poniedziałek, 21 grudnia 2015

Świąteczne życzenia 2015

                                          
 
                                                       


Zatrzymajcie się na chwilę w gonitwie codziennych spraw.
Uciszcie Wasze myśli,
Jeśli uda Wam się wsłuchać w ciszę swej duszy,
To na pewno usłyszycie pukanie do drzwi.
To Bóg przynosi Wam swego Syna,
abyście go przyjęli.
Zapalcie świece, usiądźcie przy wigilijnym stole.
Kolędujcie razem z nami.
I świętujcie, i świętujcie...



Wielkimi krokami zbliżają się najpiękniejsze i najważniejsze dla mnie dni, Wigilia i Święta Bożego Narodzenia... Zawsze z niecierpliwością czekam na ten magiczny, uroczysty i bardzo piękny wieczór... Około godziny 17 -tej, kiedy na niebie pojawia się pierwsza gwiazdka  przy stole zasiada moja niewielka Rodzinka... Wigilia i Boże Narodzenie dla mnie, to najcudowniejszy czas... Czuję ciepło bijące z serc moich Bliskich... Bierzemy do ręki opłatek i  dzielimy się nim, składając sobie szczere życzenia...  



Łamię się z Wami dziś opłatkiem białym,
Wy wszyscy moi dalecy czy bliscy
Wy, co za błędnej gwiazdy ideałem
Po świecie się rozproszyli całym.
Wy co pijecie z rzek lodowych zdroi
Wy wierni, mocni, wytrwali - wy wszyscy,
Których rząd jasny przed wzrokiem mi stoi,
Związani ze mną węzłem wiecznie trwałym, 
Z Wami się łamię dziś opłatkiem białym...
Dla tego, co nam w nędz i trosk powodzi
Zostaje jasnym, czystym i wspaniałym
Łamię się z wami dziś opłatkiem białym...  

(M. Ilnicka)


Kochani!
Z całego serca życzę, by  nadchodzące Święta były dla Was niezapomnianym czasem spędzonym bez trosk, pośpiechu i zmartwień, by przyniosły Waszym Rodzinom wiele radosnych chwil, a także niezapomnianych przeżyć...
Niech Święta Bożego Narodzenia  wypełnione będą ciepłem, radością, miłością, spokojem, nadzieją, i pokojem...
Łucja - Maria




środa, 16 grudnia 2015

Jedno spojrzenie na Monte Cervino









Góry mają swoją filozofię,
w górach "wysoki" nie zawsze znaczy trudny (...)
Góry są tajemnicą. Stanowią wielkie misterium.
Z jednej strony pasjonują i pociągają,
z drugiej - wywołują lęk i budzą trwogę.

ks. Roman Twardowski






Są na świecie takie miejsca, które przyciągają jak magnes... Miejsca o których marzy się przez długie miesiące a nawet lata... I w końcu przychodzi taki dzień, że spełniają się marzenia... Tak było w moim przypadku... Byłam dwukrotnie Zermatt,  bardzo znanej szwajcarskiej miejscowości wypoczynkowej...

Stąd wyjeżdżałam kolejką linową na Mały Matterhorn by oglądać jeden z najbardziej znanych alpejskich szczytów Matterhorn... Niestety, oblodzenia i niebezpiecznie niska mgła uniemożliwiła zobaczenie czegokolwiek... Sprawdziło się tym razem znane powiedzenie: do trzech razy sztuka... Dolina i niższe partie Alp są widoczne, zaś szczyty spowite są chmurami... Jesteśmy trochę zawiedzeni bo znowu widoczność była kiepska... Mimo wszystko z Breuil Cervinia   wyruszamy a szlak...  Zaczyna padać gęsta mżawka...






Mżawka stopniowo przechodzi w trwały deszcz... Robi się coraz ciemniej, wiatr staje się porywisty... Wcale to nas nie zraża... Zmierzamy do maleńkiego, starego górskiego kościółka... Tam przeczekamy deszcz...






Matterhorn nie jest najwyższym szczytem Alp, ale z pewnością jest najbardziej niezwykłym i być może najpiękniejszym... Można na pierwszy rzut oka odróżnić go od innych szczytów... Góra Gór,  często tak jest nazywany... Jest  marzeniem wielu alpinistów... Zbudowany z twardych skał krystalicznych wznosi się 4478 m n.p.m. i jest klasycznym szczytem piramidalnym... Został ukształtowany przez lodowce w czasie epoki lodowcowej około 2 mln lat temu...






Deszcz przestał padać, zza chmur wyszło słońce... Jego promienie pełzały po  zboczach górskich... Schowane przed deszczem świstaki, teraz przeciągle i przenikliwie gwizdały... Mijamy wzburzone, spienione wody potoków, wodospady spadają z hukiem, tworząc niezwykły spektakl natury... Dookoła otaczają nas piękne soczysto zielone hale...

Powoli zza chmur zaczyna wyłaniać się Matterhorn...  Jego cztery ściany skalne, które zbiegają się na jego szczycie, są tak trudne do pokonania, że  pierwsze wejście na szczyt nastąpiło dopiero w 1865 roku... Swój charakterystyczny kształt Matterhornu zawdzięcza lodowcom żłobiącym cyrki lodowcowe... Wiatr niczym pasterz rozgonił płynące chmury i naszym oczom ukazało się  błękitne niebo i  Matterhorn... Patrzyliśmy na niego z zapartym tchem... Otulały go chmury ale w części był widoczny... Po chwili ukazał się w pełnej krasie... Byłam szczęśliwa, że spełniło się moje marzenie... Zobaczyłam Górę Gór - Matterhorn...





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...