekształcony w piękny, barokowy pałac...






                                                             ŹRÓDŁO
Habsburgowie docenili wierność cesarzowi, waleczność rodu  w wystąpieniach zbrojnych przeciw  Turkom i wynieśli na szczyty braci Esterházy... Nadano im tytuł książęcy, jako wyraz wdzięczności i uznania zasług... Należy przyznać, że faktycznie byli wierni przez stulecia... Wraz z rozpadem Austro - Węgier  dobra rodzinne Esterházy  znalazły się w różnych krajach: Austrii, Rumunii, dawnej Czechosłowacji i oczywiście  na  Węgrzech... Swoje posiadłości utracili w krajach komunistycznych i nie odzyskali do tej pory... Natomiast ich niewielkie dobra na terenie Austrii pozostają do dziś ich własnością... Na jednym z obrazów możemy zobaczyć jak wyglądał pałac w 1812 roku... Kolejny już raz pałac został przebudowany... Niestety, na Węgrzech rodzina  Esterházy w czasach komunizmu doświadczyła prześladowań, więzienia, deportacji, pokazowych procesów... O tym wszystkim przeczytałam w książce Pétera  Esterházy "Harmonia caeletis"






Paul, pierwszy książę  Esterházy przekształcił  zamek w barokowy pałac... Cała elewacja pomalowana jest w jednolitym  żółtym kolorze... Natomiast stolarka: okna, okiennice i drzwi w zielonym...  Pałac ma formę czworoboku na wzór warownego obozu... Wewnętrzny dziedziniec utrzymany jest w szarych, niebieskich i białych barwach... Zdobi go bogata dekoracja stiukowa... Na cokołach pilastrów mogłam zobaczyć groteskowe głowy...  Jedna z legend mówi o urzędnikach sądowych, którzy  na potrzeby własne i na zabawę zatrzymali zarobki rzemieślników... Oszukani pracownicy postanowili  zemścić się... Uwiecznili zniekształcone twarze  urzędników i umieścili na dziedzińcu pałacowym... Rodzina Esterházy  była jedną z najbardziej wpływowych rodzin szlacheckich w imperium habsburskim...  Jej członkowie byli uznanymi patronami nauki i sztuki... Należy przyznać, że trybunał księcia był szczególnie oddany muzyce i teatrowi... Józef Haydn austriacki kompozytor  okresu klasycyzmu niemal przez 30 lat pracował u Esterházych... Praca u książąt nie utrudniła mu zdobycia sławy... Wręcz odwrotnie... Był ceniony i bardzo popularny w całej Europie...  Józef Haydn  na potrzeby księcia stworzył ponad 120 różnych utworów... Komponował symfonie, kwartety smyczkowe, opery oraz muzykę kameralną...  Na koncerty do rodziny Esterházych przyjeżdżały największe osobistości  m.in cesarzowa Maria Teresa... Rodzina Esterházych bardzo wspierała ambitne plany kompozytora i bardzo doceniała jego muzyczny wkład...






Haydnsaal  czyli Sala Haydna to prawdziwy klejnot pałacu Esterházy... Zachwyca jej wystrój... Niestety, nie mogę pokazać jej w całej okazałości... Pani przewodnik  z tego pałacu,  bardzo grzecznie poprosiła aby nie robić w tym miejscu  zdjęć... Dzisiaj Sala  Haydna uznawana jest za jedną z najpiękniejszych i najlepszych sal koncertowych na świecie z powodu doskonałej akustyki... Sala została zbudowana przez Paula I księcia Esterházy... Znajduje się w północnym skrzydle pałacu...Sufit zdobią freski z okresu baroku a na ścianach wiszą medaliony z podobiznami węgierskich bohaterów... W tej sali wielokrotnie dyrygował Haydn...






Pałac posiada ponad 200 komnat... Niestety, dla zwiedzających udostępniono kilka sal ceremonialnych, które ozdobione są różnymi stylami... Wszystkie wnętrza zostały autentyczny wystrój z początku XVIII wieku  i dostosowano je do użytkowania przez cały rok... Zastosowano przepiękne piece kaflowe rozprowadzające ciepło... Na podłogach dębowe parkiety  a na ścianach  okładzina lniana lub jedwabna...  Podziwiałam niezwykłą kolekcję malarstwa, w której przeważają portrety rodzinne... Nie mogło zabraknąć wspaniałych luster, porcelany, kryształowych żyrandoli, rzeźb, kobierców...






Rosnące relacje z dalekim Wschodem w osiemnastym stuleciu pobudziły modę do rzeczy chińskich... Chińszczyzna wkracza niemal we wszystkie dziedziny życia... Niemal w całej Europie Chiny były przedstawiane jako niemal idealny kraj, rządzony przez mądrych, oświeconych i dobrotliwych władców... Prawie w każdym pałacu powstawały chińskie salony... W pałacu  Esterházy również jest taki... Kolorowe tapety opierają się na prawdziwych chińskich drzeworytach... Ozdobione kwiatowymi wiankami, motywami ptaków, motyli, są również sceny rodzajowe...





