piątek, 21 kwietnia 2017

Malownicza Zatoka Vathi






Kto nie ma doświadczenia, wie mało,
a ten, kto podróżował, wzbogacił swą roztropność.
Wiele widziałem  w moich podróżach
i więcej wiem, niż wypowiedzieć potrafię.
(Syr. 34,11)






Oczywiście, w czasie podróży nie samym zwiedzaniem  żyje człowiek... Postanowiliśmy zrobić sobie dwa dni przyjemnego leniuchowania... Zatrzymujemy się w Lakonii pobliżu Gythion, w wiosce Vathy...Ta urocza niewielka miejscowość położona jest nad Zatoką Vathi na Peloponezie... Lakonia bajkowa kraina na terenie której są  piękne ale i wymagające góry, suche doliny
i wspaniała przyroda... Mam wrażenie, że jest to dziewiczy region... Jest maj... Jeszcze nie zaczął się letni sezon turystyczny.... Hotele  pozamykane  na cztery spusty... Cudowne miejsce... Zero turystów, spokój, plaża, cieplutki zefirek, pocztówkowe niebo, czyste powietrze,  cisza... Po jednej stronie zatoki są góry,  po drugiej zjawiskowe morze i rafa... Woda płytka i bardzo ciepła... Przecudowne krajobrazy, wspaniała roślinność i prawdopodobnie trochę dalej od brzegu na głębszych wodach, pojawiające się delfiny... Przypuszczalnie, przy odrobinie szczęścia można je zobaczyć... Nie nastawiałam się na ich widok ponieważ widziałam kilka razy te piękne zwierzęta, więc udało mi się nimi nacieszyć...






Jak już wspominałam, jest to górzysta kraina, z najwyższym szczytem Tajget, o wysokości 2407 m n.p.m. ... Prawdziwym bogactwem Peloponezu są przepiękne, naturalne krajobrazy... Linia brzegowa Lakonii jest mocno poszarpana... Występują tutaj półwyspy Mani i Lakoński... Lakonia jest jednym z niewielu regionów,  w którym przyroda jest   w nienaruszonym stanie... Naturalne piękno jest  tutaj na wyciągnięcie ręki...






W maju Grecja wygląda fascynująco... Cudownie wyglądają gaje pomarańczowe... Na drzewach i pod nimi jest mnóstwo dojrzałych, soczystych pomarańczy... Zaskoczyły mnie jednocześnie zielone owoce i  kwiaty, które przepajają powietrze swym słodkim, upojnym, intensywnym, właściwie to trochę ponętnym  zapachem, nieco podobnym do jaśminu nagrzanego słońcem... Mogłabym godzinami spacerować między tymi  drzewami bo ten zapach ma silne właściwości antydepresyjne... Tak, tak... To naturalne remedium na stres... Pierwsze uprawy pomarańczy w Indiach  datowane są na 7 tysięcy lat temu...
W Chinach uprawiano je  2,5 tys. lat temu i to właśnie stamtąd dotarły do Europy, do krajów śródziemnomorskich...






Bogactwo greckiej flory jest niezwykłe... Nie umiałam przejść obojętnie obok barwnych kobierców pięknych kwiatów a szczególnie, czerwonych maków... Greckie kwiaty mają inny odcień czerwieni... Dla mnie ciekawostką były żółte maki...  Drzewa uginały się od żółtych owoców nieśplika japońskiego, dorodnych owoców morwy, mandarynek, pomarańczy i cytryn... W tym czasie na gałęziach  widać niedojrzałe figi, pistacje, pigwy, morele, brzoskwinie...  Gdy tak spacerowałam, miałam wrażenie, że znalazłam się w bezkresnym ogrodzie skalnym, z rześkim powietrzem przesyconym różnorodnymi zapachami ziół
w tym; rozmarynu,  tymianku, szałwii, cząbru, mięty...






Zaraz po śniadaniu, zaopatrzeni w kawę, wodę, kanapki  i oczywiście w pomarańcze ruszaliśmy na wielokilometrowe spacery wśród gajów pomarańczowych, oliwnych i lasów sosnowych ... Cały czas  roznosił się intensywny zapach kwitnących roślin... Zauroczona przepiękną scenerią i  kwiatami zatrzymywałam się co chwilę by zrobić zdjęcia...  Kiedyś przyjdzie taki czas, że przedstawię trasy naszych wędrówek... Czas biegł nieubłaganie... Trochę utrudzeni, wracaliśmy godzinę przed obiadokolacją aby zdążyć na rozluźniająca  kąpiel w ciepłym morzu... Nie ma lepszego sposobu na relaks po męczącym dniu niż taka kąpiel...  Potem szybki prysznic i zgłodniali pędziliśmy na kolację...







Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, ciepłego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...






środa, 19 kwietnia 2017

Wiosna w Parku Pszczyńskim






Ilekroć  spaceruję  po  tym   starym  parku  zamkowym, mimo woli  przychodzi  mi  zawsze  na  myśl   wiersz  Konstantego  I.  Gałczyńskiego   "Prośba  o  wyspy  szczęśliwe"...  Pewnie zapytacie dlaczego? Niestety,  nie mam zielonego pojęcia...

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej,
zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp,
otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze
snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć
zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i
przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.







Moim ulubionym miejscem, które odwiedzam przy każdej nadarzającej się chwili jest Park Pszczyński... Wiosną i latem dosłownie tonie w zieleni i jest  jednym
z najbardziej urokliwych terenów przyrodniczych... To, co mnie tu zachwyciło,  to ta prawdziwa oaza spokoju i ciszy... Tutejsze spacery zawsze sprawiają mi ogromną przyjemność... Lubię popatrzeć na zmieniającą się przyrodę i zawsze dostrzegam w niej piękno... Podziwiam ogromne, stare drzewa, które dają cień
i ochłodę w upalne dni... Zaś wiosną zachwycam się ukwieconymi łąkami... Szczególnie teraz cudownie wyglądają dywany białych zawilców gajowych, fiołków, ziarnopłonów, a nawet rzeżuchy łąkowej... Jak nie kochać wiosny skoro jest taka bajeczna...  Zaś kwiecień uwielbiam bo jest najlepszym miesiącem, w którym mogę podziwiać kwitnące magnolie i azalie...

* Magnolie - moja miłość

* Magnolie z Parku Pszczyńskiego

* Niedzielny spacer po parku

* Zamek Pszczyński i różaneczniki

* Pszczyna jesienną porą

* Pszczyński Park Zamkowy

* Pszczyna w promieniach jesiennego słońca

* Park Pszczyński czerwcową porą

* Skansen, piękno ukryte w drewnie






W Niedzielę Palmową pojechałam przywitać się z wiosną, która  jakiś czas temu  zawitała do parku... Zakwitły magnolie gwiaździste... Ogromne drzewa zawsze obficie obsypane były kwiatami... W tym roku ich widok już nie zapierał  dech w piersiach jak to miało miejsce w innych latach... Już nie wyglądały tak  spektakularne... Zastanawiałam się dlaczego... Dopiero  gdy przypatrzyłam się im z bliska zauważyłam, że białe kwiaty są przymrożone... Było ich  o wiele mniej... Zastanawiałam się dlaczego  drzewa magnoliowe nie zawiązały pąków kwiatowych wczesną jesienią? Wrzesień był piękny, słoneczny i nie było jakichś znacznych ochłodzeń...






Podziwiam pięknie kwitnące różaneczniki drobnolistne... Mam nadzieję, że nie mylę się co do ich nazwy... Te odmiany zakwitły w kolorze  białym i lilioworóżowym... Ich kwiaty są bardzo delikatne i z daleka wyglądają jak delikatna mgiełka pokrywająca gałązki... Krzewy nie są zbyt wysokie mają około 1,5 - 2 metrów wysokości... Ich zapach jest ledwie wyczuwalny i są prawdziwą ozdobą tego parku... Zawsze podziwiałam tutejsze pierisy japońskie... To były prawdziwe okazy, z pięknymi, białymi kwiatami, dorastające może do 2 metrów?  zagłębiałam się w rozważaniach cóż takiego się stało, że są całkowicie pozbawione  kwiatów i i na dodatek maja brązowe liście...






Coś mnie ciągnęło aby odwiedzić park w Niedzielę Palmową... I jak się okazało, to był świetny pomysł... Pierwotnie mieliśmy w planach spacer w drugi dzień świąt... Tym radośniej wracam do tych zdjęć, bo w święta,  porywisty wiatr, śnieg z deszczem nie pozwalały nawet  na wyjście z domu... Przez tą okropną pogodę  i hulający, zimny wiatr, moje magnolie zostały pozbawione kwiatów... Przypuszczam, że w parku pszczyńskim jest podobnie...







Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę poprawy pogody, słońca i prawdziwego, wiosennego ciepła...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...