piątek, 3 listopada 2023

Moje październikowe bukiety








I znów październik zajrzał w okno,

poranki srebrem wymalował,

w ulewie barw kaliny mokną,

rzeki ustroił w mglisty powab.


W brąz zaplątały się kasztany, 

a rudych liści coraz więcej,

po niebie w chmurach ołowianych

żeglują klucze dzikich gęsi.


Spójrz, dzisiaj promień znów zagadał,

w warkocze brzóz wplótł złoty grzebień.

We mnie tez uczuć promenada...

jesień jest piękna, gdy mam ciebie.

* Ewa Pilipczuk *








Październik pomimo tego, że pozostawił już daleko za sobą urok lata, to jednak można go było zaliczyć pod względem pogody do jednych z piękniejszych miesięcy w roku... Było pięknie, słonecznie, a temperatury wielokrotnie przekraczały 20°C... Owszem kilka razy padało  ale na szczęście  ominęła nas taka prawdziwa jesienna słota... Niestety, dwie mroźne noce -5 °C ścięły wszystkie kwiaty... Najbardziej szkoda mi róż bo na krzewach było mnóstwo kwiatów i pąków... Do dnia dzisiejszego mogły jeszcze cieszyć nasze oczy...

Moje październikowe kompozycje kwiatowe powstawały w większości z darów ogrodu... Kolejny raz zakwitła trzykrotka ogrodowa... W czerwcu rozkwita pierwszymi niebiesko-fioletowymi kwiatami  o trzech delikatnych płatkach i żółtych wystających pręcikach... Z rana jej otwarte kielichy kwiatostanów witają rozpoczynający się dzień, a wraz z zachodem słońca zamykają się, jakby kładły się do snu... Robią to również, gdy mają do czynienia z pochmurną pogodą...

Zerwałam do wazonika kilka gałązek ognika szkarłatnego... Pięknie się prezentowały... Główną  ozdobą ognika szkarłatnego są jaskrawożółte korale i swoją barwą przypominają jeden jesiennych kolorów...

Październik to czas kwitnienia astrów jesiennych... To wyjątkowo urocze kwiaty, kształtem przypominające gwiazdy... Te popularne rośliny mogą zdobić ogrodowe rabaty do pierwszych przymrozków... Astry jesienne regionalnie nazywane są michałkami, marcinkami jadwisiami... Nazwy wzięły się stąd, że jako nieliczne kwitły na imieniny jesiennych solenizantów...










Kwiaty jesienią mnie kojarzą się  przede wszystkim z chryzantemami... Tymczasem róże też bardzo pięknie kwitły w październiku... Królowa kwiatów kocha słońce a jeśli na dodatek świeci ono intensywnie, to róże kwitną nadal w październiku... A może dłużej? Moje niestety kwitły do pierwszych przymrozków... 

Przycięty Clematis Mazurek, przepiękna, polska odmiana hodowli Szczepana Marczyńskiego powtórzyła kwitnienie... Jest naprawdę mrozoodporny  i bardzo silnie rosnący... Zerwane kwiaty powojnika wytrzymały ponad dwa tygodnie...

Małe bukieciki powstawały z żółtego powojnika Bill McKenzie...W tym roku rósł jak oszalały... Jego pędy szczelnie zakryły dwie sosny sześciometrowe i  świerka takiej samej wysokości...  Wspaniałą zaletą tego niezwykłego pnącza jest długi okres kwitnienia... Żółte dzwoneczki powojnika Bill McKenzie pojawiły się wczesną wiosną i i były ozdobą tej rośliny do dwudniowych przymrozków...

Mieszkanie zdobił również bukiet  żółtej, miododajnej nawłoci,  zasuszone hortensje, które stoją do tej pory... Do bukietów użyłam przekwitniętych jeżówek oraz gałązek bluszczu...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...

Życzę udanego, słonecznego i ciepłego weekendu...

Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

środa, 1 listopada 2023

Cmentarz żydowski - Chrzanów

 







Nic nie jest wieczne, ani dane raz na zawsze, 

każdy dzień, gdy budzimy się razem, silni i zdrowi, pełni miłości,

to dzień, którym należy się cieszyć

i który trzeba przeżywać najlepiej, jak się potrafi.

(Johan Green)







Uwielbiam odwiedzać wszelkie cmentarze... Mam taką potrzebę... W jakiś irracjonalny sposób czuję się bliżej tych, którzy ode mnie odeszli... Jest też w tych miejscach jakaś tajemniczość, powiew historii i pokora... Poza tym, cmentarze emanują swoją niepowtarzalną aurą przemijania, ciszy i spokoju... Spacer alejkami cmentarza zawsze jest głębokim przeżyciem, wprowadza mnie w nastrój refleksji, zadumy oraz wspomnień o osobach bliskich, których już niestety nie ma ze mną...

Lubię odwiedzać cmentarze żydowskie... Niestety, między zakończeniem II wojny światowej a początkiem XXI wieku, wiele z nich zniknęło z polskiego krajobrazu...  Na jednym z blogów zobaczyłam Cmentarz żydowski w Chrzanowie... Z postu dowiedziałam się o spacerach organizowanych przez tamtejsze Muzeum... Śledziłam ich stronę... W październikową niedzielę o godz. 14-tej, organizowano spacer z przewodnikiem po cmentarzu żydowskim...

