środa, 26 marca 2014

Aix de Provence - Place Richelme...

   
 
                        




Pomidory i oregano czynią potrawę włoską,
wino i estragon - francuską.
Kwaśna śmietana zmienia ją w potrawę rosyjską,
a cytryna i cynamon - w grecką.
Sos sojowy zamienia jedzenie w danie chińskie,
a czosnek czyni je smacznym... 

(Alice May Brock)






Dla mnie prawdziwą frajdą jest chodzenie po lokalnych bazarach i targowiskach... Podczas swoich podróży to właśnie na nich najczęściej robimy zakupy... Ktoś kiedyś mi powiedział, że  o wiele wygodniej i wiele taniej robić je w supermarketach... Faktycznie, może i taniej ale jakość i smak regionalnych towarów nie ma sobie równych...





Nie wiem jak dla kogo ale dla mnie taka prozaiczna czynność jak zrobienie rano zakupów na takim targu to niebywała przyjemność... A poza tym to są miejsca, na widok których z wrażenia wstrzymuję oddech... Następuje czas powolnego delektowania się i wdychania cudownych zapachów... Potem gapienia się na malownicze owoce i warzywa, dopiero po  chwili zaczynam chodzenie między straganami... W Aix de Provence jest takie urocze miejsce. To Place Richelme...






Na końcu Rue Espariat zapuszczam się w labirynt wąskich, często brukowanych uliczek, małych placyków, zaułków... Rano, uliczki są już posprzątane a nawet wymyte... O poranku jeszcze czuć rześkie powietrze... W wąskich uliczkach unosi się zapach pieczonych bagietek, croissantów, bułeczek, obwarzanków... Dochodzę do najstarszego w mieście Placu, Richelme... Tutaj w cieniu ogromnych platanów we wtorek, czwartek i sobotę rozkłada się warzywno-owocowo-kwiatowy targ...





Nie można przejść obojętnie obok soczystych, pachnących owoców... Tutaj mieszają się wspaniałe zapachy ekologicznych serów, wędlin, warzyw... A kolory? barwniki zawarte w owocach i warzywach  nie tylko cieszą oczy... O smakach już nie wspomnę... Wszędzie unosi się zapach lawendy, tymianku, mięty, rozmarynu, szałwii... Czego jak czego ale serów i wędlin na tych straganach nie brakuje... Zatrzymujemy się na filiżankę kawy... Przysiadam przy stoliku... I tutaj cykady są zbyt hałaśliwe. "Śpiewając" wabią ku sobie partnerki...  Zapach kawy miesza się z zapachem tytoniu... i dlatego spiesznie wypijam kawę i ... odchodzę.





poniedziałek, 24 marca 2014

Żółty, kolor wiosny...






             





Nie tęsknię już za wiosną odkąd najpiękniejsze jej barwy
widzę w radosnych oczach ukochanej istoty...
(Seneka)





W sobotę, ku wielkiej mojej radości, od rana świeciło słońce... Wyszłam do ogrodu... Kwitnące wiosenne kwiaty i ciepłe promienie słońca od razu poprawiły mi humor... Dobrze wykorzystałam ten piękny, słoneczny dzień... Zrobiłam też kilka zdjęć... Od wczoraj mocno pada deszcz i jest tylko + 6 st.C   Wiosenne kwiaty i krzewy kwitnące  ubrały się w ładne, żółte kolory... Tę barwę kojarzę  ze słońcem, ciepłem, radością... Dla mnie to kolor optymistyczny, energetyczny i pobudzający mnie do działania... Prawda, że jest piękny?


Dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę słonecznego, miłego tygodnia...
Pozdrawiam serdecznie...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...