Pierwsza reguła przyjaźni brzmi następująco:
prośmy przyjaciół jedynie o to, co uczciwe
i to samo czyńmy wobec nich.
(Cyceron)
W ubiegłym roku w pierwszy weekend lipca odwiedziliśmy Świdnicę, miasto położone na Dolnym Śląsku... Naszym głównym celem aby tutaj przyjechać był * Kościół Pokoju *- najcenniejszy zabytek sztuki sakralnej wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO... A kolejną inspiracją odwiedzin tego miasta był blog * W malinach *
Po zwiedzeniu świątyni szachulcowej postanowiliśmy jeszcze zobaczyć miasto... Mieliśmy trochę czasu... Było dopiero około godziny szesnastej, a hotel Ibis w Wałbrzychu gdzie mieliśmy rezerwację, znajdował się stąd zaledwie o dwadzieścia kilometrów...
Ulicą Bohaterów Getta idziemy w kierunku Rynku... Od razu moją uwagę przykuła przepiękna kamienica czynszowa zajmująca prawie połowę kwartału... Zachwycił mnie wspaniały portal kamienny, bogactwo zdobień i licznych detali... Kamienica została zbudowana w 1894 roku... Dopiero zaczęliśmy poznawanie miasta a ono już nas urzekało swoimi budynkami mieszkalnymi...
Dokładna data lokacji Świdnicy nie jest znana... Jako miasto wymieniane w źródłach historycznych w 1267 roku... W tym okresie Świdnica należała do Księstwa Wrocławskiego, i to właśnie wrocławski książę Henryk IV nadał miastu dwa przywileje:prawo szrotu i prawo mili... Bardzo burzliwe dzieje i wielowątkowa historia nie zahamowały rozwoju miasta... W czasach najdawniejszych Świdnica była stolicą Księstwa Świdnicko-Jaworskiego i znanym ośrodkiem kultury i rzemiosła...
Jednak na dziejach miasta dwa wydarzenia odbiły się szczególnym piętnem... Jedno przyniosło mu sławę, a drugie zrównało z ziemią... W średniowieczu Świdnica słynęła z warzenia znakomitego piwa... Tak dobry napój budził zazdrość innych browarników... Wiele miast bojkotowało trunek ze Świdnicy... Dopiero interwencja czeskiego króla i wydanie zakazu dyskryminacji świdnickiego piwa ukróciła rozruchy... Walkę o świdnicki trunek nazwano wojną piwną...
Drugim, najbardziej dramatycznym wydarzeniem dla Świdnicy i oczywiście dla znacznej części Europy była wojna trzydziestoletnia, która trwała w latach 1618 -1648
Miasto bezpiecznie przetrwało burzliwy czas II wojny światowej... Niestety, dopiero czasy powojenne spowodowały zniszczenia świdnickich zabytków... Miasto posiada bardzo cenną, piękną i doskonale zachowaną po II wojnie światowej, starówkę... Niespiesznym krokiem kierujemy się do Rynku, serca miasta...
Dokładna data lokacji Świdnicy nie jest znana... Jako miasto wymieniane w źródłach historycznych w 1267 roku... W tym okresie Świdnica należała do Księstwa Wrocławskiego, i to właśnie wrocławski książę Henryk IV nadał miastu dwa przywileje:prawo szrotu i prawo mili... Bardzo burzliwe dzieje i wielowątkowa historia nie zahamowały rozwoju miasta... W czasach najdawniejszych Świdnica była stolicą Księstwa Świdnicko-Jaworskiego i znanym ośrodkiem kultury i rzemiosła...
Jednak na dziejach miasta dwa wydarzenia odbiły się szczególnym piętnem... Jedno przyniosło mu sławę, a drugie zrównało z ziemią... W średniowieczu Świdnica słynęła z warzenia znakomitego piwa... Tak dobry napój budził zazdrość innych browarników... Wiele miast bojkotowało trunek ze Świdnicy... Dopiero interwencja czeskiego króla i wydanie zakazu dyskryminacji świdnickiego piwa ukróciła rozruchy... Walkę o świdnicki trunek nazwano wojną piwną...
Drugim, najbardziej dramatycznym wydarzeniem dla Świdnicy i oczywiście dla znacznej części Europy była wojna trzydziestoletnia, która trwała w latach 1618 -1648
Miasto bezpiecznie przetrwało burzliwy czas II wojny światowej... Niestety, dopiero czasy powojenne spowodowały zniszczenia świdnickich zabytków... Miasto posiada bardzo cenną, piękną i doskonale zachowaną po II wojnie światowej, starówkę... Niespiesznym krokiem kierujemy się do Rynku, serca miasta...
Średniowieczny układ świdnickiego Rynku i prowadzących do niego ulic, wszystko to zachowało się do dziś w nienaruszonym stanie... Rynek urzeka pieczołowicie odnowionymi, kolorowymi kamieniczkami.... Przy tym jedna piękniejsza od drugiej... Takiego nagromadzenia piękna już dawno nie oglądałam...
Architektura Świdnicy jest nie tylko zachwycająca, ale także bardzo wartościowa... Jest tutaj wyjątkowo duże nasycenie elementami barokowymi... Bogate, unikatowe zdobienia, wspaniałe portale oglądam na wielu elewacjach kamienic... Cały czas idę z uniesioną głową i dostrzegam na elewacjach niezwykłe bogactwo detali architektonicznych... Gdzie spojrzę odnajduję wzrokiem prawdziwe perełki... Styl barokowy dominuje także w mniejszych formach takich jak: rzeźby, fontanny i inne detale, które składają się na atrakcyjny wizerunek miasta...
