sobota, 30 listopada 2013

Adwent, czas oczekiwania...




Zapalona świeca w niedzielny poranek
pierwszym jej promieniem serce nam ogrzeje
a kolejne znacząc Niedziele Adwentu
przyniosą dla świata ukryte nadzieje...      
(Renia)



Jutro rozpoczyna się czterotygodniowy czas Adwentu... Radosny okres oczekiwania... na powtórne przyjście Maleńkiego. Lubię czekać i lubię ten czas... Staram się i chcę przeżywać go duchowo. W tym roku nie będzie zabiegania, gonitwy... Poświęcę więcej czasu na refleksję...
Jakże ten okres adwentowy podobny jest do życia ludzkiego, które jest oczekiwaniem, podsumowaniem naszych osiągnięć, sukcesów, smutków, nieporozumień... Na ten okres nie może u mnie zabraknąć wieńca adwentowego, w którym znajdują się cztery świece...Podczas każdej niedzieli zapalana jest kolejna świeca...
Pierwsza, symbolizuje - przebaczenie, druga - wiarę, trzecia - przymierze z Bogiem a czwarta - nadejście Mesjasza...





Wieniec adwentowy to symbolika chrześcijańska... Stanowi formę ludowej, domowej pobożności... Zrobiony jest z gałązek drzewa iglastego ze świecami... Bogata symbolika: światło, zieleń, krąg oznaczają wspólnotę oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia...





Adwent, to ważny okres zastanowienia się nad swoim życiem... To czas wyciszenia, czas rozmyślań o tym co było, jest i będzie... To czas przybliżający mnie coraz bardziej do Świąt Bożego Narodzenia... A Święta są dla mnie wyjątkowe, celebruję wyjątkowe chwile i wszystkim się rozkoszuję... Przygotowuję się do Świąt nie tylko zewnętrznie strojąc  uroczyście swój dom, ale przede wszystkim duchowo...
To już jutro zaczyna się Adwent !!!!

   Zwiastowanie 
Leonardo da Vinci


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Wszystkim odwiedzającym mojego bloga, życzę radosnego i pełnego dobra Adwentu...
Pozostawiam serdeczne pozdrowienia...


środa, 27 listopada 2013

Stadt Blankenberg, szachulcowe miasteczko...

         

                            





    Przyjaciół nie pozyskuj lekkomyślnie,
    a tych, których pozyskałeś,
    lekkomyślnie nie porzucaj...




Czy warto poznawać Niemcy? uważam, że tak... Ten kraj posiada ogromną ilość muzeów i znanych galerii, wspaniałych zamków, pałaców, klasztorów... Niemcy to również charakterystyczne miasta i miasteczka w których widzimy nostalgiczny dotyk przeszłości... Znaczna ilość tamtejszych domów jest  zbudowana jest metodą szachulcową, z tzw. muru pruskiego... W dzisiejszym poście pragnę pokazać dawne miasteczko, obecnie dzielnicę miasta Hennef... Zwiedzając Kolonię i Bonn... zamieszkaliśmy kilka kilometrów od Stadt Blankenberg...





Tego dnia była cudowna, słoneczna pogoda... Postanowiłam w końcu pojechać do Stadt Blankenberg miejscowości leżącej w Nadrenii... Kiedyś było to miasto, które jednak utraciło prawa miejskie... Położone jest na 152 metrowym, stromym górskim grzbiecie... Zatrzymujemy się na parkingu u podnóża wzgórza...  Bukowym lasem, droga prowadzi ostro w górę... Między koronami drzew przebłyskują promienie słońca... W dole leniwie płynie rzeka Sieg i tworzy zakola... Dochodzimy do imponujących murów obronnych... Najstarsze fragmenty murów obronnych pochodzą z XIII wieku... Na końcu północnego wzgórza znajdują się fragmenty najstarszej i największej fortyfikacji w Niemczech... Została zbudowana w 1180 roku przez hrabiów Henryka II i Everharda... W czasie wojny trzydziestoletniej zamek został zniszczony przez wojska szwedzkie, które okupowały go przez kilka lat...





  Zdjęcie pochodzi z Internetu.






Miejscowość skąpana jest w zieleni... Rosną tu liczne rozłożyste kasztanowce... Małe uliczki z domami z muru pruskiego pochodzą z XVII i XVIII wieku... Domy otoczone są kwitnącymi ogródkami... Mijam dwie bramy miejskie... Jedna ma wysoką wieżę imieniem świętej Katarzyny... Spotykam krzyże kamienne,  kapliczki... Dostrzegam dziwną drewnianą maszynę, to Baumkelter  - prasa do wyciskania winogron...  Spacerując tutejszymi wąskimi i czasem bardzo krótkimi uliczkami, cofam się o kilka wieków wstecz...







W Stadt Blankenberg jest wiele ścieżek i tras spacerowych, gęste lasy, szerokie płaskowyże, malownicze krajobrazy... To wszystko robi niesamowite wrażenie... Dawne miasteczko zachwyca olbrzymią ilością domów z muru pruskiego... Są pieczołowicie wyremontowane i świetnie utrzymane. Do takich budynków mam ogromną słabość... Nie jestem zaskoczona, że całe Stadt Blankenberg znajduje się na liście zabytków... Przychodzi czas aby usiąść w jednej z wielu kawiarenek by wypić kieliszek białego, wytrawnego Rieslinga. Tutaj w Nadrenii, znajdują się najlepsze warunki do uprawy tego szczepu... Budownictwo szachulcowe ma niepowtarzalny urok i zawsze przyciąga mój wzrok... Będąc w Nadrenii odwiedziłam kilka uroczych miasteczek...







     Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione miłe komentarze...
     Pozostawiam serdeczne pozdrowienia...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...