wtorek, 23 października 2012

Ostatni moment na kasztany...

 


Za oknami świt czerwony,
Jeszcze sennych szelest drzew.
Słońce wraca z drugiej strony,
Ptak zbudzony zaczął śpiew.
Ach! dzień dobry wam kasztany
Wodo pełna srebrnych lśnień!
Jeszcze jeden darowany
Cudownego życia dzień!        

(Jan Lechoń)


To   już  ostatni   moment   aby  posłuchać  spadających   kasztanów...  Lubię  ten  dźwięk...  I  kiedy  tak  idę  pod   drzewami,  wsłuchuję  się  w  szelest  liści...  Idę  i  cichutko  nucę  niezapomnianą,  romantyczną,  prześliczną  piosenkę:  "Kochany, kochany, lecą z drzewa jak dawniej kasztany, wprost pod stopy par roześmianych, jak rudy lecą grad, jak noc gdy w alejce, rudy kasztan ci dałam i serce..."
To  jest  prawda,  to  było  w  październiku...  dałam  mojemu  Erykowi  rudy  kasztan  i  serce... A na ziemię oprócz rudych cudownych, brązowych z plamką owoców, spadają żółte i  złote liście... To już ostania pora aby nazbierać kasztanów z popularnego drzewa - kasztanowca zwyczajnego...



Każdego roku zbieram dobroczynne owoce... Robię z nich nalewkę... To świetny wywar na obolałe, zmęczone  długim chodzeniem, nogi... Można stosować go na żylaki i zapalenia żył... Wywar doskonały jest przy zaburzeniach krążenia, obrzękach, zapaleniach ścięgien... A jak robię nalewkę? Świeże, umyte kasztany, nacinam ostrym nożem, potem układam w słoju i zalewam wódką 40% i zakręcam... Kiedy zaczyna fermentować, filtruję przez gazę... Przelewam do buteleczek... Odstawiam do lodówki... Nalewka czeka w "pogotowiu"...



Teraz przyszła pora na inne kasztany, na jadalne... A z czym się one nam Polakom kojarzą? Oczywiście że ze "Stawką większą niż życie". Przypuszczam, że każdy z nas zna sławną kwestę, że: "W Paryżu najlepsze kasztany są na Placu Pigalle"... Nic bardziej mylnego... Ten plac słynie z sex shopów, barów z przyciemnionymi światłami,  kabaretów i z pięknych dziewczyn z nogami aż do nieba, które czekają na "odpowiednich panów"... A drzewa, które tam rosną nie są kasztanowcami... Teraz kasztany jadalne, możemy kupić w każdym Super markecie... Uwielbiam je... Pierwszy raz ich smak poznałam w Lizbonie... Sprzedawano je na każdej ulicy... Pieczono  w mini "koksownikach". Nic w tym dziwnego, prawie każdy je kupował, i zajadał z wielkim apetytem... Fakt, były przepyszne... Może tego niezapomnianego aromatu i smaku, dodawało mu opakowanie... Pakowano je w kartki z  przetłuszczonej książki telefonicznej... To jest prawda... Gdy  teraz o tym pomyślę... Brrrr, otrząsa mnie... Właściwie, to nie wiadomo z czego się tyje, były upieczone, gorące, pachnące... Świeże kasztany jada się na surowo... Wyschnięte, moczy się w wodzie a potem piecze np. w woku lub rondlu... Warto korzystać, gdyż w naszych sklepach będą dostępne przez krótki czas...





Spieszmy do parków, korzystajmy z uroków pięknej jesieni... Nazbierajmy darów natury... Nacieszmy się tymi pięknymi, rudymi owocami... A może wróćmy wspomnieniami do czasów dzieciństwa i wyczarujmy kasztanowe ludziki i zwierzątka? Będzie to doskonała zabawa na jesienne, długie  wieczory...




99 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dear Tex !
      These are not nuts but chestnuts.

      Usuń
  2. Fantastycznie je sfotografowałaś. Kasztanów jeszcze nigdy nie jadłam, trzeba by kiedyś spróbować.
    A kasztanowe ludziki to chyba wszyscy robili, albo kiedyś sami, albo potem ze swoimi dziećmi, to takie ciepłe wspomnienia rodzinnych wieczorów.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talibro, warto spróbować.
      Kup 10 dkg, to niewiele kosztuje. Warto poznawać nowe smaki.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Chestnuts are pretty nuts! I played with chestnuts when I was a child. They have beautiful colors. Have a nice evening!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marit!
      Chestnuts taste like walnuts.
      They are delicious.

