wtorek, 30 września 2014

Niema, jak łabędzie...

     



                                  




Życie jest tak gwałtowne! Przerywa, nie słucha,
napada, krzyczy, tupie, męczy, zmienia maskę,
że aż sen ma gorączkę, śpiąc w różowych puchach
i bladym skrzydłem mocno bije o posadzkę.

Potrzeba tylko słowa, tylko gestu, listu,
by się złote pierścienie wygięły, skręciły,
by płonęły tęsknoty, jak suknie z batystu, 
i pękło serce z wielkiej słabości i siły.

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska 




Coś nagle we mnie pękło... Może coś się skończyło?
Zamilknę na jakiś czas... Może tylko na dzień, może dwa, trzy...
A może na zawsze?
Nie wiem...





sobota, 27 września 2014

Malownicze Monterosso... Włochy





                      


Są takie chwile w życiu każdego człowieka,
od których nawet pamięć ucieka.
Lecz są też chwile, dla których trwania,
warto poświęcić wieki czekania.




Przyjechaliśmy do Monterosso, do jednego z pięciu miasteczek Cinque Terre...  Niegdyś, całkowicie nieznane bardzo biedne wioski położone nad morzem Liguryjskim... Stąd Terre, które oznaczało wieś... Teraz są to niewielkie miasteczka urokliwie położone nad maleńkimi, ograniczonymi klifami zatoczkami... Są boskie, w kolorach tęczy... Wyglądają jak wycięte z pocztówek i przyklejone do stromych skał...  Skał, które niemal wpadają do morza... W Monterosso zaplanowaliśmy sobie kilkugodzinny, blogi relaks... Jedyny w czasie sierpniowego urlopu...




  Riomaggiore,



   Manarola,



  Corniglia,



  Vernazza, o której pisałam Tutaj,






Plaża w Monterosso wprawiła nas w zachwyt... Była nie tylko malownicza ale i bardzo, bardzo długa...  Kąpiel w cieplutkim, lazurowym, może troszkę zbyt słonym morzu  to była prawdziwa przyjemność...  Z nieba bowiem lał się żar... Piasek nagrzany był do granic możliwości...  Miałam wrażenie, że  do 100 st.C  Plaża  pełna uroku... Rzędy równiutko poustawianych parasoli przeciwsłonecznych, nad głową błękitne niebo, delikatny szum morza... Dosyć leniuchowania... Przyszła pora na posiłek... Oczywiście pizza w trattorii... A na deser przepyszne lody... Spacer wzdłuż jedynej głównej ulicy i podziwianie pastelowych, malowniczych hoteli...












Idziemy  "nowym" miasteczkiem zwanym Feginą... ale i tutaj dostrzegamy ślady historii... Na  wzgórzu widzimy XI- wieczny zamek obronny, chroniący ludność przed najeźdźcami zarówno z morza jak i lądu... Podziwiamy średniowieczną wieżę Torre Aurora, ślady muru obronnego otaczającego osadę.... Monterosso jest najstarszym i największym miasteczkiem na Cinque Terre... Zachwycamy się wspaniałymi widokami, śródziemnomorską i tropikalną roślinnością... Całymi kępami na skalnych ścianach tworząc zbite dywany rośnie karpobrot jadalny (Carpobrotus edulis)... Na stokach są gaje oliwne i winorośl... Nie mogło zabraknąć oleandrów, lantani pospolitej, palm, bugenwilli, drzew piniowych, tamaryszków... Właśnie Aleja tamaryszkowa, prowadzi nas w kierunku stromego wzgórza ...













Dochodzimy do tunelu... Tam jest Stare Miasto Monterosso... Po jego przejściu znajdujemy się w innym świecie...  







Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Pozostawiam dla wszystkich serdeczne pozdrowienia...


czwartek, 25 września 2014

To już jesień...

 
  




Spróbuj pokochać jesień
z niesamowitymi urokami
Spójrz ile piękna niesie
obdarzając cię nowymi dniami.

Kolorowo jak wiosną
barwne liście ostatki zieleni
Dadzą chwilę radosną
twą szarość życia odmienić.

Wieczór szybciej nastaje
słońce też znika wcześniej niż latem
Lecz nowe czy nie daje
chwile spokoju skorzystaj zatem.
Tadeusz Karasiewicz 








Było wcześnie rano... Z łąki dochodziły dziwne dźwięki. Wyszłam na balkon i wtedy je zobaczyłam... To było prawdziwe widowisko... Pobiegłam po aparat, zrobiłam kilka zdjęć... Setki szpaków zatrzymały się, by odpocząć w wędrówce i pożywić się...W pewnym momencie wzbiły się w niebo i przeleciały na drugą stronę domu... Miałam trudności z fotografowaniem. Przysiadły bowiem w zielonych gałęziach drzew... Dlaczego jestem tym zjawiskiem zachwycona i zaskoczona?  Po raz pierwszy miałam  szczęście zaobserwować tak duże stada ptaków... Tutaj nie mają tras swoich przelotów...
A 26 września obchodzony jest jest Europejski Dzień Ptaków.



A skoro mamy jesień, zrobiłam do świetlicy jesienny stroik... Doniczka gliniana, trochę mchu, skorupki bukowe, liście, świeca...




Mamy również sezon na jabłka a te,  w tym roku wyjątkowo nam obrodziły... Dzisiaj zrobiłam szybki, jesienny obiad...  Naleśniki z dżemem jabłkowym i placuszki z jabłek w cieście... Uwielbiamy takie danie, kojarzą się nam z dzieciństwem...

Wszystkim życzę miłego, słonecznego weekendu...
Pozostawiam jesienne pozdrowienia...