wtorek, 2 lutego 2016

Bath, miasto założone przez starożytnych Rzymian









Nie każdy jest wielbicielem powieści Jane Austen... Ja się nimi zaczytuję bo lubię klimat epoki i   historie, które powstały na przełomie XVIII i XIX wieku... Mam wszystkie ekranizacje słynnych powieści Jane Austen... 

I kiedy nadarzyła się okazja zobaczenia miasta Bath, aż podskoczyłam z radości... Pisarka mieszkała tutaj przez pięć lat... Akcja jej dwóch powieści w większości rozgrywa się w Bath... Chciałam koniecznie zobaczyć świątynię w stylu późnogotyckim i słynne łaźnie wybudowane przez Rzymian... 

Angielskie Bath znajduje się  w hrabstwie Somerset... Po bliższym poznaniu okazało się uroczym miastem, rozlokowanym częściowo w dolinie rzeki Avon... Położone jest również na pagórkach, i dlatego tutejsze uliczki charakteryzują się znacznymi różnicami w kącie nachylenia... W 1988 roku zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO...








Generalnie podczas podróży po Wielkiej Brytanii nie mogliśmy narzekać na pogodę...  Dopiero w Bath przekonaliśmy się jak kapryśna może być angielska  aura... Rano niebo było lekko przychmurzone, ciągu dnia zaliczyliśmy nawet  oberwanie chmury, by po ulewie przeżyć dwugodzinny upał i na koniec słabe opady mżawki...

 Z parkingu Southgate było bardzo blisko do Pulteney Bridge... Ten bardzo piękny, kamienny most wzorowany jest na słynnym  Ponte Vecchio we Florencji... Jednak jest o wiele krótszy od florenckiego... Zbudowany został wg projektu Roberta Adama w 1775 roku... Kiedyś mieściły się tutaj sklepiki, kramy, stoiska kupieckie obecnie to główny pasaż handlowy miasta...

Do brzegów rzeki Avon przylega Parade Gardens... Niewątpliwie mały, rajski ogród... Prawdziwa oaza zieleni,  z klombami i rzeźbami kwiatowymi, niewielkimi posągami, rozłożystymi drzewami, ławeczkami... Jedynie z góry podziwiałam ogród, nie dlatego, że wejście do niego jest płatne, chciałam  w Bath zobaczyć jak najwięcej  a na wszystko brakowało czasu...






 Bath, jest miastem w którym można się zakochać od pierwszego wejrzenia...  Tutaj historia i wspaniałe zabytki są na wyciągnięcie ręki... Dopiero w 1590 roku królowa Elżbieta I Tudor nadała miastu status City... Przepiękne budowle z miodowo-złotego wapienia z żelaznymi balustradami przyciągają mój  wzrok... Zachwyca mnie palladiański most na stawie w Parku krajobrazowym Prior zaprojektowany przez Ralpha  Allena...

Jest nie do pomyślenia, by być w Bath i nie wstąpić na Gay Street do Centrum Jane Austen... Spacer ulicami City jest nie lada atrakcją...  Koniecznie chciałam zobaczyć Royal Crescent, ( Królewski półksiężyc) perłę angielskiej architektury... W XVIII wieku powstała  budowla  w stylu gregoriańskim, składająca się  z 33 osobnych rezydencji tworzących potężny półokrąg... Osobne ale zespolone  z sobą... I te ogromne 114  kolumny sięgające wysokością drugiej kondygnacji, przykuwające uwagę...










Starożytni Rzymianie zdobywali i zakładali kolonie... Gdziekolwiek się pojawiali tam budowali łaźnie... Kochali higienę i kąpiele... Często powtarzali, że: "Łaźnie, wino i Wenus niszczą nasze ciała, ale łaźnie, wino i Wenus to nasze życie". Właśnie łaźnie zwane termami były dla nich, naturalnymi elementami codziennego życia, miejscem spotkań eleganckiego świata rzymskiego...  

Dotarli do Bretanii  i ją również podbili... Miasto Bath  swoje korzenie zawdzięcza Rzymianom... Tutaj  zbudowali świątynię rzymsko - celtyckiej bogini uzdrowicielce Sulis Minerwie... W I w n.e.  założyli uzdrowisko wód termalnych - Aquare Sulis (Wody Sulis)... Po wykupieniu biletu wstępu idziemy na zwiedzanie... Piękne barokowe sklepienie znajduje się w budynku prowadzącym do łaźni...