      Usuń
  4. Uwielbiam kasztany, zbieram, kładę na parapecie, noszę w kieszeniach kurtki, a ostatnio z córcią koleżanki robiłam takie małe ludziki z kasztanów i zapałek, eh...fajnie było wrócić do dzieciństwa:) I news...wyobraź sobie, że drzewo kasztanowca jadalnego rośnie w moim mieście...
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...dwa drzewa kasztanowca jadalnego, nie jedno, sorry za pomyłkę...

      Usuń
    2. Meg!
      To chętnych na jego owoce jest sporo. Kiedy ostatnio byłam w Krakowie w Ogrodzie Botanicznym podziwiałam ogromnego kasztanowca jadalnego...a pod drzewem znalazłam na ziemi dwa owoce.
      Ma się to szczęście!
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Ja też mam wszędzie kasztany. Może zbyt przesadziłam z ich zbiorem, ale nie potrafiłam się oprzeć, były takie piękne...
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    4. Dla mnie też kasztany to wspomnienie dzieciństwa

      Usuń
  5. Lucia, que ricas las castañas, aqui en España hay muchas, las secas estan riquisimas. Besitos

    OdpowiedzUsuń
  6. Die schauen sehr schön aus. Habe letztens auch Kastanien gesammelt, doch sie werden leider schrumpelig, aber hat auch etwas. Maronen kenne ich auch, gibt´s bei uns nur ganz selten...

    Lieben Gruß am Dienstag und Sonne im Herzen
    CL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh Cloudy!
      Vielen Dank für die Sonne in meinem Herzen.
      Cloudy so schön geschrieben.

      Usuń
  7. Chcesz nam powiedzieć, że te wyglądające na "kosmate" też rosną w Polsce? Pierwszy raz takie widzę. Zdjęcia jak zwykle świetne.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, ja widziałam na 100 % kasztany jadalne w Krakowie. Meg w swoim mieście naliczyła aż dwa. To znaczy, że są już trzy!!!!!
      W białym koszyczku są kasztany jadalne. Kolejny raz w tym roku kupione.
      Korzystam bo jeszcze są w sprzedaży.
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. What beautiful photographs these are!
    One of my favorite things about this time of year are the chestnuts.
    I love them!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisa, I love chestnuts.
      They are delicious.

      Usuń
  9. Jesień przyszła, a my możemy jeść kasztany. Lubię ich palone.

    Buziaki

    http://ventanadefoto.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Ventano, są pieczone w żarze i są takie słodkie, takie pyszne...
      Czasem sobie myślę, że do mojego kraju przysyłają ostatni sort...
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Pretty images, lovely light!! Great captures!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty u mnie ( właśnie przeczytałam e'maila z komentarzem), a ja jestem na Twoim blogu i zastanawiam się , co napisać :).Już wiem: post kasztanowy jest cudowny. Jest wiersz, słowa starej piosenki, Twój opis i wspaniałe zdjęcia. Nie wiedziałam, że z kasztanów można robić nalewkę. Robiłam z nich tylko "ludziki" z dziećmi. Kasztany jadalne najbardziej mi się podobają na drzewie, bo smak ich mi nie za bardzo odpowiada. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gigo, będąc we wrześniu w Hiszpanii próbowałaś takich oryginalnych?
      Ich smak Ci nie odpowiadał? Wszystko możliwe. Nie każdemu przecież wszystko musi smakować.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    2. Próbowałam je we Francji, ale to nie mój smak :(

      Usuń
  12. Oh I could not get this thing to translate but I know these are Chestnuts.Oh your photos are fabulous. I hope it translates for you. AWESOME photos. Wish I could read Polish:) B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello Buttons.
      So these are the chestnuts. I need to be concerned if my text is translated.
      I do not know.
      Regards

      Usuń
  13. Piękne kasztany. To prawdziwe skarby jesieni. Szkoda, ze dzieciaki stoją pod drzewami całymi godzinami i niewiele udaje się zdobyć. Moja babcia robiła miksturę z kwiatów kasztanowca, podobno działało. A same kasztany kładła obok telewizora :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyszku, to u Was jest tak mało kasztanów?
      Może majowe przymrozki zmroziły kwiatostany?
      Pozdrawiam

      Usuń
  14. What a beautiful autumn post ....love Ria...xxx..

