czwartek, 20 czerwca 2019

Goczałkowice - Czerwiec w Ogrodzie Kapias








Żyć znaczy okazywać okazywać wdzięczność
za słoneczny blask i miłość, za ciepło i czułość,
których jest tak wiele w ludziach i rzeczach.

(Phil Bosmans)








Fascynujące Ogrody Kapias położone są Goczałkowicach - Zdroju... Kto raz je odwiedzi będzie wracał ponieważ to  miejsce przyciąga jak magnez... W sąsiedztwie Starych Ogrodów w 2008 roku na powierzchni 4 ha powstały Nowe Ogrody... Ciągle się rozrastają i powstają wciąż nowe zakątki tematyczne... Każdego zaskakuje tutejsza niesamowita dbałość o szczegóły, wszędzie panująca niezwykła  staranność, uporządkowane przestrzenie, idealnie przycięte trawniki i żywopłoty... W Ogrodach można spędzić cały dzień i nikt się nie będzie nudził jeżeli lubi i docenia piękno roślin... Zrobiłam mnóstwo zdjęć dlatego jestem zmuszona  czerwcowe odwiedziny w tym ogrodzie podzielić na kilka postów...






















Jak pewnie zauważyliście jestem niemal uzależniona od tego ogrodu... To tylko część postów, które  powyżej zaprezentowałam... Znajduję przyjemność  przebywania w Ogrodzie Kapias, bo są wielką, cudowną oazą zieleni...  Zawsze jest tutaj  coś do zobaczenia, podziwiania... Lubię obserwować jak przyroda się zmienia i jak zachowuje się zależnie od pogody... Po przekroczeniu bramy witają nas pierwsze dekoracje w kolorach żółtych i zielonych... Kolejne ich skupiska w tonacjach niebieskich, szafirowych są przy restauracji... Dochodzimy do pierwszego zakątka Stawu z altanką...








Na stawie jeszcze dwa lata temu rosły ogromne ilości nenufarów (grzybieni)... Zachwycały swym pięknem i przyciągały uwagę... Prawdopodobnie padły jako pokarm jakiejś ryby, być może amura...  Brzegi stawu obsadzone są różnymi roślinami: różami, liliowcami, tawułkami,  trawami, azaliami, różanecznikami, narcyzami, drzewami liściastymi...  Na stawie stoi drewniana altana kryta strzechą do której prowadzi kamienny pomost... W tym ogrodzie można zobaczyć dużo ptaków, które  z przyjemnością obserwuję i fotografuję...






Dochodzę do Ogrodu Ciszy i Ogrodu Wiejskiego... Jednym z moich ulubionych zakątków jest właśnie Ogród Wiejski... Przenosimy się 100 lat wstecz by znaleźć się obejściu chłopskim... Ogród ogrodzony jest płotem z drewnianych sztachet...Wiszą stare, emaliowane garnki... Tuż obok suszy się pranie... Przed wejściem do ogrodu pięknie się prezentuje świerzbnica macedońska, gatunek występujący naturalnie na Bałkanach... Świerzbnica macedońska jest bardzo bliską kuzynką driakwi...  Doskonale nadaje się do ogrodów naturalistycznych... Zaraz przy wejściu znajduje się tez  zieminaka w której trzymano zapasy jedzenia... Tuż przy chałupie znajduje się stawik dla kaczek i wszędzie rosną wiejskie kwiaty, które pamiętam z ogrodu babci...








Po wejściu na teren zagrody przywitały nas ptasie śpiewy... Całego obejścia  strzeże święty Franciszek, którego figurę umieszczono w wiejskiej kapliczce, która znajduje się w samym sercu ogrodu...








Jest też stara studnia  z kołowrotem zamontowanym z boku...  Na ławeczce poustawiane emaliowane  i kamionkowe garnki, beczułki na kapustę... Jest tara do prania, wanienki, jakieś stare kadzie...Dużo tutaj różnych przedmiotów z przeszłości... Ogród wiejski  to cudowne magiczne miejsce na ziemi  gdzie czas zatrzymał się wiele lat temu...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, pełnego słońca weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...






wtorek, 18 czerwca 2019

Čičmany malowana wieś






Kto zazdrości rzeczy drugiemu, ten nie cieszy się własnymi.

(Seneka)







Od wielu lat Čičmany były moim niezrealizowanym marzeniem... W 2012 roku w Venlo w Holandii na Floriade, Światowej Wystawie Ogrodniczej organizowanej co 10 lat, pierwszy raz zobaczyłam  drewniane chaty ozdobione białymi ornamentami... 

