niedziela, 25 czerwca 2017

Malowniczy kanion rzeki Kamenice







Jeśli potrafimy zachwycić się naturą i życiem,
przepełnieni wrażliwością na piękno,
mając oczy otwarte, wolni od egoizmu,
wtedy napełni nas prawdziwa radość.
(Alexander Hercen)







Jakiś czas temu u zaprzyjaźnionego blogera  Wycieczki Wkraj'a zobaczyłam Kanion rzeki Kamenice, byłam niemal pewna, że dane mi będzie  wcześniej czy później ujrzeć to tajemnicze i niezwykle zjawiskowe miejsce przyrody... Czeska Szwajcaria to nie tylko skalne miasta ale i romantyczne wąwozy rzek... Na śniadanie zeszliśmy wcześnie rano... Musieliśmy chwilę poczekać... Tutaj to dosyć normalne... Jak zwykle  brakowało osoby weryfikującej numery pokoi osób wchodzących na posiłki... Opuszczenie hotelu  w Czechach i wyjazd w kierunku  Hřenska zaraz po godzinie siódmej okazał się świetnym pomysłem... Byliśmy pierwszymi klientami parkingu w Mezni Louka... Po jego opłaceniu ruszamy dalej pieszo w trasę, podziwiając ciekawe formacje skalne... Idziemy do Mezni ponieważ zdecydowaliśmy się na jedną przeprawę łódką po Kamenice...






Tego sierpniowego dnia pogoda  była cudowna... Wąską ścieżką dosyć ostro,  schodzimy kilkaset metrów  w dół w kierunku wąwozu rzeki Kamenice... Z każdą chwilą miejsce stawało się magiczne i tajemnicze... Otaczał nas  stary las świerkowy, tu i ówdzie były skałki porośnięte soczystymi mchami, niewielkimi roślinami zielnymi, paprociami i porostami... Gdzieś z dołu dolatywał głośny szum rzeki... Byłam ciekawa co zobaczę w kanionie Kamienice... Od wieków rzeka była dzika i tworzyła trudną barierę dla mieszkańców tutejszych terenów... Jednak była lokalnym źródłem utrzymania gdyż obfitowała w trocie i łososie... Poranne słońce bardzo mocno oświetlało szczyty drzew... Miałam wrażenie, że  skierowało całą swoją potęgę w kanion Kamenice... Z tego powodu na zdjęciach pojawiło się zbyt wiele wypalonych obszarów...   Promienie słoneczne docierały  nawet do wąskiego, głębokiego  wąwozu... Górska rzeka Kamenice ma długość 35,7  km i płynie na terenie Parku  Narodowego Czeska Saksonia... Jest ostatnim dopływem Łaby...






Znalazłam się w niezwykle  malowniczym miejscu...  Zobaczyłam jeden z najpiękniejszych kanionów tej krainy... Spacer wąwozem dostarczył  nam dużej przyjemności...  Szliśmy wzdłuż Kamenice...  Jednostajny szum  rzeki, gorące promienie słoneczne,  kojący chłód wody, bogactwo przyrody to są niezapomniane wrażenia... Wędrując podziwiamy liczne formacje skalne,  przypominające zwierzęta i znane postaci... Po obu brzegach rzeki są wysokie ściany skalne... I chociaż spacer nie był męczący to zatrzymujemy się przy chacie turystycznej... Tutaj  można kupić kawę i coś do jedzenia... Na tarasie są stoliki, ławeczki... Odpoczywamy kilka minut, pijemy swoją kawę, zjadamy jakieś ciastko i ruszamy dalej by w tym maleńkim domku wykupić bilety na przeprawę łodziami...






Dochodzimy do niewielkiej przystani... Tutaj kończy się ścieżka... Łódź i przewodnik już czekają... Niestety, z dwoma osobami łódź nie popłynie... Mamy poczekać aż będzie komplet - 28 osób... No prawie komplet czyli ponad 20 osób... Rejs wąwozem o długości 960 metrów trwa ponad 20 minut... 






Woda jest bardzo spokojna i mam wrażenie, że rzeka zatrzymała się w miejscu... Przewodnik  po czesku  z humorem opowiadał o tym dzikim miejscu i mijanych skałach... Ostrzegał nas by nie trzymać rąk na burcie, gdyż ze spływu możemy wrócić bez palców... Zdarzyło się, że ktoś wrócił bez ręki... W pewnym momencie poinformował nas, że będziemy płynąć w pobliżu  "Czeskiej Niagary"... Wypatrujemy, nadsłuchujemy wodospadu... Nagle przewodnik pociąga za sznur i ze skały spływa kaskada wody... Tak!!! Jest "Czeska Niagara"!!! W wąwozie występuje mały ciek wody, który opada ze skał... Na górze zbudowano małą śluzę, którą za pomocą sznurka otwiera przewodnik... To jest cała tajemnica.... 