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasztany kojarzą mi się z dzieciństwem. Siedziało się godzinami i robilo ludziki i zwierzątka :) co do kasztanów nigdy ich nie jadłam. Jak będę miała okazję to spróbuję, bo jestem ciekawa ich smaku. Co do nalewki, super pomysł. Na pewno go wykorzystam - jeśli pozwolisz :) pozdrowienia ciepłe zostawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, z przepisów przecież można korzystać. Tym bardziej, że jest sprawdzony i bardzo skuteczny.
      Pozdrawiam

      Usuń
  16. Wspaniałe zdjęcia Łucjo. Prawdziwe jesienne kompozycje. Co do jadalnych kasztanów to udało mi się jesienią kupić kasztany na Placu Pigalle. Były pieczone właśnie na takich koksownikach, jak piszesz.
    Pięknie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesławie to miałeś szczęście. Też byłam w październiku dwa lata temu w Paryżu.
      Przez Plac Pigalle przechodziłam kilka razy i nie miałam takiego szczęścia by kupić kasztany.
      A w sierpniu tego roku? jeszcze nie było.
      Pozdrawiam

      Usuń
  17. Pojadłabym takie kasztany!
    Zdjęcia zrobiłaś piękne, jak zwykle! Kasztany zachwycają mnie kolorem
    Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nic trudnego...skok do sklepu i pieczenie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  18. Oh, how fascinating images... my mother loved this gift of the autumn. Hugs, have a nice day.

    OdpowiedzUsuń
  19. Gorgeous pictures, they make me hungry for warm chestnuts. They are the perfect colour brown, so rich and shiny, like the best waxed wood. Nature sure gave chestnuts a unique outer shell, they look so dangerous :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosemary, I also really like chestnuts.
      They have a wonderful look and color.

      Usuń
  20. I love the shots you took. You have such a talent for presenting nature in beautiful way. Great information too about various ways to use chestnuts.

    OdpowiedzUsuń
  21. Une merveilleuse publication. J'adore les châtaignes sous toutes ses formes !
    ma grand-mère mettait un marron dans les poches des manteaux pour éviter la présence des mîtes.
    Gros bisous à vous et merci pour ce beau partage et les très belles photos.

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne zdjęcia, fantastyczne jesienne kompozycje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten sezon I cieszyć się smaczne owoce kasztanowca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Michael, to właśnie pora kasztanów jadalnych.

      Usuń
  24. Maravillosas imágenes, además estan riquisimas.
    Un abrazo.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasztany są pięknym zakończeniem słonecznej jesieni.

    OdpowiedzUsuń
  26. Great captures! Lucia, I've never eaten chestnuts but reading your post would like to taste!

    OdpowiedzUsuń
  27. Kasztanów jadalnych nie jadłam, ale spróbuję. A te z parków, u mnie już opadły, listki się skurczyły i przyblakły, szkoda. Nalewki nie znałam ale żel z kasztanów czasami sobie kupuję w aptece. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dokupuję czasem żel w aptece.
      Zawsze obiecuję, że zrobię więcej nalewki i faktycznie robię. Ale gdy kogoś bolą nogi odlewam do buteleczki.
      Pozdrawiam

      Usuń
  28. witam u mnie jak zwykle róże no cóż mam dość pisania bo mam trufności z blogiem wp jak zmienie blog to dam znać na mój nowy blog kama cmok pieknie tobisz wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, ja też mam problemy z Napotkanymi perełkami.
      Coś złego dzieje się na W.P.