Dopiero w czasie tegorocznego, majowego weekendu spełniło się moje marzenie i  odwiedziłam wyjątkową miejscowość Čičmany... W końcu oglądałam tak bardzo często fotografowane, malowane w geometryczne, białe wzory, piękne drewniane chałupy... Čičmany wyglądają jak z bajki... Są piękne... Zachwyciły mnie od pierwszego spojrzenia...  Wieś położona jest w górnej części szerokiej doliny, pod szczytem Strażova... Całe Čičmany  zostały uznane za rezerwat zabytkowego budownictwa ludowego i wygląda jak żywy skansen... 

Dnem doliny płynie rzeka Rajčanka, która w tym miejscu jest jeszcze  wartkim strumieniem  górskim...  Wzdłuż niego stoją drewniane chałupy wyglądające jak lukrowane domki z piernika... Były takie niezwykłe, że trudno mi było uwierzyć, że istnieją w rzeczywistości i mieszkają tam ludzie...








Čičmany swój oryginalny, ludowy charakter zawdzięczają słowackiemu architektowi i etnografowi Dušanowi Jurkovičowi... Zafascynowany architekturą ludową wioski, opracował projekt chaty na  Narodową Wystawę Etnograficzną w Pradze w 1895 roku... Od tego też czasu zaczyna się zainteresowanie tutejszą  architekturą ludową...

Kiedy niszczycielski pożar w 1921 roku zniszczył  górną część Čičman, to dzięki projektom Dušana Jurkoviča i nadzorowi Departamentu Ochrony Zabytków zbudowano nowe, drewniane konstrukcje  chałup...

Dzięki pomocy słowackiego rządu zostają udostępnione środki na utrzymanie  Čičman... W 1977 roku jako jedyny na świecie został założony rezerwat architektury ludowej... Zapewnia on ochronę budynków wiejskich i unikalne dziedzictwo kulturowe...








Pierwsza wzmianka historyczna o Čičmanach pochodzi z  1272 roku... To były czasy kiedy Tatarzy prześladowali Słowację, zmuszając miejscowych wieśniaków, do poszukiwania schronienia w górach... Tutaj też schroniła się rodzina Čičów, stąd jedna z tez pochodzenia nazwy wioski... Wg innej, prawdopodobnie pochodzenie jest indoeuropejskie, co oznacza "osadę na wzgórzach"...








Spaceruję po wiosce i podziwiam malownicze krajobrazy, rozległe łąki, lasy i otaczające wzgórza... Wioska została zbudowana  na  podmokłych terenach... Mieszkańcy musieli zabezpieczyć domy przed wilgocią i pękaniem spowodowanym przez słońce... Kobiety na początku naroża swoich przybytków ozdabiały a właściwie zabezpieczały gliną... Od XIX wieku stopniowo zabezpieczano i ozdabiano wapnem...

Niezwykłe, wymyślne  malunki zaczęły powstawać dopiero w latach dwudziestych ubiegłego wieku... To własnie wtedy zaczęto naśladować ornamenty miejscowych koronek oraz motywy geometryczne i symbole zaczerpnięte z kanonu dawnej sztuki ludowej... 

Trochę głodni poszliśmy do Katki...  Oczywiście, można dostać jedzenie regionalne, słowackie... A   kto lubi haluszki to je tutaj dostane m.in. z bryndzą, ze śmietaną, kapustą i naturalnie z dużą ilością skwarków... Ja nie jem takich potraw (bryndzy, śmietany, skwarków) więc wybraliśmy tradycyjny niemal polski obiad, który był bardzo smaczny...








W Čičmanach zachowało się aż 136 "drevnic" zdobionych w białe ornamenty drewnianych chat o konstrukcji zrębowej... Większość z nich stoi  w dolnej części wsi... Niektóre z nich są parterowe, inne maja niewysokie pięterko z balkonem - galeryjką obiegającą wokół całego domu... Dach wsparty jest na drewnianych filarkach... 

Dekoracja chat w Čičmanach została zainspirowana bogatą tradycją haftu lokalnego z geometrycznymi wzorami... Przepięknie to wygląda... Bardzo ciemne ściany chałup niemal całkowicie pokrywają białe: serca, pawie pióra, baranie rogi, widelce, okrągłe kwiaty, "kurze dupki", gwiazdki, zawroty głowy... Każda chata ozdobiona jest różnymi wzorami  Wioska liczy 150 mieszkańców, a większość domów wykorzystywana jest jako miejsca noclegowe w czasie wakacji, można je też wypożyczać...  Čičmany  urzekły malowniczym, rustykalnym charakterem...


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...