wtorek, 2 stycznia 2024

Kraków - Grudniowy spacer po zaśnieżonym mieście

 








Musisz pamiętać, że wszelki los jest zmienny,
i że cokolwiek się zdarza komu innemu,
może się i tobie przydarzyć.

(Seneka Młodszy)








Kraków to nie tylko kolebka polskiej historii, ale także miejsce, w którym narodziło się wiele  tradycji i festiwali... To właśnie one co roku przyciągają rzesze turystów z całego świata, którzy mogą podziwiać te bardzo ciekawe wydarzenia... 

Od kilku dni  bacznie sprawdzałam prognozy pogody dotyczące Krakowa... Niestety, nie były obiecujące... Cały czas intensywnie padał śnieg... Pierwszy czwartek grudnia nie zapowiadał się optymistycznie... Mimo to pojechałam do Krakowa... 

Zgodnie z wieloletnią tradycją, właśnie w pierwszy czwartek grudnia odbywa się Konkurs Szopek Krakowskich...  Szopkarze przynoszą swoje prace na Rynek Główny i ustawiają na stopniach pomnika Adama Mickiewicza (Adasia)... Sama szopka krakowska  jest ewenementem na światową skalę i być może, słynniejszym nawet od szopki neapolitańskiej...

Kilka razy oglądałam pokaz szopek na krakowskim rynku... W zasadzie było  to dosyć dawno bo w 2018 roku... Tego dnia, kilka minut po godzinie ósmej wysiadłam z pociągu na Dworcu Głównym... Powoli przeszłam przez Galerię Krakowską ozdobioną bożonarodzeniowo i udałam  się do Rynku Głównego...












Przeszłam koło gmachu Teatru im. Juliusza Słowackiego, który nieprzerwanie przyciąga uwagę turystów krajowych i zagranicznych... Ta piękna budowla zbudowana w stylu eklektycznym działa nieprzerwanie od 1893 roku... Jest jedną z najsłynniejszych i najbardziej zasłużonych polskich scen... Gmach, zbudowany przez Jana Zawiejskiego, jest zaliczany do najcenniejszych zabytków architektury teatralnej w Europie... 

Cały czas prószył śnieg... Krakowskie Planty, ten najsłynniejszy i jeden z największych parków w mieście,  tego dnia przykryty był białym puchem... W formie, którą dobrze znamy, istnieje już od  niemal 200 lat... 

Idąc od Dworca Głównego w kierunku Wawelu, możemy m.in. zobaczyć pomniki: Jadwigi i Jagiełły, Mikołaja Kopernika, Michała Bałuckiego, Lilii Wenedy, Irnika Bojana, Artura Grottgera, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Grażyny i Litawora...











Szłam Floriańską... Poniekąd była odśnieżona ale poruszanie się wymagało dużej sprawności i  cierpliwości... Chwilami nogi mi się tak rozjeżdżały, że byłam bliska szpagatu... Powoli dotarłam do Rynku... Jego widok nie zachwycał... Wszędzie dużo śniegu, nawet pomnik Adama Mickiewicza był nim przykryty... Całkowite zaskoczenie... Nigdzie nie zauważyłam szopek krakowskich... Udałam się do Pałacu Krzysztofory... Dopiero tam dowiedziałam się, że  i tym razem tradycji stanie się zadość ale szopki muszą się schronić przed mokrym śniegiem pod arkadami Sukiennic...








Spacerowałam po jarmarku adwentowym, atrakcji turystycznej rozpoznawalnej na  całym świecie...  Jak zawsze zagościł na  krakowskim Rynku, ale tym razem od strony Wieży Ratuszowej... Swoje produkty prezentują nie tylko przedstawiciele polskiego rzemiosła ale i kupcy, z Litwy, Ukrainy, Słowacji... Na stoiskach znajdujemy wszystko, co może wprowadzić do domu świąteczną atmosferę albo stać się prezentem pod choinkę... Są piękne ozdoby choinkowe, świece woskowe, szkło artystyczne, wyroby ceramiczne, ręcznie haftowane narzuty, wyroby z filcy, z wełny, drewna, stroiki świąteczne,  biżuteria, pamiątki z Krakowa, kalendarze, pocztówki... 