Dopływamy do progu rzecznego... Tutaj jest niewielka przystań i kończy się nasz rejs... Nie mogłam uwierzyć... Mnóstwo ludzi czekało na przypływające łódki... Tym razem idziemy prawą stroną by po kilku minutach dojść do  Hřenska... 





Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, szczęśliwego tygodnia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...




piątek, 23 czerwca 2017

Zamek Hohenschwangau





W niewielkiej, bawarskiej miejscowości Schwangau  w pobliżu krańca jeziora Alpsee  znajduje  się  zamek  Hohenschwangau  (niem. Schloss Hohenschwangau)...  Następca tronu późniejszy król Bawarii Maksymilian II Wittelsbach uwielbiał naturalne piękno regionu Allgäu... Lubił tutaj przebywać gdyż zachwycało go piękno Alp Bawarskich i szmaragdowa barwa tafli jeziora...  Podczas jednej z wędrówek  na niewielkim wzgórzu zauważył ruiny średniowiecznej twierdzy znanej pod nazwą Schwanstein... Postanowił je odbudować... W latach 1833 -1837 powstała letnia rezydencja  w stylu neogotyckim...  Przyjeżdżano tutaj na wakacje i polowania... Król Maksymilian II zamieszkał  w zamku wraz z żoną Marią i dziećmi: Ludwikiem i Ottonem... Przyszły król Bawarii Ludwik II spędził tutaj dzieciństwo i prawdopodobnie  już wtedy marzył o bardziej wymyślnym zamku...






Bardzo interesująca i piękna budowla zajmuje jeden z pobliskich szczytów...  Prowadzi  do niego kręta droga a potem dosyć strome schody... Swoją budową  przypomina mi kasztel w Szymbarku... Zamek sprawia wrażenie bezpiecznego i  masywnego...  Posiada  bardzo rozczłonowaną bryłę, liczne wieżyczki, sterczyny... Fasadę wieńczy kamienny łabędź z rozpostartymi skrzydłami... Ten ptak jest  rodowym znakiem panów Schwangau... I z tego powodu wszechobecny jest jego motyw... Elewacja budowli utrzymana jest  w żółtym kolorze... To, jak wygląda zamek  jest zasługą jednego z dekoratorów,  scenografa teatralnego  Domenika Quaglio... Mijam jedną z bram, ozdobioną tarczami herbowymi Bawarii... Wnętrza zamkowe są bogato wyposażone... Jest m.in. pianino na którym prawdopodobnie grał  Ryszard Wagner... Domenik  Quaglio malując ściany komnat ukazał cykl  legend germańskich w tym  legendę o łabędzim rycerzu - Lohengrinie... We wnętrzu zamku podziwiałam ponad 90 malowideł ściennych przedstawiających historię Schwangau...






Przy zamku jest zabytkowy, nieduży ale  bardzo malowniczy ogród...  Moją uwagę przykuły niewielkie sadzawki,  harmonijne szpalery z bukszpanu, ukwiecone rabaty... Atrakcją ogrodu są niewielkie fontanny z figurami: łabędzia, myśliwego... Jest tutaj fontanna lwów, która bardzo przypomina tę z patio w Alhambrze w Grenadzie... W północnym murze znajduje się niezwykle piękna  studnia  z Madonną... Z kilku tarasów widokowych można podziwiać przepiękną panoramę Alp Bawarskich i zamek Neuschwanstein....






Korzystając z uroków pięknej pogody udałam się na relaksujący spacer  nad  Alpsee...  Jezioro którego głębokość to 62 metry położone jest wśród zalesionych szczytów górskich... Jest atrakcją  ze względu na zamki oraz  ptactwo wodne i dzikie łabędzie... Przysiadam na jednej z ławeczek... Robię sobie krótki postój by zjeść kanapki i wypić kawę z termosu... Zachwycam się wszystkimi kolorami zieleni, barwą jeziora, Alpami... Wdycham nieskazitelne czyste, rześkie powietrze, delektuję się ciszą i pięknymi widokami... Chciałam  te chwile na długo  zatrzymać w pamięci...






Bardzo dziękuję za komentarze i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...