czwartek, 7 listopada 2013

Kolejny, jesienny dzień...

 
                                  

... A ja jesieni szaty odzieję,
Wyruszę szukać pogody
Wezmę za szal, swoją nadzieję
W nieznane krocząc ogrody...  
    
 - Andrzej O -



Dzisiaj wyjątkowo potrzebowałam chwili samotności... Czasami bardzo tęskni się za chwilą wytchnienia... Było już bardzo późne popołudnie... Powoli zaczęła się robić szarość dnia i nieubłaganie zbliżał się zmrok... Pomimo tego, wybrałam się do lasu... Ostatnie dwa miesiące były dla mnie dosyć trudne... Potrzebowałam chociaż chwilowego wyciszenia, poukładania myśli... To przyroda sprawi, że w końcu złapię oddech...  Zapakowałam rower, otworzyłam bramę i pojechałam...

...i zatrzymałam się przy ścieżce przed  wejściem do lasu... A ponieważ nigdy nie rozstaję się z aparatem, to mimo pochmurnego dnia zrobiłam kilka zdjęć... Mimo szarej jesieni łąka jednak skrywała wiele bogactw... Wśród traw złociła się nawłoć, dostrzegłam krzew jarzębiny i kilka jej korali, dziką różę, która zachwycała czerwonymi owocami umieszczonymi wprost na gałązkach z kolcami... Na samotnym ligustrze błyszczały małe, czarne jagody zebrane w grona... W pewnym momencie dostrzegłam trzmielinę o stu twarzach... krzew nie miał już liści ale zachwycały ich lekko otwarte, różowo-czerwonawe torebki...





I chociaż las już nie czarował swoimi kolorami, to przyciągał mnie swoją odmiennością... Wyglądał tajemniczo i fascynująco... W lesie są rozlewiska... Pojechałam sprawdzić czy wróciły bobry...  Nie było ich tutaj od dłuższego czasu...




A jednak... Bobry wróciły...  Niestety, nie spotkałam ich buszujących w wodzie... One mają wiele kryjówek wśród korzeni, gałęzi i zawalonych drzew... Widać efekty ich pracy... Budują tamy, woda się spiętrza, są powalone i podcięte, niemałe drzewa... Olchy "krwawiły", czerwień była przerażająca...



Z lasu przyniosłam gałązki z owocami czerwonej kaliny...  Między sosnami dostrzegłam i zerwałam ostatnie zielone liście leśnej paproci... Zieleń i czerwień przełamała szarość wieczoru... Kiedy wróciłam do domu, czekała na mnie filiżanka gorącej herbaty ze świeżej macierzanki... Lubię  aromatyczną, ziołową herbatę... niezwykły zapach roznosi się po całym mieszkaniu. Za oknem zapadł jesienny zmierzch...  Zdążyłam jeszcze powieść dwa wianuszki; jeden na bramie a drugi na drzwiach wejściowych...






wtorek, 5 listopada 2013

Chryzantemy złociste, uśmiechnijcie się do mnie...

 
                                         



    Minęło czasu niewiele
    Od pożegnania z latem,
    Już większość kwiatów przekwitła
    Nadchodzi czas chryzantem.
    One wrażliwe, przepiękne,
    Kosmate i kolorowe,
    Wabią szczególnym wdziękiem,
     Żółte i fioletowe...
     Znikają letnie kwiaty,
     Nadeszła jesień, to wiemy,
     Łzy smutku żłobią twarze,
     Wokoło chryzantemy...
     Liście spadają cicho,
     Żółte, czerwone, brązowe
     I kwitną chryzantemy,
     Białe i fioletowe...   

     (Czas chryzantem       Maluna)




Chryzantemy, po marcinkach to kolejne bardzo urokliwe kwiaty jesieni... Kiedy przychodzi sezon, zawsze je kupuję  aby ozdabiały moje mieszkanie i balkon... Przyznaję,  bardzo je  lubię otrzymywać... Uważam, że swą urodą ustępują tylko różom... Trudno mi było uwierzyć, że w Chinach zaczęto je hodować już XV wieków przed narodzeniem Chrystusa... A jednak to prawda, bo o tym mówią chińskie źródła historyczne... Chińczycy używali chryzantem do przedłużenia długowieczności i nieśmiertelności...



Chryzantema jako ziele młodości przybyła do Japonii w VIII wieku z Chin... Jeden z cesarzy pokochał je tak bardzo, że uczynił je  narodowym kwiatem... Pieczęcią z kwiatem chryzantemy potwierdzał wszystkie dokumenty państwowe... Jej kwiat o szesnastu płatkach stał się oficjalnym godłem...

Order Chryzantemy jest też najwyższym japońskim odznaczeniem, które wręcza sam władca... Znajduje się na fladze cesarskiej i na każdym  japońskim paszporcie... Tradycyjnie, corocznie obchodzone jest święto  "Cesarskiej Chryzantemy". W tym dniu spożywa się ciasteczka i wino chryzantemowe... Japońska legenda opowiada o wieśniakach, którzy uciekli w góry przed klęską dziewiątego dnia, dziewiątego miesiąca i wtedy to winem chryzantemowym przepędzili złe moce...



W naszym kraju bardzo często uważa się, że chryzantemy są symbolem smutku, żałoby i śmierci... W Azji ten kwiat jest symbolem władzy, słońca i spełnienia marzeń... Mam nadzieję, że nasze gusta szybko się zmienią... Chryzantemy są bardzo ozdobną i oryginalną rośliną i wspaniale wyglądają w bukietach i kompozycjach...




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...