W punktach gastronomicznych były  przeróżne rodzaje pierogów, pajdy chleba na zakwasie ze smalcem, ogórkiem kiszonym, boczkiem... Była też kapusta zasmażana, karkówka, grillowane kiełbasy, sery góralskie,  oscypki grillowane, bigos, zupy, fasolka po bretońsku...

Nie brakowało łakoci m.in pierniczków, prażonych orzechów, krówek, ciast, miodów, ciasteczek,  gorącej czekolady... W powietrzu unosił się kuszący zapach korzennego Grzańca galicyjskiego... Nie mogło być inaczej, skusiłam się na kubek tego aromatycznego, gorącego trunku... 

Spacerując po jarmarku poczułam  prawdziwą magię i romantyzm świąt... Z każdą chwilą pojawiało się coraz więcej turystów, wszyscy niezwykle uprzejmi, podziwiający otaczający nas jarmark...










W czasie swoich podróży zawsze miłym akcentem jest przerwa na słodkie co nieco w ciągu dnia i na filiżankę ulubionego espresso... Tym razem była to Cukiernia na parterze Sukiennic... Jest to bez wątpienia jedna z najstarszych kawiarni w Krakowie... Zamówiona kawa była bardzo dobra, z każdym łyczkiem przeniosła mnie do domowego klimatu... Szarlotka z kruchutkim ciastem i bajecznymi jabłkami w środku była pyszna... Ciasto podawane jest z bitą śmietaną, ja jednak z pewnych względów zawsze z niej rezygnuję...












Pierwszy czwartek grudnia to dzień, w którym szopkarze prezentują  swoje dzieła na Rynku Głównym... Tym razem nie są prezentowane na stopniach pomnika Adama Mickiewicza, a pod arkadami Sukiennic...  Tłum ludzi z podziwem przygląda się prezentowanym szopkom... Niektórzy, podobnie jak my, przyjechali do Krakowa specjalnie na to wydarzenie...  Dojść do prezentowanych eksponatów jest nie lada wyczynem... Misterne zdobienia i kolorowe elementy tworzą kolorową galerię na wolnym powietrzu...  Przedzieram się przez tłum, robię kilka zdjęć i zwalniam miejsce dla innych osób... 

Szopki krakowskie są ewenementem na światową skalę... Są bogato zdobione, a wielowieżowe sceny o architekturze nawiązującej do zabytków Krakowa... Sam konkurs odbywał się po raz 81 a jego ogłoszenie następuje w sali Miedzianej w pałacu Krzysztofory... Szopki zostają pokazane publiczności od 11 grudnia 2023 do 25 lutego 2024 roku...









Przed godziną 12-tą  wszyscy zbierają się na Rynku Głównym... Po hejnale z Wieży Mariackiej wyrusza korowód szopek... Prowadzony jest przez kapelę ludową  z Bronowic... Jej członkowie są w pięknych, tradycyjnych strojach ludowych... Korowód dochodzi  aż na scenę... Tu szopki i szopkarze są prezentowani... Następnie twórcy przenoszą swoje dzieła do Pałacu Krzysztofory, gdzie zostaną ocenione przez Jury...

Po odbytej prezentacji szopek, z Rynku Głównego ulicą Grodzką podążyłam na Kanoniczą do Muzeum Diecezjalnego aby zobaczyć tamtejsze wystawy...

Mój dzień w Krakowie powoli dobiegał końca... Niespiesznie wracałam na Dworzec Główny... Rozmyślałam... Utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak ten dzień nie był spełnieniem marzeń... Czułam niedosyt po wizycie w moim ukochanym mieście... 

W oczekiwaniu na pociąg, w Galerii Krakowskiej w Carrefour jeszcze  zrobiłam zakupy aby nie tracić czasu już w moim mieście...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Wszelkiego co najlepsze w 2024 roku...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...