sobota, 17 stycznia 2015

Samotna...


 Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami...
Arthur Schopenhauer 








Wstałam rano, spojrzałam przez okno... Stała samotna, rozglądała się nerwowo... Pobiegłam na piętro... Z góry doskonale widziałam całą łąkę... Nie dostrzegłam drugiej sarenki... Na nic zdały się tłumaczenia Eryka... Na pewno jej nie zauważyłaś... Jest płowa jak zeschnięte, wysokie trawy i gałęzie... Wiedziałam swoje... Sarenki kilka dni temu wyprowadziły się do lasu a przecież jest jeszcze czas polowań... Popłynęły mi łzy... Sarenka została sama...  Podeszła blisko ogrodzenia... Łapczywie zjadła jabłka przeznaczone dla kosów... Najpierw z tacek a potem z suchej trawy wyjadała kukurydzę i pszenicę przeznaczoną dla bażantów... Musiała być bardzo głodna bo podeszła do świerków i obgryzała ich gałązki... Mam cichą nadzieję, że wróci jutro... Na nic wszystkie zakazy... Czekają na nią pachnące jabłka, marchewki, kukurydza i pszenica... Niech tylko wróci...







Musiałam odreagować... Wyszłam na chwilę do Małego Lasku... Pojawiły się bazie, pierwsze zwiastuny wiosny... Ptaki śpiewały jakby trwała wiosna... Z każdą minutą było coraz cieplej... W południe było już + 15 st.C. Zerwałam kilka gałązek forsycji... W domu rozkwitną za kilka dni...


A w domu? Zniknęły kolorowe dekoracje świąteczne... Szkoda mi było się z nimi rozstawać bo zobaczę je dopiero za jedenaście miesięcy... W domu zrobiło się jakoś pusto i ...smutno. Brakuje mi  choinkowej zieleni...  Na ogrodowe, wiosenne kwiaty przyjdzie nam jeszcze sporo poczekać... Pojechałam do miasta... Kupiłam prymulki, wrzośca, hiacynty, drobniutkie dzwonki (Campanule). Chociaż troszeczkę wypełniłam pustkę... Usiadłam w fotelu i  cieszyłam się z tej odrobiny... wiosny. A kieliszek Limoncello też pasuje... kolorystycznie.





Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego weekendu...
Pozdrawiam wszystkich serdecznie...


niedziela, 11 stycznia 2015

Zamek Sforzów w Mediolanie







                        








I co z tego, że na dworze temperatury plusowe, skoro jest szaro, ponuro, pada deszcz, wieje porywisty wiatr i jest niemal jak w listopadzie... W taką pogodę i porę roku najchętniej wsiadłabym w samochód i pojechała do... Włoch. Skoro nie mogę tego zrobić, sięgam po swoje archiwalne zdjęcia...

W naszych planach urlopowych od samego początku był zaplanowany Mediolan...  To miasto od zawsze kojarzyło mi się z królową Boną Sforzą... Pochodziła z możnego rodu książąt Mediolanu - Sforzów... Chcąc sobie odświeżyć temat, sięgnęłam kolejny raz po dwie książki; "Smok w herbie" H. Auderskiej i  "Bona Sforza" M. Boguckiej... A gdzie szukać jakiś śladów z historii królowej Bony? Myślę, że w zamku Sforzów... Nie myliłam się, tam  bardzo często  spotykamy jej herb ze smokiem...







Z Duomo do Zamku Sforzów nie jest daleko... Idę Via Orefici, później znaną ulicą handlową Via Dante aż do bramy zamku... Oczom moim ukazuje się ogromna, ceglana  budowla otoczona fosą... Próbuję obejść ją dookoła bo to tylko 800 metrów ale wycofuję się z tego zamysłu... W Parco Sempione widzę jeszcze fragmenty dawnych murów obronnych, które kiedyś  otaczały cały zamek... Do środka  prowadzą cztery wejścia...  Mostem nad fosą przez bramę w Torre del Filarele wchodzę  na duży dziedziniec...













Mała dawka wiadomości o tej budowli... Na pozostałościach fortyfikacji z XIV wieku Francesco Sforza w 1450 roku rozpoczyna przebudowę zamku... Kolejni Sforzowie  rozbudowują i upiększają budowlę... Zamek staje się  najbogatszą i najpotężniejszą rezydencją w Europie... Do władzy dochodzi Ludwik Sforza... Bezwzględny władca Mediolanu ale wielki mecenas sztuki, wzywa do siebie renesansowych artystów; B.Zenale, B.Butinone, Bramante, Leonardo da Vinci... To właśnie tutaj Leonardo portretuje jego kochankę Cecylię Gallerani, słynną "Damę z łasiczką".   Do XIX wieku zamek pełni funkcje militarne... A dzisiaj mieści się tutaj kilka muzeów...





W Castello Sforzesco odwiedziłam muzeum; antyczne, egipskie i Pinakotekę ...Wielki baner przedstawiał Pietę Michała Anioła, która powstała wiele lat po słynnej Piecie Watykańskiej...  Tutaj mieści się galeria sztuki. Mogłam podziwiać pięknie dekorowane sklepienia poszczególnych komnat, gobeliny, witraże, meble,  różne rzeźby i w końcu przyszedł czas na Pietę Randonini, legendarne, niedokończone dzieło  Michała Anioła... Mogłam zobaczyć wiele wspaniałych obrazów... Wszystkich obrazów jest ponad 1500  Są tutaj prace; Foppa, Belliniego, Zenale, Napoletano, Bronzino, Correggio, Crespi, Bellotto...






(Bellotto - Zamek Sforzów 1744)



Po kilku godzinach troszeczkę zmęczeni opuszczamy zamek Sforzów... Zastanawiamy się gdzie odpocząć? Jest późne popołudnie a mimo to,  żar leje się z nieba... Może przysiądziemy w słonecznikach i kukurydzy? Tam jest trochę cienia... Chwilę odpoczniemy i pójdziemy na pizzę bo jesteśmy strasznie głodni... Jesteście zaskoczeni? gdzie w centrum miasta można znaleźć poletka kukurydzy? A jednak można...

Jeszcze trzy wieki temu zamek stał z dala od miasta, być może na polach uprawnych... Szybko rosnące miasto wchłonęło go do środka... Być może obecne poletka kukurydziane są nawiązaniem do dawnych czasów... Być może...




Mediolan przygotowuje się do Wystawy Światowej EXPO 2015, która będzie trwała od 1 maja do 31 października... Jej hasłem przewodnim jest: "Żywienie planety, energia dla życia". Przed zamkiem były poustawiane przeróżne parawany. Przeprowadzano jakieś prace remontowe... Utrudniały fotografowanie i  dojście do zamku... Spodobał mi się pomysł z poletkami kukurydzy, pomidorami, cukinią, słonecznikiem... Dobrym pomysłem w takim miejscu były ławki,  pozwalały odpocząć od zgiełku miasta...




Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...