wtorek, 27 maja 2014

Niebieskie łubiny...

                   

                          



Przez serce w okiennicy wpadnie promyk wąski,
Na ciemnej fotografii rozszczepi się w tęczę.
Spostrzeżesz przytrzaśnięte przez okno gałązki,
Włochaty bąk natrętnie do snu ci zabrzęczy.

I oddasz się ciężkiemu uśpieniu w niewolę
Pod tumanem dzieciństwa, co w oczy napłynie,
A tam łubinem wonnym szaleć będzie pole
I niebo obłokami pluskać się w głębinie.
Zmęczenie    Julian Tuwim 





Od kilku dni na łące i w Małym Lasku kwitnie łubin fioletowo- niebieski... Lubię tą dziką odmianę  ponieważ jest bardzo dekoracyjna... Właściwie to darzę ją szczególnym sentymentem... Przywołuje cudowne wspomnienia... Pamiętam  z dzieciństwa delikatny zapach łubinu... Zawsze ta roślina rosła w ogródku u Babci ... Kiedyś te rośliny były bardzo popularne... Łubin jest byliną, która w każdym roku wysiewa się sama... Nie ma żadnych wymagań...  Ma wysokie, sztywne pędy pokryte kwiatami i dekoracyjne zielone, liście dłoniaste...





Oczywiście zerwałam kilka pędów... Wiem, że źle zrobiłam. Nie mogłam się jednak pohamować... Czas naładować akumulatory... Jutro wyjeżdżam na krótki bo tylko ośmiodniowy urlop... Pragnę go spędzić w Czechach.... Blisko i trudno  szukać czegoś w ostatniej chwili... Sprawdzam pogodę , niestety nie wygląda to zbyt obiecująco... Ma być chłodno i padać deszcz...  Miałam w planach dwutygodniowy urlop na Bałkanach lecz tam jest dalej bardzo trudna sytuacja powodziowa...


Trudno się z Wami rozstawać nawet na tak krótko... Na otarcie łez upiekłam blachę ciasta czekoladowego... Kawałeczek ciasta zostawiam na osłodę...
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie...



poniedziałek, 26 maja 2014

Wyjatkowy dzień...

          

                     



Kocham Cię Mamo i bardzo tęsknię
Dziękuję za wszystko co mi przekazałaś
Za wychowanie za nocne czuwanie
Za ciepło i utulony sen za nauk pęk

Czuję każdego dnia Twe serce w moim
Ku Tobie płynie me ciche wołanie
Choć jestem już dorosła
Kocham Ciebie wciąż tak samo...
(Magnolia)


Dzień Matki to wyjątkowe święto... W tym dniu pragniemy swojej Najukochańszej Mamie ofiarować coś wspaniałego... Każdego dnia doceniajmy matczyną miłość i poświęcenie... 
Mama to bezcenny skarb...
Tak wiele zawdzięczamy  swoim Mamom...
Mamuś Kochana, nie ma Ciebie już przy mnie! Spacerujesz po niebiańskich łąkach wieczności... Nie ma też dnia abym o Tobie nie myślała... Kochałaś mnie miłością absolutną... Czuję, że jesteś obok mnie... Wierzę, że się spotkamy... Co tydzień jestem u Ciebie i wtedy opowiadam Ci o wszystkim co dzieje się w moim życiu... Bardzo brakuje mi Twojego ciepła, przytulenia a nade wszystko Twojej miłości...

Wszystkim Mamom życzę wszystkiego najlepszego... 



sobota, 24 maja 2014

Wymarzona sobota...

     
      


                        





Wymarzona, wyczekiwana sobota... Można w tym dniu trochę dłużej pospać... Nic z tego... Nic bardziej mylnego... Śpiewające kosy dają wczesnoporanny, codzienny koncert... Budzą mnie o godzinie 5 -tej rano... Idziemy z Bellusią na ranny spacer... Ja to mam szczęście, że nie mieszkam w mieście i mogę wyjść do ogrodu w samej piżamie... Jest ciepło i spacer po miękkiej trawie to prawdziwa przyjemność... Rześkie powietrze o poranku sprawia, że kwiaty pachną intensywniej... Dzisiaj mam czas aby poobserwować co przekwitło co jeszcze kwitnie w ogrodzie...





