czwartek, 10 października 2013

Dyniowy czas...



        




     Przyjaźń poznaję po tym, że nic nie może jej zawieść,
     a prawdziwą miłość po tym, że nic nie może jej zniszczyć...

     Antoine de Saint - Exupery






Trzy lata temu pierwszy raz zrobiłam konfiturę z dyni... W tym smaku dosłownie zakochałam się... Od tamtej pory robię ją  każdej jesieni... I dopiero od trzech lat sadzę dynie w moim ogrodzie... Kiedy wchodzę do warzywnika i widzę pomarańczowe banie, to cieszę się i zarazem smucę... Cieszę się bo nastał dyniowy czas...

Uwielbiam kiedy ich baniasty kształt i pomarańczowy kolor prześwituje wśród zielonych, ogromnych liści... Cieszę się, że będę robiła przeróżne pyszności... Smucę się bo to już znak, że na dobre rozpanoszyła się jesień...  A piękne i smaczne dynie są jedynym pożytkiem tej kapryśnej pory roku... Powinnam zmienić moje nastawienie w stosunku do jesieni, ale jakoś nie potrafię... Ja, nie potrafię... Kocham wiosnę i lato i  słoneczne, gorące dni...  I nic tego nie zmieni.



Małe, ogromne, żółte, zielone, pomarańczowe dynie są wspaniałą jesienną dekoracją w moim mieszkaniu... W szare, deszczowe dni, ta barwna paleta, wprowadzi w domu klimatyczny nastrój... Obiecałam sobie, że w tym roku sadziłam ostatni raz dynie ozdobne... Dlaczego? ponieważ nigdy nie mają interesujących kolorów, fantazyjnych nakrapiań i atrakcyjnych kształtów jak zapewnia  producent... Dynie ozdobne nie nadają się do jedzenia... Skórę mają bardzo twardą i odporną na uszkodzenia zaś miąższu niewiele... Doszłam do wniosku, że nie ma sensu ich sadzić...

Dynia ceniona była przez starożytnych... Pojawiała się nawet na stole Lukullusa... Przywędrowała do Europy wraz Kolumbem z Ameryki tropikalnej jako egotyczne...dziwactwo. Szybko została doceniona... Stała się smakołykiem w wielu krajach... Pestki znajdowano w starych  peruwiańskich grobowcach... To prawdziwe skarby w ziarnie...  Posiadają dużo fosforu, żelaza, wapnia, cynku i wiele makro i mikroelementów...  Zawierają białko, błonnik, niemal komplet witamin, lecytynę, cukry...


Kiedy zaczyna się dyniowy sezon, często przygotowuję z niej potrawy... Robię z niej placki, podobnie jak ziemniaczane. Są pyszne, chrupiące... Prostym i szybkim pomysłem na danie z dyni jest zupa z jej miąższu... Racuszki, farsz do naleśników, makaron i  kopytka dyniowe... Marynuję w zalewie octowej z laskami cynamonu i pepperoni...Uważam, że dynia to warzywo uniwersalne i wszechstronne...Na szczęście, znajduje coraz więcej zwolenników...




A kiedy przychodzi zima, jestem do niej doskonale przygotowana... Mam zamrożony spory zapas tartej dyni... Dzięki temu mogę cieszyć się jej   smakiem w zimowe dni... Przyrządzam z niej zupy, jest dodatkiem do ciast i serników...



Korzystajmy z jej dobrodziejstw i wykorzystajmy  dynię w kuchni, póki na nią  trwa jeszcze sezon... Naprawdę warto ponieważ ma mało kalorii i wiele witamin...


środa, 9 października 2013

Binarowa, perełka architektury drewnianej...







                        

   Prowadź nas, pszenico,
   złota błyskawico,
   przez fiolety owych wzgórz
   między blaski kukuruz
   z żółcielami pospołu,
   słonecznikiem upału,
   miodem rozlanym powietrza -
   dywanami spod Biecza.

   Wyjdźcie, stłoczone w kapliczce
   świątki z dziwacznym licem,
   pokażcie najbliższą drogę
   fiołkowym i żółtym rękawem...

   O Anioły -Stróże,
   o deski w różnym kolorze -
   od kaplicy swojej wyjdźcie
   tęczę z drewna nam pokażcie, 
   w skrzyp cichuśki i lekkuśki
   odemknijcie drzwi kościoła.

