To już jesień... fioletowieją wrzosy
i poranna mgła popielem się ściele...
To już jesień... rudzieją maślaki pod drzewami
i dawno ucichły ptaków trele...
To już jesień... czerwienieje dzikie wino,
opustoszały plaże i wypalają się ogniska...
Królowa jesień opanowała świat
sprawiając, że czar lata powoli pryska...
Pani jesień... kobieta bałamutna,
a czasami humorzasta czarownica -
uwodzi makijażem złota i czerwieni
i od lat poetów i malarzy zachwyca...
Gdy ma gorszy dzień - płacze deszczem,
gdy jest szczęśliwa - tańczy z wiatrem swój szalony taniec...
Rozrzucając różnobarwne liście woła:
Patrz ja odejdę, a garść kasztanów na pamiątkę ci zostanie...
Więc nie narzekaj, że jest ponuro i smutno,
że myślisz o przemijaniu, gdy tylko nastaje noc...
Przecież dobrze odpocząć w domowym zaciszu,
mając kubek gorącej herbaty, bliską dłoń i cieplutki koc...
(Barbara Leszczyńska)
Czas płynie tak niesamowicie szybko... Jeszcze chwilę temu cieszyliśmy się letnimi dniami... A dziś, jesień już do nas zawitała i przyniosła z sobą chłodne i deszczowe dni... W tym roku jesień kalendarzowa i astronomiczna zaczynają się tego samego dnia - 23 września...
Kwitnące astry jesienne (popularnie nazywanych marcinkami, michałkami) dla mnie to jeden z najbardziej wyrazistych i urokliwych symboli złotej polskiej jesieni... Zielone drzewa wciąż trzymają się lata, zanim zaczną się mienić złotem i czerwienią... W moim ogrodzie w dalszym ciągu jest jeszcze kolorowo... Kwitną niezmiennie cynie, astry, aksamitki, rudbekie, werbena patagońska, astry jesienne, róże, hibiskusy, hortensje... Jednak jesienny deszcz sprawił, że świat stracił swój dawny blask i wyrazistość, a całe otoczenie wydało mi się nagle jakieś obce i wyblakłe...
Mam nadzieję, że w piątek robiłam ostanie przetwory z pomidorów, papryki... W poniedziałek przetwarzaliśmy na soki maliny, jeżyny (ostrężyny) i borówkę amerykańską... W tym roku to był wyjątkowy, kuchenny maraton... Plony były obfite... Przyznaję, to powód do satysfakcji i radości zwłaszcza po całym trudzie włożonym w pracę na ziemi... Dzielę się moimi plonami i to mi daje wiele radości...
Wielokrotnie deklarowałam, że lato, długie dni pełne słońce i wysokie temperatury są moim żywiołem... To mnie nastraja pozytywnie do życia i zawsze marzę, by trwało jak najdłużej... A obecnie mamy panujące szarości a krople deszczu rytmicznie uderzające o szyby... I taka właśnie jesienna aura skłania do melancholii i szukania schronienia w poezji... Przywołuję absolutny klasyk "Deszcz jesienny" - Leopolda Staffa...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny....
Jesień to bez wątpienia najbardziej kontrowersyjna pora roku... Dla jednych to czas nostalgicznego piękna, przytulnych wieczorów... Oni czekają na nią z utęsknieniem bo kochają długie wieczory, zamglone poranki i chłodne dni... Mnie i pozostałych irytuje brak słońca, deszcz, ziąb, szarość dnia... Nie lubię tej pory roku ponieważ zawsze kojarzy mi się z przemijaniem, chłodem, smutkiem... Jakby tego było mało, dopada mnie senność, brak energii, jesienna nostalgia...
Wplatana w chmury weszła jesień,
rozlała karmin w dzikie wino,
w deszczowych kroplach chciała sennie
po stromych dachach się rozpłynąć.