Jest i kaplica pałacowa... Pełniła rolę kościoła parafialnego, wybudował ją Paul  Esterházy w 1655 roku a konsekrował arcybiskup Esztergomu... Zabytkowy wystrój stanowią: barokowy ołtarz  z tabernakulum, ambona, żyrandole... W ołtarzu znajdują się relikwie męczennika świętego Konstantego, rzymskiego legionisty, który nawrócił się na chrześcijaństwo... Obecne organy pochodzą z czasów Józefa Haydna... Zostały zakupione przez księcia Esterházy dla słynnego kompozytora...







Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę pięknego, słonecznego tygodnia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...







czwartek, 23 marca 2017

Rejs statkiem parowym z Bad Schandau do Pirny







Tak naprawdę nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat.
Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się?
Człowiek, który przestaje się dziwić jest wydrążony, ma wypalone serce.
W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić,
umarło to, co najpiękniejsze - uroda życia.
- Ryszard Kapuściński -





Tylko na jedną noc zatrzymaliśmy się  w małym  miasteczku  Bad Schandau
w Saksonii...  Właściwie jest to uzdrowisko słynące z  balneologii... Cóż to jest balneologia? przypuszczam, że nazwa i metoda jest znana wielu osobom... Przypomnę, że jest to jedna z najstarszych dziedzin medycyny, zajmująca się leczeniem schorzeń za pomocą wód podziemnych oraz borowin... Dziedzina bardzo rozpowszechniona w starożytności... Już wtedy dostrzeżono dobroczynne  właściwości wód... Jest nam dobrze znana łacińska sentencja:  Sanus per aquam (Spa) czyli "zdrowie przez wodę". Kiedy nastąpiło średniowiecze zaprzestano stosowania różnych kuracji i nastąpił ogólny upadek  nauki, kultury, a tym samym medycyny... Dopiero XVIII wiek sprawił, że powoli zaczęto stosować tego typu kuracje... Nie przyjechałam  do Bad Schandau na żadną kurację... Niestety... Może kiedyś?  Nas interesowała tutejsza przystań promowa, z której do Drezna odpływają m.in. statki parowe...






Akurat tej nocy lało jak z cebra... Mieliśmy spore obawy jak będzie przebiegał rejs w tak  ulewnym deszczu... Rano, na całe szczęście nie padało... Niebo było przysłonięte chmurami... Na przystani czekał już Kurort Rathen,  statek parowy
z napędem kołowym... Pochodził z 1896 roku... Wszystkie urządzenia, w tym silnik napędowy, urządzenia kontrolne (manometry) aż lśniły...  Kątem oka  obserwowałam mężczyzn spoglądających na maszynerię... Widziałam podziw
w ich spojrzeniach...  W 1836 roku założono w Dreźnie Towarzystwo Rejsów Statkami Parowymi po Łabie... Dziś towarzystwo ma 9 statków parowych... Wszystkie są objęte ochroną jako zabytki techniczne... Przychodzi określona godzina i punktualnie co do minuty, statek rusza w rejs...







Trwa relaksujący rejs... A pogoda w magiczny sposób robi się coraz piękniejsza... Hen w dali na szczycie dziwnej formacji skalnej majaczy się  TWIERDZA KÖNIGSTEIN...  Wznosisię 247 metrów nad poziomem Łaby... Nad brzegiem rzeki niewielkie miasteczko Königstein... Jego nazwę można tłumaczyć:  Królewski Kamień i pochodzi od górnołużyckiego aktu granicznego, którego władca Wacław I w 1241 roku, na "królewskim kamieniu" akt ten pieczętuje... Podróż po rzece jest atrakcyjna i bardzo przyjemna... Umożliwia podziwianie niepowtarzalnych krajobrazów...  Łaba płynąc tworzy zakola... Jej nurt jest łagodny wręcz leniwy...






Już z daleka dostrzegam kolejne niewielkie miasteczko położone malowniczo na prawym brzegu Łaby... To kurort Rathen... Mały, skromny ale niezwykle uroczy... Od pierwszego wejrzenia można się w nim zakochać... Uroku temu miejscu dodaje przepiękna, skalna sceneria... Byłam tam, to jest BASTEI






Podziwiam meandry Łaby, które wyżłobiły malowniczą dolinę porośniętą gęstymi lasami, a spośród drzew tu i ówdzie wynurzają się skały o fantastycznych kształtach... Muszę się przyznać, że Saksonia Szwajcarska skradła mi serce... Ja wciąż mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę do tej zjawiskowej krainy gdzie stromo opadają klify, a głębokie wąwozy i parowy tworzą niesamowitą atmosferę, jest mnóstwo zieleni i kwiatów...






Dopływamy do przystani w Stadt Wehlen... Część ludzi  wysiada, inni wsiadają... Stadt Wehlen to znany  kurortu wypoczynkowy, który  rozłożył się po lewej i prawej stronie Łaby... To kolejne bardzo piękne miasteczko w  Saksońskiej Szwajcarii  o niepowtarzalnej atmosferze... Stadt Wehlen posiada długą historię, pierwsza wzmianka w dokumentach pochodzi z początku XIII wieku... Teraz już parostatek zmierza do Pirny...






Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze...
Życzę miłych, słonecznych, wiosennych dni...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...