Starożytni Rzymianie wierzyli, że  woda z Bath jest lekarstwem na różne przypadłości... W termach luksusowo zażywali relaksu i odpoczynku podnosząc kąpiel do rangi rarytasu... W  wielkiej łaźni można zobaczyć bulgocąca wodę, której temperatura dochodzi do 45 st.C... Nie zażywano kąpieli w tak gorącej wodzie... W termach są pomieszczenia; z gorącą wodą ( caldarium), z ciepłą (tepidarium) oraz z zimną wodą (frigidarium).

 Łaźnie w Bath są najlepiej zachowanymi wykopaliskami archeologicznymi w Europie i możemy podziwiać je z dwóch poziomów... Na górnym tarasie stoją  rzeźby, które temu miejscu dodają antycznego wyglądu... Szmaragdowa woda w basenie utrzymuje się nadal na tym samym poziomie co w czasach rzymskich...








Ze świątyni  Minerwy zachowała się piękna głowa z posągu Sulis... Można ją zobaczyć w bardzo ciekawym muzeum...  W podziemiach mogłam oglądać artefakty z czasów rzymskich m.in. płyty nagrobne,  tabliczki z klątwami, mozaiki, mnóstwo monet, posągi, kapitele kolumn, fragmenty frontonu świątyni z głową Gorgony... Jak pamiętamy z mitologi były trzy gorgony: Euride,  Steno i najbardziej znana Meduza... Groźne siostry o przerażającym wyglądzie...








Na koniec zwiedzania zostawiłam sobie perełkę, późnogotycki kościół św. Piotra i Pawła... Zbudowany w 1499 roku  na  miejscu zburzonej świątyni z VII wieku... Jest to największy kościół gotycki  w tej części Anglii... 

Przed świątynią było tłoczno a oczy wszystkich zwrócone były ku zachodniej fasadzie... Po obu stronach gigantycznego, witrażowego okna z delikatnym maswerkiem, dwie kamienne drabiny...  Szczególnie unikatowe rzeźby wzbudzają olbrzymie zainteresowanie...  Drabina Jakubowa (Rodz 28, 10 - 17),

Jest w Biblii piękna opowieść... Jakub pielgrzym, wygnaniec z dala od rodzinnego domu zawędrował w pewne miejsce... Osamotniony i zmęczony wędrówką zasnął tam...  I spadł na niego sen, w którym ujrzał drabinę stojąca na ziemi, sięgającą nieba... Po niej schodzili w dół i wychodzili w górę aniołowie... Na szczycie drabiny  Jakub  ujrzał Boga Jahwe... Bóg przyrzekł, że jego potomkowie zamieszkają w kraju, w którym spał...

W zachodniej fasadzie, duże drewniane drzwi 16 - wieczne w ostrołukowym portalu wiodącym do wnętrza kościoła... Po bokach postaci św. Piotra i św. Pawła... Na drzwiach i na ścianach świątyni liczne herby królewskie i biskupie...


Na zewnątrz kościoła, piękne łukowe okna rozmieszczone między przyporami łękowymi, wieżyczkami... Ściany i dachy zwieńczone są blankami, sterczynami...








Wewnątrz, niezwykle rozświetlona nawa,  prezbiterium i pięć ołtarzy... Wąskie transepty kończą się przepięknym sklepieniem wachlarzowym, charakterystycznym dla gotyku wertykalnego... Jest niczym delikatna, misterna, utkana koronka... Dawno nie widziałam tak wspaniałych, ogromnych witraży... To za ich sprawą świątynia sprawia wrażenie lekkości, przyjemnej jasności i jest przepełniona światłem... Jeden z  52 witraży  przedstawia aż  56 scen z życia Jezusa, inne sceny ze Starego Testamentu... Na ścianach liczne płyty nagrobne...











Z Bath wyjeżdżałam oszołomiona intensywnością wrażeń,  zachwycona ilością  zabytków i niepowtarzalną architekturą... Tylko jednego żałuję, że będąc tutaj mogłam spędzić tylko jeden dzień... 

Bardzo dziękuje za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...