Lecz barwy nie śpią. Mocnym pąsem
rumieńce klonom czas nakłada;
wrześniowy nadmiar płowych wstążek
rozwiesza w trzcinach i na trawach.
Wiatr się rozmarzył. Złotym szeptem
jesionom suknie pozdzierał.
Spójrz, jak w kałuży promień depcze;
pocałuj szybko zaraz - teraz.
(Ewa Pilipczuk)
W niedziele południe w pewnym momencie spojrzałam w okno i wtedy zobaczyłam niezwykły widok... Na łące pasła się łania, dorosła samica jelenia szlachetnego... Była piękna, pełna godności, zachwycała elegancją, smukłą sylwetką i bardzo czujnym spojrzeniem... Wysokie trawy na łące już zmieniają kolory na złote i brunatne... Doskonale wtapiała się w otoczenie dzięki swej rdzawobrunatnej sierści... W poniedziałkowy poranek już jej nie było...
W każdym roku staram się tworzyć jesienne dekoracje bo one sprawiają, że w domu robi się przyjemniej i radośniej... Często korzystałam ze skarbów natury m.in. z kasztanów, żołędzi, szyszek... W tym roku znalezienie tych owoców pod drzewami było dla mnie sporym wyzwaniem... Okazuje się, że z powodu suszy kasztanowce nie miały siły wykarmić zawiązków i zrzuciły niedojrzałe owoce... Natomiast, w pierwszych dniach września zauważalne było dziwne zjawisko, kasztanowce ponownie pokryły się kwiatami...
Jesienne dekoracje wprowadzają do wnętrza wyjątkowo przytulny klimat i optyczne ciepło... Stroiki, wianki, kwiaty pomagają niewielkim kosztem odmienić dom na nowy sezon... W jesienne a później zimowe wieczory lubię zapalać świece naturalne, które otulają nasz dom ciepłym, przytulnym aromatem... Jesienne czy bożonarodzeniowe dekoracje robię etapami... Co jakiś czas pojawia się nowy stroik, coś zmieniam, dodaję małe, nowe akcenty i wtedy we wnętrzu nie ma monotonii...
Mam nadzieję, że jakoś przetrwam tę jesień... Pamiętam, że z każdym dniem bliżej do wiosny... Po deszczowych i zimnych dniach, nieśmiało oczekuję poprawy pogody ze słońcem i wyższymi temperaturami...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...









Very beautiful post Lucja-Maria!
OdpowiedzUsuńDear Anne! Thank you very much:)
UsuńColorful, beautiful !
OdpowiedzUsuńFall is there !
Anna
I like beautiful, colorful autumn. Right now, it is cold and rainy. I hope the sun and warmer temperatures return.
UsuńHugs and best regards.
Interessanti i testi, belle le immagini adattissime all'autunno , fantastico il cervo,
OdpowiedzUsuńBuon autunno, un abbraccio
enrico
Enrico!
UsuńGrazie infinite per le tue bellissime e calorose parole.
Un abbraccio e tanti saluti.
U nas jesień przyszła można powiedzieć, że z pompą. Akurat wracałam do domu i nieźle mi dolało. Twoje jesienne kadry są cudowne. Aż chciałoby się, aby jesień była tylko i wyłącznie taka, jak na nich. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKarolinko! U mnie od poniedziałku pada, jest zimno, nieprzyjemnie. Zdjęcia robiłam w piątek, sobotę i do południa w niedzielę, kiedy było słonecznie. Jedynie na wyjeździe robię zdjęcia w deszczu. Wtedy chowam opory do kieszeni i wtedy idę fotografować bez względu na pogodę. Nie mam wyboru. W domu odpuszczam i czekam na "lepsze czasy".
UsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Łucjo, ten deszcz i chłód to tylko taki falstart. Myślę, że jeszcze pogrzeje nam słoneczko i zobaczymy te wszystkie cudowne jesienne kolory takie jak na Twoich zdjęciach. Lubię właśnie taką jesień a później trzeba przetrwać listopad, poczytać książki obejrzeć coś fajnego w kinie czy pójść na koncert. Damy radę. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńWiesiu! Oby Twoje słowa były prorocze. Ileż to razy jesień przyszła zapłakana a później obdarzyła nas " złotą polską jesienią". Mieszkasz w takim mieście, gdzie regularnie odbywają się spektakle i koncerty operetkowe. Tym samym masz możliwość regularnego obcowania ze sztuką bez konieczności planowania dalekich i kosztownych podróży do innych miast. Oczywiście, że damy radę.
UsuńSerdecznie Cię pozdrawiam:)
Och, jak ja Cię rozumiem Łucjo... miłośniczka lata, gorąca, długich, słonecznych dni. Ten wrzesień to pogodowa porażka, gdyż ostatnie lata przyzwyczaiły mnie, że wrzesień termicznie wpisywał się w piękną aurę, a ten... ach szkoda słów. Zimne poranki, wietrzne, chłodne i coraz krótsze dni odbierają mi energię... Dlatego zaszywam się w domu, a świecami i przytulnymi dekoracjami staram się oswoić to, co za oknem ;-)
OdpowiedzUsuńObfite dary jesieni złocą się już w Twoim ogrodzie, a piękne domowe aranżacje niech umilą Ci ponure dni w oczekiwaniu na złotą jesień, na którą nie tracę nadziei :-)
Przesyłam uściski i pozdrowienia...
Anita
Anitko! Zgadzam się z Tobą. Tegoroczny wrzesień przyniósł aurę, która mocno daje się we znaki i daleka jest od wyobrażeń o przyjemnej, złotej polskiej jesieni. Kiedy zamiast słońca i spacerów mamy ciągłą szarugę, chłód lub gwałtowne anomalie, można stracić cierpliwość do pogody. Ten panujący ziąb zmusza do ogrzewania mieszkania. Jesienią w szczególności, świece dodać wnętrzu ciepła, przytulności i wyjątkowego charakteru. Też je zapalam, bo lubię. Serdecznie pozdrawiam:)
UsuńTu nasze upodobania się rozmijają: uwielbiam jesień. Jesień jako nastrój, koloryt, atmosferę... bo nieco mnie lubię, gdy nie nadążam ze zbiorem plonów i ich uporządkowaniem. Natłok obowiązków jesiennych w ogrodzie, sadzie, w gospodarstwie na wsi jest nie do ogarnięcia. Ale poza tym cała reszta uroku jesieni to mój żywioł. Zresztą, lubię każdą porę roku, tylko bardzo źle znoszę upały, więc lato to dla mnie ciężka przeprawa od strony fizycznej reakcji organizmu.
OdpowiedzUsuńA u Ciebie jesień wspaniała, kolorowa, owocowo-warzywno-kwiatowa. Lubisz upiększanie wnętrza i tworzysz wspaniałe, nastrojowe aranżacje.
Auroro! To zupełnie zrozumiałe, że nie lubisz upałów. Przecież nie wszyscy muszą je lubić. Lato dla wielu osób to najgorsza pora roku. Bardzo często jest przedstawiana jako idealna, beztroska pora roku. A tymczasem wysokie temperatury dla wielu osób oznaczają spory dyskomfort, zmęczenie i spadek produktywności. Ja też nie wszystko mam uporządkowywane w ogrodzie. Staram się to robić na bieżąco ale padające deszcze potrafią mocno pokrzyżować ogrodowe plany. Lubię upiększanie domu i robię to z przyjemnością. Serdecznie pozdrawiam:)
UsuńWiem, że Ty lubisz ciepło, ja wręcz przeciwnie, kocham jesień, nawet kocham jesienne mgły i deszcze;) Według mnie jesień jest nagrodą za pracowitą wiosnę i lato. Lubię zbierać to co wyhodowałam, lubię zapełniać spiżarnię. Poza tym jesień to grzybobranie, a odnośnie grzybów lubię wszystko - zbieranie, obieranie i jedzenie. Miłego dnia Lusiu:)
OdpowiedzUsuńAniu! uwielbiam zbierać to wszystko co wyhodowałam, wekować w słojach, blanszować i w pojemniczkach mrozić. Kiedyś uwielbiałam chodzić czy jeździć na grzyby ale w obecnych czasach w pobliskich lasach nie ma żadnego grzyba. Kilka dni temu kupiłam pieczarki i zamarynowałam bo domowe są bardzo dobre i nie z taką ilością octu.
UsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Witam.
OdpowiedzUsuńTak, z każdym dniem bliżej wiosny, ale teraz jakoś smutniej się robi, że lato odeszło. Tak mało jest słonecznych i ciepłych dni w naszym kraju.
Pięknie w Twoim ogrodzie a w mieszkaniu radośnie i ciepła atmosfera.
Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam gorąco - Małgorzata N.
Zgadam się z Tobą, że bardzo mało słonecznych dni w naszym kraju. Prawdopodobnie, w najbliższych dniach pogoda w Polsce nie ulegnie poprawie, a słońce będzie dalej skryte za chmurami. U mnie to zaraz objawia się obniżonym nastrojem czy zaburzeniem cyklu dobowego organizmu. Codziennie wybudzam się w nocy. Serdecznie pozdrawiam:)
UsuńYour photographic wizardry is on full display here, Lucia-Maria. I am especially fond of the shots of the deer darting through the grass. Happy Thursday. Best wishes - David
OdpowiedzUsuńThe doe appearing in the meadow was a wonderful sight. It’s a shame she was there for only one day.
UsuńSending September greetings.
spotkanie z łanią musiało być naprawdę wyjątkową chwilą — takie niespodziewane spotkania z naturą zostają w pamięci na długo. 🦌❤️
OdpowiedzUsuńTeż mam wrażenie, że czas ostatnio pędzi zdecydowanie za szybko… Dopiero cieszyliśmy się latem, a już jesień zagląda do naszych okien. Choć sama nie przepadam za chłodem i szarością, to lubię w jesieni właśnie te spokojniejsze wieczory, kubek gorącej herbaty, zapalone świece i dom, w którym robi się przytulnie. 🍁☕🕯️
A Twój ogród mimo jesieni wciąż zachwyca kolorami. Niech jak najdłużej cieszy oczy i przypomina, że jesień też potrafi być piękna — tylko trzeba spojrzeć na nią trochę inaczej. I rzeczywiście… pocieszające jest to, że każdy jesienny dzień przybliża nas do wiosny. 😊🌷
Widok pasącej się łani na łące, był poruszającym przeżyciem. przeżycie! Te zwierzęta są bardzo piękne i mają w sobie niesamowitą grację, spokój i wręcz magiczną aurę. Wiele osób skarży się na poczucie nieustannego niedoczasu, wskazując, że ważne daty, jak święta czy urodziny, pojawiają się w kalendarzu zdecydowanie zbyt szybko. Na szczęście nie było przymrozów i dlatego w ogrodzie jest tak bardzo kolorowo. Niestety, deszcze trochę przyniszczyły kwiaty. Droga Czerwona Filiżanko! Pocieszające jest to, że każdy jesienny dzień przybliża nas do wiosny.