      Usuń
  29. Przepiękne fotografie, a o nalewce z kasztanów po raz pierwszy słyszę. Warto zrobić, bo z nogami ma się sporo kłopotów. Nie tylko dzieci lubią kasztany, widzę, ze często schylają się po nie również dorośli. Kiedyś trzymałam je w tapczanie, jak zachorował mąż. Nie wiem czy pomogły, ale dałam, bo ktoś doradził. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pewnie o tym wiesz lub się domyślasz, my z Erykiem bardzo dużo chodzimy. Nalewka z kasztanów używana w sobotę, by nogi były odprężone na niedzielę.
      teraz też mam kasztany w wielu miejscach. trzymam je w pobliżu telewizora.
      Pozdrawiam

      Usuń
  30. Przepiękne są Twoje kasztany.
    Pieczonych kasztanów nigdy nie jadłam, ale... kto wie?
    Kasztany zawsze kojarzą mi się z końcem lata i zbliżającą się zimą.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolanto, mnie też kojarzą się z przemijaniem.
      Warto poznawać nowe smaki.
      Pozdrawiam

      Usuń
  31. Co roku zbieram kasztany, od czasów dzieciństwa.Uwielbiam ich piękną barwę i zalety zdrowotne. Kiedy brałam ślub 37 lat temu wtedy też z drzew spadały kasztany.Nie jadłam nigdy pieczonych kasztanów.Pora spróbować.Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, to takie miłe wracać do dziecinnych lat.
      Zbieranie kasztanów jest wielką radością i przyjemnością.
      Pozdrawiam

      Usuń
  32. Ja jestem teraz skupiona także nad robieniem nalewki.Tylko trochę do innych celów .Mozolnie czyszczę owoce pigwowca.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, piłam nalewkę z pigwowca. Jest świetna.
      Ja w tym roku robiłam tylko malinówkę.
      Mam stare zapasy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  33. Jakie piękne są te kasztany na Twoich zdjęciach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Witaj
    A u nas już wyzbierane, ale mam do dekoracji...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że wcześniej ich nazbierałaś.
      Pozdrawiam

      Usuń
  35. kasztany błyszczące, kasztany śmiejące, kasztany kłujące
    kasztanowy świat z dzieciństwa i marzeń
    Lusiu - kasztanowa czarodziejko, wyczarowałaś świat , którego u mnie w tym roku nie ma ... kasztany na mojej ulicy smutne są , zrzucają chore liście jak łzy ... nie ma zielonych skorupek ani kolców zielonych, ani błyszczących cacek ... smutne są chore drzewa, szkoda ich jak chorych ludzi ...
    czekam na wiosnę, może wyzdrowieją i uśmiechną się kwiatami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, wiele kasztanowców jest porażonych dziwną chorobą.Z przykrością muszę to powiedzieć, ale nic się nie robi by zapobiec dalszym zarażeniom.
      Też bardzo lubię kiedy zakwitają, a gdy sa to jeszcze różowe kwiaty, to cala jestem w skowronkach.
      Pozdrawiam

      Usuń
  36. niedaleko mego domu ciagnie sie alejka wysadzona drzewami kasztanowcow jadalnych ...zbieram,praze i rozkoszuje sie smakiem tych zdrowych i smacznych owocow,jak co roku kazdej jesieni^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę Ci zazdroszczę. Uwielbiam smak kasztanów jadalnych.
      Pozdrawiam

      Usuń
  37. Witaj Łucjo! Pięknie wyglądają kasztany na Twoich zdjęciach.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. I think chestnuts are so beautiful! And nice to hold in your hand. But we have only the sort that you can't eat, I think.
    Very good photos!
    Greetings Pia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pia, chestnuts are pleasing to the touch.
      They are also very beautiful.
      A edible? they are very delicious.

      Usuń
  39. I really like your beautiful photos of the chestnuts and leaves. All of these pictures are perfect representations of autumn. Thank you, too, for the interesting information about these nuts.

    OdpowiedzUsuń
  40. teraz będę bardziej cicha, ale jak się wszystko we mnie uspokoi, zaśnie wrócę już radosna, by cieszyć się z Tobą... ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś, ja Ciebie doskonale rozumiem.
      To jest taki czas, że ze zdwojoną siła wracają wspomnienia.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. One sa we mnie na co dzień i niespodziewanie, ale teraz są szczególne, teraz są takie... Wiesz, wiem, że wiesz - dlatego o tym piszę, bo wiem, że tu znajde wsparcie. Bardzo jestem za to wszystko wdzięczna Łucjo ♥

      Usuń
    3. Maryś, dobrze wiesz, że między nami działa telepatia.
      Około 20-tej zastanawiałam się jak przeżywasz ten czas...Czy Twoje serce pełne miłości ukoi, uspokoi, wyciszy się...Z wielką miłością tak jest, ona jest czekaniem na szelest, szept, na znak, na listy, na pukanie do drzwi, na powiew wiatru...
      Moje myśli pędziły do Ciebie. Niosły Tobie pozytywną energię, całe wiązki energii, chciałam by otaczały Ciebie, by chroniły przed wszelkim niepokojem i złem. Patrzę, przybyłaś!!!!
      Zbyt dużo powiedziałam.
      Maryś nam przecież nie potrzeba słów...My to wiemy i czujemy...