Warto przysiąść w którejś z kawiarenek i popatrzeć na kolorowe fasady, bo piękne jest zaklęte w tych starych kamienicach i tam jest zapisana przecież historia...
Uwagę przykuwa również Kolumna wotywna Świętej Trójcy tzw. morowa przypomina czasy, gdy zaraza dziesiątkowała mieszkańców... Fundatorem posągu w 1693 roku był starosta świdnicko-jaworski... Wykonana została w stylu barokowym z czerwonego piaskowca...
Warto przysiąść w którejś z kawiarenek i popatrzeć na kolorowe fasady, bo piękne jest zaklęte w tych starych kamienicach i tam jest zapisana przecież historia...
Uwagę przykuwa również Kolumna wotywna Świętej Trójcy tzw. morowa przypomina czasy, gdy zaraza dziesiątkowała mieszkańców... Fundatorem posągu w 1693 roku był starosta świdnicko-jaworski... Wykonana została w stylu barokowym z czerwonego piaskowca...
Moją uwagę przykuwa narożna, secesyjna kamienica w kolorze seledynowym... Dominuje nad tą częścią miasta... Na szczycie kopuły Hermes, w mitologii greckiej posłaniec bogów... Patron wielu spraw ale i kupców, zwykłych włóczęgów, był też bogiem złodziei... Żaden z bogów nie miał tyle zajęć co on, i aby wywiązać z poleconych spraw sprawił sobie skrzydełka u sandałów... Widziano go jako młodzieńca, zwykle nagiego, w kapeluszu podróżnym na głowie i w ręku trzymającego kaduceusz, czyli laskę do uśmierzania sporów... W tutejszym przypadku Hermes był patronem przedwojennej Świdnicy, która stała kupiectwem...
W czasie spaceru po mieście odwiedziliśmy również odbudowaną Wieżę Ratuszową... Poprzednia zawaliła się w 1967 roku... Trudno ją sfotografować ponieważ dosyć ciasno jest obudowana... Góruje nad miastem... Jej wysokość do szczytu iglicy - 57,66 metra... Do wieży można się dostać przez przeszklony pawilon... Posiada IX poziomów... Na II poziomie są windy, którymi wyjeżdża się na poziom VIII z przeszklonym tarasem widokowym na wysokości 38 metrów... Poziom ostatni - IX to otwarty taras widokowy można się do niego dostać schodami... Od pierwszej do VI kondygnacji znajdują się powierzchnie wystawowe... Można zobaczyć piękne reprodukcje obrazów m.in: Dziewczynę z filiżanką czekolady - Jean -Etienne Liotard, Marzenie i Polish Girl Tamary Łempickiej...
Piękna pogoda sprawiła, że z Wieży Ratuszowej rozpościerał się wspaniały widok na Rynek i na panoramę miasta... W dali można podziwiać Masyw Ślęzy, czy pobliskie Góry Sowie, Wałbrzyskie...
Rynek świdnicki jest duży, prostokątny i przede wszystkim przepiękny... Otoczony kilkupiętrowymi kamienicami a ich frontony zdobią płaskorzeźby zdradzające, czym trudnili się niegdyś ich właściciele... Kamienice pochodzą z różnych epok... Można rozpoznać style architektoniczne począwszy od renesansu, poprzez barok aż do secesji z przełomu XIX i XX wieku... Po środku rynku na fundamentach dawnych sukiennic wyrosły kupieckie kamienice, w których również dziś kwitnie handel... Jest tutaj sporo lokali gastronomicznych, lodziarnie, ogródki kawiarniane i sklepy z pamiątkami...
Byłam oczarowana bogatymi elewacjami, rzeźbiarskimi dekoracjami, szczytami fasad ujętymi w woluty, płaskorzeźbami, portalami... Nie sposób przedstawić wszystkich ale te prezentowane zasługują na uwagę...
Świdnica ma również swoje legendy... Jedna z nich opowiada o Aptece pod Bykami... Przy ulicy Długiej znajduje się późnorenesansowa kamienica, której naroża zdobią rzeźby byków...
Dawno temu w Świdnicy odbywały się słynne Targi Bydła. Ludzie przyjeżdżali z okolicznych wiosek i miasteczek i handlowali bydłem. Jednak pewnego razu bydło zaczęło chorować na śmiertelną chorobę zwaną różospą. Wszyscy handlarze zaczęli się martwić bo nie handlowali, nie mieli pracy, zaczęli żyć w biedzie...
Żył w tamtych czasach aptekarz o imieniu Franciszek. Był uczciwym człowiekiem o dobrym sercu.Pomagał ludziom w chorobach i potrzebach. Miał dwóch synów i żonę, żył bardzo skromnie. Franciszek zaniepokoił się epidemią, która dotknęła bydło. Postanowił wynaleźć lekarstwo. Mieszał ,ważył różne mikstury, pracował dniami i nocami. W końcu wynalazł lek i postanowił wypróbować go na jednym z chorych byków.
Nie było efektu natychmiastowego. Kupcy i ludzie zaczęli wątpić w działanie leku. Jednak z dnia na dzień byk czuł się coraz lepiej aż w końcu wyzdrowiał. Franciszek podał lek wszystkim zwierzętom i po kilku tygodniach bydło wyzdrowiało.
Kupcy zachwyceni postanowili Franciszkowi wybudować piękną, dużą aptekę z wmurowanymi w narożnikach sylwetki byków. Aptekę nazwano "Apteką pod Bykami.
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...