UsuńSerdecznie pozdrawiam:)
natura potrafi podarować nam takie chwile, które na długo zostają w sercu. A kolorowy ogród mimo deszczu zachwyca i przypomina, że każda pora roku ma swoje piękno. Ja kocham ciepłą słoneczną, kolorową jesień, slońce potrafi dodać magii rzeczywistości tworząc wyjątkową aurę. 🌸💚 I bardzo podoba mi się myśl, że każdy jesienny dzień przybliża nas do wiosny — to naprawdę pocieszająca perspektywa. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu takich magicznych spotkań z naturą! 🌿😊
UsuńOczywiście, że przetrwasz tę jesień, Łucjo. Nim się obejrzysz, ponownie będzie Twoje ukochane lato. Czas tak szybko płynie, życie przemija, a my razem z nim. Tak właśnie kojarzą mi się marcinki, bo kiedy byłam dzieckiem, nieco późniejszą porą, straciliśmy naszego ukochanego kociaka. Pochowałam ją za domem, a na jej grobie posadziłam właśnie takie marcinki, jak te z Twoich zdjęć.
OdpowiedzUsuńTwoje domowe wnętrze jest wystarczająco miłe i przytulne, ale jesienne akcenty jeszcze bardziej je ociepliły. Pięknie oswajasz tę jesień i wspaniałe masz zbiory. A także kolekcję koszyczków (oczywiście, że zauważyłam!).
Wyciągnęłam już kilka ozdób jesiennych, a mój "jesienny skarbiec" nawet powiększył się o jedną piękną i szklaną dynię. Nie zmieniałam jeszcze wianka na drzwi, nadal jest letni, ale jego dni są policzone ;) Pewnie z nastaniem października wymienię go i wtedy też wygrzebię z zakamarków resztę jesiennych akcentów.
Zdecydowanie jestem miłośniczką sezonowych dekoracji, bo tak jak piszesz, wnoszą do domu wiele uroku i niewielkim nakładem finansowym można to wnętrze subtelnie odmienić/uatrakcyjnić sezonowo.
Droga Taito!
UsuńMasz rację! Czas płynie niesamowicie szybko i zanim się obejrzymy, zima ustąpi miejsca cieplejszym dniom. Wiosna to świetny moment na plany, zmiany i łapanie nowej energii. Moja kolekcja koszyków jest spora. W tym poście jest ich jak na lekarstwo. Ja też wyciągnęłam kilka rzeczy do dekoracji ponieważ byliśmy bardzo zajęci przerabianiem owoców na sok. Dekorowanie wnętrz za pomocą drobnych akcentów potrafi błyskawicznie odmienić i ocieplić każdą przestrzeń, wprowadzając do niej wyjątkowy klimat. Ściskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
Przepiękne kadry! Taką jesień to ja lubię! Usciski ♥️
OdpowiedzUsuńNie lubię deszczowej, zimnej jesieni. Taka pora roku nastraja mnie nostalgicznie i niezbyt chętnie pracuję w ogrodzie, bo robi się coraz smutniej i puściej...Ale świadomość, że czeka mnie kilka miesięcy bez ogrodu, jestem zawiedzona. Serdecznie pozdrawiam:)
UsuńJakie piękne fotografie!
OdpowiedzUsuńJesień wrześniowa jest taka kolorowa! To jeszcze taki cudowny czas...
Też nie lubię póżnej jesieni, zimy...
Oby do wiosny Łucjo...
Pozdrawiam Cię ciepło...😊
Złota polska jesień to przeze mnie wyczekiwana pora roku. Zachwyca mnie niesamowitą paletą barw, ciepłym światłem i wyjątkowym, nostalgicznym klimatem. Jest przepiękna.
UsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Twój ogród, zbiory i jesienne dekoracje są przepiękne. Kolory uwodzą i zachwycają. Życzę wielu jesiennych przytulności.
OdpowiedzUsuńA wonderful Autumnal post.
OdpowiedzUsuńLovely words and beautiful photographs.
I do enjoy seeing Autumn decor.
I wish you peace and happiness this Autumn season.
My good wishes.
All the best Jan
Dla mnie to najpiękniejsza pora roku. Wreszcie ciszej i spokojniej. I bez upałów. Piękne dekoracje 🍂🍁🎃
OdpowiedzUsuń