Czy widziałeś ten krzew, co rubinem płonie?
To w ogródku Babci rozkwitły piwonie
Te pierwsze, majowe nie boją się chłodów
Stroszą wdzięczne płatki, kuszą swą urodą
Zapach ich łagodnie powietrze przesyca
Wprawia w dobry nastrój przed wschodem księżyca
To kwiecie cesarskie ma inne zalety
Oprócz tych, co cieszą zmysł piękna estety
W Chinach już od dawna znane z tego było
Że dolegliwości subtelnie koiło
Zanim więc dziś głowę na poduszkę skłonię
Pójdę przed snem jeszcze powąchać piwonie
Kończy się powoli wiosna, moja ukochana pora roku... Cały rok czekałam na ten niezwykły czas... Wszak na wiosnę przyroda budzi się do życia ze snu zimowego... Jednak w tym roku ta wyczekiwana pora roku była wyjątkowo kapryśna i długo kazała na siebie czekać... Było zimno, często prószył śnieg, padał grad, wiał zimny wiatr... W końcu zawitała, budząc do życia przyrodę, która zachwycała mnie na każdym kroku...
I przyszedł maj, który eksplodował barwami... Ten miesiąc powszechnie nazywany jest najpiękniejszym miesiącem w roku... Kwitły w tym czasie moje ulubione bzy, konwalie, kamasje łubiny, niezapominajki, smagliczki, orliki... Zapach kwitnących drzew i kwiatów unosił się w powietrzu...
I nadszedł czas kwitnących azalii i różaneczników... Wyglądają zjawiskowo, oszałamiają swym pięknem... Te przepiękne krzewy na stałe wpisały się w obowiązkowe rośliny naszych ogrodów, parków i zielonych oaz miejskich... Zachwycają całą paletą barw i odcieni malując świat w pozytywne, wiosenne kolory... Ostatnie deszczowe dni sprawiły, że nie zachwycają już swoją urodą...
Dawno nie było na moim blogu zwierząt obserwowanych przez okno... Z pewnością pamiętacie sarnę Basię, która kilka razy w roku była bohaterką postów... Na tej dzikiej, trochę zaniedbanej łące żyła przez jedenaście lat... Co jakiś czas ciągnęło ją do pobliskiego lasu, a kiedy powracała, zazwyczaj była pokiereszowana bo wpadała w sidła... Dwa razy * została pogryziona przez psy * a teraz, na początku maj kolejny raz ją zaatakowały... Rana wyglądała groźnie... W kolejnym dniu przeszukaliśmy całą łąkę i nigdzie jej nie było... Mamy nadzieję, że poszła do lasu i pojawi za jakiś czas bo tak znikała od czasu do czasu...
W połowie maja pojawił się kozioł z trzema ciężarnymi sarnami... Jednak po dwóch tygodniach stado odeszło do lasu i na łące została jedna z saren ale ta prawdopodobnie nie była ciężarna... Widzimy ją jak spaceruje w wysokich trawach... Teraz obserwuję jedynie dwie pary bażancie, stado rybitw, dzięcioły i sójki...
Aktualizacja postu 16.06.2022 - czwartek... W środę rano około godziny 5 rano dostrzegłam sarnę na łące... Oczywiście w ruch poszła lornetka... Moje zdziwienie nie miało końca, po tym co zobaczyłam... Obok sarny stało małe koźlątko, które po chwili poszło pod matkę na pierwsze, poranne karmienie... A dzisiaj?
Skończyliśmy jeść obiad, wstając od stołu spojrzałam w okno... Dosyć daleko od ogrodzenia, na wykoszonym pasie trawy zobaczyłam sarnę... Jednak w tym zielony gąszczu coś mnie zaciekawiło... Podeszłam do drugiego okna i wtedy z trawy wyskoczyło koźlątko... Obserwowaliśmy zza firanki jak szalało po wykoszonej łące... Tylko cztery zdjęcia zdążyłam zrobić... Matka widząc ruch przy oknie błyskawicznie wyprowadziła maleństwo w wysokie trawy... Teraz będziemy drżeli o malca... Mamy nadzieję, że tym razem lisy go oszczędzą...
Maj i czerwiec to czas powojników, inaczej clematisów... Bardzo lubię te niezwykle dekoracyjne pnącza o cudownych kwiatach, niemal we wszystkich możliwych kolorach... Dodają ogrodowi wiele uroku i magicznej aury... Mam kilkanaście odmian, które kwitną od wczesnej wiosny a niektóre gatunki do późnej jesieni...
Czerwiec to czas kwitnących fuksji, dosyć często nazywanymi ułankami... Ich intensywne kolory przyciągają wzroki i zachwycają... Bardzo je lubię za oryginalny kształt i kolor kwiatów... Kwiaty sprawiają niezwykłe wrażenie lekkości, a wyglądem przypominają spódniczkę baletową... Mam osiem odmian ale nie wszystkie kwitną w obecnej chwili...


Czerwiec to miesiąc róż... Przez cały miesiąc będą mnie zachwycać kolorami i zapachami... W mojej rodzinie
* róże są od wielu lat *... Uwielbiała je moja Babcia a potem Mamcia... Ja też je bardzo lubię i nie wyobrażam sobie aby nie było ich w moim ogrodzie... Poświęciłam im wiele postów, więc dzisiaj ograniczam się jedynie do zdjęć...
Piwonie zwane peoniami, to niezwykle efektowne kwiaty, które zachwycają cudownym zapachem... Rośliny te, w ostatnich latach stają się coraz bardziej popularne... Na wielu blogach możemy podziwiać przecudne odmiany w urzekających kolorach... W Chinach piwonie są znane od tysiąca lat, a do Europy przybyła w XVI wieku... Każdego roku czekam z utęsknieniem kiedy zakwitną, a gdy nadejdzie ten czas, cieszę się ich widokiem i zapachem...
Wszystkim, którzy wytrwali do końca postu bardzo dziękuję!
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę słonecznego, niezapomnianego tygodnia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...