Dzień był słoneczny ale wyjątkowo zimny, wietrzny a mimo to, przed bramą cmentarną czekało ponad czterdzieści osób... O 14-tej przeszliśmy przez bramę na teren cmentarny, tym samym przenieśliśmy się do innego świata, trochę tajemniczego, trochę magicznego ukrytego za murem... Tutaj Pani kustosz muzeum przedstawiła historię chrzanowskich Żydów...









Rozproszę ich między narodami, których nie znają oni ani ich przodkowie...
(Księga Jeremiasza 9,16)

Kiedy  i skąd Żydzi przybyli na teren Chrzanowa dokładnie nie wiadomo... Najstarsza wzmianka pochodząca z akt miejskich z 1590 roku wspomina Żyda Jakuba, właściciela lombardu... Zorganizowana gmina wyznaniowa (hebr. kehila, kehila kedosza - święta gmina) czyli podstawowa organizacja żydowskiego samorządu religijnego powstała dopiero w 1745 roku... Natomiast w 1763 roku "poza miastem", przy obecnej ulicy Podwale i  Borowcowej, założono cmentarz żydowski...

W czasie spaceru uwagę zwracają dwa ohele (dosłownie: namioty), murowane budynki wzniesione nad grobem/grobami rabina lub cadyka i jego męskich potomków... Ohel spełnia funkcję ochrony i wyróżnienia grobu, tworzy wydzieloną przestrzeń, w której pielgrzymi mogą się modlić, składać kwietłech, małe karteczki z prośbami o wstawiennictwo u Boga oraz zapalać świece. Ohel zapewnia osobom modlącym się ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi...

W ohelu północnym pochowano zmarłego w 1828 roku Szlomo Bochnera, który był rabinem przez 40 lat i był uczniem Elimelecha z Leżajska... W pomieszczeniu znajdują się: grób rabina, epitafium, pojemnik służący do składania kwietłech...














Niespiesznie spacerujemy po nekropoli i poznajemy dokładną historię tego miejsca... Dziś cmentarz zajmuje powierzchnię 1,71 ha i można na nim zobaczyć około 3600 macew... Poznajemy niezwykle ciekawą symbolikę macew,  niewielkich kamiennych płyt nagrobnych, które zawierają krótkie epitafium i kilka  ważnych symboli... Górną część ozdabiają symboliczne reliefy, które nie są przypadkowe, posiadają głębszy sens, dolną wypełniają inskrypcje... Judaizm zabrania przedstawiania w sztuce postaci ludzkich, w zdobnictwie dominują motywy roślinne i zwierzęce...

Macewę identyfikują przede wszystkim dwie wyryte głęboko litery "pe i nun" - skrót od hebrajskiego zwrotu - "tu jest pochowany"... Poniżej znajduje się imię zmarłego i imię jego ojca... Każda macewa zawiera szereg określeń dotyczących przymiotów zmarłego...

Na macewach widzimy zwierzęta biblijne: lwy, jelenie, tygrysy, a także legendarne skrzydlate gryfy, które oznaczają potęgę Boga... Przedstawienia zwierząt mogą odnosić się do cech zmarłego...

Dzban, symbol potomków rodu Lewiego, złamana świeca, oznacza przerwane życie,  klepsydra, znak przemijającego czasu, bociany lub czaple trzymające w dziobach węże, to aluzja do czasów mesjańskich, pelikany, symbole rodzicielskiej troski i poświęcenia...




Na cmentarzu znajduje się pomnik upamiętniający 27 Żydów z Chrzanowa rozstrzelanych przez Niemców we wrześniu 1939 roku... Pomnik wspomina również ostateczną zagładę   Żydów z Chrzanowa w lutym 1943 roku...









Spacer powoli zbliża się do końca... Pani kustosz prowadzi nas do drugiego ohela... Skrywa on szczątki rodziny miejscowych cadyków z dynastii Halberstamów... Dawid Halberstam, syn Chaima Halberstama z Nowego Sącza... Dawid był założycielem dynastii cadyków, on zmarł w 1894 roku... Kolejny grób należy do Józefa Zeew Halberstam, syn Dawida, który zmarł w 1902 roku... Kolejnym kontynuatorem dynastii cadyków chrzanowskich był Naftali  Halberstam, zmarły w 1915 roku... Jest tutaj również pochowany przewodniczący sądu rabinackiego, Józef Elimelech Halberstam zmarły w 1906 roku... 








W judaizmie nie ma odpowiednika dnia Wszystkich Świętych czy Zaduszek...  Modlitwę za zmarłych odprawia się w synagogach cztery razy do roku... Żydzi obchodzą rocznicę śmierci bliskich czyli jarcait (dosłownie: czas śmierci)... 

Chrzanowski cmentarz żydowski jest uporządkowany i sprawia pozytywne wrażenie... Jest niczym park a jest to przecież miejsce, które pozwala pamiętać o przeszłości i miejsce przebywania wielu ludzi po śmierci... Ten cmentarz doczekał się godnego upamiętnienia... Nieśmiało spadające liście przy podmuchach wiatru, słońce przebijające się przez gałęzie drzew i padające na macewy nadały miejscu melancholijny ale nie przygnębiający nastrój...

* Cmentarz żydowski w Sławkowie *

* Cmentarz żydowski w Kazimierzu Dolnym *


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...

Serdecznie wszystkich pozdrawiam...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...