              Otworzyły!                     
    Miron Białoszewski  "Stara pieśń na Binnarową"








W malowniczym zakątku Beskidu Niskiego, pośród urzekających krajobrazów rozlokowała się dawna wieś królewska Binarowa... Jej nazwa pojawia się już w 1363 roku... Wieś od średniowiecza słynęła z uprawy lnu i konopi...



Zatrzymuję się na chwilę by popatrzeć na okoliczne łąki i pola... Większość jest już zaorana... Gleba widać tutaj dobra, bowiem błyszczy się w słońcu... Masna - tak mówił o ziemi mój Dziadzio...
Pola mają różne formy i kształty i wyglądają jak z wiersza Juliana Tuwima:

Wielkie drzewa   - jak krzaczki w lesie,
Rzeki - srebrne wstążeczki,
Łąki   - zielone chusteczki,
Pola   - kratki malowane...

Można się tymi widokami bez końca zachwycać... Niestety, muszę jechać do wytyczonego celu... Dojeżdżam do centrum wsi... Przy samej drodze stoi drewniana  unikatowa świątynia...  Jej historia zaczyna się w 1500 roku...  Zbudowana jest z drewna jodłowego w konstrukcji zrębowej w stylu późnogotyckim... Nie wchodzę jeszcze do środka... Muszę nacieszyć się jej pięknem... Podziwiam jej charakterystyczne dachy o konstrukcji więźbowo-zaskrzyniowej... Dachy, jak i ściany kościółka podbite są gontem... To dodaje jej malowniczej harmonii... Świątynia wygląda jak cacko... Uwielbiam architekturę drewnianą... Być może dlatego, że każdy kościółek jest inny i każdy bardzo piękny...







Uchylona bramka zachęca do wejścia... Mój podziw budzi każdy szczegół... Nie jestem zaskoczona, że od XIX wieku kościółek binarowski zachwycał jako rzadki zabytek ludowej sztuki sakralnej... To miejsce odwiedzili m.in. Józef Chwalibóg, Jan Matejko.... W 1889 roku do Binarowej zawitali; Wyspiański, Mehoffer, Sokołowski...

Piękny, zabytkowy kościółek dostarcza Wyspiańskiemu tematu do nowych rysunków... Uwiecznił kościółek, drewniany portal, oryginalne drzwi kute, zamek żelazny, kociołek na wodę święconą, chrzcielnicę...Wchodząc do świątyni zauważam grupę konserwatorów pracujących na rusztowaniach... Przywracają jej dawny blask po powodzi z 2010 roku...







Jestem we wnętrzu świątyni... To co widzę, zachwyca... Z wszystkich stron otacza mnie wyjątkowe piękno... Kościół jest jednonawowy... W prezbiterium moją uwagę przykuwa ogromny i bogato dekorowany, ołtarz główny późnorenesansowy... W centralnym jego miejscu znajduje się figura Matki Bożej z Dzieciątkiem... W szczycie, rzeźba Michała Archanioła... W dolnej części znajdują się hermy Adama i Ewy... Powyżej stoją posągi św. Piotra i św. Pawła... Nawę od prezbiterium odgradza belka tęczowa z rzeźbami grupy Ukrzyżowania... W lewym ołtarzu bocznym znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej z XVII wieku... Prawdopodobnie jest to dar króla Jana Kazimierza...





Pięknym przykładem sztuki gotyckiej jest kamienna chrzcielnica wykonana w piaskowcu... Przypomina ośmioboczny kielich mszalny... W prezbiterium możemy zobaczyć zabytkowy krucyfiks... Moje oczy i myśli są rozbiegane... Z podziwem patrzę na wnętrze... Na to co stworzył nieznany artysta...





Binarowska świątynia posiada cenny skarb... Jest nim unikatowa polichromia... Pokryte są ściany nawy,  prezbiterium, sufit... Nie ma ani jednego pustego fragmentu... Polichromie są wszędzie... Powstawały w różnych okresach... Najstarsze, pochodzą z początku XVI wieku... Oglądam sceny z Męki Pańskiej, Sąd Ostateczny, Naukę dobrego umierania, Rozdroża życia ludzkiego...

Kościół w Binarowej jest p.w. Michała Archanioła... W 2003 roku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO... Świątynia urzeka piękną architekturą... Na magiczny czar jej wnętrza, składa się klimat i całe wieki modlitw... Zadumałam się... Czuję zapach spalonych woskowanych świec... Wyraźnie widzę, że czas się tutaj zatrzymał... Mogłabym tak siedzieć bez końca zapatrzona, zachwycona, zasłuchana w to co szepczą mi ściany starego kościółka...






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...