Wracam do ogrodu kiedy znika poranna rosa... Na łące zrywam baldachy kwiatów czarnego bzu... To idealny czas aby nastawić z nich  wino... Jutro gdy nie będzie deszczu zerwie kolejne, na syrop... Zakwitły maki... Zerwałam kilka do domu... W swoim ogrodzie nie stosuję żadnej chemii... Tym razem muszę kupić trutkę na gryzonie... Z okolicznych łąk do mojego ogrodu ciągną tabuny nornic... Zjadły całą rabatę  tojeści pospolitej ( Lysimachia vulgaris)... Teraz pałaszują irysy i łubiny...

Dzisiaj jest upalnie... Zrobiłam dwa dzbanki wody z miodem, cytryną i melisą... Jedziemy na wieś... Będziemy chodzić po słońcu a taki  napój idealnie gasi pragnienie... Odkryłam cudowne miejsce... Gdzieś w Polsce jest wieś sielska, malownicza, wieś która mnie oczarowała... Rzadko spotyka się takie miejsca gdzie chociaż w małej części  zatrzymał się czas... Za wsią zachwycające krajobrazy... Można się w nich zakochać... Bliskość przyrody która przynosi mi ukojenie... Nad rozlewiskami szybują setki krzykliwych ptaków wodnych... Woda, soczysta zieleń, polne kwiaty i piękno na każdym kroku...







Zachwycające majowe łąki... Tak bujne wiosną, ukwiecone i nasycone zapachami i światłem... Wśród traw mnóstwo wszelakich ziół... Mam wrażenie, że tej wiosny kwiatów i ziół jest wyjątkowo dużo... Na kolorowych łąkach słychać brzęczenie owadów...
Na wysokim drzewie w pobliżu wsi, bociany założyły gniazdo... Tutaj mają doskonałe miejsce żerowania... Jeden z bocianów prawie cały czas siedzi na jajach... Po pewnym czasie przylatuje drugi... Prawdopodobnie zmiana na gnieździe następuje co dwie godziny... Samiec również wysiaduje jaja... Są one co dwie, trzy godziny obracane aby były równomiernie ogrzane... Z podziwem obserwuję te piękne ptaki...






 Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
 Życzę aby ostatnie dni maja były słoneczne i ciepłe...
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie...


czwartek, 22 maja 2014

Telč, bajeczne miasteczko...

          

                    






Lubię odwiedzać Czechy... Południowi sąsiedzi mają tak wiele nam turystom  do zaoferowania... Tym razem pragnę pokazać Telč wspaniały przykład włoskiego renesansu... Miasteczko położone jest na Morawach... Wtłoczone w przesmyk między trzema jeziorami i dlatego nosi przydomek Morawskiej Wenecji... Patrząc na miasteczko z wieży kościelnej, wygląda jakby zostało zbudowane na niewielkiej wyspie otoczonej wodą...  Do Starego Miasta wchodzi się przez jedną z dwóch bram... Telč to stara królewska twierdza wodna założona w XII wieku na skrzyżowaniu ruchliwych szlaków handlowych...






Telč przywitał nas piękną słoneczną pogodą... W sercu Starego Miasta znajduje się duży, trójkątny Rynek a przy nim przepiękne mieszczańskie renesansowe i barokowe kamienice ... Patrząc na te urocze budynki zauważa się, że są uosobieniem czystego renesansu weneckiego... Zachwycają kolorowe elewacje... Każda z kamieniczek ma podcienia a ich szczyty urzekają wykończeniami... Po obiedzie ponownie wracamy na Rynek... Pogoda zmienia się... Nadciągają chmury burzowe...







 Na wielu budynkach znajdują się religijne malowidła... Są sceny ze Starego Testamentu, Ukrzyżowanie, elfy, i postaci historyczne... Patrząc na  Ryneczek miałam wrażenie, że czas się tutaj zatrzymał... A wszystko co nas otacza wygląda bardzo uroczo i jak kolorowej bajki...






Na Rynku mogłam podziwiać wspaniałą Kolumnę Morową poświęconą Maryi Pannie oraz dwie bardzo piękne renesansowe fontanny... Wokół Rynku stoi 71 zabytkowych kamieniczek... Przypuszczam, że każdego ciekawi kto stał się "budowniczym malowniczego Telča"... Najważniejszą postacią miasta był Zachariasz z Hradca... Ten młody arystokrata wielokrotnie podróżował do Włoch... Był oczarowany Italią i  rezydencjami tamtejszej arystokracji... A kiedy w miasteczku spłonęły drewniane domy, postanowił odbudować je w stylu  renesansowym...To one miały duży wpływ, że miasteczko zostało w 1992 roku wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.