      Usuń
  41. Beautiful autumnphoto's Lucja-Maria. The nuts are so great to see.
    Have a wonderful evening

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marijke, thank you very much.
      You also have a nice evening.

      Usuń
  42. Kasztany to powrót do dzieciństwa, choć syn dorosły zbieram kasztany i układam kompozycje w domu, trochę liści, żołędzi. W Warszawie już takich nie ma.
    Fantastyczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Mażeno, prawie każdy gdy zobaczy leżące kasztany to odruchowo schyla się by je ze sobą zabrać.
      Pozdrawiam

      Usuń
  43. Kasztanki u Ciebie to przecudne dziela sztuki-tak pięknie je pokazujesz i opisujesz.Dziękuję za odwiedzinki u mnie podczas mojej nieobecności-będzie mnie mniej w internecie ale gdy bedę napewno odwiedzię i poczytam oraz się pozachwycam.Bardzo pięknie tutaj u Ciebie i tak radosnie i cieplutko...Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  44. Mam ogromnego kasztanowca przed domem. Walczę ze szrotówkiem paląc liście i kasztanowiec w coraz lepszym stanie. Koniec zbierania i palenia, to dla nas symboliczny koniec sezonu.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  45. kiedyś zbierałem kasztany i robilem z nich zwierzatka i "leśnych rycerzy" fajne czasy:) zapraszam do siebie http://odszkodowania-konsultant.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  46. Kasztany jadalne, chyba inaczej marony, rosną na moim osiedlu i przez cały czas dzieci je obtłukują kamieniami i patykami.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  47. Widzisz Łucjo, popatrzę na ładne obrazki, na zdjecia Twoich kasztanów i tych jadalnych i tych naszych i co?... i chce się żyć Łucjo, chce się żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotuś, to naturalne, To obowiązek każdego znać...
      Chcieć życ!!!!
      Pozdrawiam

      Usuń
  48. Tak się zastanawiam co te kasztany mają takiego w sobie, że je tak lubimy. Chyba są zaczarowane. Serdeczności Łucjo..:-))

    OdpowiedzUsuń
  49. Los castaños son unos árboles magníficos ¡y qué ricas las castañas asadas!
    Me encantan tus fotografías.

    Un abrazo.

    OdpowiedzUsuń
  50. Jakie piękne jesienne kasztany,
    jeszcze błyszczą pięknym brązem, jeszcze pachną jesienią :-)

    OdpowiedzUsuń
  51. Ha jak fajnie trafiłem akurat o kasztanach mowa :-) I pomyśleć że zajadałem się nimi dosłownie wczoraj! Były pyszne gorące prosto z pieca. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  52. Zachwyciłam się tymi zdjęciami i przypomniałaś mi smak kasztanów, które jadłam dość dawno temu, a teraz czekam na przesyłkę z Rzymu z obiecanymi kasztanami :) Plac Pigalle- pamiętam nasze rozczarowanie, że taki nieefektowny i bez kasztanów :( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  53. wspaniałe kasztanowe kolory jesieni :), jadalne mam w kuchni, rosną w starym ogrodzie wujostwa, u mnie czekają na pomysł, szczerze to za kasztanami jadalnymi nie przepadam, pieczone sprzedawali w czasie moich studiów w Poznaniu, pamiętam jeszcze Święta Bożego Narodzenia we Francji i kasztany w marcepanie, którymi wszyscy nas obdarowywali jako że to taki w tamtym regionie bożonarodzeniowy przysmak, a ja ich nie znosiłam, ale nie mogłam przecież wyrzucić, więc przywiozłam ze sobą w kartonikach i tu wszyscy się zajadali :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za pozostawiony ślad.